Shop Forum More Submit  Join Login


Rozdział 17 - Stary przyjaciel

Część 2

   - Więc mówisz, że w tym wymiarze nie chodzisz z Fineaszem? - spytała pierwsza Izabela.
   - Nie. - odparła druga.
   - Dlaczego?
   - Jak to "dlaczego"? Po prostu nic do siebie nie czujemy.
   - Nie rozśmieszaj mnie. Odkąd do poznałam, to mi się spodobał. Z tobą musiało być podobnie!
   - Ale nie było.
   Zrezygnowana pierwsza Izabela złożyła ręce i odwróciła się w drugą stronę. Całkiem przypadkiem stał tam drugi Fineasz, który się na nie patrzył. Kiedy zobaczył na sobie spojrzenie Izabeli, z rumieńcem na twarzy, szybko się odwrócił. Dziewczyna uśmiechnęła się satysfakcjonująco.
   - Może ty do niego nic nie czujesz, ale on do ciebie, tak!
   Druga Izabela tylko przewróciła oczami. Nie miała jednak czasu, by odpowiedzieć, bo drzwi do bazy otworzyły się.
   - Witam wszystkich!
   - Witaj doktorze Baljeet! - przywitała się druha Izabela z uśmiechem. Kiedyś skrywała do Baljeeta piękne uczucie, którego chłopak nigdy nie odwzajemnił. Dziewczyna westchnęła. Pierwsza miłość nigdy nie rdzewieje. Mimo to, uczucie do Baljeeta wygasło, kiedy w jej życiu pojawił się pewien rudowłosy chłopak. Dziewczyna nie chciała się przyznać, że darzy go uczuciem. Był bratem jej szefowej i genialnym konstruktorem, wydawał się być taki nieosiągalny. Ale był też marnym wojownikiem, w czym nie dorastał jej do pięt. Nie pasowali do siebie, nie mogli być razem.
   - "Doktorze"? - spytała pierwsza Izabela. - Od kiedy Baljeet ma doktorat?
   - Od dawna. - odparła druga. - Skoro ty zadajesz mi tyle pytań na temat moich chłopaków, to pozwól, że teraz ja ci trochę zadam.
   - Dobra. Słucham.
   - Czy podobał ci się kiedyś Baljeet?
   - Baljeet? Chyba żartujesz! Owszem, kiedyś byliśmy parą, ale tylko dlatego by wywołać zazdrość w Fineaszu. Wiem, to nie było miłe z mojej strony.
   - Mogę wiedzieć kiedy to było?
   - Hmm... ten związek trwał parę miesięcy, trzy czy cztery... kiedy skończyłam 13 lat.
   "Czyli wtedy, kiedy ja zaczęłam odkochiwać się w Baljeecie, bo zaczął mi się podobać Fineasz. Ehh... od razu widać, że związek mój i Baljeeta nie miał przyszłości." - myślała druga Izabela.
   - Doktorze Baljeet, - zaczęła druga Fretka. - Musimy porozmawiać o jednej rzeczy.
   - Przejdźmy do mojego gabinetu.
   - Może wyjaśniłbyś mi najpierw, co to za miejsce? - spytała stojąca za nim Nicol.
    - Nicole? - zdziwiła się druga Fretka. - W tamtym wymiarze ty też istniejesz?
   - Pewnie, że istnieję! Dlaczego miałabym nie istnieć?! - Nicoli nie podobało się to wszystko. Kiedy szła tu z Baljeetem, miała wrażenie, że chłopak zachowuje się tak, jakby miał ją za sierotę, ofiarę losu, płochliwą sarenkę. Nicol w swoich czasach była wojowniczką, słynną morderczynią i zachowanie Baljeeta bardzo jej się nie podobało. Pomyślała, że jeszcze chwila i nie ręczy za siebie. Już powoli zaczynała się zastanawiać, kogo pierwszego zamorduje. Chciała zacząć od Baljeeta, ale potem pomyślała, że bez powodu by się tak nie zachowywał, więc pomyślała o swojej odpowiedniczce. Problem w tym, że nie mogła jej zabić. Wiedziała, że jeśli zabiłaby swoją odpowiedniczkę, umarłaby i ona. A to wprawiało ją w jeszcze większą frustrację.
   - "W tamtym wymiarze"? - spytał doktor Baljeet. - Mamy gości z innego wymiaru? To dlatego Nicki jesteś taka ładna!
   Nicole nie wytrzymała. Złapała Baljeeta za szyję, swoją prawą - czyli metalową - ręką i zaczęła go dusić.
   - Nigdy więcej mnie tak nie nazwiesz. - wyszeptała złowrogo.
   - Nicol, puść mnie. - wyjąkał Baljeet, który nie bardzo wiedział co takiego zrobił. Zachowanie alter-ego jego dobrej przyjaciółki Nicki, wprawiło go w szok. Nie wyobrażał sobie, żeby to miłe i przyjazne spojrzenie Coli potrafiło przybrać tak groźne oblicze. Nicki zawsze unikała walki, bała się jej. Mówiła, że czasem ma sny o wojnach i, że to jest straszne. A jej alter-ego wyglądała na taką, co się nie boi niczego. Wtedy przypomniał sobie, że kiedy ją poznał, ona wyraźnie się czegoś bała i przed czymś uciekała. Cokolwiek to było musiało stanowić niemałe zagrożenie.
   Wtedy Baljeet uświadomił sobie, że się dusi. Zaczynał tracić oddech. Złapał rękę Nicol, którą go dusiła. Nie rozumiał jak można mieć tak żelazny uścisk. Spojrzał jeszcze raz w oczy Nicol i zrozumiał, że umiera. Co dziwniejsze, dziewczyna uśmiechała się z satysfakcją. Chciała go zabić i pewnie to zdobi. W oczach Baljeeta pojawił się strach. Nie bał się tak, nawet kiedy pierwszy raz staną oko w oko z robotem Dundersztyca - Normbotem. Wtedy usłyszał głos, dochodzący jakby z oddali, ale był pewien, że brzmi jak jego własny.
   - Nicol, zostaw go!
   Strongówna spojrzała na Baljeeta z jej wymiaru. Zrozumiała, że jeśli zabije alternatywnego Baljeeta, umrze też ten z jej wymiaru. A to był przecież najlepszy przyjaciel jej chłopaka. Zawiedziona puściła szyję doktora Baljeeta.
   Ten zaczął kaszleć i głęboko łapać oddech.
   - Nigdy więcej mnie tak nie nazwiesz. - powiedziała odchodząc. Doktor Baljeet postanowił, że będzie się trzymał od alternatywnej Nicol z daleka.
   - Nie wierzę, że dałeś się pokonać Coli. - wyszeptała druga Izabela, która właśnie do niego podeszła. - Chciałeś podbudować jej autorytet, czy co?
   Doktor Baljeet spojrzał na nią. Druga Izabela ze zdumieniem stwierdziła, że chłopak jest przerażony.
   - Ona zabiłaby mnie! Zrobiłaby to. Ona jest inna od naszej Nicol, lepiej trzymaj się od niej z daleka. - Baljeet starając się nadać swojemu głosowi naturalne brzmienie, odezwał się do przywódczyni RO: - Szefowo, o czym chciałaś ze mną pomówić?
   - Właśnie o tym.
   - Nie rozumiem.
   Nicol zaśmiała się szyderczo. Skoro nie mogła zabić drugiego Baljeeta postanowiła mu naubliżać.
   - Co za ironia! Pierwszy doktor na świecie czegoś nie rozumie! - wykrzyknęła uradowana. - Założę się, że żaden z ciebie doktor. Samozwańczy doktor Baljeet!
   - Mylisz się. - Baljeet postanowił bronić swojego honoru, nawet jeśli Nicol go zabije. Jak powiedział Hektor przed pojedynkiem z Achillesem - honor ważniejszy niż śmierć. - Mam doktorat.
   - Udowodnij!
   - Nie mam czasu go szukać.
   - Ha, ha! Wiedziałam, że żaden z ciebie doktor! Żeby nie zrozumieć, tego co powiedziała Fretka!
   - A ty zrozumiałaś?! - odparł zdenerwowany Baljeet. Do tej pory nikt nie kwestionował jego pozycji. A najgorsze jest to, że jego doktorat zaginą gdzieś, podczas wojny z Dundersztycem, kiedy Ruchowi Oporu udało się obalić tego dyktatora. Nie miał żadnych dowodów na to, że jest doktorem.
   - Oczywiście, że tak. Fretce chodziło o mnie. - odparła Nicol.
   - Naprawdę? - odezwał się do Fretki.
   - W pewnym sensie. Chodzi o Fineasza i Ferba z jej wymiaru. Nie pamiętają swojej poprzedniej wizyty tutaj.
   "Bo wymazano im pamięć." - miała powiedzieć Nicol, ale zrezygnowała. "Niech samozwańczy doktor Baljeet się nad tym pogłówkuje." - pomyślała.
   - Może tylko udają, że nic nie pamiętają? - spytał Baljeet.
   - Dlaczego mieliby to robić? - odparła Fretka.
   - No w sumie racja... To może są z innego wymiaru niż ci, co nas kiedyś odwiedzili?
   - Właśnie chcemy byś to stwierdził. Zastanawialiśmy się czy mogli by nam pomóc, jeśli oczywiście są z tego wymiaru co tamci.
   - Szefowo, jesteś pewna, że należy w to wciągać inny wymiar?
   - Ostatnim razem przy pomocy innego wymiaru pokonaliśmy Dunersztyca.
   - To oni go pokonali, po tym jak o mało co nie podbił ich wymiaru!
   - No ale go pokonali!
   - Twoja alter-ego go pokonała! Sama nam o tym powiedziała. A widzisz ją tu gdzieś?
   - Ta dyskusja do niczego nie prowadzi.
   - Zgadzam się. Lepiej odeślij ich tam skąd przyszli.
   - Nie!
   Baljeet uniósł jedną brew.
   - To ja tu jestem szefową i ja tu wydaję rozkazy! A ci kazałam dowiedzieć się czy są z tego wymiaru co ci, którzy do nas przybyli 5 lat temu! Czegoś nie zrozumiałeś?!
   Doktor Baljeet jedynie pokręciła głową i z rezygnacją, a jednocześnie ze zdenerwowaniem powiedział:
   - Niczego nasza kochana i bardzo miła szefowo!
   Druga Fretka piorunowała go wzrokiem gdy odchodzić.

   - Wy jesteście Fineasz i Ferb z innego wymiaru? - spytał doktor Baljeet.
   - Tak to my. Chcielibyśmy poznać nasze alter-ego. - odparł Fineasz.
   - A nie moglibyście poświęcić mi krótkiej chwili?
   - Jasne, czemu nie?
   - Chciałem wam zadać kilka pytań.
   - Pytaj.
   - Ile wymiarów przebyliście zanim się tu znaleźliście.
   - Żadnego. Od razu trafiliśmy do waszego wymiaru.
   - Czy przenieśliście się tutaj za pomocą... jak to nazwać? Czegoś co przypominało teleporter i przeniosło was tutaj za pomocą białego błysku, czy otworzyliście zielony portal.
   - Portal. Skąd wiesz, że był zielony?
   W tym momencie podeszła do nich druga Fretka.
   - I jak? - spytała.
   - Masz doskonałe wyczucie czasu szefowo. - odparł Baljeet. - To oni odwiedzili nas pięć lat temu.
   - Słucham? - spytał Fineasz. - Nie, nie. Pierwszy raz podróżujemy po innych wymiarach.
   - Nie wydaje mi się. - odparł doktor Baljeet. - Gdyby tak było nie trafilibyście tutaj od razu po przejściu przez portal.
   - Dlaczego nie?
   - Gdyby przedstawić wszystkie wymiary na schemacie, były by to skupione w okręgu kółka, pomiędzy, którymi płynie energia. Wy tu z tą energią przybyliście, ale żeby wrócić, musicie przebyć wszystkie inne wymiary w tym skupisku.
   - Co?!
   - No chyba, że zostawiliście włączony portal.
   - Całe szczęście tak.
   - A o jakie skupisko ci chodziło? - spytał Ferb.
   - Skupisko wymiarów. Istnieje wiele takich skupisk. Jeszcze nie wiem konkretnie ile. Tak czy siak, przy powrocie do domu nie będziecie podróżować przez wymiary z innych skupisk. Żeby się tam dostać, potrzeba całkiem innej technologii, która powstanie mniej więcej za piętnaście lat.
   - Czy właśnie o to ci chodziło, kiedy pytałeś nas o ten biały promień. Podejrzewałeś, że jesteśmy z innego skupiska? - spytał Fineasz.
   - Tak.
   - A skąd wiesz, że promień byłby biały? - spytała Milly, która już od dawna przysłuchiwała się rozmowie drugiego Baljeeta i drugiej Fretki z Fineaszem i Ferbem. Zresztą nie tylko ona. Rozmową zainteresowali się także Izabele z obu wymiarów, Bufordy z obu wymiarów, były Zastęp Ogników z drugiego wymiaru (który był tu nazywany Zastępem Piorunów lub potocznie Piorunami) oraz Nicol i Baljeet z pierwszego wymiaru.
   - Tak wynika z moich przemyśleń, a ja się nigdy nie mylę. - odparł dr Baljeet.
   - To prawda. - dodała druga Izabela.
   - Każdy się czasem myli. - sprostowała pierwsza Nicol.
   - Ale nie doktor Baljeet. - odparła druga Iza.
   - Szczerze w to wątpię.
   Nastała chwila ciszy. Druga Izabela spojrzała na Nicol. Brunetka odwzajemniła to spojrzenie. Izabela patrzyła prosto w jej brązowe przenikliwe oczy, a Nicol nie miała zamiaru odwrócić wzroku. Izabela pomyślała, że doktor Baljeet miał rację. Ta dziewczyna znacznie różni się od Nicol, którą ona zna. Strong z jej wymiaru, pomimo swojego nazwiska, wcale nie była silna. Nie potrafiła bronić własnego zdania. Bała się sprzeciwić. Była wrażliwa. A kiedy ktoś na nią patrzył, ta zawstydzona odwracała wzrok.
   Chwilę ciszy przerwała swoim krzykiem, Fretka z drugiego wymiaru:
   - Co się wszyscy tak gapicie?! - zwróciła się do ogników z drugiego wymiaru. - Do roboty! Izabelo zajmiesz się Piorunami. Buford, pomożesz jej. Doktorze Baljeet chodź za mną! - wykrzyknęła, a potem zwróciła się do gości z innego wymiaru: - Wy też chodźcie za mną.
   - O co chodziło z tymi Piorunami? - spytała pierwsza Izabela.
   - To oddział, którym dowodzi twoja odpowiedniczka. - odparł drugi Buford.
   - Buford! - wykrzyknęła liderka RO. - Miałeś pomóc Izabeli!
   - Stawiam ci opór.
   - Ehh... nie ważne. Chodźcie za mną.

   - Wyjaśnisz mi po co ty to robisz? - spytała Stephanie patrząc jak Thaddeus wylewa z wiadra wodę. Robił wielką kałużę przed portalem do innego wymiaru.
   - Zaraz. - odparł.
   - "Zaraz"?! Równie dobrze mógłbyś powiedzieć "spadaj"! - powiedziała urażona. Tymczasem chłopak podszedł go drzewa i urwał małą gałązkę. Potem wrócił pod portal i zaczął mieszać wodę z ziemią, tak że z kałuży zrobiło się błoto.
   - Dobra! Już wyjaśniam. Więc tak...
   - Nie zaczyna się zdania od "więc".
   - Nie czepiaj się słówek. Więc tak: kiedy Nicol przejdzie przez portal, podstawisz jej nogę, ale zanim upadnie w błoto, ja ją złapię, a ty wtedy pocałujesz Ferba.
   - Wolałabym, żebyś jej nie łapał.
   - Pomogę ci zdobyć Ferba, ale współpracuj ze mną! Ty chcesz jego, a ja Nicol.
   - Uważam ten plan za bardzo prymitywny, ale dobra, niech ci będzie. Zrobimy jak zechcesz.

   - Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, stała się rzecz, która odmieniła życie, nie tylko moje ale i wszystkich mieszkańców Danville. Zjawił się człowiek, którego nikt wcześniej nie znał - Heinz Dundersztyc. Wraz z nim przybyła armia robotów, zwanych przez nas Normbotami, która zaatakowała nasze miasto. Nikt nie potrafił ich pokonać, nawet armia. Byliśmy bezsilni. Dundersztyc podbił cały okręg trzech stanów - najwyraźniej nic więcej nie było mu potrzebne do szczęścia. Okoliczne władze, bały się go atakować, w obawie, że podbije też ich miasta. Byliśmy pozostawieni sami sobie. Dundersztyc wprowadził dyktatorskie rządy. Od tej chwili nikt nie mógł opuścić okręgu trzech stanów. Dorośli musieli cały czas pracować, a dzieci siedzieć w domu, inaczej były porywane przez Normboty. To skutecznie zapobiegało powstaniu jakichkolwiek organizacji, mogących się mu sprzeciwić. Jako że nie miałam nic ciekawszego do roboty, postanowiłam coś z tym zrobić. Raz wymknęłam się z domu i unikając Normbotów, zakradłam się do domu na przeciwko. Tu poznałam Izabelę. Zdawałyśmy sobie sprawę, z tego, że wszyscy dorośli ciężko pracują, więc postanowiliśmy nawiązać kontakt z dziećmi. Izabela powiedziała, że odkryła pod swoim domem tajną kryjówkę. Szybko zrozumiałyśmy, że takich "piwnic" znajduje się więcej i są połączone tunelami. Postanowiłam założyć Ruch Oporu. Dzięki tunelom udało mi się nawiązać kontakt z innymi dziećmi. Udało mi się zaangażować w projekt większość dzieci powyżej dziesięciu lat. Izabela miała wtedy siedem lat, więc była najmłodszą członkinią Ruchu. Jednak dzięki treningom pobieranym od tak młodych lat, stała się jedną z najlepszych żołnierzy.
Jednakże było nas za mało aby pokonać Dundersztyca. Oczywiście co roku rekrutowaliśmy nowych członków, ale to wciąż było niewiele. Tylko czasem organizowaliśmy pojedyncze wypady by uwolnić kogoś z lochów lub rozbić jakiś patrol Normbotów. Nie mielibyśmy szans w starciu z całą armią Dundersztyca.
No i pięć lat temu zjawiliście się wy, twierdząc, że jesteście z innego wymiaru. To z waszą pomocą pokonaliśmy Dundersztyca.
   - Super! - wykrzyknął Fineasz. - A jak?
   - Tego niestety nie wiem. Walka z Dundersztycem rozegrała się w waszym wymiarze. Ja byłam zajęta walką tutaj.
   - Ale jak to możliwe, że niczego nie pamiętamy? - spytała Izabela.
   - Tego nie wiemy. Możemy tylko spekulować. - odparł doktor Baljeet. - Może to grupowa amnezja wywołana częstymi podróżami do innych wymiarów? Jednak to mało prawdopodobne. Może to paradoks czasowy? Może ktoś podróżował w czasie i zmienił waszą teraźniejszość w ten sposób, że nigdy nie odbyliście podróży do naszego wymiaru? A może ktoś usuną wam pamięć?
   - No dobrze. To wszystko jest bardzo interesujące. - powiedziała bardzo znudzona Nicol, po czym zwróciła się do Fretki: - Ale do czego ty zmierzasz?
   Fretka westchnęła.
   - Dundersztyc uciekł z więzienia. Jesteśmy pewni, że znów rozpoczął budowę swoich robotów. Obawiamy się, że znów zechce zaatakować. Potrzebujemy waszej pomocy.
   Milly spojrzała z przerażeniem na wszystkich dookoła.
   - Mamy brać udział w wojnie? - spytała.
   Coś w niej pękło. Odkąd Nicol opowiedziała jej swoją historię, bała się wojny. Bała się i to bardzo. Czasem miała koszmary z tym związane. A teraz ktoś prosi ją by wzięła udział w wojnie! Niedorzeczność! Jeszcze czego?!
   - To tylko roboty. - powiedział drugi Buford.
   - Aha, fajnie. - odparła Nicol. Milly spojrzała na nią. Strongówna nic sobie z tego nie robiła. Zachowywała się tak, jakby miała w nosie wszystkich dookoła i to o czym mówią.
   - Z robotami gorzej się walczy niż z ludźmi. - powiedziała Milly.
   - Mylisz się. - odparła Fretka.
   - Milly ma rację! - powiedziała pierwsza Izabela. - Jest nas tylko garstka! Jak mamy sobie poradzić z setkami albo nawet tysiącami robotów?!
   - W waszym wymiarze jakoś sobie poradziliście. - powiedział doktor Baljeet.
   - Możemy zbudować własne roboty. - odezwał się nagle Fineasz.
   - A co jeśli się przeciw nam zbuntują? Nie można przecież tego wykluczyć.
   - Nie zbuntują się, jeśli nie damy im kawy. Zaufajcie mi.
   - No to do dzieła! Powiedziała pełna nadziei Fretka.
   Fineasz już miał spytać gdzie znajdzie narzędzia i części, gdy nagle do pomieszczenia weszła pewna dziewczyna. Była niska. Miała czarne włosy, delikatnie opadające na ramiona i rozjaśnione końcówki. Miała azjatyckie rysy twarzy, z tą różnicą, że jej oczy nie były skośne, lecz duże i brązowe, co sugerowało, że nie mogła być czystą azjatką, lecz metyską. Miała ciemną karnację. Ubrana była w szare spodnie dresowe i białą koszulkę. Uśmiechała się przyjaźnie, a jej ust nie ozdabiała żadna szminka, jak w przypadku jej odpowiedniczki.
   - Szefowo, Greta dostarczyła nam raporty. - powiedziała druga Nicol.
Kolejna część rozdziału 17. Będzie jeszcze trzecia i przejdę do 18.

Jak pewnie się domyślacie, na rysunku nad rozdziałem jest Nicol z drugiego wymiaru. W tej części rozdziału nieco się o niej dowiadujemy, choć pojawia się dopiero pod koniec. W moim segregatorze, w którym trzymam rękopis tego opowiadania, nie było tych wtrąceń i przemyśleń dotyczących drugiej Nicol, lecz kiedy przepisywałam to na komputer, postanowiłam je dodać by trochę przybliżyć tę postać. I jak wam się ona podoba? Która lepsza: Nicol z pierwszego czy z drugiego wymiaru?

Dla porównania, rysunek Nicol: Nicole's portrait (miniaturka obrazka nie działa :/ )

W następnej części tego rozdziału może dodam dłuższą rozmowę dwóch Nicoli ze sobą. Co prawda, nie napisałam tej rozmowy wcześniej i nie ma jej w moim segregatorze. Mam nadzieję, że podczas przepisywania na komputer uda mi się ją gdzieś wcisnąć.
___

Poprzedni: ...i Nicol - Rozdz. 17a
Następny: ...i Nicol - Rozdz. 17c
___

PnF characters by Disney
Nicol, Stephanie, Nicol (2nd dimension) and story by me
Enojy Wink/Razz
Add a Comment:
 
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 2, 2015
Rozdział jak zawsze świetny. :)
Sama nie wiem, która Nicole bardziej przypadła mi do gustu :"D
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Feb 2, 2015  Hobbyist General Artist
Dziękuję :D

W sumie, ja też tego nie wiem xD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 5, 2015
Nie ma za co :D

Ja mam taki sam dylemat z Daniellą i DS :XD:
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Feb 5, 2015  Hobbyist General Artist
Nie dziwię się, obie są świetne ;D
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner Feb 2, 2015
Świetny rozdział jestem pod wielkim wrażeniem Meow :3 
Najlepszy moment,które mi się spodobał Meow :3 ; 

 - Buford! - wykrzyknęła liderka RO. - Miałeś pomóc Izabeli!
   - Stawiam ci opór.
   - Ehh... nie ważne. Chodźcie za mną.
No najlepszy moment... Giggle Giggle 
Tak się zastanawiam co napiszesz dalej,..?
Czy Fineasz z pierwszego wymiaru przypomni sobie wszystkie zdarzenia, tak jak reszta..?Proszę zdradź mi to Meow :3 
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Feb 2, 2015  Hobbyist General Artist
Dziękuję :la:

Drugi Buford zawsze wymiata xD Powinien walnąć jeszcze jakiś tekst z natchosami xD Może uda mi się umieścić fragment tego typu w następnym rozdziale xD

Postaram się dodać następną część w tę sobotę, ale niczego nie obiecuję :>

Ok, zdradzę: Nie przypomni sobie. Pomyślałam, że lepiej aby to zostało tajemnicą. Zresztą w osiemnastym rozdziale będzie dużo zamieszania (podróże w czasie, między wymiarami i retrospekcje), że postanowiłam darować sobie ten wątek. Poza tym, te zdarzenia zostały im całkowicie wymazane z pamięci, według mnie nie mogliby sobie tego przypomnieć.
Jeśli chcesz, ty możesz napisać jakieś opowiadanie, o tym, że przypomnieli sobie o swojej podróży do innego wymiaru. Ciekawa jestem jak by na to zareagowali ;P
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner May 7, 2015
To świetnie ^^ Buford tylko o jedzeniu Wink/Razz 
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner May 8, 2015  Hobbyist General Artist
A o czym innym ma mówić? xD
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner May 27, 2015
Hym, o grach, o piłce nożnej XDD o Baljeet'cie ? XD 
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner May 29, 2015  Hobbyist General Artist
Woli gadać o jedzeniu xD
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner Jun 7, 2015
Jak zwykle XD 
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconpaulinakp: More from PaulinaKP


Featured in Collections

Literature by LoLisa05

Phineas and Ferb - story by funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
February 2, 2015
Image Size
3.7 MB
Resolution
1392×2204
Link
Thumb

Stats

Views
258
Favourites
6 (who?)
Comments
11

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.