Shop Forum More Submit  Join Login
//Z góry bardzo przepraszam, za długi czas braku kolejnej części -> Innego Świata.//

    Słońce już zachodziło, żeby ustąpić miejsca księżycowi, który był panem nocy i oświetla swoim jasnym blaskiem ciemne niebo, jakby ktoś zarzucił na nie ciemną płachtę, a teraz nie chce jej zdjąć z niebios, które są jasne i błękitne czasem bezchmurne.

     Właśnie wróciła żona właściciela sklepu z artykułami pisemnymi – pani Janet Halls, ale wszyscy do niej zwracali się po imieniu. Jest bardzo towarzyszką osobą i toleruje wszystkie „wybryki natury” – wymieniając: wampiry, wilkołaki, demony oraz dzieci lasu- elfy, krasnale, zwierzęta obdarzone nadnaturalnymi umiejętnościami i tak dalej. Tolerowała demony, bo tylko takie istoty występowały w Krainie Soul. Z reszty wymienionych, występowały bardzo rzadko, albo w cale. Rada uważa i głosi na swoich zebraniach, że Kraina Soul została zdominowana przez takie istoty, jak demony. Jest ich pełno i są śmieciami, których trzeba się pozbyć. Taka była ocena Rady Starszych na temat demonów. Na całe szczęście nie wszyscy mieszkańcy Soul popierają słowa Rady. Sądzili, że demony są potrzebne, zwłaszcza po takim długim czasie przekonywania się do nich ludzi, którzy wcześniej bali się wszystkiego co nadnaturalne, nie zgodne z rzeczywistością. To tyczyło się osób, które mają, na co dzień styczność z demonami – mowa o klanach, a dokładniej o ich członkach, którzy zaufali demonom i walczą w ramię w ramię przeciwko Shaeko, które zabijają ludzi, tylko dla pokarmu. A ci, którzy nie mają styczności z demonami popierali Radę Starszych, że demony są śmieciami- tutaj, już mowa o zwykłych obywatelach krainy, ale czy każdy popiera to, co mówi Rada? Okaże się później. Za to Janet uważała, że każda istota ma prawo żyć na tym świecie, nawet, jeśli jest nieobliczalna w swoich czynach.

     Otworzyła z uśmiechem drzwi sklepiku męża. Weszła do środka i zobaczyła leżącego pana Halls’a na podłodze w kałuży krwi. Od razu upuściła jedną siatkę z jedzeniem i zakrywała usta prawą ręką.  Była zszokowana. Przez chwilę stała w bez ruchu nie wiedząc, co teraz ma zrobić. Po chwili upuściła torbę, w której miała drobiazgi, upominki i biżuterie, którą sprzedawała na straganie- tak zarabiała na życie, żeby nie uzależnić się od męża i jego zarobków finansowych. Nagle szybko wybiegła z sklepu. Biegła na południe. W takich chwilach, jak ta ufała tylko jednej osobie, która może coś zrobić,  wskórać coś, żeby pomóc poszkodowanemu. Był to Zacari Yakshi przywódca dwunastego klanu.

    W tym czasie większość członków, którzy wrócili z różnych misji zdawali raporty i relacje przywódcy. Co o dziwo to odbywało się na świeżym powietrzu. Jak zwykle rozpuszczone długie białe włosy powiewały delikatnie na wietrze. A jego twarz była niezwykle spokojna i pełna wyrozumiałości, jeśli podczas zdawania relacji z misji pojawiały się niepowodzenia- nie wykonanie zadania z powodu trudności z strony przeciwnika, ciężka walka, w której odniesiono poważne obrażenia, oraz duża liczebność wroga. Zacari odwrócił się zza siebie i spostrzegł, że jakaś sylwetka w ich kierunku zmierza. To była kobieta. Biegła ile miała sił w samej sobie. Yakshi domyślił się, że coś prawdopodobnie stało się w mieście, a ona była świadkiem i chcę ich o tym poinformować. Westchnął. Potem przywitał kobietę uprzejmie, przed tym przepraszając jednego swojego członka, który prawie kończył zadawać swój raport z miasteczka Chiligow.

    - Witam szanowaną panią Janet Halls! Co panią sprowadza do dwunastego klanu? – Przywitał szczupłą kobietę z otwartymi ramionami i z miłym entuzjazmem chęci niesienia jej pomocy.

    - Witam panie Zacari… Stało się coś okropnego… Ktoś zamordował mojego męża! I jeszcze w dodatku w godzinach pracy! Szybko pomóżcie! Chociażby w ustaleniu zabójcy mojego ukochanego męża! –Najpierw przywitała się z przywódcą, bo taki był zwyczaj, że trzeba było się przywitać, z najważniejszą osobą w klanie, jeśli ona jest obecna w siedzibie, a później przechodzić do konkretów- a w tym przypadku do morderstwa.  Zaczęła szybko mówić im, co się stało oraz dramatycznie prosiła o pomoc silny klan.

    Wszyscy, którzy byli zebrani przed wejściem do siedzi ta informacja wstrząsnęła nimi, a najbardziej tych po powrocie z misji. Nie mogli uwierzyć, że tak prostej kobiecie, ktoś  zabił jej partnera . Przecież ona niczym nie zawiniła, żeby zabijać owej kobiecie męża. Zacari przemyślał uważnie z poważnym wyrazem twarzy, to, co powiedziała mu pani Halls, żeby biedna kobieta długo nie musiała czekać otworzył usta i zaczął mówić:

    - W porządku. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby ustalić mordercę pani męża. – Spojrzał się zza siebie na siedzących na schodach dwóch poruczników, stwierdził, że obydwaj mieli dzisiaj zbyt luźny dzień, więc po chwili kontynuował – Wyślę z panią moich dwój najlepszych ludzi. Dwóch poruczników. Oni zbadają tą sprawę. – Zacari przydzielił do tej niefortunnego wydarzenia, już doświadczonych Senshi. Wolał nie wysyłać do tego zdarzenia żółtodziobów, ani nowicjuszy, ani świeżaków prosto po akademii, którzy dopiero mieli uczyć się w terenie – rozszerzoną naukę w terenie-, bo w akademii poznali już podstawy patrolowania i walki z małymi demonami – noworodkami, które wyszły z podziemi i chcą żywić się bezbronnymi śmiertelnikami, na początku dziećmi, a w dalszych etapach rozwoju są  ataki z ukrycia, które polegają na zainteresowaniu czymś człowieka, żeby zmierzał w ich kierunku. To działa jak hipnoza, ale ta hipnoza dla nieświadomego kończy się śmiercią. To był drugi etap rozwoju Demonów Mroku -inaczej Shaeko –a teraz będzie kolejny, który cechuje się bezpośrednim atakowaniem na obrzeżach mniejszych miast lub w mieście, co powoduje panikę, ucieczkę i strach przed schwytaniem, a później śmierć. Najsłabsi ludzie kończą, jako pokarm. Przywódca chciał obejść się bez zbędnych ofiar, które teraz nie są potrzebne.

    -Dobrze. Bardzo dziękuję… - odparła z ulgą Janet.
Podczas wdzięczności poszkodowanej Zacari wydał znak, że Ikaru i Hisaki mają podejść do niego. Obydwaj porucznicy podeszli.

    - Oto dwóch młodzieńców pójdzie z panią, pani Janet. – Powiedział pogodnie przywódca.

    - Dobrze. To… proszę za mną. – Oznajmiała kobieta, odwracając się w kierunku, w którym przybiegła. Ikaru i Hisaki poszli za nią. Podczas przemieszczania się do miejsca zdarzenia między trojgiem ludzi trwała cisza.

    - Hm… może pani powiedzieć, gdzie zostało dokonane morderstwo pani męża? – Zapytał się Hisaki. Chciał się dowiedzieć  trochę więcej, niż do tej pory. Podsumowując to obydwaj porucznicy nic nie wiedzieli, żadnych konkretów, konkretnych informacji na temat niespodziewanego morderstwa. Można rzecz, że w krainie, w której jest mnóstwo demonów, to takich morderstw jest od groma, ale tak naprawdę, tak nie jest, jak to niektórym spoza może się wydawać.

    -Miejsce morderstwa miało miejsce w sklepie mojego męża. Sklep znajduje się niedaleko fontanny.- odpowiedział. W jej głosie można było usłyszeć przerażenie tym wszystkim co się stało, ale również, jakby się czymś przejmowała. A może teraz przejmuje się tym morderstwem swojego męża i zastanawia się co dalej z nią będzie, i jak będzie żyć bez męża. Biedna kobieta.

    - Rozumiem. Chwileczkę… Ikaru, czy ty tam przypadkiem nie byłeś w tym sklepie przed tym zdarzeniem?- Spytał Hisaki z nutą dociekliwości.

    - Tak byłem w tym sklepie tylko po zakupienie czterech zwoi, tylko tyle. – Odpowiedział Ikaru, poważnym tonem i po chwili pomyślał „– Czy on znów bawi się w detektywa? I to zawsze się dzieje w mojej obecności- „dostrzegł dociekliwość kompana o wypytanie się szczegółów domniemanego morderstwa.

    - Rozumiem. Ale gdy wychodziłeś to nic, ani nikt tobie nie rzucił się w oczy? Że ktoś tam się kręcił. Bo według mojej teorii, to jest nie możliwe, żeby od razu po twoim wyjściu nastąpiło morderstwo. – Hisaki tym wszystkich był zdziwiony, po tym co usłyszał od Daish’ego.

    - Hisaki przestań snuć swoje teorie na temat tego morderstwa, jeśli jeszcze nie dotarliśmy na miejsce zdarzenia. – Tym zdaniem Ikaru, podsumował wypowiedź towarzysza nie zmieniając tonu głosu.

    - A racja. Przepraszam. – Skwitował Souhei po, stwierdzeniu Daishi’ego, a po chwili poczuł się przez niego zgaszony.

    Dotarli na miejsce. Ikaru powiedział pani Janet, żeby z nimi nie wchodziła do środka. Chciał ją oszczędzić od ponownego szoku po przez zobaczenie swojego zabitego partnera w kałuży krwi. Obydwaj Senshi rozejrzeli się po pomieszczeniu. Nic nie było po przestawiane, po przewracane ani zniszczone. Jakby to morderstwo było doskonale zaplanowane.  Hisaki rozglądał się jeszcze po pomieszczeniu, żeby upewnić się, że to miejsce jest puste i nikt nie chowa się za regałami z zwojami, papieru i pergaminu. Ikaru podszedł do ciała od przodu i od razu zauważył spore cięcie przez lewe ramię.Zaczął oceniać sposób zabicia: „ Proste cięcie przez ramię… Każdy początkujący Senshi potrafi zadać takie cięcie. Ale coś tutaj się nie zgadza. To cięcie zostało wykonane w miejscu … - w tym momencie dotknął ranę zabitego dwoma palcami – Nie było żadnego ruchu z obydwóch stron, ani z strony ofiary, ani mordercy. Ten morderca musiał wiedzieć dokładnie gdzie właściciel sklepu stanie oraz, w którym momencie odwróci się od okna. Jeśli to zrobił człowiek to skąd by on miał takie idealne wyczucie czasu… I jeszcze nie popełnić żadnego błędu w wykonywaniu egzekucji na tym prostym człowieku… A jeśli wyeliminować człowieka …,bo wiadomo, że człowiek nie jest zdolny do wykonania takiego doskonałego zabójstwa, nie zostawiając za sobą żadnych śladów.. N-Niemożliwe… To nie zrobił człowiek tylko… demon! „ Wstał. Odwrócił głowę w stronę kompana – Chyba, już wiem, kto to zrobił. Kto zamordował pana Halls’a.

   - Nie mów, że to on i nie mów, że on już się zbudził…! - odparł zmieszany Hisaki.

    Daishi, już nic nie powiedział, co do tej kwestii, tylko kiwną lekko głową. To miało znaczyć, że to może on stoi za tym morderstwem… 

Następna: Cz. 8 --->Powrót koszmaru!
Poprzednie: Cz. 6 <---Spotkanie po roku
Początek: --->Powrót
Spis: ---> Cz. 1, Cz.2, Cz.3, Cz. 4, Cz. 5, Cz. 6,Cz. 7,Cz. 8
Add a Comment:
 
:iconeksperyment:
Eksperyment Featured By Owner Jul 18, 2016  Hobbyist Traditional Artist
Poza uwagami odnośnie składni i innych błędów (których nie chce mi się wypisywać) chcę ci zwrócić uwagę na zachowanie Janet Halls. Z początku jest okej, ale potem, kiedy zaczyna rozmawiać z członkami klanu, wydaje mi się to takie... nienaturalne. No bo zobacz - biedaczka właśnie wróciła z zakupów i zastała na podłodze ciało swego męża, po czym w szoku pobiegła po pierwszą pomoc, jaka przyszła jej do głowy, tylko że później tego szoku nie widać. Mówi całkiem składnie, jest spokojna, ba, nawet pamięta o tym, żeby powiedzieć "dzień dobry". Ludzie nie zachowują się tak w podobnych sytuacjach.
Drugą rzeczą, która mnie zdziwiła, jest wniosek wysunięty przez Ikaru - trochę pochopny. Proste cięcie (mam tu na myśli sam zamach mieczem) nie zajmuje wojownikowi dłużej niż sekundę, a w tym czasie zaskoczona ofiara raczej nie zdążyłaby się jakoś znacząco przekręcić, więc argument o tym, że rana jest idealnie równa, nie wydaje mi się dobrym. Oczywiście, mógł tak sobie pomyśleć mimo wszystko, tylko mówię, że na razie jego teorię łatwo podważyć. ;)
Reply
:iconbrzozan:
Brzozan Featured By Owner Jul 10, 2016  Hobbyist
Dobra, długo oczekiwany komentarz. W nagrodę za cierpliwość postaram się rozpisać. A więc co? Dawno nie było opowiadania i teraz też coś go brak. Nie masz czasu czy jednak tworzysz coś większego?
Jeśli chodzi o rozdział. Początek już mnie się podoba. Użyłaś świetnego określenia nocnego nieba! Opis jak z książki. Niestety za często powtarza się słowo "demony". Możesz je zastąpić słowami "diabły, sługi Lucyfera/Szatana, moce piekielne, złośliwe duchy. Tak na przyszłość ;) Niepotrzebne przecinki, lecz wyczuwam, że chcesz jakby podkreślić znaczenie niektórych słów i tworzyć specyficzny, całkiem przyjemny styl czytania. Niestety w opowiadaniach czegoś takiego się nie stosuje. Czasem ciąąągniesz zdania i ciąąągniesz a czasem są zdecydowanie za krótkie i mogłabyś połączyć je z następnym zdaniem xD I wiesz co? Dostałem zawału jak opowiadanie od razu zaczyna się od zwłok. Mogłaś wprowadzić taki tajemniczy klimat bo wszystko stało się wręcz nagle! Możesz robić tak, że panowała grobowa cisza, a na przykład zwłoki nie leżały centralnie przed panną Halls, a były gdzieś ukryte i nawoływania męża nie przynosiły efektu. Podobnie mogłaś lekko ukryć tożsamość zmarłego, a ujawnić ją wtedy, gdy właścicielka sklepu rozpoznała w nim swojego wybranka, rozumiesz? Niczym w kryminałach. Kiedy nadeszła wzmianka o dwunastym klanie wspominasz iż"jego twarz". Twarz kogo? Człowieka? Może demona? Najlepiej było ująć do kogo to się odnosiło, gdyż zaczyna się kolejny akapit, a wydarzenia mają miejsce w innym miejscu. Dobrze też oddałaś rozpacz towarzyszącą kobiecie podczas zeznań. Klan zachował pełen profesjonalizm. I co? To chyba tyle. Literówki faktycznie się zdarzały, ale dodam jeszcze coś od siebie. Takie kryminalne zagadki to zdecydowanie moje klimaty. Twój sposób pisania, wyrażania poglądów bardzo, ale to bardzo uległ poprawie. Postacie posiadają przypisany sobie własny charakter, który idealnie dopasowuje się do danych sytuacji, dzięki czemu bohaterowie wychodzą realistycznie. Czytanie Twoich opowiadań sprawia coraz większą przyjemność oraz zapowiada się niezła akcja w przyszłych częściach. Widać jak bardzo się postarałaś i wzięłaś do serca rady pozostałych. I nie mów, że wątpisz w swój postęp. ON JEST i wszyscy go widzą! Pewnie o tym nie wiesz, ale sporo osób z forum ciebie wychwala i aż miło to słyszeć. Nie przejmuj się "kolorowymi' postami. One są po to, aby tobie pomóc! Nikt ciebie z tego powodu nie karci. Ci, którzy poprawiają błędy oferują ci pomoc oraz jawną chęć towarzyszenia tobie w dalszym pisaniu. A więc głowa do góry, uśmiech na twarzy i rób to co lubisz, pisząc swoje opowiadania! Trzymamy za ciebie kciuki w następnych częściach, które mam nadzieję będą już za niedługo! Jestem chętny czytać dalsze rozdziały!
Reply
:iconyoji095:
Yoji095 Featured By Owner Jul 11, 2016
Tak się jakoś złożyło, że nie mogę znaleźć czasu, ale postaram się w tym miesiącu wstawić kolejną. ( nic nie obiecuję ) Cieszy mnie to, że już na samym wstępie spodobał Ci się ten rozdział. W porządku postaram się ograniczyć słowo " demony" i zastąpić innym słowem, być może skorzystam z twoich propozycji. Rozumiem, również postaram się nie pisać zbyt długich zadań oraz zbyt krótkich. 
:D Biedny Brzoza prawie by dostał zawału. Nie przypuszczałam, że na kimś takie przedstawienie zwłok wywoła zawał. 
To na przyszłość będę wiedzieć, jak przytoczyć trochę tajemniczości, jeśli chodzi zabójstwa. A z tym: "jego twarz", to chodziło o człowieka, ale to mój błąd, że tego nie napisałam. 
Dzięki, dzięki wielkie :D No staram się na tyle ile mam sił, żeby coś poprawić w moich opowiadaniach i postach na forum.  Postaram się nie przejmować tymi - jak ty to ująłeś- " kolorowymi" postaci. ;)
Postaram się, żeby chociaż jedna nowa część pojawiła się w najbliższym czasie. Oczywiście liczę na to, że ty przeczytasz ją, jak najszybciej, gdy się pojawi. :D
Reply
:iconkorrontea:
Korrontea Featured By Owner Jun 2, 2016  Hobbyist General Artist
Skomentuje jedynie pod kątem estetycznym, ponieważ całe opowiadanie nie jest do końca w moim "klimacie", (bez urazy Shrug ).
Można znaleźć gdzieniegdzie literówki, radzę znaleźć kogoś kto po napisaniu przeczyta treść i poprawi, kiedy piszemy, a potem czytamy nie zauważamy własnych błędów, nasz mózg ignoruje je bo zna treść i przekaz. Dobrze, że opisujesz otoczenie, ale unikaj bardzo rozciągniętych na siłę opisów które wyrywają z nastroju. 
Nie chcę brzmieć krytycznie, ale pomocnie. Podoba mi się zamysł historii i styl pisania, dopracuj technikę i będzie świetnie! Wink/Razz 
Reply
:iconyoji095:
Yoji095 Featured By Owner Jun 3, 2016
Dzięki za rady ;)
No ciężko komuś coś przypodobać do gustu...
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconyoji095: More from Yoji095


More from DeviantArt



Details

Submitted on
June 1, 2016
Submitted with
Sta.sh Writer
Link
Thumb

Stats

Views
259
Favourites
1 (who?)
Comments
5
×