Shop Forum More Submit  Join Login

    Noc przebiegała spokojnie. Dla Izukiego który wrócił z powrotem do domu i mógł poruszać się na dwóch tylnych  kończynach – to określenie figurowało w świecie poświęconym wilkom ( w którym, żyły wilki z nadprzyrodzonymi umiejętnościami – mocami ). Po pierwsze cieszył się, że jakimś cudem mógł wrócić do Krainy Soul w postaci człowieka i nie  zostać skazanym na śmierć, jeśliby przybył w postaci wilka. A z drugiej strony w świecie rządzonym przez wilki, który teraz dla czarnowłosego młodzieńca  był obojętny – co tam się działo, jakie były tam relacje, czy doszło do walki między dwoma stadami, czy jego wróg, który początkowo nie posiadał żadnej mocy, teraz działa pod jej wpływem i czy jego moc poszerzyła swoje horyzonty, oraz wiele innych myśli związanych z po przednim światem. Różniącym się całkowicie od tego.  Chociaż, że takie myśli krążyły  w głowie Akasthi’ego, to on spokojnie spał, bo wiedział, że w domu jest bezpieczny i nic złego mu się nie przytrafi. Wtem przewrócił się na drugi bok, lekko pociągając kołdrę do góry nogą – mając na sobie  granatową piżamę.

    ***

    Owa noc, dla Hisakiego nie była spokojna w porównaniu do Izukiego –bo, on tylko myślał o poprzednim świecie w czasie przeszłym, że to co było, zostało za nim. A ciemno-szarooki mężczyzna nie miał niczego, co mógłby zostawić za sobą – w przeszłości, jedynie chwile swojego dzieciństwa i wydarzenia z pewnego miasteczka, do którego został przydzielony, gdy jeszcze był z dziewiątym klanie. Miasteczko znajdowało się w kierunku południowo- zachodnim. To mógł zatuszować, ale to co działo się pięć lat temu, już nie mógł. Pięć tal temu mieli wtedy  jeden problem z głowy – Izukiego, który nie miał pojęcia, co wtedy się działo i nie brał w tym udziału. A teraz, trzeba będzie mu wszystko wytłumaczyć ( jeśli zdarzy się coś podobnego sprzed pięciu lat, albo związanego coś z tą istotą, która brała udział w tych wydarzeniach)   po kolei i przedstawić sytuację, która dla nich była nie przyjemna. A powroty myślami do tych wydarzeń są bardzo nie przyjemne i rzadko kto do nich powraca. Owe wydarzenia w dokumentach są pod nazwą „ Buntownicy”. Inna nazwa tego co zostało wywołane na światło dzienne nie pasowałaby pod żadnym względem. A jeśliby to miało się powtórzyć, albo wydarzyć się coś podobnego, to wtedy trzeba by było, zmagać się z koszmarem, który powrócił, oraz jak wcześniej zostało wspomniane ( że, trzeba będzie Izukiemu wszystko wytłumaczyć ). Shouhei miał taką nadzieję, że nie trzeba będzie grzebać w nieprzyjemnej przeszłości.

    ***

    Wreszcie! Zaczął się nowy, kolejny dzień w Krainie Soul – drugi dla Izukiego, który wczoraj wrócił do klanu. A o tym mało kto wiedział. Wiedzieli tylko: Zacari Yakshi – przywódca klanu, Hisaki Shouhei- drugi oficer i Ikaru Daishi – pierwszy oficer. Młodzieniec o czarnych włosach jeszcze smacznie spał w swojej ulubionej granatowej piżamie. Teraz całą kołdrę miał podciągnięta do góry – w okolicach tułowia, a górna część kołdry była na klatce piersiowej. Także można było uznać, że jest w okolicach tułowia. Było dość wcześnie, ale już niektórzy krzątali się po korytarzu, w robieniu swoich  codziennych porannych zajęć – zrobienia sobie posiłku i ogólne ogarnięcie się po nocy dobrego snu ( dla większości ).W tej chwili przez długi korytarz, który liczył sobie bardzo dużo pokoi i jeszcze jednego piętro złożonych tylko i wyłącznie z pokoi dla Senshi, właśnie przemierzał pierwszy oficer – Ikaru Daishi. Inni Senshi, którzy byli na korytarzu lekko kłaniali się mu, żeby oddać mu trochę szacunku. Większość nie wiedziała dlaczego i jak został pierwszym oficerem dwunastego klanu, ale w wolnych chwilach tworzyli przeróżne historyjki na ten temat. Mówiono, że jest pupilkiem przywódcy i to takim sposobem  został pierwszym oficerem, również jest nowa o jego czerwonych włosach, że to przez nie, albo raczej przez ich rzadki kolor. Ci, którzy są na najniższym poziomie w klanie wymyślili, że owy „ ważny i najlepszy Senshi” z całej reszty jest synem przywódcy. Pozostali o tym słyszeli ( na wyższym poziomie ) o tych wymysłach. Wiedziano, że  jeden wymysł jest kompletnie nie prawdziwy, żeby pierwszy oficer był synem przywódcy?! To jakaś bzdura! Niemożliwe! A jeśliby to było prawdą to i tak by to nie zostało ukazane na światło dzienne.

    Tymczasem, gdy inni o tym  myśleli i o innych rzeczach, Ikaru Daishi szybkim ruchem wszedł do pokoju Izukiego, w którym jeszcze spoczywał. Wczoraj dowiedział się o jego powrocie od Hisakiego, który owej nocy nie mógł spać. Dopiero o późnej porze Daishi wrócił z patrolu i zarazem misji, którą polecił mu przywódca. Przyjaciel opowiedział wszystko co działo się po przedniego dnia. Czerwono włosy mężczyzna wiedział, że Akatshi wróci z powrotem do domu, ale to nie było  wiadome którego dnia, ani o której godzinie. To było niewiadome przybycie z powrotem czarnowłosego mężczyzny. Jednym ruchem swoich bursztynowych oczu zmierzył lekko poważnym wzrokiem cały pokój . Westchnął. Odchylił się trochę do tyłu i podszedł do okna. Odsłonił zasłonę, wpuszczając do pomieszczenia świeże promienie słońca. Izuki wzdrygnął się lekko, gdy pierwsze promienie naturalnego światła dotarły do jego zamkniętych powiek. Skulił się bardziej, żeby odwrócić się od wpadającego światła. Ikaru wrócił na „ swoje miejsce” i przez chwilę popatrzył na młodego, który w obecnej sytuacji przypominał Daishi’emu dwunastoletniego chłopca, któremu chciało się przerwać jego sen. Kolejny raz westchnął i zaczął:

    - Ej…! Izuki wstawaj! Izu…! Ty śpiochu wstawaj!

    Oto tak zaczął się drugi dzień w domu, dla młodego czarnowłosego członka klanu, od krzyków, które miały służyć jako pobudka. Dla nikogo taka nieprzyjemna pobudka nie była by  miła, żeby ktoś wszedł, jak duch do czyjegoś pokoju, a później zaczął krzyczeć na spoczywającego towarzysza. Czarnooki młodzieniec od razu rozpoznał; po tonie krzyku, którym pojawiała się miała  nuta grubości. Podniósł się opierając ręce na łóżku, unosząc głowę go góry, żeby zobaczyć jego twarz. Twarz, która była nie widziana przez jego oczy okrągły rok.

    Twarz, która była nie widziana przez czarne oczy Izukiego trochę się zmieniła , teraz na niej widniał poważny i zdecydowany wyraz twarzy, który mówił wiele rzeczy. Było trudno odgadnąć Akatshi’emu o czym teraz myśli jego brat. To zawsze będzie i zostanie dla niego tajemnicą. Bursztynowe oczy były czymś znudzone i posępne, ale miały w sobie tą samą iskrę co sprzed zniknięciem.  Włosy czerwone. Czasem były porównywane do odcieniu czerwieni krwi, więc czasem mówiono „ włosy Ikaru ( pierwszego oficera) są czerwone jak krew..” , ale tym razem pozwolił swoim włosom trochę urosnąć – opadają swobodnie na czoło i trochę na kark. Zawsze Ikaru nie pozwalał swoim włosom urosnąć do takiej długości, od razu by je zetną. Od razu by powiedział, że takie długie włosy mu przeszkadzają.  Izuki przypomniał sobie jak było rok temu. A teraz widocznie zmienił swój stosunek do odrobinę dłuższych włosów. Przekonał się, do posiadania odrobinę dłuższych włosów. To było dla Izukiego miłe zaskoczenie.  Gdy, już Akatshi skończył analizować twarz swojego brata odruchowo uśmiechnął się do niego. Ikaru tylko przymknął oczy: -  Dalej zbieraj się Izu idziemy na przekąskę do centrum miasta. – powiedział neutralnym tonem. Po tym wyprostował się , odwrócił i skierował się do drzwi.  – Jakby co to będę czekał na zewnątrz przy wejściu głównym. – dodał jeszcze. Nie miał zamiaru siedzieć w pokoju brata i czekać, aż on łaskawie oporządzi się i wyszykuje. Po prostu wyszedł, uprzedzając go, gdzie będzie czekać.

    - Na przekąskę do centrum miasta, z swoim bratem po roku mojej nieobecności? To super! – odparł z sporym entuzjazmem i radościom. Można rzec, że jego radość było  można teraz zobaczyć gołym okiem. Gdy tylko Ikaru wyszedł,  Izuki wyskoczył z łóżka i poszedł do łazienki, żeby ogarnąć się jak najszybciej, żeby brat na niego nie czekał długo. Ale jeszcze nie mógł uwierzyć, że jest ponownie człowiekiem a nie zwierzęciem. To sprawiło u Izukiego podwójną radość. Więc szybko umył twarz, ubrał się i ułożył sobie włosy, żeby jako tako były w ładzie.

    Gdy tak, Ikaru czekał na młodego jego myśli krążyły wokół jednej rzeczy, która nie dawała mu spokoju. Czy on, już się zbudził, czy dopiero się zbudzi. Ta myśl była strasznie nurtująca, bo to wszystko było jedną wielką niewiadomą…  Nagle rozbrzmiał jakiś krzyk w jego stronę, odwrócił się w tamtą stronę, kompletnie wyrwany z przemyśleń. To był Izuki, który w końcu doprowadził siebie do porządku.

    - Już jestem, jestem! Przepraszam, że musiałeś na mnie czekać Ikaru.- ukucną obok brata i chwilę musiał odsapnąć, bo jeszcze na razie bieganie w takiej postaci sprawiało mu zmęczenie.

    - Wreszcie jesteś Izu. Ile jeszcze miałeś doprowadzać się do porządku.? Jeszcze z pół godziny? – westchnął, a po wykonaniu czynności dokończył – Gorzej niż baba . – Odepchnął się plecami od ściany i zaczął iść w stronę bardziej rozbudowanego obszaru Krainy Soul, w której było wiele chatek, straganów oraz wiele innych budynków, które dawały coś od siebie, co przez to miało się wrażenie, że jest w centrum krainy. Izuki jeszcze łapał oddech na lekko ugiętych nogach.

    - Ikaru, jesteś okropny. – wysapał, nabierając jeszcze parę głębokich wdechów powietrza. Podniósł głowę, rozejrzał się i spostrzegł, że brata nie ma koło niego. Popatrzył przed siebie i zobaczył, że Ikaru wyruszył nic nie mówiąc, żeby Akatshi ruszył za nim. Wyprostował się nabierając po raz któryś z kolei powietrze do płuc i zaczął biec za swoim starszym bratem, po drodze krzycząc – Ikaru,, czekaj! Zaczekaj na mnie! - tym optymistycznym krzykiem zwrócił uwagę Ikaru. Wyższy mężczyzna od Izukiego zatrzymał się, żeby zaczekać na adresata domniemanego krzyku.

    Dotarli, już do wcześniej wspomnianego centrum krainy. Po wszystkich możliwych stronach głównej ulicy były chatki – duże, małe, średnie, które potrafiły pomieścić paro osobową rodzinę. Przy samej ulicy znajdowały się stragany. Był gwar, gdzieniegdzie małe przepychanki. Izuki szedł w krok w krok z bratem, który był wyższy o całe dobre, parę albo paręnaście  centymetrów, od szczupłego mężczyzny, który miał sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu. Jak na mężczyznę uważano, że to trochę mało, ale musiało tak być, jak jest do tej pory. W między czasie Izuki zauważył jakiś stragan z przekąskami i szybko podbiegł do niego sprawdzając ile ma monet. Ikaru, tylko zatrzymał się przed straganem, przy którym Akatshi kupuje dwie przekąski – dla niego i dla siebie. Daishi, żeby nie patrzeć tylko w jedno miejsce, rozejrzał się po okolicy i widział tylko ludzi – zwykłych mieszkańców krainy, których życie było chociaż monotonne, ale spokojne i pełne miłość z strony bliskich. Ponownie usłyszał czyiś krzyk, odwrócił głowę w tamtym kierunku. Zobaczył Izukiego, jak wraca do niego z kupionymi dwiema przekąskami, z tym czasem denerwującym uśmiechem na swojej twarzy. Akatshi wręczył bratu przekąskę, w której było dużo mięsa. Mężczyzna o bursztynowych oczach przyjął zakupione śniadanie. Po chwili zaczął iść w niekreślonym kierunku, bez żadnego słowa. Izuki podbiegł do Ikaru, żeby go  dogonić i później starał się iść w krok w krok – tak samo jak Ikaru, ale nie wychodziło mu to, tak jak wychodziło wcześniej. Obydwaj młodzi mężczyźni dotarli do małego wzgórza, na którym rosło spokojnie i bez pośpiechu drzewo z kwiatami wiśni, a na wprost znajdował się krajobraz Krainy Soul – dużo lasów, które prowadziły do innych miast, polany, w oddali góry oraz skaliste ścieżki. Daishi usiadł pod drzewem, a jego twarz wyrażała neutralną minę. Młodzieniec o czarnych włosach na początku nie mógł napatrzeć się na znajdujący się przed nim krajobraz. Po paru minutach usiadł obok brata, który był dla niego ważny i wzorem do naśladowania. Izuki otworzył pojemniczek z jedzeniem. W pojemniczku znajdowały się pałeczki. Od razu zaczął myśleć, jak się je pałeczkami. Próbował coś sobie przypomnieć, ale nic z tego, pustka w głowie. Na jego twarzy pojawiła się niepewność. Kątem oka popatrzył na Ikaru, który miał już zamiar wziąć do ust kawałek mięsa w jakimś sosie i rozkoszować się  jego smakiem. Przed konsumpcją zatrzymał w połowie drogi do jego ust kawałek mięsa  i popatrzył się na Izukiego z wyrazem oczu „ Czego chcesz? „.

    - Ikaru… To jest trochę głupia sytuacja, ale jak się jadło pałeczkami? – Izuki nie chciał  tego mówić, ale nie miał innego wyjścia. Musiał się spytać.

    Ikaru popatrzy z irytacją na Izukiego. Odłożył swoją pierwszą porcję, którą miał spożyć, ale to zostało przerwane, po przez głupie pytanie „ jak się je pałeczkami” . Ustawił Akatshi’emu prawą rękę i wsuną między kciuk a palec wskazujący. Pokazując, że ma trzymać palcem środkowym i serdecznym – pierwszą pałeczkę. A drugą przytrzymując kciukiem i palcem wskazującym, równolegle nad pierwszą pałeczką. Na końcu zademonstrował, Izukiemu jak  ma poruszać pałeczkami – pierwsza między  środkowym a serdecznym palcem ma być nieruchoma i mają działać jak szczypce.

    Po, krótkiej lekcji przypomnienia jak się je pałeczkami, Daishi, wrócił do przerwanej czynności i wziął do ust, ten kawałek mięsa, który miał być spożyty wcześniej. Po zjedzeniu jednego kawałka mięsa wstał i poszedł przed siebie. Zostawiając na trawie swoją przekąskę. Izuki nie spostrzegł, że brat zostawił go samego, bo skupił całą swoją uwagę na schwyceniu kawałka ryby i zjeść. Dopiero po przełknięciu rozejrzał się. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, Ikaru nie siedział obok niego, a swój posiłek zostawił. Popatrzył w stronę miasta. Tam udaje się Daishi.

    - Ikaru! Gdzie ty idziesz?! Zostawiłeś, swoje śniadanie! Ikaru! – zaczął krzyczeć, w stronę odchodzącego brata. Nie pojmował, dlaczego jego brat tak zachował się, że idzie sobie, nic o tym nie mówiąc – Mówi się trudno. Więcej dla mnie. – powiedział do siebie i wziął drugi pojemniczek, kontynuując posiłek, ale teraz w ruchu. Chciał przejść się po mieście.

    W tym czasie Ikaru przemierzał miasto z ponurym wyrazem twarzy. Musiał załatwić jedną sprawę na dziś i resztę dnia będzie miał wolne. Stanął przed małym sklepikiem, w którym można było kupić wszystkie rzeczy potrzebne do pisania. Wszedł do środka, od razu zaczął szybką wymianę słów z sprzedawcą, który widocznie nie był zadowolony z jego widoku:

    - Poproszę cztery zwoje.

    - Już podaję. – odparł sprzedawca, szukając czterech zwoi. Gdy, już znalazł położył na blacie i wypowiedział cenę – trzydzieści monet.

    -Trzydzieści monet? Ostatnio cztery zwoje kosztowały dwadzieścia monet. – odparł Ikaru z lekkim oburzeniem.

    - Widzi pan… Ostatnio kosztowały dwadzieścia monet, a teraz trzydzieści monet. Więc poproszę trzydzieści monet. – powtórzył sprzedawca. Było widać, że właściciel sklepiku lubił sobie pojeść.

    -Dam za te cztery zwoje dwadzieścia monet, ani monety więc!- powiedział stanowczo Ikaru , kładąc na blacie sakwę odliczonych monet.

    - Niech będzie i te dwadzieścia monet. Jak mówią nasz klient nasz pan. – przyjął dwadzieścia monet i podał klientowi papierową torbę, żeby zapakował te cztery zwoje.

    Ikaru zapakował zwoje do torby i wyszedł. Właściciel wyszedł zza lady i podszedł do okna. W tym momencie do mężczyzny z czerwonymi włosami podbiegły dzieci i zaczęły zadawać masę pytań. Mężczyzna, tylko uśmiechał się.

    - Hm… dla  zwykłych mieszkańców jest oschły i poważny, a dla dzieciaków jest cały radosny. Dziwny… - mruknął, na tą fałszywą, dla właściciela scenkę. Ciężko westchnął i odwrócił się. Chciał wrócić zza ladę, ale to zostało mu nieumożliwione. Bo nagle przed nosem jegomościa pojawiło się ostrze miecza. Nie wiadomo skąd.  A w półmroku stała jakaś sylwetka.

    - Nikt nie będzie tak mówić o moim królu. – zostały wypowiedziane tylko te słowa, a po nich świst klingi przecinająca powietrze, a później dźwięk miecza wbijającego w ciało.  To wszystko działo się tak szybko, że właściciel nie wydał z siebie żadnego dźwięku, tylko poczuł ostrze, które szybko wbijało mu się w ramię. Sprawca wyciągnął powoli miecz z ciała pozwalając krwi sączyć się na klindze. Właściciel padł na ziemię, jak kamień zrzucony z jakiejś wysokości. Kropelki krwi kapały z klingi wolno i leniwie. A na twarzy sprawcy tego zdarzenia pokazał się szyderski szeroki uśmiech. 

Następne: Cz.7 --->Rozszyfrowanie tajemniczego morderstwa
Poprzednie: Cz.5 <--- Z powrotem w klanie
Początek: ---> Powrót

Miłego czytania życzę :D
Add a Comment:
 
:iconeksperyment:
Eksperyment Featured By Owner Edited Apr 20, 2016  Hobbyist Traditional Artist
BłeNdyyy! Pilnuj tego, bo znowu wyłażą w coraz większych ilościach. ;)

Całkiem przyjemnie się czytało. Chociaż z początku spodziewałam się fragmentu raczej spokojnego z opisami i prozaicznymi dialogami, to zakończenie było miłym zaskoczeniem. Aż mi żal tego grubego kupca. xD
Ah, no i jeszcze Ikaru Daishi - obstawiam, że to jednak włosy xD
Reply
:iconyoji095:
Yoji095 Featured By Owner Apr 22, 2016
Okey. Będę pilnować tych błędów. ;)

Cieszę się, że tobie przyjemnie czytało. Hm, początek mógł się taki wydawać, że to będzie spokojny fragment z opisami i prozaicznymi dialogami, ale ten początek mógł mylić xD
O to podwójnie cieszę się, że to zakończenie ciebie zaskoczyło. Chciałam, żeby to zakończenie zapowiadało coś ciekawego i tajemniczego. 
No cóż grubemu kupcowi za to się oberwało.
A, co do tych plotek to może wyjaśni się czy to przez jego włosy, czy też może przez coś innego. Zobaczy się jak to się wszystko potoczy xD
Reply
:icondorota1990:
Dorota1990 Featured By Owner Apr 8, 2016  Student Digital Artist
Ostatnia część jest nieco ożywiona.Mężczyzna z czerwonami włosami to dziwny gość ale podobał mi się przebieg proszę zrób jeszcze
Reply
:iconyoji095:
Yoji095 Featured By Owner Apr 9, 2016
Dzięki wielkie :D
Nie martw się będą kolejne części. ;)
Reply
:icondorota1990:
Dorota1990 Featured By Owner Apr 23, 2016  Student Digital Artist
super <3
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconyoji095: More from Yoji095


More from DeviantArt



Details

Submitted on
March 24, 2016
Submitted with
Sta.sh Writer
Link
Thumb

Stats

Views
622
Favourites
4 (who?)
Comments
5