Shop Forum More Submit  Join Login
Rozdział 17 - Stary przyjaciel

Część 1

   - Jake, ale co ty tu robisz? Jak?
   - Tęskniłem za tobą.
   - Mylisz mnie z kimś.
   - Nie sądzę.
   - Jestem z innego wymiaru!
   - To tak jak ja.
   - Bzdura!
   Nicole przyglądała się chłopakowi ze zdziwieniem. To nie było możliwe. On nie mógł jej znaleźć. Nikt nie wiedział gdzie ona jest. Przecież nikt nie widział jak cofnęła się w czasie! Nikt oprócz Demi. Czyżby mu powiedziała? Nawet jeśli, to skąd by wiedział w jakim jest teraz czasie? A co ważniejsze, skąd wiedział, że jest w innym wymiarze?
   - Naprawdę sądzisz, że nie jestem z tego wymiaru co ty? - spytał ze swoim charakterystycznym błyskiem w oku i łobuzerskim uśmieszkiem.
   - Skąd. - odparła. - Doskonale wiem, że jesteś z tego wymiaru co ja.
   Mówiła prawdę. Była w stu procentach pewna, że to ten Jake, którego znała, a nie jego alternatywna wersja. Tylko skąd on wiedział jak ją znaleźć?

   - Chodźcie tędy. - powiedziała Izabela z drugiego wymiaru.
   - Co to za miejsce? - spytała Milly.
   - To siedziba RO.
   - Czego? - spytał Buford.
   - Ruchu Oporu.
   Druga Izabela otworzyła ogromne drzwi. W środku znajdowały się obracane krzesła różnych kolorów, masa komputerów, jeden wielki monitor, przypominający bardziej plazmówkę i masa osób znanych i nieznanych, krzątających się w to i w tamto w jakimś określonym porządku.
   - Czym zajmuje się Ruch Oporu? - spytała Izabela z pierwszego wymiaru.
   - Nie rozśmieszaj mnie. - odparła druga Izabela.
   - Nie rozumiem. Co niby w tym pytaniu jest śmiesznego? – spytał Baljeet.
   - Nie udawaj głupka. Przecież tu kiedyś byliście. No może nie ty i ja... znaczy ona, znaczy... Tak, czy siak Fineasz i Ferb tu byli. Nic im nie opowiadaliście?
   - Co niby mielibyśmy opowiadać? - zapytał Fineasz.
   - No w sumie racja. - odparła ze śmiechem druga Izabela. - Przecież roboty były też w waszym wymiarze.
   - Przepraszam, ale chyba nie rozumiem. - wtrącił Buford. - Ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi? Jakie roboty?
   - Buford, jesteś tak samo tępy jak w naszym wymiarze.
   - Nie przezywaj go, tym bardziej, że jego pytanie jest jak najbardziej na miejscu. - powiedziała Izabela.
   - No właśnie. O czym ty cały czas mówisz? - wtrąciła Milly. Nikt z osób z pierwszego wymiaru, nie miał pojęcia o co chodzi drugiej Izabeli. Jej nie usunięto pamięci, ona doskonale pamiętała wizytę Fineasza i Ferba, w ich wymiarze, w przeciwieństwie do pierwszowymiarowych Fineasza, Ferba i ich przyjaciół.
   - Ferb, Fineasz, wyjaśnijcie im to. - powiedziała i już miała odejść póki nie usłyszała głosu Fineasza:
   - Dobra. Tylko co?

   Nicol i Jake mierzyli się wzorkiem.
   - Tyle, że wciąż nie mogę zrozumieć co tu robisz. - powiedziała Nicol.
   - Wiesz, że ględzisz po staroświecku? - odparł Jake.
   - To ty nie mówisz normalnie.
   - 2014 rok ma na ciebie zły wpływ.
   - Nie ględź głupot.
   - "Ględź"! Tak! Nareszcie jakieś normalne słowo! - powiedział i uniósł dłonie w geście triumfu, a potem położył je Nicoli na ramionach.
   - Zabierz te ręce!
   - Mówi się "weź te łapy". A właściwie dlaczego mam je wziąść?
   - Mówi się "wziąć", a nie "wziąść".
   - Rany! Nicol, jesteś beznadziejnie staroświecka!
   - Nie, nie jestem.
   - Ależ tak. Nawet chwyt "nie, nie jestem" jest już przestarzały.
   - Zamknij się.
   - Chyba "zamknij jadaczkę". - powiedział z ironią, ale zaraz potem zaczął przemawiać łagodnym tonem. - Nicol chodź ze mną.
   - Co?
   - Zabiorę cię z tąd.
   - Stąd. - poprawiła go machinalnie. Chłopak nie zwrócił na nią uwagi i mówił dalej:
   - Wrócimy razem do przyszłości. We dwoje. Do naszego czasu. Do 4556 roku, do domu. Źle, że ze sobą zerwaliśmy. Chcę byś znów była ze mną. Żebyś znów była moja i tylko moja.
   - Nie wrócę do ciebie, po tym jak mnie wyklinałeś! Poza tym, nigdy nie byłam twoja! Ja należę tylko do siebie!
   - Nicol, zrozum... - przysunął się do niej i chciał ją przytulić, lecz ta go odepchnęła.
   - Nie dotykaj mnie!
   - Posłuchaj, bo chyba nie wyraziłem się jasno. - ton głosu Jake'a nie był już taki słodki i przyjazny. Jego słowa były złowrogie i brzmiały jak groźba. - Albo będziesz moja, albo niczyja. - po tych słowach wyciągnął swój elektryczny czerwony miecz. Nie wyglądał jednak jak miecz Nicol. Był nowocześniejszy i bardziej przypominał miecz świetlny.
   - Nowy model? - spytała dziewczyna unosząc jedną brew.
   - Kiedy ty bumelowałaś przez miesiąc, ja dokładnie w tym samym czasie udoskonalałem technologie.
   - Skąd wiesz, że minął u mnie miesiąc? Zresztą myślałam, że wojna się już skończyła.
   - Mam na to swoje sposoby. Co do wojny, skończyła się, owszem, ale ja wolę być przygotowany na wszystko. - powiedział i naskoczył na Nicol. Chciał ją skrócić o głowę, jednak napotkał przeszkodę. Nicol wyciągnęła swój miecz.
   - To ty wciąż nosisz go przy sobie? Myślałem, że żyjesz w czasach pokoju.
   - To kwestia przyzwyczajenia.

   - Wodzu! - zawołała druga Izabela. - Przyszli do nas goście z innego wymiaru.
   - Znowu? - odparła Fretka wychodząc z jednego pomieszczenia. - Jak to się dzieje, że zjawiacie się w najodpowiedniejszym momencie.
   - Zaraz, zaraz. - powiedział Fineasz. - O czym wy w ogóle mówicie?
   - Jest pewien problem... - zaczęła druga Izabela. Podeszła do Fretki i zaczęła po cichu mówić: - Sama nie wiem jak to wyjaśnić, ale wygląda na to, że oni niczego nie pamiętają z poprzedniej wizyty tutaj. - powiedziała, a potem zaczęła mówić płaczliwym tonem: - A najgorsze jest to... a najgorsze jest to...
   - Co?!
   - Że twoja alter-ego miała rację! - wykrzyknęła. - Ja w ich wymiarze naprawdę nie potrafię się ubrać!
   - Słucham? - wykrzyknęła pierwsza Izabela.
   - Zostawmy temat twoich ubrań na później. - powiedziała zawsze rozsądna przywódczyni RO. - Teraz musimy się dowiedzieć dlaczego oni nie pamiętają nic z poprzedniej tu wizyty. Założę się, że Doktor Baljeet będzie znał odpowiedź. Hej! A gdzie on jest?

   Nicol biegła ile sił w nogach. Po tym jak z całej siły kopnęła Jake'a, w wyniku czego, ten wpadł do kontenera, nie chciała znów stanąć z nim twarzą w twarz. Dziewczyna nie słyszała za sobą kroków, z czego mogła wywnioskować, że nikt jej nie goni, ale żyjąc w czasach wojny nauczyła, by nie ryzykować. Każdy doskonale wyszkolony morderca potrafił poruszać się bezszelestnie, jeśli tego chciał. Ona także posiadła tę zdolność. Dzięki temu udało jej się zaskoczyć nie jedną osobę. W ten sam sposób zaskoczyła paczkę Fineasza i Ferba, kiedy ich poznała. Nie wiedzieli o jej obecności, póki się nie odezwała.
   Teraz jednak uciekała najszybciej jak tylko mogła. Wtem zauważyła jakąś postać przechodzącą przez drogę. Poznała ją po ciemnej karnacji. Baljeet.
   - Baljeet! - zawołała.
   - Nicol. - powiedział z uśmiechem, a potem uśmiech zamienił się w zdziwienie. - Wyglądasz jakoś inaczej. Co się stało z twoimi włosami?
   - Musisz mi pomóc.
    - Oczywiście. - chłopak spojrzał na nią zatroskany. Widać, że przed czymś uciekała. "Biedaczka ma słabe nerwy, pewnie jest przerażona." pomyślał, a potem powiedział: - Co mam zrobić?
   - Musisz mnie ukryć!
   - Gdzie?
   - Nie wiem! Ty masz mnie ukryć.
   - To może w siedzibie RO?
   - Może być. - dziewczyny nie obchodziło co to jest RO. Miała inny problem. Jak Jake mógł ją znaleźć? Dziewczyna zaczęła uspokajać oddech, co nie było łatwe po tak długim i szybkim biegu. Ona jednak była do tego przyzwyczajona. Często biegała, żyjąc w przyszłości, a po przeniesieniu się do 2014 roku nie zamierzała zaniedbywać kondycji i biegała codziennie rano.
   - Uciekałaś przed Dundersztycem lub którymś z jego robotów? - zapytał po dłuższej chwili Baljeet, po czym nie czekając na odpowiedź dodał: - Nie martw się, przy mnie jesteś bezpieczna.
   Nicol prychnęła. "Nie przed Heinzem uciekałam tylko przez Jakem. A gdyby on cię spotkał rozszarpałby cię w pięć minut, panie przemądrzały." - pomyślała. - "Skąd ty wiesz w ogóle o Dundersztycu? Skąd ty mnie w ogóle znasz? Czyżby w tych czasach była też moja alter-ego?"
   - Wiesz Nicol... Teraz kiedy na ciebie patrzę, wydajesz mi się piękniejsza niż zazwyczaj. O wiele piękniejsza.
   Dziewczyna nie odpowiedziała. Nawet go nie słuchała. Była pogrążona we własnych myślach.

   - Wkurza mnie to czekanie! - Stephanie tupnęła nogą ze złością. - Jak długo można zwiedzać inny wymiar?!
   - A kto to wie? - powiedział Thaddeus żonglując piłkę. - Może zamiast się zamartwiać, pomożecie mi wymyślić plan poderwania tej pięknej Nicol?
   - No nie! - wykrzyknęła Stephanie. - Nie mów, że ona ci się podoba! Dlaczego wszystkim to ona się podoba, a nie ja?! Kiedyś to mnie chłopcy tok lubili...
   - To będziesz się tak użalała nad sobą, czy mi pomożesz?
   - To nic nie da, bo ona ma już chłopaka. Ferba. - dodała po chwili.
   - Ferba? Widziałem jak się do niego kleiłaś! On ci się podoba, prawda?
   - Tak. - kiedy Stephanie to powiedziała, Thor zadławił się gumą.
   - Mówiłem ci żebyś przestał żuć tę gumę. - zadrwił Thaddeus, a potem zwrócił się do Stephanie. - Jak rozdzielimy Ferba i Nicol pomożemy sobie nawzajem. Ja wezmę Nicolę, a ty Ferba. To jak, umowa stoi? - powiedział wyciągając rękę.
   Stephanie po krótkim namyśle uśmiechnęła się złowrogo i podała mu rękę.
   - Stoi.
Moja rozmowa z bratem, kiedy dodawałam ten rozdział:
- Dlaczego nazwałaś to opowiadanie "...i Nicol"?
- Bo nie miałam pomysłu na lepszy tytuł.
- A nie lepiej "Nicol w krainie czarów", albo "Opowieści z Nicol", albo "Władca Nicol", albo "Nicolajowie", albo "Nicol po zmierzchu", albo "Nicol przed świtem"?


A wstawiam ten dialog bo nie mam pomysłu na lepszy opis.
___

Ponadto ostatnio jak uczyłam się angielskiego, napisałam dialog, by lepiej przyswoić sobie słówka i gramatykę.
"Hello, Katrin! Can you do me a big favor?"
"Of course! What's the problem?"
"Yesterday, my mum called to me. She said that, today she will go to me. I'm scaried, because I haven't met with her ten years! What I should say?"
"If I were you, I'd talk with her about my hobby, friends and problems. I would say about books and films which I like, and..."
"But... but... I haven't seen with her ten years! It's difficult to me! I don'y know, what I should do! I don't trust her! She missed me, when I was a child! I hate her! I will say her that!"
"I don't think you should do this one."
"Because?"
"Because, you only spoil your relations.
"Which relations? I don't know her."
"Do you never talk with her?"
"I do, but only with internet or phone..."
"It's pretty sad. The best think would be to meet with her. You mustn't agree with her. That's your mother! Do you want she will hate you forever?"
"Maybe you're right... I didn't think of that."
"Meet with her, Emily. Maybe you will be friends?"
"I don't think so... but thank you, Katrin. That's really helpful."

Jeśli jest tu jakiś błąd, to proszę powiedzcie mi, bo muszę solidnie popracować nad swoim angielskim.

Dla zainteresowanych: jest to rozmowa pomiędzy postaciami z drugiego pokolenia FiF'a. Zawiera pewne spoilery. Jednakże nie wiem, czy ta rozmowa pojawi się w planowanym przeze mnie opowiadaniu drugiego pokolenia.
___

Poprzedni: ...i Nicol - Rozdz. 16
Następny: ...i Nicol - Rozdz. 17b
___

PnF characters by Disney
Nicol, Stephanie, Jake and story by me
Enojy Wink/Razz
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 30, 2015
Wow! Tyle pytań i tajemnic :"D Nie mogę się doczekać ciągu dalszego :D Świetny rozdział ^^
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Jan 31, 2015  Hobbyist General Artist
Dziękuję :la:
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconpaulinakp: More from PaulinaKP


More from DeviantArt



Details

Submitted on
January 24, 2015
Link
Thumb

Stats

Views
206
Favourites
4 (who?)
Comments
2

License

Creative Commons License
Some rights reserved. This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 3.0 License.