Shop Forum More Submit  Join Login
×

My lovely friend @/Monstaria (Acromalia at FA) opened commissions some time ago!

They're detailed, pretty and not expensive at all~ 

You can have fullbody of anthro or feral character with awesome shades for 35$ only uvu
other prices at Commission Price in the link above

More informations in the link!

Go grab them!




And some of her beautiful artworks:
example 2 by SkyWolff
Roxanke by Monstaria
example 1 by SkyWolff

To Lavenvart by Monstaria

more examples on: monstaria.deviantart.com/galle… and www.furaffinity.net/gallery/ac…


ALSO!

YOU CAN GET FREE ART FROM TasiraVVolf IF YOU BUY A COMMISSION!
 Hello, only flat colored because I'm lazy hahah, sorry

New I accept euros now! New


Anyway, this will look like:

TasiraVVolf [Comm 2] by SkyWolff  CrayonWolff [Comm] by SkyWolff

- Fullbody (10$/8.3New /1000p) 
- Headshot/bust (6$/5New /600p)




Some informations from my old "price list":

Pricing Details:
- I accept points and paypal
- I'll start drawing after payment.
- Pay me when I agree.
- You can decline a commission without giving any reason, but only before I will start work on your commission.

Additional Information:
- If you want something really specific for your commission, detail, please.
- I can send you previews of every stage or certain stages of the drawing if requested.

Rules:
- When you commission me, give me a digital clear reference or digital art of your character.
- Please don't be angry when I won't accept your commission. I don't want to be forced to draw something I don't want to draw.
- After you paid for the drawing, you may use it however you like as long as you give me credit.




I will draw:
- Canines
- Felines
- some closed species

I try to draw:
- humans
- hooved animals
- dragons
- other animals (mustelids etc)

I won't draw:
- NSFW
- offensive material (racism, religious hate, etc.)




slots:
1.
2...
schokofuchs.deviantart.com/
go watch her or I'll kill u all XD
she's awesome uvu
<da:thumb id="686207112"/>

This shit, hvngr, has open commissions, she need money so much
Come and buy something from her~




//and my commissions are open too! ->> Commissions Few slots | OPEN
Raiess - Ryuki | SkyWolff - Recluse




Ryuki


Młoda wadera postanowiła się tego śnieżnego poranka wybrać na ożywczy spacer połączony z polowaniem.
Mimo, że zasady jasno zabraniały jej opuszczać tereny
watahy, postanowiła nie zważać na to i wyjść poza dobrze jej już znane lasy Heirannu.

Ryukianne nie planowała polować na większą zwierzynę, tym bardziej, że była sama.
Jednak już po chwili marszu ujrzała przed sobą
samotnego jelenia przy niewielkim zbiorniku wodnym skutym lodem.

Początkowo zastanawiała się czy nie lepiej byłoby sobie odpuścić.
Ostatecznie jednak postanowiła spróbować swoich sił jako łowczyni.

Powoli zakradła się do zwierzęcia i kiedy
była już na odległość 6 metrów od niego rzuciła się
w pogoń.
Zwierzę jednak było dla niej zbyt szybkie i zwinne.
Pobiegło w stronę gór, a drobna wilczyca zaczęła się ześlizgiwać po pochyłych, śliskich od śniegu kamieniach.
Kiedy przyspieszyła i zrobiła zdecydowany skok,
podwinęła jej się łapa i z pełną prędkością
spadła w dół zbocza zahaczając przy tym o ostre, wystające z pod śniegu skały.

Końcem jej spadania okazał się pokaźnych rozmiarów dąb w który uderzyła całym ciałem tracąc przy tym przytomność.
Wszystkie siedzące na drzewie ptaki poderwały się
od siły wstrząsu.

Po nieznanym sobie czasie wilczyca zaczęła otwierać oczy. Jasność zimowego nieba uniemożliwiała jej ostre widzenie.
Nad sobą dostrzegała jedynie ciemną w kontraście do nieba sylwetkę wilka.

Uhhh... - wilczyca wydała niewyraźny odgłos.

Nagle poczuła palący ból na granicy boku z podbrzuszem.
To pomogło jej oprzytomnieć.
Spróbowała się podnieść.
Kiedy stała na trzęsących się nogach
ujrzała pozostawioną przez siebie na śniegu czerwoną, krwawą plamę.
Żołądek Ryuki podskoczył jej do gardła.
Szybko zorientowała się, że co chwilę z jej otwartej od przecięcia ostrym kamieniem rany
krew skapuje wątłymi kroplami na świeży śnieg.

Wilczyca upadła na ziemię nie wiedzą co robić.
Była poza granicami, jej zioła zostały w jaskini a obok stoi nieznajomy z niewiadomymi wobec niej zamiarami.

Ryuki ze strachem popatrzyła w jego jasne oczy nie mówiąc nic.




Recluse


Recluse, postanowił wybrać się na spotkanie z bratem.
Wybrał drogę wzdłuż pasm gór.
Nie wiedział czemu, ale miał dziwne przeczucie, że napotka przeszkodę.
Nie myśląc o tym dłużej, spokojnie szedł przed siebie z nastawionymi wszystkimi zmysłami, w końcu w każdej chwili może coś napotkać, co mogłoby być niebezpieczne lub zdatne do jedzenia.

Po kilku godzinach marszu postanowił zrobić sobie przerwę w marszu.
W końcu po tak długiej wędrówce bez jedzenia i picia potrzebował trochę odpoczynku.

Usiadł na zboczu gór przy jednym z małych źródełek. Pochylił się i nabrał kilka łyków tego kojącego napoju.

Po jakimś czasie odpoczynku usłyszał jakiś hałas niedaleko z tąd.
 Postanowił to sprawdzić, mimo, że miał znów ruszać w stronę Heirannu.
Po dotarciu na miejsce, zauważył ciemną wilczyce nieprzytomną i krwawiącą.
 Rozejrzał się i już wiedział, że musiała spaść z góry.
Postanowił poczekać aż się obudzi.
Odszedł kilka kroków i położył się.

Kiedy ta, zbudziła się i spojrzała na niego, odwrócił się do niej i wstał.
Podszedł do niej i wpatrywał się w nią.
 Obserwował bacznie jej poczynania i czekał na dalsze jej reakcje.

Gdy spojrzała na niego z ziemi, pochylił się do niej.
Długo spałaś... Powiedział tylko i wyprostował się.
Nie możesz tak tu leżeć i tak długo leżałaś na śniegu. 
Znów na nią spojrzał i obejrzał jej ranę, nie było aż tak źle, ale straciła dużo krwi.




Ryuki


Początkowo Ryukianne nie wiedziała co odpowiedzieć.
Wpatrywała się bez słowa w jasne, zielone oczy nieznajomego.
Wciąż kręciło jej się w głowie, jednak zdołała dźwignąć się na przednich łapach.
Jak... długo? - zapytała chcąc ponownie złapać orientację w czasie.
Czuła się zupełnie bezradna, nie miała pojęcia co ma zrobić.
Nie wiedziała gdzie pójść i czy uda jej się przeżyć.
Nawet jeśli uda jej się doczołgać do Heirannu, nie będzie to już tak ciche
i bezszelestne jak gdy była w pełni sił.
A kiedy zostanie zauważona, nie ominie jej kara za opuszczanie granic.
Jednymi słowy była w kropce.

Mimo początkowego strachu przed nieznajomym,
jego spokój jej się udzielał.
Nie zważając na fakt, że równie dobrze mógłby ją zabić
czuła się lepiej kiedy był przy niej.




Recluse


Spojrzał na nią z ukosa.
Wpatrywał się w oczy ciemnej wadery szukając jakiś uczuć.
Widać było lekki strach.
 Nie dziwił się jej, przecież jest ranna przy nieznajomym.
Chociaż z jego była to dość zabawna sytuacja i mógł to wykorzystać dla jakiejś rozrywki.
Nie wiedział jedynie czy warto.
 Może powinien jej pomóc? Sam już nie wiedział.
 Jednakże wypadałoby odpowiedzieć.
- Tak z dwie, trzy godziny? Dotarłem ty po jakimś czasie odkąd usłyszałem hałas. -
Pochylił pysk ku niej, aby sprawdzić dokładniej ranę.
Szybko zmieniając temat, aby ta nie zadawała niepotrzebnych pytań dodał:
- Nie jest aż tak źle, jest jedynie dość głęboka, jednak wątpię, ze zakażenie się wda.-




Ryuki


Nie jest dobrze... - wilczyca powiedziała cicho do siebie.
Nie wiedziała czy może prosić nieznajomego o pomoc.
W końcu nie miał żadnego powodu żeby interesować się jej losem.
Zapewne przyszedł z ciekawości i równie szybko odejdzie.

Słysząc słowa jego diagnozy, uspokoił się w niej nieco lęk przed jego
obecnością.
Sama mogła równie dobrze określić obecny stan swojej rany,
jednak jego chłodny, chodź spokojny głos uspakajał jej myśli.
Nie miała pewności czy to dobry znak.

Dziękuję ci za informację oraz fatygę. - powiedziała do niego szczerze.
Ponownie podniosła się na nogi starając się nie wyglądać żałośnie.
Miała już marne szanse na pokazanie że nie jest zupełnie bezradna
jednak musiała zrobić w tej sytuacji cokolwiek co przybliżyłoby ją
do rozwiązania problemu.
Jedynym co przychodziło jej do głowy była próba samodzielnego działania.

Podczas próby wstania na śnieg skapnęły kolejne wątłe czerwone krople
a Ryuki starając się nie jęknąć z bólu zacisnęła zęby.
Spróbowała chwiejnie podejść kilka kroków w kierunku terenu watahy.
Nie minęła jednak chwila kiedy znów upadła, a z nią cała
nadzieja na samodzielne zdziałanie czegokolwiek w tej sytuacji.

Było jej wstyd wyglądać tak bezradnie przed nieznajomym.
Czuła się jak zranione zwierzę podczas polowania, którego
oprawca z chęcią patrzy na jego cierpienia.
Nie miała na o jednak wpływu.




Recluse


Spojrzał na nią z góry. Nie jest ona w najlepszej sytuacji.
Mógłby ją tu zabić i mieć co jeść, lecz nie zrobi tego. Nie ma ochoty na jakieś wygłupy, co jest dziwne.
W lepszym humorze na pewno podręczyłby ją a potem zostawił na śmierć lecz nie ma najnormalniej w świecie humoru.
Obserwował jej poczynania, przecież to nie miało sensu.
Nie podniesie się tak łatwo, a jak już to upadnie.
Rana nie jest najgorsza, ale bardzo głęboka, więc będzie sprawiać ból i przy za dużej ilości ruchów może doprowadzić do wykrwawienia sie wadery.
Tak jak myślał, upadła szybciej, niż zawiał wiatr.
 Obserwował ją nadal, widząc jednak, ze nie da rady wstać, postanowił jej pomóc, sam nie wiedział czemu.
Podszedł do niej i pochylił się tak, żeby ta mogła wejść na jego plecy.
 Widząc jej niepewną minę, pośpieszył ją.
- Właź bo się rozmyślę- Warknął jedynie.
Gdy ta jakoś wdrapała się na jego grzbiet, podniósł ją, ledwie co, ponieważ jest dość osłabiony.
Zaniósł ją w większą szczelinę skalną, gdzie było o wiele cieplej i rana mogłaby szybciej się zasklepić.
-Tutaj jest mniej wiatru i o wiele cieplej. - Powiedział kładąc ją na ziemi.
Wyszedł z antywiatrowego miejsca i porozglądał się.
 Poszedł na zbocza gór szukając pewnych ziół lub innych roślin leczniczych.
Wiedział, że nie łatwo będzie je znaleźć w tak górzystym terenie, lecz postanowił spróbować.
Po parunastu minutach, cudem znalazł to, o co mu chodziło.
Postanowił więc szybko wracać, licząc na to, że wadera nie uciekła jakimś cudem.
 Na swoje szczęście, gdy dotarł do szczeliny ujrzał ciemną sierść.
Podszedł do miejsca, w którym znajdowała się rana.
 Odstawił zioła by nabrać śniegu do pyska, zdatnego do obmycia rany.
Po wykonaniu tej czynności chciał zacząć je leczyć oraz opatrywać.
Spojrzał na nią
- Nie ruszaj się, bo będzie jeszcze gorzej.. -
Po wypowiedzeniu tych słów zaczął nakładać rozmiażdżone zioła na ranę.
Wiedział, że to niezbyt miłe uczucie, lecz było to potrzebne.
Skończywszy tą czynność położył na ranę większe liście zioła, żeby uchronić ją przed bakteriami i prawić, żeby rana szybciej się goiła.
-Nie miałem krwi kruka, więc nie będzie to jakieś najszybsze tępo gojenia się. Nie powinnaś się jednak ruszać przez jakiś dłuższy czas. -




Ryuki


Ryuki wiedziała, że nie ma innego wyjścia niż zaufanie nieznajomemu.
Była w sytuacji bez wyjścia i mógł się on okazać jedyną deską ratunku.
Pospiesznie weszła na grzbiet szarego.

Kiedy została odniesiona do szczeliny skalnej, bez słowa wodziła
wzrokiem za szarym wilkiem.
Zachowała ciszę także przy procesie opatrywania jej rany.
Odezwała się dopiero gdy ten skończył.
Nie była co prawda pewna czy chce on z nią rozmawiać,
jednak nie chciała wyglądać na niewdzięczną.

Dziękuję ci za pomoc. - odezwała się do leżącego w odległości około półtora metra od niej wilka.
Spojrzał on na nią swoimi jasnozielonymi oczyma odwracając tym samym wzrok od wyjścia ze szczeliny.
Ryuki podobał się ten kolor. Przypominał wiosnę, budzącą się do życia przyrodę, uspakajał.
Te oczy jednak pełne były niewierności, grozy i budziły
pewnego rodzaju niepokój.

Jestem ci wdzięczna za to, że mimo że się nie znamy zlitowałeś się nade mną. Mam u ciebie dług wdzięczności który na pewno spłacę.
- kontynuowała poważnym, lecz przyjaźnie brzmiącym tonem.

Zaintrygowała ją jego wcześniejsze słowa o użyciu krwi kruka
w celach leczniczych.
Ciekawe... Nigdy nie pomyślałabym, że ma takie właściwości.
Skąd wiesz o takich rzeczach?

Nagle Ryuki zdała sobie sprawę z tego, że może zbyt otwarcie rozmawia
z obcym jej wilkiem.
Nie wyglądał przyjaźnie, jednak uratował ją co chyba w każdym budziłoby pewnego rodzaju sympatię.
Postanowiła dopowiedzieć jeszcze szybko:
Jeśli oczywiście mogę wiedzieć...




Recluse


Wpatrując się w krajobraz nie myślał o niczym szczególnym.
Po prostu wbił swój wzrok w jeden punkt.
Dopiero gdy samica odezwała się, szybko wrócił do świata realnego.
- Nie ma takiej potrzeby. Jakbym cię tam zostawił długo byś nie pożyła. To w sumie normalne, że ci wziąłem. -
Powiedział dość oschle wpatrując się w jej oczy, które pokazywały nitkę ufności w stosunku do jego osoby.
Zaintrygowało go to.
Postanowił w takim razie wdać się w konwersację z nią.
- Nie sądzę, że będziesz miała taką okazję... Również nie jestem pewien czy się jeszcze spotkamy... -
Dodał nieprzerwanie wpatrując się w nią.
Była dość ciekawym wilkiem, mimo, że go nie znała, wdała się w rozmowę z nim.
- Krew kruka w połączeniu z paroma ziołami oraz wodą przyspiesza gojenie się ran. Skąd o tym wiem? Z doświadczenia.
Obrócił łeb, tak aby było widać jego poranione, ślepe oko i wpatrywał się nim w waderę.
Po kilku minutach ciszy, widząc niepewność w jej oczach dodał:
- Śmiało, pytaj o co chcesz i tak nie mamy nic lepszego do roboty przez jakiś czas... a ja mam nadzwyczaj dobry humor -
Lekko uśmiechnął się do niej, lecz szybko schował uśmiech pod maską obojętności.




Ryuki


Widząc że wilk nie jest do niej nastawiony tak źle jak jej się wydawało
uśmiechnęła się do niego przyjaźnie.
Ale wciąż... Nie znasz mnie więc nie musiało ci zależeć na moim życiu.
Mimo to poświęciłeś mi swój czas.
Za to właśnie jestem ci wdzięczna.


Na słowa o tym, że nie będzie mogła nigdy spłacić swojego długu postanowiła zaprzeczyć.
Skąd możesz wiedzieć?
Chciałabym zrobić coś dla ciebie żebyś nie żałował decyzji o pomocy mi.
Mimo, że nie powinnam tego robić, często opuszczam tereny watahy.
Nie robię tego dla tego, że nie lubię żyć w grupie ani dale tego, że nie szanuję prawa.
Po prostu cenię sobie wolność. Mały teren to dla mnie klatka.
Poza tym, poza terenami rosną zioła które zbieram kiedy kwitną
a potem suszę je na zimę.

Ryuki zorientowała się, że zboczyła z tematu i ponownie do niego wróciła.
Jeśli będziesz blisko Heirannu, całkiem możliwe że się jeszcze spotkamy.
Na chwilkę zamilkła zastanawiając się czy powinna wypowiedzieć zdanie które miała na myśli.
Na chwilę odwrociła wzrok od swojego rozmówcy.
Chciałabym żeby tak było... - powiedziała znowu patrząc na szarego.

Pomiędzy wilkami trwała krótka cisza.
Nie była ona niezręczna, jednak Ryuki poruszyła
ponownie kolejny temat.
Dziękuję za informację. Będę musiała poeksperymentować.
Słyszałam wcześniej o leczniczych właściwościach tłuszczu borsuka ale krucza krew to dla mnie nowość.


Kiedy skończyła mówić zdała sobie sprawę z dość istotnej rzeczy.
Nie wiedziała jak zwracać się do swojego rozmówcy.
Przypomniało mi się, że zapomniałam się przedstawić.
Jestem Ryukianne.
Jeśli mogę pytać o wszystko, to czy mógłbyś zdradzić mi swoje imię?
Chciałabym wiedzieć komu wiszę przysługę.
- zapytała delikatnie się uśmiechając.




Recluse


Przejechał po niej wzrokiem.
Postanowił jednak nie odpowiadać na jej wypowiedź.
Wziął ja i uleczył bo tak mu się podobało, proste.
Jednak gdy ta zaczęła znów mówić, zainteresowało go to.
Postanowił podejść do niej trochę bliżej i usadowić się niedaleko.

- Zioła są bardzo przydatne, zwłaszcza przy wyprawach, zazwyczaj chowałem jakieś ilości poza watahą, w najczęstszych miejsca w których bywałem. Taa, jak jeszcze byłem w watasze... -
Lekko się skrzywił.
- Mówisz, że mała przestrzeń jest dla ciebie jak klatka? heh, znam to skądś, mój brat zawsze wszędzie uciekał.. -
Gdy zauważył, że zaczyna swobodniej mówić, od razu uciął wątek.
Spojrzał na waderę dość szeroko otwartymi oczyma.
- Jesteś z Heirannu? -
Wpatrywał się w nią, Oj... a tak dobrze mu się z nią gadało.
Zaraz ucieknie jak dowie się kim jest.
Dlatego nie miał zamiaru przedstawiać swojego brata, bo by się od razu domyśliła...
Jednak gdy powiedziała niepewnie kolejne słowa, odwrócił ku niej głowę.
- Naprawdę? -
Powiedział dość nie pewnie, co było u niego rzadkością.
Nikt nigdy nie mówił mu, że chciałby go spotkać jeszcze raz...
To było coś nowego dla niego.
-Również... - Powiedział prawie niesłyszalnie odwracając pysk.
Kiedy samica zmieniła temat, szybko też wymazał inne myśli.
O, tego to nie wiedział.
-Borsuk? Hmm.. w sumie logiczne, ale raczej nie skorzystam, kruki łatwiej złapać. -

Spojrzał na nią z niepewnością.
Przedstawiła mu się...
On też powinien, zwłaszcza, że powiedział, że może o wszystko pytać.
Nie odzywał się przez pare minut.
Jednak odwrócił głowę i ledwie słyszalnie odpowiedział:
- Recluse -
Czekał na jakąkolwiek reakcję z jej strony.
Często ma powroty zdrowego umysłu, ale nie na aż tak długo.
Bał się, że jeśli Ryu za gwałtownie zareaguje, może wybuchnąć.




Ryuki


Zobaczysz, na pewno się jeszcze zobaczymy. - powiedziała przyjaźnie się uśmiechając.

Ryuki cieszyła się z tego, że wreszcie po tak długim czasie od śmierci matki, ma z kim rozmawiać o leczniczych właściwościach różnych łatwo dostępnych rzeczy.
Wiedza na ten temat była jej bardzo przydatna ale nikt w jej najbliższym
otoczeniu nie wydawał się wystarczająco obeznany w tym temacie.
Postanowiła więc ciągnąć dyskusję.
Właśnie wiem. Próbowałam kiedyś złapać jednego z nich ale
po pierwsze trudno je znaleźć, a po drugie złapać jeszcze ciężej.
Nie wspomnę nawet o wykopywaniu ich z nory.
Kiedy byłam szczenięciem zależało mi żeby zaimponować mojej matce
i chciałam złapać jednego.
Skończyło się na tym, że utknęłam głową w dziurze na pół godziny aż mnie znalazła.

Ryuki kończąc mówić zaśmiała się na wspomnienie swojego dzieciństwa.
Taaakk... byłam dość niezdarnym szczeniakiem.
Teraz staram się nie ładować w tarapaty ale jak sam widzisz, mam to chyba we krwi.
Wracając do tematu, kruki rzeczywiście łatwiej będzie złapać.
Są stosunkowo małe a polowanie na ptaki dobrze mi idzie.


Recluse... Recluse... Gdzieś już słyszała to imię.
Nie mogła tylko przypomnieć sobie gdzie.

Po chwili zorientowała się, że kiedy Recluse przenosił ją na plecach
ubrudziła jego jasne futro krwią.
A, przepraszam bardzo, że się przeze mnie ubrudziłeś.
Mam nadzieję, że plamy jakoś zejdą.
Śnieg może da sobie z tym radę.

Wiedziała, że może zbyt często przeprasza, jednak kultura nakazywała
jej chociaż wspomnieć o swoich błędach.

Zauważyła, że jej towarzysz wygląda nieco nieswojo.
Recluse, wszystko w porządku? - zapytała ze szczerym zmartwieniem.
Może powinieneś się przewietrzyć, jest tu trochę duszno ze względu na małą przestrzeń. Jeśli źle się poczujesz to możesz spokojnie mnie zostawić, dam sobie radę.
W sumie... i tak planuję zostać tu na dłużej. Możne nawet na noc.
Rana musi się porządnie zagoić, a jeżeli ruszę się teraz, może się ponownie otworzyć.





Recluse


Obserwował jej reakcję.
Nic? Zero reakcji?
Może jednak o nim nie słyszała.
Nie patrząc już na to, ucieszył się nawet, że ma okazję z kimś porozmawiać na temat leczniczych właściwości wielu rzeczy.
- Złapałem kiedyś borsuka, ale nie myślałem wtedy o jego właściwościach tylko wielkości. Głód daje się we znaki dość mocno, chociaż z czasem da się przyzwyczaić. -
Zaśmiał się pod nosem.
Dało się do tego szybko przyzwyczaić.
Pare tygodni bez nawet plastra skóry daje wiele do myślenia.
Gdy wadera zaczęła mówić o dzieciństwie, jego przeszłość uderzyła go z całą mocą, postanowił jednak zignorować ten fakt i nadal ją wysłuchiwać.
- To dobrze, że miałaś dobre dzieciństwo. -
Obrócił głowę znów na świat zewnętrzny.
"Taa, każdy zasługuję na dobro w tym świecie pełnym dziwnych zdarzeń. Każdy z paroma wyjątkami, heh." Pomyślał nie spuszczając wzroku z wybranego przedtem punktu.
Po chwili wrócił do niej umysłem.
- Hah, też tak sądzę, o wiele łatwiej łapać ptaki, tym bardziej jak robi się to dość często. -
Odpowiedział na jej wypowiedź po krótkiej chwili.
Nadal jednak, zastanawiało go, dlaczego taka drobna wadera, miła, pomocna, mieszka w Heirann.
Postanowił jednak zostawić to pytanie na później.

- Jeśli chodzi o bród, to nic się nie stało, nie musisz non stop przepraszać. Samymi przeprosinami nie mogłabyś na przykład uciec z rąk śmierci. -
Dodał beznamiętnie patrząc jej w oczy.
Mogło chodzić o kulturę, wychowanie, ale przeprosiny nie zawsze mogą pomóc.
Sam to wiedział z doświadczenia.
Dlatego też przestał już dawno przepraszać.
To nie miało dla niego sensu.
Szczere przeprosiny to nic ważnego według niego.
Czasem przepraszał, ale to były dla niego tylko puste słowa, które mówił, żeby wykazać się jakąś kulturą, lub czymkolwiek.

Po słowach wadery, zdziwił się jej wypowiedzią.
Słychać było zmartwienie, nie rozumiał tego.
- Nie... to nie o to chodzi, zastanawiam się nad pewną sprawą. Mianowicie... dlaczego nie zareagowałaś strachem po usłyszeniu mojego imienia, w końcu jesteś z Heirannu więc powinnaś coś wiedzieć o "długiej historii" jak to mój brat nazywa. Nie prawda? -
Spojrzał na nią lekko psychicznym wzrokiem, dodając do tego delikatnie zmarszczony pysk i wystawione zęby.



 

Ryuki


Ryuki zauważyła jego delikatny uśmiech.
Nie był on radosny, jednak mimowolnie też lekko się uśmiechnęła.
Nie chciała jednak żeby to zauważył.
Wyglądał tak... spokojnie.
Była świadoma że mogą być to tylko pozory, jednak chciała
wierzyć, że nie jest on tak bezduszny za jakiego się uważa.
Czuła się źle wiedząc przez ile Recluse musiał przejść.
Chciała mu pomóc, być do czegoś przydatna.

Wiem... - odpowiedziała na jego zdanie o przeprosinach.
To moje głupie przyzwyczajenie.

Kiedy ten wspomniał o "długiej historii" nagle zdała sobie
sprawę z kim rozmawia.
Wiedziała już czemu to imię było dla niej znajome.
Tak... Już pamiętam.
Mentis opowiadał mi o tobie.
...
Myślisz teraz że chcę od ciebie uciec?
Nie jestem jak wszyscy.
Podobnie jak twój brat, sądzę że postąpiłeś słusznie i szlachetnie.
Bez względu na to co mówisz nie wierzę żebyś mógł być złą osobą.
Ktoś zdolny kochać tak, żeby poświecić samego siebie
za swoją rodzinę nie może być nazywany bezdusznym mordercą.

Nie wiedziała czemu ale zbierało jej się na płacz.
Recluse był jedyną osobą która po tak krótkim czasie mieszała jej w emocjach. Czuła potrzebę pomocy mu, dawania mu wsparcia.
Zadawała sobie pytanie czy to z wdzięczności za ratunek, czy ma do tego inny powód.
Zostawało to jednak bez odpowiedzi w jej głowie.




Recluse


Postanowił zignorować jej uśmiech, tak jakby go nie zauważył, jednak jego wzrok szybko powędrował w jej monochromatyczne oczy.
Ciekawiło go, dlaczego nadal z nim przesiaduje.
On na jej miejscu już dawno by uciekł.
Przecież, obcy basior, ratuje ją, mógłby coś od niej chcieć.
Coś złego.
Jednak on na szczęście nie miał takich zamiarów, jednak mogłaby o tym pomyśleć.
Ta jednak wydawała się chcieć mu pomóc w jakiś sposób, to dla niego było wystarczająco dziwne.

Odpowiedział jednak, dopiero gdy połączył wątki.
- Mentis... Znasz Mentosa? Znaczy... Mentisa.
Uśmiechnął się blado na wspomnienia o bracie.
Wysłuchał jej wypowiedzi, naprawdę tak myśli? Głupia...
Wstał i zmarszczył pysk, po czym odwrócił się i zaczął powoli iść.
- To się mylisz... Może i zrobiłem to z miłości do rodzeństwa i matki, jednak nadal jestem potworem. Poleciłbym ci się trzymać z dala ode mnie, jednak...-
Nie dokończył wypowiedzi.
Był zdenerwowany swoją wypowiedzią.
Jak mógł tam zrobić?
Może i dobrze?
Nie rozumiał jej.
Samego siebie w sumie też.
Odszedł kilka kroków i wbił wzrok w niewidoczny punkt przed sobą.




Ryuki



Wilczyca spoważniała, a iskrzące się oczy miały teraz
przenikliwe spojrzenie.
Zaczęła mówić spokojnie, już bez swojego entuzjazmu.
Mówisz Recluse... że powinnam uciec na samo
brzmienie twojego imienia...
Jednak czy teraz to nie ty uciekasz?
Zastanawiam się tylko czy chcesz uciec przede mną
czy przed samym sobą.
Musisz zaakceptować siebie i swoją przeszłość.
Nie jesteś potworem ponieważ jesteś zdolny kochać.
Przestań uciekać Recluse.


Cisza.
Wiedziała jednak, że jej słuchał.
Widząc brak jego reakcji kontynuowała.
Możesz mieć mnie za naiwną, nie zdającą sobie sprawy z niebezpieczeństwa, bezbronną i niezdarną.
Jednak gdybym nie była wystarczająco sprytna żeby przeżyć,
teraz ta rozmowa nie miałaby miejsca.
Co prawda tym razem życie zawdzięczam tobie.
Przypadki się zdarzają.
Ratunek mnie to tylko twoja wola.
Pokazałeś litość.
Jak możesz myśleć, że nie masz prawa do szczęśliwego życia?
Masz zamiar umrzeć jak zwierzę podczas polowania
w którym jesteś zarówno łowcą jak i ofiarą?
Kręcisz się w błędnym kole Recluse.
Wciąż jednak możesz to zmienić.
Twój brat ma cię za bohatera.
Pokaż mu, że wciąż nim jesteś.




Recluse


Wysłuchał jej słów uważnie, jednak nie postanowił jak na razie się odezwać.
Mówi, że on nie jest potworem?
Zdziwiło go to, jednak nie ukazał tego.
Patrzył przed siebie, jednak po kolejnych słowach opuścił głowę i położył uszy po sobie, nie ze smutku lub strachy, był bardziej wkurzony.
Zmarszczył pyk, wiedział już, że zaraz wybuchnie.
Wilczyca nie mogła tego zobaczyć, lecz po jej ostatnich słowach, łzy samowolnie zaczęły spływać mu po buchającym wkurzeniem pysku.
Nie chciał przy niej taki być, chciał jej pokazać tą normalną stronę siebie.
Jego ciało zaczęło lekko drżeć, powstrzymywał się od skoku na nią i rozszarpaniu jej gardła.
Nienawidził jak ktoś mówił mu takie rzeczy.
Nie wytrzymał.
Skoczył na nią, przewracając ją przy tym.
Jego twarz ukazywała tylko zdenerwowanie,jednak łzy mogły zmylić.

- Ty nie wiesz jak to jest! Jestem pierd***nym potworem! Po pierwsze, nie uciekam! po drugie, k*rwa, nie nie mam prawa! Czy ty o czymkolwiek wiesz?! Powinienem rozszarpać ci to pierd***ne gardło na strzępy! Prawisz mi morały, jaki to ja nie jestem zły?! Jak uważasz... Żebyś tylko nie skończyła jak jeden z tych gównianych, nic nie liczących się piesków z Heirannu! Nie wciągaj w tą rozmowę mojego brata! Może i ma mnie za kogoś dobrego, może nie! Wisi mi to... Najważniejsze jest to, że nie brzydzi się mnie... Teraz zamknij jadaczkę, bo nie mam ochoty słyszeć kolejnych słów płynących z tego ohydnego ryja! -
Stał nad nią z wielkim uśmiechem na zdenerwowanym pysku. Jego nos był zmarszczony a oczy ze zwężonymi źrenicami wbite w czarną waderę. Z jego pyska powoli kapała ślina. Stał nad nią, nie oczekując jakiejś większej reakcji z jej strony.




Ryuki


Wilczyca słuchała wszystkich rzuconych w nią obelg z kamienną twarzą.
Nie była do końca pewna na ile słowa Recluse były szczere,
a na ile miały ją od niego odstraszyć.
Wiedziała jednak, że jej słowa nie będą na niego działały.
Bolał ją jednak fakt, że nie jest w stanie mu pomóc.
Bolał bardziej niż obelgi czy uderzenie.
Pozostała bez słowa.
Kiedy Recluse skończył mówić, ta ze smutkiem
wpatrywała się jeszcze chwilę w jego wściekłe, lecz pełne bólu oczy.
Te same zielone oczy wilka który ocalił ją od śmierci.
Te same mądre oczy którymi ze spokojem patrzył na nią kiedy z nią rozmawiał
Te same oczy teraz wyrażają więcej emocji niż jest w stanie sam uspokoić.
Mimo świeżej wciąż jeszcze rany wilczyca podniosła się.
Nie wierzę żeby Mentis się mylił. - powiedziała zdecydowanym głosem.
Powiedział mi, że jesteś jego bohaterem i że widzi w tobie dobro. Odpowiedziałam, że się z nim zgadzam z jego słowami.
Nie szybko rezygnuję ze swojego zdania.


Przez chwilę zapanowała cisza.
Jednak po chwili Ryuki ją przerwała.
Chciałabym ci pomóc Recluse. Nikt jeszcze nie chciał tego zrobić, więc pozwól mi być pierwszą która wyjdzie z tłumu wszystkich których uważasz za wrogów.




Recluse


Recluse jeszcze długą chwile wpatrywał się w wadere z wielkim mętlikiem w głowie.
Jednak uśmiech nie znikał mu z pyska.
Łzy nadal mimowolnie kapały mu z oczu, jednak on nie przejmował się tym, nawet tego nie zauważał.
Nie chciał tak wybuchnąć, jednak jego druga strona wyłoniła się tak nagle, mógłby to powstrzymał, ale nie chciał.
Uwalniając to, chciał ją ochronić, żeby nie zbliżała się więcej do niego, ponieważ mógłby zrobić coś gorszego.
Wmawiał to sobie przez cały czas w głowie.
W końcu... kłamstwo wypowiedziane 1000 razy staje się prawdą.
Zaczął lekko chichotać.
Nawet nie zauważył, jak wadera wydostała się z pod jego ciała.
Usłyszywszy jej słowa, natychmiastowo zamilkł.
Spojrzał na nią.
Jego wyraz twarz nie zmienił się całkowicie, jedynie co, to uśmiech zszedł mu z twarzy.
Oczy pełne bólu oraz wściekłości wpatrywały się w Ryu.
Po zakończeniu jej słów wybuchł nagłym i psychicznym śmiechem.
- Kłamiesz... Kto chciałby pomóc takiemu idiocie jak mi?! -
Wykrzyczał jej w pysk, nadal śmiejąc się jak nienormalny.
- Nikt! Nikt... nikt! Mówie, że nikt... -
Jego śmiech powoli zmieniał się w histeryczny płacz, mimo to uśmiech nadal pozostawał na jego twarz.
Nie ten sam,raczej smutny uśmiech, którym posługujemy się gdy uświadomimy sobie co zrobiliśmy głupiego.
Spuścił głowę siadając na ziemi, nadal powtarzał to jedno słowo... "nikt".
Nie zwracał już uwagi na wadere.
Miał jednak nadzieje, że poszła jak najdalej.
Nie chciał, aby widziała jego zachowanie.




Ryuki


Była coraz bardziej zmieszana.
Bała się tego, że nie będzie w stanie przewidzieć jego ruchów.
Serce biło jej szybko.
Jednak nie dała po sobie tego poznać.
Nie mogła patrzeć na jego ból.
Wszyscy zostawili go samego.
Nie potrafi dać sobie z tym rady i uznał siebie za niegodnego
kontaktu z kimkolwiek.
Jeśli ona mu nie pomoże to już nikt tego nie zrobi.
Ja chcę, Recluse.
Przysunęła do niego jedną ze swoich przednich łap.

Zniżyła głos praktycznie do szeptu.
W ciszy jaskini był on jednak wyraźnie słyszalny.
Zawsze żyłam w przeświadczeniu, że świat mnie nie potrzebuje.
Zostałam porzucona, stałam się ciężarem dla mojej przybranej matki.
Gdyby mnie wtedy nie znalazła, wszystko byłoby dla niej inne.
Takie jak było zawsze.
Wolne.
Mnie by nie było.
Nikt nie wiedziałby nawet, że kiedykolwiek przyszłam na świat.
Nic by to nie zmieniło.
Często byłam niczym kula u nóg tak silnej wadery
jaką była moja matka.
Zastanawiałam się czy mnie potrzebuje.
Po jej śmierci nie został mi nikt na tym świecie.
Gdybym ja umarła byłabym jedynie przelotnym wspomnieniem
osób które mnie spotkały.
Dlatego nie boję się przebywać tu z tobą.
Ja nie mam nic do stracenia.
Ty masz bliskiego brata.
Który nie wybaczyłby sobie gdyby coś ci się stało.
Dlatego jeżeli któreś z nas zasługuje na życie to jesteś to ty, Recluse.
Ty jesteś bardziej potrzebny światu.

Łzy delikatnie spływały po jej policzkach jednak twarz zdobił delikatny uśmiech kiedy skończyła mówić.




Recluse


Jego głowa nadal była skierowana ku ziemi.
 Jedyne co chciał teraz zrobić to iść gdzieś nad duży klif i zacząć rozmyślać nad swoją przeszłością i czy wart byłoby nadal tu zostać.
Jednak, gdy wadera podeszła, niby małym kroczkiem, podniósł łeb i spojrzał na nią.
Nie odezwał się jednak.
Nawet, gdy powiedziała, że to ona chciałaby mu pomóc, wiedział, że ma jeszcze coś do powiedzenia.
Słuchał jej słów z wielkim skupieniem.
Wyjawiła mu w ten sposób swoją przeszłość.
Niby było to kilka krótkich zdań, jednak oddawały jej sytuacje doskonale.
Ich historie były w miare podobne.
W ten, przypomniał sobie o zmarłej matce, o bracie oraz siostrze.
Zadziwiająco nie wybuchł agresją, wręcz uśmiechnął się łagodnie, co było bardzo rzadkie.
Ukazywał swoją potulnośc jedynie przy rodzeństwie, jednak Ryu, zwierzając mu się, otworzyła im nowa drogę sympatii.
Kiedy wadera zakończyła mówić, Recluse podszedł do niej i przytulił ją.
Sam był zaskoczony swoim zachowaniem.
-Dziękuję... -
Wyszeptał jakby do siebie.
-Lecz to ty zasługujesz na życie-
Odsunął się na krok i usiadł.
-Masz za wielkie serce, aby tak po prostu je stracić.
 Wiesz, że jestem potworem, niedołęgą i czym tam jeszcze.
 Jednak ty chcesz mi pomóc, narażając siebie w tym samym.
Mało jest takich wilków na świecie...-




Ryuki



Kiedy Recluse się do niej zbliżył bez namysłu również objęła go i wtuliła głowę w miękkie futro na jego karku.
Przez te kilka sekund było jej tak ciepło.
Cieplej niż w najgorętszy z letnich dni.
Wraz z chwilą kiedy ją puścił, szybko przypomniała sobie jednak,
że na zewnątrz panuje zima.

Był teraz taki łagodny.
Zupełnie jakby siedziała obok niej inna osoba niż ta z którą rozmawiała
jeszcze kilka chwil wcześniej.

Z zamyślenie szybko wyrwało ja pobolewanie w boku.
Podczas gdy zrobiła gwałtowny ruch by objąć basiora, rana na jej boku lekko otworzyła się przy końcu.
Po jej futrze spłynęła wątła stróża krwi.
Ta jednak nie przejęła się tym za bardzo.
Oh, to nic. Powinno szybko zagoić się samo.
Spojrzała na zewnątrz skalnej szczeliny w której przebywali.
Na zewnątrz wciąż panowała śnieżyca.

Nie wiem czy dam radę przejść trasę aż do granicy w takim stanie.
Będę musiała tu zostać przynajmniej przez noc.
Ale nie przejmuj się, nie będę cię tu trzymać jeśli chcesz iść.
- powiedziała niepewnie.
I tak już dużo dla mnie zrobiłeś...
Mimo, że jej słowa dawały mu wybór, oczy wyraźnie mówiły "zostań".




Recluse


Wpatrywał się z nią lekkim uśmiechem.
Był wdzięczny jej, że mimo wszystko chce mu pomóc.
Bał się jednak, że jego wybuchy, zmiany charakterów oraz zachowań, mogą ją skrzywdzić.
Nie myśląc jednak o sobie, podsedł do niej pare kroków.

Zobaczył krew na jej boku.
Szybko zrozumiał, że to z rany, zapomniał o niej praktycznie.
"Na pewno?" Zapytał, gdy ta powiedziała, że to nic.
Poszedł do jaskini i przyniósł resztki maści.
Przyłożył do otwartej rany, uprzednio czyszcząc ją z poprzdniej warstwy leku.

Usiadł znów obok niej.
"Chętnie tu z tobą zostane, sam nie mam chęci na wyjście na śnieżycę. Myśle, że zrozumiesz."
Usmiechnął się i położył na ziemi.
Przez chwilę patrzył na wilczyce, jakby chciał aby podeszła, lecz zaraz odwrócił głowę i mruknął.
"Jeśli mi pozwolisz, oczywiście..."
To było u niego bardzo nie podobne, żebypytać się kogoś o pozwolenie.
Przy Ryu jednak czuł się inaczej, nie rozumiał tego uczucia, więc postanowił po prostu brnąć w nie, jakby okazało się to później złym pomysłem, ucieknie od tego, lub pozbędzie się problemu... Przynajmniej miał taie założenia i wmawiał to sobie.




Ryuki


Naprawdę, nie trzeba było. Ale bardzo ci dziękuję. - powiedziała widząc starania Recluse.

Oczywiście, że nie ma problemu. Nie pozwoliłabym żebyś zamarzł
w takiej śnieżycy.

Niepewnie podeszła do basiora nie będąc pewna jaką odległość od
niego zachować żeby nie wypaść na zbyt nachalną.
Poczucie zimna wzięło jednak górę i położyła się tuż przy nim.
Zastanawiała się co sobie o niej pomyśli ale była na tyle zmęczona, że
gubiła się we własnych myślach a powieki same jej się zamykały.
Kładąc głowę na łapach obserwowała jeszcze chwilę śnieżycę powoli zapadając w sen.
Watro było trochę wykrwawić na tym śniegu... - pomyślała po czym zasnęła.




Recluse


Spojrzał po niej.
Gdy ta podeszła i położyła się przy nim patrzył na nią jeszcze chwile.
Otulił ją ogonem.
Spojrzał na zewnątrz.
Wiatr i śnieg, które panowały tam jak jest zimno.
"Wiesz... cieszę się, że cie spotkałem... "
Spojrzał na wilczyce, która niestety już spała.
Uśmiechnął się.
" No cóż, zostałem sam..."
Polizał ją jeszcze za uchem i położył głowe na jej karku.
Patrząc na wejście od jaskini powoli zasnął.
Chciał aby ta chwila trwałą jak najdłużej, było ciepło, była Ryuki, było spokojnie.




Ilość słów: 5181
Ilość Ametystów: 6
<da:thumb id="679039173"/>
meine freund from HM LuciferArtz  did this shit, go and watch him now!

he's nice artist!

Zapraszam serdeszcznie do :iconhowling-mountains: nowo powstałej grupy rpg o wilkach!

Planowana jest fabuła, która będzie miała różne zakończenia, kierujące się waszymi wyborami~


Oferujemy również:
- Szczegółowe bazy danych
- Wygodny czat oraz naukę jego użytkowania dla osób które nie miały styczności z discordem
- Dopracowany system walk
- Administrację która będzie niemalże zawsze obecna dzięki temu że discorda można mieć na telefonie!
- Miłą atmosferę
- Ciekawą fabułę
- RP fabularne co tydzień w piątek, sobotę lub niedzielę.
- Ciekawe Eventy
- Wygodne menu

Wraz z innymi adminami poświęciliśmy tej grupie miesiąc, jak nie więcej! Włożyliśmy w nią dusze i serce, mamy nadzieję, że każdy kto wstąpi w nasze progi, będzie zadowolony z tego wyboru~ :D

ZAPRASZAMY SERDECZNIE!

:iconhowling-mountains: :iconhowling-mountains: :iconhowling-mountains:
Raiess - Ryuki | SkyWolff - Mentis




Ryuki


Był ciepły letni wieczór. Niebo wciąż pozostawało bezchmurne.
Ryuki leżała nad brzegiem jeziora a lekki wiatr wiejący z nad wody przyjemnie owiewał jej ciemne długie futro. Dzień był na prawdę gorący, co nie działało zbyt
dobrze na samopoczucie czarnej wilczycy.
Przez bujne i ciemne futro znoszenie upałów było o wiele cięższe niż dla innych wilków o jaśniejszych barwach.
Ryuki znalazła więc idealne miejsce na przeczekanie upału. Nad wodę chodziło dość mało wilków więc mogła ciesząc się świętym spokojem w samotności oraz przyjemnym chłodem jaki dawała jej woda.
Pod wieczór jednak wilczyca zaczęła powoli odczuwać głód. Niechętnie więc podniosła się z miejsca w którym leżała i odwróciła się maszerując powoli w stronę pierwszych drzew i krzewów.
Nie miała specjalnych wymagań co do tego dnia.
Zje to, co uda jej się upolować.
Nie musiała czekać długo ponieważ tuż przy skraju lasu zobaczyła dużego i dorodnego bażanta.
Bez namysłu Ryu zaczęła się skradać. Musiała pozostać niezauważona ponieważ ptaki są bardzo płochliwe i każdy szelest mógłby spowodować utratę tej potencjalnej zdobyczy.
Ptaka i wilczycę dzieliła już prawie idealna odległość do wykonania skoku gdy nagle usłyszała w krzakach tuż obok niego trzaskanie.
Bażant wzbił się w powietrze odlatując w tylko obie znanym kierunku. Ryuki stanęła jak wryta próbując ogarnąć co się stało.
Na miejsce w którym do słownie przed sekundą znajdowała się jej zdobycz wyszedł nie znany jej basior prawdopodobnie również należący do Heirannu.
Ryuki widziała go z daleka kilka razy jednak nie miała okazji zamienić z nim choćby zdania.
Wadera patrzyła na wilka wzrokiem wyczekującym wyjaśnień.




Mentis


Słońce Ciepły wieczór.
 Niebo przybierało już ten cudny, czerwony kolor.
 Młody wilk postanowił przejść się nad pobliskie jezioro, ponieważ od dłuższego czasu przeszkadzało mu to gorąco.
 Jego futro było dość jasne, lecz bardzo gęste. Szedł bardzo szybkim krokiem uciekając od ostatnich promieni słońca.
 Nie zauważył kiedy minęły mu te minuty w których znalazł się w lesie w pobliżu jeziora.
 Zdał sobie sprawę, że od dłuższego czasu nie jadł, głód mu nie doskwierał, ale postanowił coś złapać.
 Zauważył pomiędzy krzakami dorodnego bażanta.
 Zaczął się powoli skradać, lecz pech tak chciał, że nadepnął na gałąź, nieuwaga młodzika. Ptak wbił się w powietrze, a tym samym czasem wilk skoczył aby go złapać.
 Niestety nie udało mu się.
 Spojrzał jeszcze w górę z niesmakiem.
NO widać, jednak nie pisane mu jest coś zjeść.
 Odwrócił się w bok, wyczuł nieznany mu zapach.
 Przed nim stała czarna wilczyca. Widać było, że jest najwyraźniej zdegustowana tym, że nieznajomy wystraszył jej kolacje, no cóż, szkoła przetrwania.
 Uśmiechnął się do niej przebiegle po czym poszedł w stronę jeziora zostawiając ją rozkojarzoną.




Ryuki


Ryuki zamrugała szybko kilka razy po czym powiedziała cicho do siebie pod nosem "...czemu akurat teraz musiał się przybłąkać?..."
Nie miała zamiaru doszukiwać się przeprosin, wilk i tak chyba postanowił ją zignorować.
Jego uśmieszek wyraźnie zirytował waderę, jednak nie była w humorze na odszczekanie mu czegoś.
Ryuki nie miała zupełnie siły ani ochoty na polowanie, jednak burczenie w jej brzuchu dawało o sobie wyraźnie znać. Miała tak łatwą zdobycz tuż przed nosem i gdyby nie pojawienie się nieznajomego wilka, ptak byłby już cały jej.
Zdenerwowana podeszła usiąść nad brzegiem wody.
Postanowiła posiedzieć chwilę a potem pójść poszukać czegoś do zjedzenia.




Mentis


Wilk nie oglądając już się, podszedł do jeziora i zaczął ochładzać swój organizm pijąc chłodną wodę.
 Gdy zauważył znów, tą samą, ciemną samice, której najprawdopodobniej odgonił kolacje, uśmiechnął się.
 Spojrzał na nią wyłapując jej wzroku, niestety nie doczekał się. Postanowił więc zwrócić na siebie uwagę, co mu szkodzi?
 Odsunął się dobre pare metrów od jeziora, nabrał rozpędu i wskoczył rozchlapując wodę na boki.
 Liczył na wzrok wadery. Mimo to, że mogła na niego spojrzeć i tak do niej podszedł, cały mokry z rozbawioną miną.
 Położył się niedaleko niej i czekał. Sam nawet nie wiedział na co.
 Bardzo ucieszyłoby go lekkie spojrzenie nieznajomej.
 Szybko przysunął się o kilka kroków.
 Nim mogła jakkolwiek zareagować leżał obok niej, zaledwie w odległości dwóch metrów.
Postanowił zacząć rozmowę.
- Przepraszam za tego bażanta.
Uśmiechnął się schylając głowę. Udawał pobitego pieska kładąc uszy po obie oraz chowając ogon.
Następnie z wielkim rozbawieniem zrobił "szczenięce oczka".
 Sam nie wiedział dlaczego się tak zachowuje. Po prostu lubił czasem dogryzać nieznajomym.




Ryuki


Ryuki widząc zachowanie wilka przewróciła oczami po czym delikatnie uśmiechnęła się i z lekkim westchnieniem powiedziała: Cóż, mówi się trudno, będę musiała znaleźć coś innego.
Ryu bawiło zachowanie wilka mimo złego humoru spowodowanego głodem.
Prychnęła z lekkim chichotem patrząc jak udaje bezbronnego i skruszałego.
Postanowiła przedstawić się swojemu rozmówcy.
Jestem Ryuki, z kim mam tą wątpliwą przyjemność?
Powiedziała to sarkastycznie jednak ze słyszalną żartobliwością.
Nie przeszkadzało jej towarzystwo wilka mimo, że utrudnił jej polowanie.
Podobał jej się dystans jaki on miał do siebie, można powiedzieć że zazdrościła mu tego. Chciałaby móc nie przejmować się tym co inni myślą o jej zachowaniu.




Mentis


Mentis lekko zaśmiał się gdy zauważył, że ową waderę bawi jego zachowanie, leżąc obrócił się 360 stopni i znów na nią spojrzał.
 Była ona niską, ciemną waderą. Na jej cielę nie brakowało ran, ciekawiło go, dlaczego?
- Jak to wątpliwą? - Powiedział z rozbawieniem w głosie.
- Jestem Mentis.... Powinnaś słyszeć coś o moim bracie, Recluse.... Chyba każdy wie co zrobił... -
Na chwilę położył uszy po sobie.
 Mimo to, szybko wrócił do poprzedniego, rozbawionego stanu, nie chciał aby ktoś wiedział co go dręczy. To były jego sprawy.
- Urodziłaś się tutaj? Widziałem cię kilka razy gdzieś w oddali, kiedy cała wataha się gromadziła.
Szybko zawitała u niego ciekawość. Odwrócił pysk do wilczycy oczekując odpowiedzi.




Ryuki


Recluse... Ryuki powtórzyła imię i chwilę się zastanawiała.
Pierwsze słyszę. Jestem tu od niedawna więc nie wiem o wszystkim co się działo przed tym jak dołączyłam do Heirannu.
Wraz z nagłym powrotem energii i dobrego humoru swojego rozmówcy, Ryuki także wyrwała się z zamyślenia i uśmiechnęła.
Nie wiem zbyt dużo o miejscu w którym się urodziłam. Nie wychowywała mnie biologiczna rodzina, zresztą w ogóle nic o niej nie wiem.
Wilczycy nie przeszkadzał nigdy fakt że nie zna swojej biologicznej rodziny, nawet gdyby miała okazję najprawdopodobniej nawet nie chciałaby się z nią zapoznawać.
Według niej więzy krwi nie znaczą praktycznie nic w porównaniu do tych budowanych od podstaw relacji.
Też zdarzało mi się ciebie widywać z daleka, ale jakoś nie było okazji porozmawiać. Jak widać najlepsze okazje chodzą w parze z przypadkiem.




Mentis


Wilk spojrzał na nią z nie małym zaskoczeniem.
Nie zna go? Nie zna tej historii? W sumie dobrze....
- W sumie dobrze... - Powtórzył słowo z głowy - Nie będę cię w takim razie tą historią zanudzał
Uśmiechnął się szczerze do Ryuki. Słysząc następny potok z jej ust postanowił się odezwać
- W sumie, ja również. Po śmierci całej watahy w której wychowali się moi rodzice, urodziłem się jak samotnik, wraz z rodziną. Większość życia wychowywał mnie brat, ojciec .... polował..... a mama mu pomagała lub szukała nowych legowisk. Potem, gdy miałem około rok, dołączyliśmy do Heirann... no... i to chyba tyle. -
Lekko się uśmiechnął, nie chciał mówić co dalej, tak lepiej dla wszystkich.
 Po co roznosić tą historię?
- Najlepszych przyjaciół poznaję się w biedzie, w naszym przypadku, w głodzie - Zaśmiał się, to zdanie nie miało kompletnego sensu, ale nie byłby sobą gdyby coś głupiego nie powiedział.
- Hmmm, wolisz porozmawiać czy iść na polowanie? W dwójkę chyba nam lepiej pójdzie? -




Ryuki


Ryuki była przyzwyczajona do słuchania długich i nie zawsze ciekawych historii. Jej przybrana matka mogła opowiadać godzinami o swoich podróżach i przygodach.
Wilczycy nigdy to jednak nie przeszkadzało, wyrobiła sobie dzięki temu cechę dobrego słuchacza. Ryu czuła jednak że temat nie jest zbyt przyjemny dla Mentisa postanowiła więc nie naciskać na niego mimo że była ciekawa co się stało.
Przy najbliższej okazji zapewne spyta kogoś innego o sprawę z Recluse.
Mamy dużo wspólnego, też przez większość życia żyłam jako samotniczka razem z przybraną matką.
Na słowa Mentisa Ryuki przypomniała sobie nagle o swoim głodzie.
Może chodźmy zapolować, umieram z głodu jeśli mam być szczera.
Ryuki wstała i popatrzyła najpierw na pobliskie drzewa a potem na swojego rozmówcę.




Mentis


Młodzik zastanawiał się chwilę, nad tym co się działo kiedyś.
 Nad wychowaniem w towarzystwie brata.
 Nad śmiercią najbliższych i wszystkich wokół.
I nad okrutną rozłąką z bratem.
 Naprawdę go to bolało, same wspomnienia
. Tylko te trzy słowa chodziły mu w tej chwili po głowie...
Rodzina
Śmierć
Samotność
Mimo to... nie chciał teraz o tym myśleć... Nie tu, nie przy Ryuki... Miał straszne życie, nie chce mieć jeszcze gorszego przez okazanie słabości przy kimś.
Gdy samica wspomniała, że są podobni, od razu wypędził wcześniejsze przemyślenia.
 Dokładnie badał zdanie wypowiedziane przez nią kilkukrotnie.
- Może masz rację. Może jesteśmy... - Uśmiechnął się do niej. Również wstał na proste łapy.
 Bez zbędnych słów, kiwając jedynie głową na znak zgody, zaczął iść w kierunku drzew wskazanych przez Ryu.
Gdy był na skraju lasu odwrócił się oczekując towarzyszki.




Ryuki


Ryu podbiegła szybko do Mentisa by jak najszybciej zacząć polowanie.
Po chwili ciszy postanowiła się odezwać.
O ile się nie mylę to najbliżej z plaży jest nam do lasu Amethyst. Jeśli dobrze będziemy szukać powinniśmy w miarę szybko coś znaleźć.
Mimo że wilczyca nie zamieszkiwała terenów Heirann od dawna tow miarę dobrze opanowane miała rozpoznawanie swojej lokalizacji i szybkie zorientowanie się w terenie.
Jeśli zauważylibyśmy jakąś większą zdobycz, ja mogę ją zagonić do ciebie i sprawić żeby nigdzie nie uciekła a w tym czasie ty na nią skoczysz. Chyba że przeszkadza ci "brudna robota", kiedy coś ci nie będzie odpowiadać to śmiało mów, ja się dostosuję. Ale i tak wszystko zależy od tego w jakiej sytuacji się znajdziemy.
Wilczyca odwróciła się do Mentisa i uśmiechnęła.
Emanowała od niego pozytywna aura która oddziaływała nawet na tak chłodną na co dzień wilczycę jak Ryu.
Szła szybkim krokiem, nie chciała żeby niecierpliwość rozpraszała ją podczas polowania, a głód wyraźnie dawał o sobie znać. Krótko mówiąc, po prostu nie chciała zwlekać.




Mentis


Zaskoczyło go to, że wilczyca tak szybko do niego podbiegła.
 Mimo to uśmiechnął się na jej słowa.
- Mhm, ten las jest najbliżej, no chyba, ze chcemy się wybrać na terytorium Vender- Zaśmiał się pod nosem.
Sam nie wiedział czemu nagle jest taki uśmiechnięty i rozbawiony.
 Chyba to dlatego, ze niedawno wymknął się poza tereny Heirann i spotkał brata.
 Nie rozmyślając już dłużej podążył za samicą.
- Mi naprawdę to bez różnicy. Zależnie od sytuacji. - Wyprzedził waderę i oddał jej uśmiech.
Niedługo potem zaszedł wgłąb lasu, wzrokiem wypatrywał Ryu, na szczęście, wydawało mu się, że trzyma się niedaleko.
 Porozglądał się jeszcze i postanowił zakraść się do wadery.
 Wiedział, że ta się dość zdenerwuję.
 Musiał to zrobić, tak po prostu, widział, że samica jest oziębła, więc stwierdził, że przyda jej się trochę uśmiechu.
 Wycofał się pare metrów w dal. Zaczął za nią podążać.
 Gdy ta przystanęła, schował się w jednych z krzaków... Był gotowy do skoku, wszystkie mięśnie się napięły.
Skoczył.
Powalił waderę na ziemię i się uśmiechnął. Nie wiedział jaka będzie jej reakcja, ale musiał to zrobić, chciał ja troszkę rozbawić.




Ryuki


Szczerze mówiąc mimo że szanuję Klausa to zasada o nie opuszczaniem terenów watahy jest jak więżenie nas w klatce. Jestem mu oczywiście bardzo wdzięczna, jednak nie mogę ślepo podążać za nim bez zastanowienia się. Muszę przyznać że na początku nie do końca potrafiłam myśleć o tym racjonalnie, teraz jednak staram się twardo stąpać po ziemi i nie dać się niczemu zaślepić. Zdarza mi się czasem opuścić nasze tereny i puki co nie oberwało mi się za to. Miejmy nadzieję że tak pozostanie.
Ryuki urwała po tym zdaniu i zamyśliła się nad tematem który poruszyła na chwilę wyłączając się i nie zwracając uwagi na otoczenie. Mimo że starała się nie myśleć o niczym innym niż polowaniu jej myśli same uciekały w inną stronę.
Nie zorientowała kiedy przeszła już spory kawałek a Mentis nagle zniknął jej z oczu.
Zatrzymała się i rozejrzała dookoła. Ani śladu po towarzyszu polowania.
//Ehhh...znowu żeś się zamyśliła sieroto...//-powiedziała sobie w myślach.
Gdzie on mógł...
Nie zdążyła dokończyć zdania kiedy została nagle powalona na ziemię.
Nabrała gwałtownie powietrza po czym zorientowała się że jej zguba właśnie stoi nad nią z triumfalnym uśmiechem.
Odepchnęła go tylnymi nogami i odskoczyła żeby ponownie stanąć równo na cztery łapy. Wykorzystując moment spadania Mentisa przygwoździła go łapami do ziemi.
I kto jest teraz na górze?
Ryuki roześmiała się głośno patrząc na skwaszony wyraz twarzy wilka.
Szybko uwolniła go żeby mógł wstać po czym poklepała go łapą po nosie drocząc się z nim.
Nie ładnie tak naskakiwać na "damy" z zaskoczenia-powiedziała parodiując zachowanie poważnego opiekuna.
Sama nie wiedziała co w nią nagle wstąpiło żeby tak otwarcie się z kimś droczyć albo śmiać. Zwykle chowała takie uczucia dla siebie, ale przy Mentisie zdumiewająco łatwo było jej się otworzyć i pokazać z trochę innej strony.




Mentis


Gdy został powalony przez samice lekko się skrzywił. Mimo to na jego twarzy zaraz pojawił się uśmiech.
Przepraszam, prze "damę" Zaśmiał się dość głośno.
 Zadziwiająco swobodnie się czuł w jej otoczeniu.
 Nigdy by sobie nie pozwolił na takie zachowanie przy kimś obcym.
 Widząc uśmiech na twarzy towarzyszki niedoszłego polowania, rozpromienił się jeszcze bardziej.
Chyba sprzyjało jej jego towarzystwo.
Hmmm.. nie słuchałem cię zbytnio. Coś o Klausie mówiłaś? Podszedł do niej i powtórzył jej czyn.
 Przyjacielsko dotknął jej nos swoją łapą, trochę brudną z piasku.
 Uzyskał efekt wilczycy z piaskiem na nosie.
Rozbawiło go to lekko, lecz postanowił zbytnio tego nie ukazywać, więc uśmiechnął się dość szeroko w jej stronę.
Po okrążeniu jej przystanął.
No to... w sumie go nie lubię, nawet bardzo... Według mnie słaby z niego alfa, ale każdy ma swoje zdanie Przewrócił oczami na wspomnienia.
 Nie lubił, a wręcz nienawidził Klausa.
 Miał związaną z nim nie miła przeszłość, teraz też nie było tęczowo.
Szybo odgonił od siebie te myśli i znów wrócił na świat żywych.
Nadal jesteś głodna?
Pozostawił temat z Klausem na później, nie wiedział czy Ryu tez tak postanowi, ale zaczął znów iść w stronę miejsca w którym mieli polować.
 Odwrócił się jeszcze w stronę wadery czekając na nią.
Uśmiechnął się i podniósł ogon, który zamachał kilkukrotnie.




Ryuki


Nic ważnego... Po prostu zastanawiałam się nad tym jak bardzo zmienił się mój kąt patrzenia na niego w stosunku do tego którym miałam kiedy dostałam się do Heirannu. Trochę za bardzo go wywyższałam i starałam sobie go wyobrażać jako chodzący ideał...
Ryuki spojrzała na niebo przebijające się między iglastymi drzewami.
a w rzeczywistości oczywiście nim nie jest.
Wilczyca na chwilę umilkła a z rozmyślenia wyrwa ją łapa Mentisa na jej nosie.
Phy
Ryu uśmiechnęła się strzepując z nosa piasek.
Zresztą, to nie jest czas na rozmyślanie. Jesteśmy na polowaniu i
musimy się w pełni na tym skupić.
-powiedziała, po czym wstała i żywym krokiem poszła na przód.
Zatrzymała się jednak po kilku krokach i popatrzyła do tyłu na Mentisa dając mu znak żeby za nią podążył.




Mentis


Gdy wadera wyprzedziła go, szybko ją dogonił i zaczęli iść przed siebie.
Więc... mówisz, że go wywyższałaś? A może... Podobał ci się? Znacząco ruszył brwiami do góry.
Odwrócił się po paru chwilach i zaczął iść troszkę szybciej.
Wiesz co? Fajna jesteś. Przerwał, rozumiejąc jak to zabrzmiało.
W sensie, mógłbym, a nawet chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić!
Uśmiechnął się do niej wesoło czekając jak dotrzyma mu kroku.
Oczywiście, jak ty też byś tego chciała. Spojrzał na nią szczenięcymi oczami.
Odwrócił się i spojrzał przez gałęzie na polanę.
Przeszedł kilka kroków i już znajdował się na skraju lasu.
Widzisz coś? Zapytał nie odrywając wzroku od polany.




Ryuki


Ryuki zawstydzona wpadła w zakłopotanie.
Nie! Ja tego... Wcale nie!
...No dobrze może troszkę...

Nabrała powietrza w policzki.

Uśmiechnęła się jednak na następne słowa Mentisa.
Milo słyszeć. Również wydajesz mi się bardo miły.
Nie mam nic przeciwko zaprzyjaźnieniu się.

Wilczyca zaśmiała się przyjaźnie.
Widok jego uroczego, szczenięcego wzroku działałby chyba
na każdego i zmuszał do przyjaznego nastawienia.

Kiedy znaleźli się na skraju lasu. Ryuki wytężyła wzrok i
uważnie nasłuchiwała.
Pusto. Musimy mieć dzisiaj jakiegoś pecha.
Wilczyca westchnęła.
Nagle za swoimi plecami usłyszeli szelest i odgłos biegu
oddalony o około 8 metrów.
Nie minęła minuta zanim ich oczom ukazało się 5 młodych łań biegnących pełnym pędem.
Oba wilki popatrzyły po sobie i bezsłownie rzuciły się za nimi w pogoń.




Mentis


Spojrzał na nią nastawiając uszy.
Chciał coś powiedzieć, jednakże szybko zamknął pysk zostawiając jej "zauroczenie" bez komentarza.
Kiwnął jedynie głową dodając do tego nie mało znaczący uśmiech.

Jej następne słowa ucieszyły go.
To świetnie. Dzięki
Dodał miło i odwrócił się ku dolinie.

No nic, no to się nie najemy...
Spojrzał w tył i szybko zmienił swoje słowa
A może jednak?
Na jego usta szybko wtargnął uśmiech. Spojrzał jedynie w bok, gdzie miał w planach zobaczyć swoją towarzyszkę.
Jednak ona była już kilka machnięć łap przed nim. Nie zastanawiając się długo, pobiegł za nią.

Po kilkunastu metrach biegu znów spojrzał na Ryu.
To co? ty podganiasz ja łapię? Czy może razem?
Skierował pysk ku przodu. Zauważył dorodną łanię na przodzie. Przyśpieszył biegu i po chwili biegł tuż za niedoszłą zdobyczą.
Zerknął w tył i zawołał
Szybciej! Całego dnia nie mamy




Ryuki


Ryuki cały czas biegnąc odpowiedziała Mentisowi.
Pobiegnę i podhaczę nogę najbliższej łani, a ty w tym czasie skoczysz na nią i dobijesz.
Mówiąc to przyspieszyła, nadganiając najbliższą zdobycz.

Powoli opadała z sił z powodu głodu, jednak nie mogła się teraz poddawać.
Wyprzedziła sarnę o mniej więcej połowę długości swojego tułowia,
po czym odbiła się od ziemi i uściskiem zębów złapała jej przednią nogę.
Zranione zwierzę zaczęło zwalniać jednak wciąż starało się
niezdarnie uciekać.
Ryu odrzucona przez pęd zaryła plecami w ziemi i świerkowych igłach.
Wciąż leżąc krzyknęła do Mentisa.
TERAZ!




Mentis


Nie zaprzestając biegu odpowiedział jej.
Dobrze
Nie był jednak pewien, czy da radę.
Nie mógł pochwalić się siłą i dobrym sposobem zabijania, jednakże zgodził się na to.
Gdy Ryu przyśpieszyła, oddalił się trochę, aby móc lepiej przyjrzeć się zdobyczy.
 Była to dorodna łania, której przyglądał się na początku.
Od razu na jego pysku zawitał uśmiech.
Widząc, a raczej słysząc jak wilczyca daje znak, żeby atakował, przyśpieszył kroku i podbiegł w stronę kulejącej ofiary.
 Mimo dużej wytrzymałości, powoli opadał z sił.
Szybko jednak, brnął przed siebie i gdy znajdował się łeb przed łanią, odbił się łapami ku jej gardłu.
Zacisnął szczęki z całych sił na jej tchawicy i powalił ją ciężarem ciała.
 Po chwili zdobycz wydała ostatnie tchnienie, a Mentis uniósł łeb.
 Spojrzał w miejsce, w którym upadła wadera i zaraz zawołał.
Ryu? Wszystko dobrze?
Martwił się trochę o towarzyszkę, ponieważ dość mocno przywaliła o ziemie.




Ryuki


Ryuki otrzepała się z ziemi i igieł po czym
potruchtała do Mentisa i zdobyczy.

Kiedy znalazła się przy nim obsmarowała mu po głowie brudną
od ziemi łapą żeby go zaczepić.
Zaśmiała się przyjaźnie.
Wszystko w porządku. -stwierdziła z uśmiechem.




Mentis


Gdy wstała, z uśmiechem podniósł ogon w okazie szczęścia.
Strzepał głowę od brudnej, mokrej ziemi i zaraz wyrównał z nią krok.
Wziął do pyska trochę ziemi i wrzucił go na jej głowę.
 Bez żadnej wypowiedzi podbiegł do padliny i spojrzał na Ryu.
Będziesz tak stać, czy zaczniemy jeść?
Zaśmiał się wesoło, czekając jak podejdzie do ich padliny.




Ryuki


Ryuki otrzepawszy się podeszła do zdobyczy.
Zaczęłaby jeść od razu jednak kultura kazała jej poczekać
na towarzysza łowów.

Kiedy ten również zalazł się przy sarnie, wgryzła się w zwierzę
odrywając płat skóry i futra.
Odłożyła go obok i zabrała się za mięso zwierzęcia.

Chcąc zabić ciszę podczas jedzenia, postanowiła zadać
swojemu towarzyszowi pytanie;
Powiedz Mentis, masz jakąś rodzinę?




Mentis


Poszedł w jej tok myślenia i też zaczął powoli wgryzać się w zdobycz
. Czuł się nadzwyczaj swobodnie w jej towarzystwie.
Nie przejmując się ciszą, jadł spokojnie. Przerwała mu jednak wilczyca z dość ciekawym pytaniem, lecz nieprzyjemnym dla niego.
 Zakrztusił się kawałkiem mięsa i odsunął się od padliny aby wykrztusić to i znów móc oddychać.
Spojrzał na nią trochę speszony.
 "Ona chyba ni zna tej historii... mam taką nadzieję, w końcu jest dość nowa, nie powinna jej znać."
Mówił do siebie w myślach.
Zauważywszy, że wadera przygląda mu się, postanowił odpowiedzieć na jej pytanie.
- Tak... mam dwójkę rodzeństwa, jeśli chodzi o tą bliższą rodzinę... Mój brat to Recluse, jest samotnikiem w tej dolinie. Długa historia dlaczego... Druga z rodzeństwa to Hel, moja młodsza siostra, odeszła z AV po tej "długiej historii" heh... Moi rodzice, i ci biologiczni i przybrani nie żyją -
Spochmurniał, nie lubił sobie o tym przypominać, było to dla niego dość ciężkie.
 Spojrzał na nią jednak z zaciekawieniem.
- A ty?-




Ryuki


Wilczyca wysłuchała z uwagą słów Mentisa.
Była ciekawa co było "długą historią" o której wspominał.
Odkąd tylko znalazła się w AV ciągle czuła, że umykają jej pewne fakty.
Dolina najwyraźniej pełna jest tajemnic z których nie wszystkie było dane jej poznać.
Uważała jednak za niezbyt stosowne wypytywanie się go o ten temat.
Sama rozmowa o rodzinie nie wydawała się dla niego zbyt wygodna.

Zapytana o to samo nie musiała się zbytnio zastanawiać nad odpowiedzią.
Nie, w zasadzie nie mam nikogo bliskiego.
Jednak samotność nie jest czymś co by mi przeszkadzało.
Kiedy jest się samemu łatwiej zniknąć i pozostać niezauważonym, to dość przydatna w moim przypadku cecha.
Im mniej o tobie wiadomo tym łatwiej ty możesz dowiadywać się o innych.
Takie jest moje zdanie.

Widząc lekko zdezorientowaną minę towarzysza,
Ryuki uśmiechnęła się do niego ciepło.




Mentis


Spojrzał na nią spode łba delikatnym wzrokiem.
Widział, że jest bardzo ciekawa.
 Powinien jej powiedzieć?
Zastanawiał się dość długo, jednak zdecydował.
Przerwała mu jedynie jej wypowiedź. Nie ma?
To smutne, każdy chce mieć kogoś przy sobie, może to ukrywać głęboko w swoim sercu, ale potrzebuje bliskiej osoby, z którą może chociażby poprzebywać.
 Znów na nią spojrzał, postanowił również przelać swoje myśli na słowa.
- To smutne, każdy potrzebuje kogoś, kto mógłby się nim zaopiekować, wesprzeć. Można to ukrywać głęboko, lecz zawsze w sercu będzie jednak nikła nić braku drugiej osoby, choćby nawet, żeby tylko z nią przebywać, wygadać się... Oczywiście to moje zdanie, jednak każdy kogoś potrzebuje, nawet największy zbir, samotnik lub tyran.-
Spojrzał w dal.
- tak nawet największy samotnik, który zabił tyle istnień zniszczył siebie, oraz innych. Każdy kogoś potrzebuje... -
Dalszą część powiedział jakby do siebie, lecz było nieuniknione, że Ryu to usłyszy.
Odwrócił lekko załzawione oczy w jej stronę, wiedział, że ona chce wiedzieć... Opowie jej co się stało tamtej nocy.
- Chcesz wiedzieć, prawda? Chcesz wiedzieć co to za historia. -
Jego pysk przyozdobił półuśmiech z mieszanką bólu, jednak uważał, że powinna znać prawdę, kto jest jego bratem i wtedy powinna zdecydować czy chce nadal się z nim zadawać.




Ryuki


Ryuki ze zdumieniem obserwowała reakcję Mentisa.
Ten temat musiał wywoływać u niego złe wspomnienia.
Widząc jego załzawione oczy nie była pewna czy powinna kontynuować temat mimo swojej ciekawości.
Wiesz... jeśli to dla ciebie bolesne to nie musisz opowiadać tylko ze względu na mnie.
Nie chcę żebyś źle się z tym czuł.




Mentis


Spojrzał na nią po raz kolejny.
Widział... zdumienie?
Słysząc jej słowa, uśmiechnął się, jedna chciał jej o tym powiedzieć.
-Jednak wolałbym żebyś wiedziała. Tak więc... To zaczęło się jakiś rok temu, ja, moi przybrani rodzice, oraz dwójka rodzeństwa zamieszkaliśmy w Heirann. Jedynie tam nas przyjęli. Kontynuując, pewnej nocy, mój przybrany ojciec, chciał mnie zagryźć. Wtedy nie rozumiałem dlaczego, teraz wiem, dlatego, że jestem inny, nie wpasowałem się do jego "opisu wilka". Moja matka obroniła mnie własnym ciałem, ja zostałem obdarzony jedynie tymi kilkoma ranami. Schowałem się w futrze ciała matki. Przyszedł Recluse... Widząc to, co się tu stało, wpadł w szał. Zaczął walczyć z ojcem. Zabił go. Ozdobiony wieloma bliznami na szyi i jednym oku, zabrał mnie i naszą siostrę do jaskini. Przez całą noc mówił sam do siebie. Obwiniał o to wszystko zarówno siebie, jak i alfę. Oskarżał o to wszystko stado. Przecież jak inni nie mogli na to zareagować? Nad ranem wyszedł z nory. Znów wstąpiło w niego szaleństwo. Wybił kilkanaście wilków, jak nie połowę watahy. Alfa widząc to chciał wygnać całą naszą trójkę. Jednak Reclusowi udało się jakimś cudem przekonać go, żeby tylko on został wygnany. Niedługo po tym moja siostra również odeszła. Po tym wszystkim Recluse popadł w chorobę psychiczną. Obwiniał się o wszystko, jednocześnie przyznając sobie słuszność w tym, że zabił tyle osób. Jednak wiem, że on potrzebuje bliskości, próbuję się z nim jak najczęściej spotykać, żeby nie popadł w kolejny obłęd. Martwi mnie, że często się głodzi. Nawet w tym stanie potrafiłby upolować sarnę, ale tego nie robi... W sumie.. to wszystko. Cieszę się, że tak to się skończyło. Dla wszystkich innych jest potworem, psychiczną bestią. Lecz dla mnie jest bohaterem... Uratował mi życie... -
Zakończył swój monolog wpatrując się w dal. Łzy spływały mu po policzkach, lecz mimo to, uśmiechał się.




Ryuki


Ryuki przez chwilę trwała w milczeniu.
Ciągle dochodziły do niej obrazy przedstawione przez Mentisa.
Widząc spływające po jego policzkach łzy, podeszła bliżej i usiadłszy
tuż obok niego objęła go wolną łapą.
Również nie uważam że postąpił jak bestia.
Chronił rodzinę, wybrał to co liczyło się dla niego najbardziej.
Nie był w stanie opanować furii.
Takie osoby nie powinny być zostawiane w samotności.

Wilczyca pozostała w takiej pozycji jeszcze chwilę, tym samym zachowując ciszę.
Po chwili jednak odsunęła się od Mentisa.
Twój brat musi być bardzo szlachetną osobą.
Powinieneś mieć zapewnioną możliwość stałych spotkań z nim.


Ryuki chwilę myślała nad tym co jeszcze powiedzieć.
Jednak postanowiła podjąć zdecydowany krok.
Mogłabym pomóc ci się wymykać jeśli obawiasz się konsekwencji.
Jeśli zostalibyśmy zauważeni, kara spadnie na mnie ponieważ powiem,
że to ja kazałam ci iść ze mną.





Mentis


Patrzył na nią z uśmiechem.
Cieszył się taką reakcją z jej strony.
Nie każdy by tak zareagował, większość na pewno by sobie poszła, lub ucieka.
- Dzięki Ryu, jednak jesteś dobrą przyjaciółką, nie sądziłem, że tak zareagujesz, spodziewałem się raczej strachu lub obrzydzenia. -
Wbił wzrok w padlinę.
- Jak mówiłem, według mnie dobrze postąpił, mimo zabiciu paru niewinnych osób. Od dawna miał słabą psychikę, a w tedy po prostu wybuchł. -
Był wdzięczny za jej wsparcie, dawno go nie miał.
Jednak gdy zaproponowała mu sposób na wychodzenie poza granicę ich terytorium, zdziwił się.
Nie mógł się na to zgodzić.
Mógł narobić jej kłopotów.
Przepraszam Ryu, ale nie mógłbym się na to zgodzić. Narobiłbym ci wielu kłopotów. Sam sobie całkiem dobrze radzę. -
Uśmiechnął się do niej przyjaźnie.




Ryuki


Nigdy nie oceniam pochopnie. - powiedziała z uśmiechem.

Nie przejmuj się tym co myślą inni, oni go nie znają, nawet
nie próbują poznać twojej sytuacji. Wszyscy są zbyt
zajęci sobą żeby przystanąć i zastanowić się nad problemami innych.



Pamiętaj, że jeśli będziesz mnie potrzebował to zawsze
służę pomocą.




Mentis


Wpatrywał się w nią z uśmiechem. Ucieszyła go jej wypowiedź.

- Dziękuję Ryu. Masz rację. -
Podziękował jej szczerzę, chciał jednak powiedzieć jej, że nie musi dla niego się tak poświęcać.
Uważał ją nawet za przyjaciółkę jednak nie może pozwolić jej aby przez niego miała kłopoty.

- Naprawdę nie musisz się dla mnie poświęcać -

Znów się uśmiechnął po czym wstał i rozciągnął się. Spojrzał na niebo, jakże piękne niebo.
Po kilku chwilach odwrócił pysk na waderę, która wpatrywała się w niego.
Podniósł ogon, machnął nim kilkukrotni ukazując radość.
Cieszył się, że znalazł kolejną osobę, która go akceptuje i chce pomóc.




Ryuki


Wadera zaśmiała się.
Kłopot to moje drugie imię.
Jeśli mogłabym uszczęśliwić ciebie to ja też będę szczęśliwa.
- powiedziała z uśmiechem.

Przez chwilę wpatrywała się w płynące po niebie chmury.
Całe otoczenie wydawało się spokojnie.
Jakby z innego świata, bez problemów i bólu.
Wiedziała jednak, że taka utopia nie może istnieć.
Wiedziała, że w tej sielance dozna jeszcze wielu rozczarowań.

Będę się już zbierać Mentis.
Jeśli chcesz możesz zabrać resztę zdobyczy.
Lub jeśli chcesz, mogę pomóc ci ją nieść.





Mentis


Mimowolnie zaśmiał się na jej wypowiedź.
Widział, że jest dość śmiała, więc wywnioskował, że może mieć przez swoje zachowanie nie mało kłopotów na głowie.

Wiatr delikatnie tarmosił jego futro.
Samiec wbił jednak wzrok po raz kolejny w dal, uciekając od rzeczywistości.
Był to bardzo spokojny dzień, jak jeden z niewielu.
Wiedział, że zaraz muszą wracać.
Miło było mu poznać tak świetną osobę.

- Dziękuję Ryu, poradzę sobię. -
Uśmiechnął się ciepło w jej stronę.
- Dziękuję również za wspólne polowanie oraz czas poświęcony dla mnie. -
Podszedł do padliny i podciągnął ją trochę do siebie.
Patrzył na oddalającą się waderę.
- Ryuki... Jesteś dobrą przyjaciółką, chciałaś poświęcić swój kark dla mnie, dziękuję. -
Nie wiedział w sumie czemu tak dużo dziękuję, jednak czuł, że ta wadera, może zrobić coś wielkiego w przyszłości.
Coś co nie łatwo zrobić.




Ryuki


Nie ma sprawy Mentis.
Mam nadzieję że to nie nasze ostatnie spotkanie.

Mówiąc to ciepło się uśmiechnęła ciepło
po czym zaczęła iść drogą prowadzącą do jej kryjówki.




Łączna ilość słów: 4.174
Money: 5A (od 4001 do 5000 słów - 5 Ametystów)
Jakieś tam zasady




XxCactusxX

1. W skali od 10 do 11 ile sekund dziennie spędzasz na kastrowaniu samic komara w rękawicach bokserskich?
12 ;>
2. EXO vs BTS okurw
wat? :"D
3. Powiedz szczerze, jaką twoim zdaniem jestem osobą? Możesz mnie hejtować jak burą sukę, ja się nie obrażam. I ten, bazuj na tym co o mnie wiesz.
Ja cie tam lubię Hobbito zjebie :D Niech Thorin będzie z tobą ~
4. Sztuka współczesna vs antyk
Antyk
5. Nienawidzisz ludzi?
Ludzie to gówno, nic nie umieją uszanować, są oczywiście wyjątki, ale wiesz...
6. Straciłeś dziewictwo?
Nope
7. Zjadłeś dziś śniadanie?
Nie, jak zwykle
8. BDSM vs 69
Idk B>
9. Kichająca panda vs Pieseł
Pieseł
10. Co myślisz o polskim systemie edukacji?
Zabij to, po prostu spal ;;
11. Miłość jest dla słabych. No chyba, że masz szczęście, to znaczy że Bóg cie kocha.
Nie wierzę, ale chyba może mnie kochać ;')
12. Musical vs Opera
Idk x2
13. Internet Explorer vs Internet Explorer
Fiirefox




Almondbreeze

1. Skąd mnie znasz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Z rowu po którym płyną statki miłosciuff
2. Którą moją postać lubisz najbardziej i dlaczego? ( ͡° ͜ʖ ͡°) (Masz do wyboru: Efereregre, Krokcię, Irunkę, Fifiego Goldenstorm od Kredki, Chusteczkową kotkę od kajaka 8) )
Oczywiście, że moje dziecko-fifiegoo
3. Co ci się ze mną kojarzy i czemu? B)
Fifi, statki i row ;> a tak jakoś
4. Uważasz, że kim jestem? B") 
Jesteś just jedym z członków Mandarynkowego squadu B) trza cie szanować. I of kurs jesteś dobrą opiekunką dla mojego dziecka
5. Andevial x Iruno czy Jumeau x Iruno? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
pierwsze już wygrało ;>>
6. Twistery czy Big Milki? B)
jedzenie B)))
7. Elizabeth Schyuler/Hamilton czy Maria Reynolds? B| Uzasadnij swój wybór XDD
japko, bo death note
8. Jak sądzisz, czy byłabym dobrym prezydentem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jane B)))
9. Czy rozśmieszkowałam cię kiedyś? Jak tak, to czym? XDD
A dużo razy B))) ale nie pamiętam czym
10. McDonald czy KFC? A może kebab? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kfc, pizza BI
11.  Jakbyś mógł przebrać mnie/przemienić w obojętnie jaką postać z uniwersum: Hobbit, Władca Pierścieni, Wojownicy jaka byłaby to postać i dlaczego?
hmm ym może legolass, bo byś była fabjulous
12. W którym domu według ciebie powinnam być? W Gryffindorze, Hufflepuffie, Ravenclowie czy Slytherinie? 8)
Ty? ty mi albo do gryfonów albo puchonów pasujesz
13. A do którego z czterech domów w Hogwarcie (wspomnianych wyżej) trafiłbyś ty? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja już jestem w slytherinie ;>>>




Majkeeel (dżekson)

1. Otwierasz bananki od strony "patyczka" czy od tej drugiej? no chyba ze nie lubisz bananków
 
Patyczka B>>>
2. Czy uważasz że robię w RoWie za mało rzeczy?
Hmm, sama nie robie za dużo winc B)
3. Jaką formę mandarynek najbardziej lubisz? Uzasadnij dlaczego akurat mandarynkowe fryty c:
Ponieważ iż tak sądze
4. Czy oglądałeś/aś Boku no Pico?
8 minut *RIP*
5. Gdybyś mógł/mogła sprawić że któryś z twoich OCków istniał i był człowiekiem, to który by to był?
systkie,mufie,żeszystkie
6. Lepsza podłoga czy sufit?
sądzę, że ściana ;>
7. Apple czy Android?
Android biczes
8. Nygga nygga? (meh idk, odpowiedz jak chcesz)
Nyga nyga nyga *turutututu*
9. (standardowo) Co o mnie sądzisz?
I lajk ju but i dont know you really muc or something XD
10. Czy uważasz że Trico z The Last Guardian jest zajebiasty? oczywiście że jest
nie znam :V XD


Hi people! How are you? :D Anyway, sorry for my english XD

So.. I'm just so bored... I know I must do characters refs... and complete one collab ;/ but I need money :"D
Anyway, This will be look like Custom | Almondbreeze by SkyWolff or Reclus by SkyWolff But I promise, lineart will look better :")
Just fullbody without shading :v of course I can do headshot/bust (320p/3,20$) too
Well... fullbody cost 500p/5$




Some informations form my old "price list":

Pricing Details:
- I accept points and paypal
- I'll start drawing after payment.
- Pay me when I agree.
- You can decline a commission without giving any reason, but only before I will start work on your commission.

Additional Informations:
- If you want something really specific for your commission, detail please.
- I do allow colouring my lineart or sketch / linearting my sketch , but you need to credit me, and you can only do it if you're the commissioner or they have asked you to do so. You always have to ask me before doing it.
- I can send you previews of every stage or certain stages of the drawing if requested.

Rules:
- When you commission me, give me digital clear reference or digital art of your character.
- Please don't be angry when I won't accept your commission. I don't want to be forced to draw something I don't want to draw.
- After you paid for the drawing, you may use it however you like as long as you give me credit.




I will draw:
- Canines
- Felines
- Fantasty creatures
- Any closed species
- birds

I try to draw:
- hooved animals
- dragons
- other animals (mustelids etc )

I won't draw:
- Humans
- humanized animals
- NSFW
- offensive material (racism, religious hate, etc.)




Slots:
1. MittensTheNoble DONE
2. Szwendacz DONE
3. Error-500 DONE
4. Dogrre  DONE
5. cayfie DONE
6. żą ( t-0ra ) DONE Big Fool Emoji-07 (Cry) [V2] 
7. MayaDaBanana DONE
8. MayaDaBanana DONE
9. Monst ( Monstaria ) DONE
10. MayaDaBanana DONE
11. Moniś hyhyh DONE
12. Tasi (TasiraVVolf) DONE
mikeaswell.deviantart.com/jour…
<da:thumb id="643579147"/>
I know I don't win anything like always, but why not? ;u;
hvngr fuk u

Rules:
You have to set your Music Player, doesn't matter if it mp3 or Handy etc., on Shuffle and write the first 20 Songs down without skipping!

1. Evans Blue - A Step Back
2. Two Steps From Hell - After the Fall
3. We As Human - After the Fall
4. Thousand Foot Krutch - All I Need To Know
5. Evans Blue - Alone Not Lonely
6. Red - Alredy Over
7. Breaking Benjamin - Angels Fall (<33)
8. Emphatic - Another Life
9. Breaking Benjamin - Anthem of Angels
10. Starset - Antigravity
11. Red - As You Go
12. Breaking Benjamin - Ashes of Eden
13. Breaking Benjamin - Away
14. Gemini - Basement
15. Thousand Foot Krutch - Be somebody (<3333333333)
16. Breaking Benjamin - Believe (this song... is.... idk...)
17. Red - Best Is Yet to Come
18. Smile Empty Soul - Better Off Alone
19. Evans Blue - Beyond The Stars
20. Adrian von Ziegler - Blackened Soul

+ more than 200 songs XD

idk

I tag:
TasiraVVolf Schokofuchs Monstaria huehue
Więc, jak zauważyłam każdy ma wyrzuty do mnie, że podałam własny pomysł, już zaczyna się kłótnia a tego nie chce... Bardzo lubię adminki, prywatnie. Znałyśmy się o wiele wcześniej zanim powstało RoW
Więc, żeby się wszystko nie rozwaliło, usuwam poprzedni żurek z pomysłem
Nie będą teraz mnie obchodzić żadne sprzeciwy, żebym tego nie robiła bo mam być twarda
zrobię to
nie chce żeby wszystko się zepsuło
no życie
Po prostu nie chce kłótni, stracić dobrych znajomych, niedajboże rozwalić RoW
w skrócie

<da:thumb id="630450963"/> 

zostanie usunięte 

Do widzenia.

ReignOfWolves Periit XxCactusxX 
<da:thumb id="622872118"/>
I decided to open my commissions again ;v;
Yeah, I accept paypal now!
This time I'll stay open for awhile ^^



<da:thumb id="621396767"/> <3
<da:thumb id="619690737"/> <3