Shop Forum More Submit  Join Login

Rozdział 29 – Tajemnica wyszła na jaw

     Nicol wraz z Mishti dotarły na miejsce. Stanęły przed domem Garcia-Shapiro. Nicol spojrzała na Mishti.
     - Dobra. Więc ja zrobię coś z Seleną, a ty zabierz Baljeeta.
     - Okej. Co zrobisz?
     - A bo ja wiem? Nawymyślam jej. Nagadam jakiś głupot, jaka to ona brzydka i takie tam... Jak ona wygląda?
     - Jest szczupła, atrakcyjna...
     - Ja pytam o wady.
     Mishti zastanowiła się chwilę, po czym wykrzyknęła z rezygnacją:
     - Jestem skończona! Ona nie ma żadnych wad!
     - To może jakieś cechy szczególne?
     Mishti zamyśliła się. Kiedy tylko zobaczyła Selenę była wściekła i zazdrosna o Baljeeta. Zaczęła uważnie przyglądać się Selenie i jej wszystkim zaletom. Ale był jeden szczególny fakt, na który zwróciła uwagę.
     - Ma jedno oko zielone, a drugie niebieskie.
     Nicol spojrzała na nią ze zdziwieniem.
     - Żartujesz?
     - Nie.
     - I świetnie. - Strong uśmiechnęła się. - Ta cała Selenia pożałuje tego, że próbowała ci odbić Jeeta! Idziemy!
     Nicol wraz z Mishti weszły do ogródka. Minęły dom Izabeli i zobaczyły ją rozmawiającą razem z Baljeetem i Seleną nad basenem.
     - Heja! - wykrzyknęła Nicol.
     - Hej! - odparła Izabela i Baljeet. Selena spojrzała na nią, lecz nie powiedziała nic.
     "Zadufana w sobie jędza. Świetnie. Lubię takim dopiekać." - pomyślała Nicol. Nie miała pojęcia, że Sel wcale nie jest zadufaną w sobie jędzą lecz bardzo nieśmiałą osobą. Właściwie wręcz chorobliwie nieśmiałą. Nie miała pojęcia jak się zachować w towarzystwie obcej osoby. Zawsze wstydziła się zawierać nowe znajomości.
     - Przyniosę coś do picia. - zaproponowała Iza i poszła do domu.
     - A ty co? - Nicol zwróciła się do Seleny. - Milczenie owiec?
     - Ja... Je... jest... em, Sel... - odparła jąkając się, lecz za nim zdążyła dokończyć swoje imię, Nicol weszła jej w słowo:
     - Co się jąkasz? - spytała spoglądając na nią. - O rany! - wykrzyknęła. - Co z ciebie za mutant! Ty masz dwukolorowe oczy!
     - Ona nie jest mutantem, tylko ma heterochromię. - wtrącił zezłoszczony Baljeet.
     - Więc jest taka od urodzenia? Zmutowane dziecko! Co za człowiek!
     W oczach Seleny pojawiły się łzy. Baljeet widząc to, wykrzyknął:
     - Przestań ją tak nazywać!
     Wtedy wtrąciła się Mishti:
     - Dlaczego jej bronisz? Ta oko-dziwna ci się podoba?! Odkąd tu jest, nie widzisz świata poza nią! - wykrzyknęła Mishti i wybiegła z ogródka. Baljeet przez chwilę stał osłupiały i nie wiedział o co chodzi. Dopiero po chwili dotarł do niego sens słów Mishti.
     - Mishti, czekaj! - krzykną i pobiegł za nią.
     Nicol spojrzała na to wszystko zadowolona. Jej plan się powiódł. Dumna ze swojego dzieła, już miała odejść, lecz zanim to zrobiła, zwróciła się do Seleny i powiedziała:
     - Widzisz co zrobiłaś? Zniszczyłaś ich związek! Zadowolona jesteś z siebie? - po tych słowach dumnie odeszła.

     Selena z płaczem wbiegła do domu. Zatrzasnęła za sobą drzwi, po czym usiadła opierając się o nie plecami. Podkuliła nogi i przytuliła się do nich, starając się pohamować płacz.
     Izabela właśnie szła w stronę drzwi niosąc cztery koktajle - dla siebie, Baljeeta, Seleny i Nicol. Przypadkiem (lub celowo) zapomniała o Mishti.
     Kiedy zobaczyła swoją zapłakaną kuzynkę, siedzącą przy drzwiach, natychmiast odstawiła koktajle i podbiegła do niej. Usiadła obok niej i delikatnie spytała:
     - Selka, co się stało?
     - Ja... Ja... - wyjąkała Selena. Sama nie wiedziała co powinna powiedzieć.
     - Uspokój się. - powiedziała Izabela z delikatnym uśmiechem. - Spokojnie opowiedz co się stało.
     - Twoja koleżanka, Nicol... zobaczyła, że mam różnobarwne oczy i zaczęła mnie przezywać.
     Iza spojrzała na Selene ze zdziwieniem.
     - Nicol jest wredna to fakt... - powiedziała. - Ale przyjaźni się ze mną. Mówiłam jej, że do mnie przyjeżdżasz i żeby była dla ciebie miła... Chyba, że chciała mi zrobić na złość. Ale uwierz mi, Selka, to nie jest powód żeby płakać. Nicol jest wredna z natury, nie przejmuj się tym co powiedziała.
     - Nie dlatego płaczę.
     - A dlaczego? - spytała zdziwiona Izabela.
     - Kiedy Nicol mnie przezywała, Baljeet stanął w mojej obronie. A wtedy wtrąciła się Mishti i się z nim pokłóciła! Zniszczyłam ich związek!
     - No to chyba powinnaś się cieszyć?
     - Cieszyć? Nie chcę nikomu rozbijać związków! Czuję się winna!
     - Nie jesteś winna!
     - Nawet Nicol twierdzi, że to przeze mnie!
     - Nicol? Co ona... Od kiedy ona staje po stronie Mishti, a nie mojej?! Nie przejmuj się Selena, nie byłaś niczemu winna! To Mishti była zazdrosna i chciała cię wpędzić w ponury nastrój! Nie przejmuj się tym! Co do Nicol... Już ja sobie z nią porozmawiam...

     Baljeet już nie krzyczał. To nie miało sensu. Mishti i tak się nie zatrzyma, a gdyby go usłyszała, mogłaby po prostu uciec. Więc Baljeet biegł. Wkrótce okazało się, że dobrze zrobił, gdyż nie minęło dużo czasu, zanim ją dogonił.
     Zagrodził jej drogę. Mishti stanęła i spojrzała na niego z politowaniem. Nie odzywała się. Nie pytała czego on chce. Po prostu milczała. To był jej pewnego rodzaju protest.
     - Mishti, co się stało? - spytał Baljeet.
     - Ty mi to powiedz.
     - Kiedy ja nawet nie wiem o co chodzi!
     - Nie wiesz co się stało? Nie wiesz o co chodzi? Już ci mówię o co chodzi! Odkąd zobaczyłeś Selenę, świata nie widzisz poza nią! Nawet nie zauważyłeś, kiedy sobie poszłam! Tylko "Selena, to; Selena, tamto"! A gdzie w tym wszystkim jestem ja?!
     Baljeet zarumienił się ze wstydu. Faktycznie, jak tylko zobaczył Selenę, świata poza nią nie widział i całkowicie zapomniał o swojej dziewczynie. No może nie zapomniał całkowicie, aczkolwiek nie widział Seleny bardzo długi czas i chciał z nią spędzić trochę czasu.
     Po chwili z twarzy Baljeeta zniknęły rumieńce, a pojawił się tam zawadiacki uśmieszek.
     - Ty byłaś zazdrosna?
     - Pochlebia ci to? - odparła Mishti pytaniem na pytanie.
     - No trochę. - odparł Baljeet, za co oberwał z liścia w twarz. Niezbyt się tym przejął, ręka Mishti była delikatna, a sama Mishti nie była zbyt silna, także niezbyt go to zabolało. Widząc bulwers na twarzy swojej dziewczyny, chłopak roześmiał się.
     - Co cię tak bawi?!
     - Czy ja wiem? - powiedział, wciąż się śmiejąc. Po chwili się pohamował i odparł: - Mishti, nie bądź zazdrosna, ja kocham tylko ciebie. Lubię twoje oczy, twoje humorki i twoją osobowość. Selena to wspaniała dziewczyna, ale jest tylko moją przyjaciółką. A ty jesteś moją miłością. Nigdy o tym nie zapominaj.


    Izabela weszła do domu Van Stommów trzaskając drzwiami. W tej chwili nie obchodziło jej to, że oprócz Nicol w tym domu mieszkają też Buford i jego matka - Biffany. Było to dla niej mało ważne, w tej chwili liczyło się tylko to żeby nakrzyczeć na Nicol.
     Co z tego, że jest morderczynią z przyszłości? Odkąd przebywa w tych czasach, jeszcze nikogo nie zabiła. A skoro ma zamiar osiedlić się tutaj na stałe, to i na pewno nie zamierza nikogo zabijać.
     Słysząc odgłos trzaskanych drzwi, Nicol wyszła na korytarz. Kiedy zobaczyła Izę, powiedziała głośnym szeptem, przez zaciśnięte zęby:
     - Co ty wyrabiasz, do cholery?
     - Przyszłam z tobą pogadać! - wykrzyknęła Iza.
     - Nie musisz krzyczeć. - wysyczała przez zaciśnięte zęby, Nicol, powstrzymując się całą siłą woli, by nie rzucić się na Izę i nie oderwać jej głowy. Garcia-Shapiro nie miała w tej chwili pojęcia, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazła.
     - Będę krzyczeć! Dlaczego ubliżałaś mojej kuzynce?! Co ona ci zrobiła?! To moja kuzynka, rozumiesz! - Iza chciała coś jeszcze wykrzyczeć, jednak Nicol przygwoździła ją do ściany.
     Izabela pierwszy raz spojrzała na nią z przerażeniem. Strongówna już miała coś powiedzieć, jednak coś jej przerwało. To samo "coś" sprawiło, że przerażenie Izy szybko minęło, a zastąpiło je zdziwienie. A był to płacz dziecka.
     Zdezorientowana Nicol puściła Izabelę. W tej chwili Biffany i Buforda nie było w domu. Instynkt matki nakazywał Nicoli iść do dziecka. Ale co z Izabelą?
     - Co to? - spytała Izabela.
     - To pewnie tylko latająca głowa bobasa! Idź zobaczyć na ulicę, czy nigdzie jej nie ma!
     - Nie! To dochodzi stamtąd! - powiedziała Izabela i zaczęła iść w głąb domu.
     - Izka, tam nikogo nie ma! - powiedziała Nicol idąc za nią. Jakby rzuciła się na nią i nie pozwoliła dalej iść, Izabela domyśliłaby się, że coś ukrywa. Nicol wolała ją przekonać. Jednak Garcia-Shapiro była nieugięta. Dotarła do pokoju Buforda i zobaczyła niemowlę płaczące w kołysce. Spojrzała ze zdziwieniem na Nicol.
     - Kto to jest?

.: SPIS ROZDZIAŁÓW :.
___

Nicole, Emily by me
PnF Characters by Disney
Selena Sun by :iconagatatheninja:
Enjoy ;p
No comments have been added yet.

Add a Comment:
 
×

:iconpaulinakp: More from PaulinaKP


More from DeviantArt



Details

Submitted on
June 17, 2016
Submitted with
Sta.sh Writer
Link
Thumb

Stats

Views
63
Favourites
5 (who?)
Comments
0

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.