Sen ogarnął mnie,
głowa na ławce zaległaDźwięki klasy stłumione są
moja wola ugięła sięDo klasy wkroczył on
nie obchodzi mnie toSen ogarnął mnie,
przymknąłem zmęczone powieki.
Pusty brzdęk, cichy jęk
nic nie przebije sięGłuchy huk, niemy krzyk
pustka ogarnęła mnieSłowa z mych ust
niczym w dymkach unoszą sięNie przekroczą pustki
zginą gdzieś w niejJak wszystkie sprzęty
w ciemnym pokoju...Bolesne jest,
widzieć, a nie słyszeć
Spotkaliśmy się
dwie dusze odrzucone przez resztęMiłość, nienawiść,
to wszystko łączy nasSpotkania, rozłąka
na wszystko przyjdzie czasNasza nadzieja
zawsze płonną jestDlatego dziś krzyczę
niech złość opuści mnieBy pozostać sobą,
innym niż wszyscy
Obok mnie stoi słoń
obok słonia stoi koń
kolo konia znowu słońBiały koń, żółty słoń
żółty księżyc, srebrny kwiat
i zielone niebo nocąI soczysta biała trawa
słońce wstaje, jest błękitne
Takie piękne...Wszystko się skończyło
obudziłem się...
Miał raz Romuś pomysł taki
by do szkoły posłać nieborakiA że pełno tam metali,
skinów, dresów i wandali
więc obmyślił pomysł takiZamknąć wszystkich poza bramą
dzieci grzeczne pozostaną i rodzice go pochwaląLecz w tym planie zgrzyt był mały
Nie utrzymają drechów bramy, przejdą skini
i wandale, i niewinni ci metaleA nasz Romuś zostal kretem,
brak mu mózgu pod beretem
Na fizyce siedzę cicho
choć mnie zaraz porwie lichoRomuś znowu coś majstruje
edukację przebudujeDarwin stary, won ze szkoły
zamknąć gnoja do stodołyCzłowiek małpą nie był wcale
stary Romka krzyczy w chwaleRomuś głupi zmienia histę
chociaż głupie to zaisteTaka prawda jest niestety,
że ta małpa ojcu wierzy.