Projekt ^Pustkowie ludzkosci^ - wstep, fabula

13 min read

Deviation Actions

ReedenLandshey's avatar
Published:
1.9K Views
:bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::spotlight-left: Small advertisment: :spotlight-right::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred:

banner noclegi

banner Lu

banner malaika4

:bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred:
[ENG] You have problems with your PC/phone/electronics and you can't handle it on your own? You don't know how to bite software, drivers, or you're lost in Windows? You need advice in choosing software, buying hardware or you're looking for best price?
So here I am. For very cheap price(I'll solve small problems even for free) I'll help and advice.
All you have to do is write comment below journal or leave me a note.
I'm accepting payment via bank account and PayPal.
[PL] Masz problem z komputerem/telefonem/sprzętem elektronicznym i nie umiesz sobie z nim poradzić? Nie wiesz jak ugryźć jakiś program, sterowniki, bądź gubisz się pośród okienek Windows? Potrzebujesz doradztwa w wyborze oprogramowania, zakupie sprzętu, bądź szukasz najniższej ceny?
Służę pomocą.  Za naprawdę niską opłatą (w przypadku błahych problemów nawet za darmo) pomogę, doradzę, zarówno w cztery oczy jak i online.
Wystarczy, że zostawisz komentarz w journalu bądź napiszesz notę.
Akceptuję płatności poprzez wpłaty na konto bankowe i PayPal.
:bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred:

Witam wszystkich!
Niestety, ale wraz z początkiem Nowego Roku pragnę ogłosić upadłość moich dwóch największych projektów: "Upadek Nieba" i "Wygnani z Raju". Przykre, ale najzwyczajniej w świecie nie mam serca, żeby je kontynuować. :c Straciłem kompletnie chęci do tych opowiadań, jak i fabuła zdrowo się sypnęła z wiadomych powodów. ^^; Być może tamta realistka pojawi się kiedyś w jakiś pomniejszych opowiadaniach, albo kiedyś jednak zdecyduję się na przeróbki fabularne... Ale to kiedyś.
Równocześnie z upadkiem starych projektów chcę ogłosić świeże podejście do nowego. :D Opowiadanie zostanie zatytułowane "Pustkowie ludzkości". A oto mniej więcej zarys jego początku i fabuły:
    W roku 2014 ludziom udaje się w wyniku wieloletnich eksperymentów z sukcesem stworzyć nową rasę, której nadano dumną nazwę Anthrenów. Są to inteligentne zwierzęta o ludzkich kształtach, znane w naszym świecie jako anthro, dotąd istniejące tylko na rysunkach i w opowiadaniach. Rasa ta, łącząca zarówno ludzką inteligencję jak i zwierzęcą siłę czy szybkość staje się obiektem zainteresowań zarówno naukowców, którym kilka miesięcy później udaje się opracować metodę przejścia z formy ludzkiej w Anthrena, jak i wojskowych, którzy widzą w nich żołnierzy idealnych.
    Nowa rasa, choć pod wieloma względami przewyższała człowieka nie obnosiła się z tym nigdy, przyjmując jego zwyczaje, religię i język, żyjąc w zgodzie z ludźmi, którzy początkowo niechętni, powoli zaczęli przyzwyczajać się do Anthrenów. Oczywiście pewne ugrupowania uważały taki stan rzeczy za bunt przeciw Bogu i ewolucji, czego efektem były wszelkiego rodzaju ataki na nową rasę, zarówno w zakresie mentalnym jak i fizycznym. Jednakże był to zaledwie malutki odłam w stosunku do ludzi, którzy Anthrenów uważali za równych sobie, przyjaźnili się z nimi, a nawet dochodziło do przypadków ślubu człowieka z anthro.
    Świat zdawał się dążyć ku lepszemu jutru... Niestety jednak nie na długo.
    Dokładnie półtora roku po niezwykłym odkryciu, 23 czerwca 2015 roku o godzinie 21.20 w szpitalu Salpêtrière na nieznaną chorobę umiera troje dorosłych ludzi – mechanik i dwie kelnerki z pobliskiej restauracji, którzy sami zgłosili się do szpitala. Jako przyczynę zgonu podano rozległy wewnętrzny krwotok, którego źródła nikt nie był się w stanie doszukać. Uznając to za dość niezwykły, aczkolwiek niezakaźny przypadek, lekarze po sekcji zwłok przekazali ciała do kostnicy i udali się do swoich domów… Zupełnie nieświadomi tego, że właśnie byli świadkami początku końca ludzi.
    Dwa dni później ów paryski szpital przyjął owych lekarzy oraz pięciu innych sanitariuszy z tymi samymi objawami – wewnętrzny krwotok, silny ból… A w efekcie śmierć, której nikt nie był w stanie powstrzymać. Dziewięć zgonów postawiło szpital w stan lekkiej paniki. Ogłoszono izolację oddziału i zaczęto w pośpiechu badać komórki zmarłych, jednak zrobiono to o wiele za późno. Dwie godziny później odnotowano zgony kolejnych lekarzy, a także pacjentów, nawet tych którzy mieli opuścić swoje łóżka i udać się do domów, całkowicie zdrowi. Kiedy 25 czerwca dobiegał końca, nie żyła już jedna trzecia personelu i pacjentów szpitala. Lekarze, nie panujący nad rozwojem choroby i paniką, kazali przekazać władzom i mediom paryskim wiadomość o śmiertelnej epidemii, której nikt nie jest w stanie powstrzymać. Zwrócono się także o pomoc do innych lekarzy i naukowców o opracowanie antybiotyków, szczepionek… Czegokolwiek, co mogło by powstrzymać epidemię.
    Kiedy w odizolowanym, jak się zdawało Salpêtrière, nastał ranek 26 czerwca, nie było tam już ani jednego żywego człowieka. Brygada żołnierzy ubrana w szczelne skafandry wyniosła z budynku jedynie trójkę anthreńskich niemowląt, stwierdzając zgon dokładnie 347 ludzi, a więc pacjentów i członków personelu szpitalnego. Nie zauważając pewnego dość istotnego faktu, ogłoszono żałobę narodową, jednakże nikt nie miał czasu na smutek – ogarnięci paniką o epidemii ludzie zaczęli uciekać jak najdalej od szpitala i jego okolic, porzucając swój dobytek i chwytając tylko to, co najważniejsze. Oczywiście znaleźli się też tacy, którzy uważali, że żadna choroba nie jest ich w stanie zmóc.
    Memento mori.
    Wirus, na którego naukowcy nie byli w stanie znaleźć żadnego lekarstwa, został nazwany Krwawa Mary i w przeciągu trzech dni zabił dwie trzecie mieszkańców Paryża. Ciała martwych ludzi, których nie zdążono spalić na wielkich stosach, gniły dokładnie tam gdzie zostały, roztaczając nad miastem straszliwy fetor. Tymczasem wiadomości mówiły o nowych ogniskach epidemii, zapewne przenoszonych przez podróżujących Francuzów. Niemcy, Włochy, Hiszpania, Belgia, Wielka Brytania… Kolejne państwa padały ofiarą Krwawej Mary, zaś dziesiątki tysięcy martwych i gnijących ciał spośród tych których nie spalono, zakopano głęboko w ziemi bądź wyrzucono do morza ścieliły ulice miast i wnętrza domów. Mówiono głośno o Apokalipsie i końcu Świata, którego nikt w żaden sposób nie był w stanie powstrzymać. W administracji publicznej zapanował kompletny chaos, ludzie zaczęli popełniać masowo samobójstwa, a najlepsi spośród naukowców unosili bezradnie ramiona ku niebu, prosząc Boga o litość. W panice uciekali także Anthreni, stanowiący jedynie niewielki procent olbrzymich rzesz uchodźców, którzy szukali schronienia poza kontynentem, szukając schronienia w Ameryce, Australii czy nawet na Arktyce. Jednakże tamtejsi politycy, przerażeni skalą migracji i rozwojem epidemii, 7 sierpnia 2015 wydali rozkaz bezwzględnego strzelania do kogokolwiek, kto próbuje dostać się do ich państwa i nie jest Amerykaninem. Ocean wypełniły kolejne ciała i świeża krew, jednakże Krwawej Mary nic nie było już w stanie powstrzymać.
    Pod koniec sierpnia nie żyła już całość populacji Europy i Azji. Japonia, która postanowiła ukrócić cierpienia swoich ludzi, zdecydowała się na desperacki ruch i 29 sierpnia sama zrzuciła na siebie bombę nuklearną, odbierając życie tym, którzy przetrwali. Tymczasem fakt, że Anthreni jako rasa nie podlegają chorobie w końcu został zauważony przez rzeszę amerykańskich i brytyjskich naukowców. Zapaliło się światełko nadziei – a co, jeśli krew tej jakże wspaniałej rasy zawiera przeciwciała, które mogą zapobiec rozprzestrzenieniu się Krwawej Mary? Do eksperymentów porwano siłą kilku Anthrenów, pobierając ich czystą krew, a następnie infekując ją zakażoną krwią ludzką. Modląc się o pomyślne wyniki, rozpoczęto testy, podczas gdy jedne z nielicznych aktywnych stacji telewizyjnych i radiowych przekazywały wieści o epidemii w Australii i Afryce. Wojsko w Ameryce nie było już w stanie dłużej opierać się falom uchodźców – również tutaj zaczęły pojawiać się pierwsze ogniska choroby.
    Niestety wyniki badań pogrążyły ostatnie źródło nadziei ludzkości na przetrwanie. O ile organizmy Anthrenów wydaliły z siebie Krwawą Mary bez żadnego szwanku, o tyle ich komórki czy krew połączona z ludzkim ciałem nie były w stanie zniszczyć wirusa. Ostatnie bastiony ludzkości w USA, Ameryce Południowej, na Grenlandii i Alasce upadały w zastraszającym tempie, a odór ciał zdawał się wypełniać powietrze na całym globie. Co bogatsi próbowali ucieczki w kosmos, lecz niestety wirus okazał się szybszy – śmierć dopadła ich w środku statków, które dryfując w bezładzie odpływały gdzieś w głąb Galaktyki.
    Wpadnięto nawet na pomysł, by masowo i szybko przekształcić ocalałych ludzi w Anthrenów dzięki odkryciu naukowców dokonanego zaraz po stworzeniu nowej rasy, jednak i tu nadzieja zawiodła – wszyscy naukowcy, którzy byli by się w stanie tego podjąć nie żyli, zabierając tajemnicę wraz ze sobą do grobu. Ostatni ocalali pogrążyli się w mroku beznadziei, oczekując śmierci z pochylonymi głowami.
    Według informacji, jakie pozostały w bazach danych, ostatni człowiek na świecie umarł w Echo Bay, dnia 23 grudnia 2015 roku. Krwawa Mary zebrała śmiertelne żniwo godne Apokalipsy, która dosięgła każdego żyjącego człowieka. Anthreni, których zebrana z całego świata gromada liczyła wtedy dokładne sto dwadzieścia dwa dorosłe osobniki i pięćdziesiąt dzieci znalazła schronienie na Antarktyce, jako jedynej wolnej od gnijących ciał, pożeranych przez dzikie zwierzęta. Zbierając wszelkie niezbędne urządzenia i zapasy żywności, stworzyli tam niewielkie miasto, które nazwali Gwiazdą Nadziei.
    Od tamtego czasu minęło ponad 150 lat. Ślad po ludzkości niemalże całkiem zniknął ze Świata, widoczny jedynie w ruinach miast pochłoniętych przez naturę, resztkach autostrad, pordzewiałych pojazdach. Ostatnie pamiątki po istnieniu człowieka w postaci zdjęć, filmów czy nagrań to ogromna rzadkość, na którą można się natknąć jedynie przez przypadek. Czas wpłynął także na zwierzęta, które zaczęły ewoluować pod jego wpływem. Jednakże nie tylko upływ lat miał na to wpływ - także zetknięcie z toksycznymi odpadami z elektrowni, fabryk czy też niedokończone eksperymenty naukowców, które wymknęły się spod kontroli ludzi. Pojawiły się ogromne dzikie koty, wilki, ptaki wielkości samolotów czy owady wielkości psów, a także inne stworzenia, którym nikt nigdy nie nadał nazwy. Wiele zwierząt rozwinęło swoją inteligencję i zdolność komunikacji do tego stopnia, że nikogo nie dziwił już widok kogoś rozmawiającego z olbrzymim tygrysem na jakiś dość istotny temat. Liczne plotki mówiły też o smokach, które ponownie pojawiły się na Świecie, panosząc się niczym panowie na włościach, a nie były to już owe dzikie i bezmyślne gady, jakie w większości spotykano w średniowiecznych legendach.
    Pośród tego wszystkiego zaś, żyjący w niewielkich miasteczkach bądź w dzielnicach dużych miast, odgrodzonych od zdziczałego Świata solidnymi palisadami i murami żyli Anthreni, którzy w przeciągu tych 150 lat zdążyli się rozmnożyć i rozejść po świecie z Gwiazdy Nadziei, odzyskując zaledwie niewielki skrawek tego, co kiedyś osiągnęła ludzkość. Żyjąc na poziomie technologicznym i kulturowym z 2014 roku, wciąż niosą ze sobą pamiątkę po ludziach w postaci religii, szczątków różnych języków, muzyki czy literatury. I choć nowe pokolenia nie wiedzą, czym właściwie był człowiek ani jak tragiczny koniec go spotkał, nieświadomie niosą oni ze sobą jego dziedzictwo.
    A jednakże, pomimo zastoju w rozwoju techniki, spowodowanego brakiem naukowców i dobrze wyedukowanych jednostek, powoli do łask zaczyna wracać dawno już zapomniana i uznana za legendę sztuka magii, zapisana w bardzo niewielu starożytnych zwojach i księgach, które udało się zachować. Choć praktyką tego kunsztu zajmują się jedynie nieliczni młodzi Anthreni, mogąc sobie pozwolić na banalne i proste zaklęcia, to mówi się czasami o potężniejszych magach, mieszkających z dala od „bastionów”. Nie każdy bowiem Anthren zamieszkiwał miasta – bardzo niewielkie grupy decydowały się na jedność z naturą i osiedlali się w dziczy, tracąc kontakt ze swoimi pobratymcami.
    O ile życie w „miastach” toczy się normalnym tokiem, o tyle podróż pomiędzy nimi czy wyjazd na polowanie to prawdziwe wyzwanie, gdzie trzeba się zaopatrzyć nie tylko w zapas energii w akumulatorach czy też zasób żywności i wody, ale przede wszystkim w broń dość dużego kalibru. Nigdy nie można być pewnym, co się napotka na swojej drodze ani jaka przeszkoda może się pojawić.
    Akcja projektu, czy też opowiadania zaczyna się w roku 2164, podczas gdy mocna zima nawiedza Londyn. Niewielkie miasto Anthrenów, otoczone wysokim murem i zajmujące około jedną czwartą powierzchni dawnej stolicy Anglii, skupia się wokół Parlamentu. 
Oto jak będzie się przedstawiać i zaczynać akcja projektu. :) Jak zapewne się domyślacie, będę poszukiwał postaci osób chętnych do takiego opowiadania. :D Grono osób będzie raczej niezbyt liczne, niemniej zapraszam wszystkich chętnych do przedstawienia mi swoich postaci w notkach i komentarzach pod journalem.                 

Obecnie poszukuję:
- Anthrenów
- Postaci w formie feral, zarówno dzikich jak i inteligentnych
- Smoków

Jeśli dana postać ma refek, bądź stworzycie go na potrzeby opowiadania, plusuje to dla was. :D (pomijam grono zaklepanych wcześniej do opowiadania osób, z którymi się już dogadałem w tych kwestiach ^^ )
Ubiór, styl zachowania i ewentualne detale dostosowujemy do realiów obecnych (tj.na rok 2014) ^^.
Świat opiera się na świecie obecnym, a więc nazwy kontynentów, miast itd. są takie same(przynajmniej tam, gdzie się da XD ).
W pozostałych kwestiach... Będziemy się dogadywać, jako że projekt dopiero się rodzi. :D
Zachęcam do uczestnictwa!

Pozdrawiam.
Vaalandil Númen

:bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred::bulletred:

Facebook account: 

:spotlight-left: facebook logo :spotlight-right:

Twitter account: 

:spotlight-left: facebook logo :spotlight-right:
© 2014 - 2024 ReedenLandshey
Comments11
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
WasylTheFox's avatar
Bardzo ciekawy pomysł, zastanawia mnie jednak zbierzność, że ledwie chwilę po powstaniu nowej rasy nagle pojawia się taki niezniszczalny wirus. Może jakiś ludzki wirus, dla którego Antherni byli nosicielami (ale nie wywoływał objawów, lub był dla nich jak przeziębienie) zmutował w ich ciałach w formę tak niebezpieczną dla człowieka że po wydostaniu się na zewnątrz zniszczyła całą ludzkość.To tylko moja hipoteza. 
Hmm w zasadzie anthreni byliby wówczas winni zagłady ludzi.