Shop Forum More Submit  Join Login

Rozdział 13 - Skrytobójca

    Izabela wstała. Kolejny dzień kolejnego lata. Przypomniała sobie poprzedni wieczór. Zerwała z Fineaszem. Drugi raz tego lata. Ale tym razem nie miała zamiaru płakać. Bo tym razem nie zerwała z Fineaszem na poważnie. Chciała mu tylko dać nauczkę, a potem do niego wrócić. Dziewczyna czuła, że chłopak poświęca jej za mało czasu. Miała nadzieję, że po tym "zerwaniu", a potem po jej "szczęśliwym wybaczeniu i powrocie", Fineasz bardziej zaangażuje się w ich związek.
    Brunetka ubrała się i uczesała. Zadowolona, wyszła na dwór odetchnąć świeżym powietrzem. Spojrzała na dom swoich sąsiadów z na przeciwka. Już miała skierować się w tamtą stronę, kiedy przypomniała sobie, że zerwała z Fineaszem. Nie może przecież po czymś takim go odwiedzić.
    Postanowiła, że wyjdzie z koleżankami na miasto. Wykręciła numer do Milly.
    - Tu poczta głosowa. - odezwał się "głos" w komórce. - Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału. - Jednak zanim sygnał się odezwał, Izabela zdążyła się rozłączyć. Ponownie wybrała numer, tym razem do Nicol.
    - Halo?
    - Nicol?
    - Tak.
    - Jesteś zajęta?
    - Poniekąd...
    - A co robisz?
    - Jestem w pracy.
    - Oh.
    - Ale jak masz czas, to możesz mnie odwiedzić.
    - Okej, a gdzie to jest?
    - Na alei cienia.
    - To w Danville jest taka aleja?
    - Oczywiście. Trafisz bez problemu.
    Izabela ruszyła w stronę miasta. Z przedmieść do centrum, na piechotę, szło się bardzo długo. Co ciekawe, dziewczyna doszła tam w zaskakująco krótkim czasie. Nagle zatrzymała się na chodniku. Obejrzała się w bok i pierwszy raz w życiu ujrzała bardzo wąską i ciemną uliczkę pomiędzy wieżowcami. Na jednym z nich ujrzała napis "Aleja Cienia". Nie zastanawiając się długo, ruszyła w tę stronę.

    Choć wieżowce, z głównej ulicy (na której przed chwilą stała Izabela) prezentowały się pięknie i okazale, na alei cienia, wcale tak nie wyglądały. Ściany były obskurne, odpadał z nich tynk. Okna powybijane. Na ścianach, starych zniszczonych samochodach i kontenerach widniało graffiti. Izabela zastanawiała się przez chwile, skąd znalazły się tu te wszystkie samochody, skoro wejście na alejkę było bardzo wąskie. Dziewczyna nie szła ani po asfalcie, ani po chodniku, lecz po ciemnym żwirze. Dookoła walały się śmieci. Śmierdziało stęchlizną, wymiocinami i jeszcze jakimiś innymi niezidentyfikowanymi substancjami. Kontenery i te śmietniki, które jeszcze nie zostały przewrócone, były pełne. Wyglądały jakby nikt nie opróżniał ich od lat.
    "Jak Nicole może tu pracować?" - przemknęło Izabeli przez głowę. Zaczęła się gorączkowo rozglądać w poszukiwaniu koleżanki. W jej sercu narastał niepokój. Bała się. Naprawdę się bała. Jak nigdy w życiu.
    Z każdej strony słyszała szelesty, szepty, stąpanie małych kroków. Gdzie by nie spojrzała, wydawało jej się, że widzi jakieś cienie. Czasem przelatywały przez drogę jakieś niewielkie zwierzątka, myszy, czy szczury. Usłyszała trzask tłuczonego szkła. Ogarniał ją coraz większy strach.
    Uliczka wydawała się nieskończona. Nie było nawet widać nieba. Niby taka wąska, a jednocześnie taka szeroka! Było tyle miejsc, w których ktoś mógł się czaić. Za jakimś kontenerem, za drzwiami ledwie trzymającymi się w zawiasach... Jedno było pewne: Izabela w swojej różowiutkiej tunice, z różowiutką kokardą, tutaj nie pasowała.

    Przerażona dziewczyna wyjęła z kieszeni telefon i już miała zadzwonić po Nicol, kiedy ni stąd ni zowąd, wyleciał jakiś kamień i trafił ją w rękę. Izabela krzyknęła z bólu, zaś komórka przygnieciona kamieniem, rozbiła się na setki kawałków.
    Izabela usłyszała znajomy głos. Jednak zamiast przynieść jej ulgę, sprawił, że przeraziła się jeszcze bardziej.
    - Izka! Czekałam na ciebie. - był to szept pełen satysfakcji.
    - Nicol. - powiedziała cicho i obróciła się w stronę z której dobiegał głos.
    Owszem, ujrzała Nicolę, ale nie taką jaką ją zapamiętała. Nie tę zachowującą się wrednie, ale będącą dobrą, Nicol w zielonej bluzeczce z guzikami. Nie jej przyjaciółkę. Ujrzała Nicol, taką jaką zobaczyła ją po raz pierwszy. Tą zachowującą się miło, ale z nieprzyjemnym błyskiem w oku. Tą złą. W kucyku i swoim kombinezonie, czy raczej stroju bojowym. Śmierdziała potem, prochem i krwią.
    - Co ty się tak ubrałaś? - spytała, choć nie była pewna, czy chce znać odpowiedź.
    - No, jestem w pracy. Przecież zależało ci, bym jakąś znalazła.
    - Tak, a jaką znalazłaś?
    - Jeszcze się nie domyśliłaś? Jestem skrytobójcą.
    - Skrytobójcą? Ale Nicol... To nie praca dla ciebie!
    - Dlaczego nie? - odparła Strong i zamieniła swoją rękę w piłę. - A wiesz jakie jest moje pierwsze zadanie? To ty Izabelo.
    - Jak to ja?
    - Ktoś zaoferował mi nienaganną sumkę, za przyniesienie twojej głowy na talerzu.
    - Co?
    - Pstro. Nie ruszaj się, to może załatwimy to bezboleśnie.
    - Nie zrobisz tego. Przyjaźnimy się!
    - Przyjaźnimy... taa... - Nicol wzruszyła ramionami. - Czego człowiek nie zrobi dla pieniędzy?
    Strongówna skoczyła, ale Izabeli udało się uniknąć ciosu. Pomyślała, ą musiała mieć wiele szczęścia, bo przecież Nicol była doświadczoną morderczynią. Garcia-Shapiro postanowiła wykorzystać tę chwilę i rzuciła się do ucieczki. Nie odda tak łatwo swojego życia.
    - Miałam nadzieję, że zaczniesz uciekać, Izka! - Nicol zaśmiała się głośno. A był to śmiech szaleńca, śmiech złowrogi, budzący grozę. - Wiedz, że mi i tak nie uciekniesz.
    "Więc to nie był fuks, ona dała mi uciec" - pomyślała Iza. Najwidoczniej zabicie przyjaciółki, było dla Nicol świetną zabawą. Urządziła sobie polowanie. Polowanie na Izabelę.

    Izabela biegła już bardzo, bardzo długo, a alejka zdawała się nie mieć końca. Przecież już dawno powinna wybiec na główną ulicę. Za sobą słyszała szyderczy śmiech Nicol. Najwyraźniej Strongówna bardzo dobrze się bawiła. Śmiech był coraz głośniejszy. Nicol była coraz szybsza, a Izabela coraz bardziej zmęczona. Garcia-Shapiro stwierdziła, że nie da rady dobiec na główną ulicę, więc zaczęła skręcać w coraz ciemniejsze i brudniejsze uliczki, o wiele gorsze od alei cienia. Była zdeterminowana. Liczyła, że może uda jej się zgubić Nicol lub się gdzieś schować. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy. Łzy strachu, zmęczenia i bólu. Kiedy uniosła rękę, by otrzeć oczy, wpadła na kogoś. Próbowała się wyszarpać z uścisku, na próżno. Spojrzała na twarz tej osoby. Ulżyło jej. To był chłopak, którego bardzo dobrze znała i na którym bardzo jej zależało.
    - Fineasz? - wyszeptała. Chłopak uniósł brwi. - Fineasz! Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że cię widzę! Nicol zwariowała, chce mnie zabić!
    Izabela usłyszała za sobą kroki. Odwróciła się. To uśmiechająca się złowieszczo Nicol.
    - To ona! - krzyknęła Izabela.
    - Wiesz dlaczego ona chce cię zabić? - spytał Fineasz. Izabela spojrzała na niego ze zdziwieniem.
    - Bo ją o to prosiłem.
    - Co?!
    - Mam cię dość. Jestem twoją poduszką emocjonalną: "Fineasz, kocham cię! Fineasz, zrywam z tobą! A idź się zesraj! - chłopak popchną Izabelę w stronę Nicol. - Zabij ją teraz, a zapłacę ci podwójnie.
    Izabela spojrzała błagalnie na Nicol. W oczach tamtej nie było litości.
    Izabela spojrzała na Fineasza po raz ostatni, po czym zamknęła oczy.
    - Otwórz oczy, Izka. - usłyszała głos Nicol, ale nie miała zamiaru tego robić. Nie chciała patrzeć śmierci prosto w twarz. - Otwórz oczy! Czy jak to tam się mówiło w waszych czasach... Halo! Otwórz oczy! A już wiem: Obudź się! Halo! Tu Ziemia, nie Mars!
    Zdezorientowana Izabela otworzyła oczy. Nicol patrzyła na nią z góry? Dlaczego z góry? Bo Izabela leżała na łóżku.
    - Wiesz, że krzyczałaś przez sen? - spytała Nicol, szczerząc się od ucha do ucha. Wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć śmiechem.
    Izabela podniosła się gwałtownie.
    Więc to był tylko sen... to tylko sen...

Może rozdział nie jest typowo noworoczny, ale mniejsza o to. Mam trochę wolnego czasu, postaram się powrócić do dodawania rozdziałów co sobotę... Następny postaram się dodać 06.01, ale niczego nie obiecuję.
____

Poprzedni: ...i Nicol - Rozdz. 12
Następny: ...i Nicol - Rozdz. 14
____

PnF characters by Disney
Nicol and story by me
Enojy Wink/Razz
Add a Comment:
 
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 1, 2015
Czytałam przedpremierowo :D Bardzo ciekawy pomysł z tym snem Izy, swoją drogą nie zdziwiłabym się gdyby, na przykład Phineas stworzył jakiś wynalazek i zesłał nim ten koszmar na swoją byłą XD
Rozdział trochę krótki, ale jak zawsze bardzo przyjemnie się czytało. :3 Bardzo się ciesze, że udało Ci się go wstawić,  w tak krótkim czasie od poprzedniego :"D Mam nadzieję, że na następny też nie będę musiała długo czekać :D Jeszcze raz super część :dummy:
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Jan 1, 2015  Hobbyist General Artist
Dziękuję :D
Rozdział 14 już prawie w całości przepisałam na komputer, ale długością nie będzie się różnił od tego, niestety :/ Przynajmniej szybciej go dodam ;p
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 5, 2015
Nie ma sprawy :hug:
No i szybciej go sobie przeczytam :D
Reply
:iconmartiz2000:
Martiz2000 Featured By Owner Jan 1, 2015
Yay, nowy rozdział! La la la la
Izka, nawet nie wiesz, ile w tym twoim śnie było racji...
A tak poza tym Izka (dla mnie to teraz bardziej Izka niż Izabela) - nawet zapamiętałaś strój Nicole :) (bo chyba widziała ją w pierwszych rozdziałach w tym stroju, prawda?).
No, ale trochę go tak traktuje, chociaż pierwsze zerwanie było jeszcze trochę zrozumiałe (chociaż chyba pod wpływem emocji). Mnie mimo wszystko wkurzyłoby zrywanie co jakiś czas, żeby dać komuś nauczkę (w sumie, to przypomnieli mi się Ferb i Paulin od Franky, tylko, że oni zrywali ze sobą, bo tak).
I na koniec - rozdział fajny! Szczerze mówiąc, jak przeczytałam spojlery, to nie myślałam, że to będzie sen. W sumie, to jestem trochę zawiedziona - Iza mogłaby dostać nauczkę w prawdziwym życiu Devilish 
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Jan 1, 2015  Hobbyist General Artist
Widziała ją widziała... czekaj... znajdę cytat.
    Zapadła chwila ciszy, którą szybko przerwała Izabela:
    - Śmierdzi od ciebie potem, prochem i… krwią!
    - Wiem o tym. – Nicol poważnie spojrzała na Izę.
    Dziewczyny długo się w siebie wpatrywały. Izabela chciała jeszcze raz zapytać „kim jesteś?”, ale stwierdziła, że nowo poznana nastolatka znów nie udzieli sensownej odpowiedzi. Nicol zobaczyła w oczach Izy niepewność oraz strach, więc powiedziała:
    - Jestem z przyszłości. Dalekiej, dalekiej przyszłości, w której czai się zło.
fav.me/d7p7mzf
Hmm... widzę, że wtedy nie przywiązywałam tak wielkiej wagi do opisów, jak teraz. Gdyby zachciało mi się napisać ten rozdział od początku, pewnie opisałabym jeszcze emocje Izy i jej zdziwienie z powodu ubioru Nicol...

Nicola przybija ci piątkę :D Już nie ona jedyna nazywa Izkę "Izką" xD

Niestety w tych rozdziałach Fineasz jest pogodnym optymistą i nie obrazi się na Izabelę XD Dopiero po dwudziestym rozdziale zaczęłam "pracować" i nad jego "złą częścią" charakteru ;p

Miło mi, że cię zaskoczyłam :D


PS Spoiler! SpoilerIza dostanie nauczkę, ale od Dundersztyca z drugiego wymiaru xD
Reply
:iconmartiz2000:
Martiz2000 Featured By Owner Jan 1, 2015
Piątka z Nicole! I am a dummy!
Nie mogę się doczekać, aż pokaże się jego "zła część" charakteru Devilish
Fajnie!
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Jan 1, 2015  Hobbyist General Artist
:la:
Też nie mogę się tego doczekać xD
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconpaulinakp: More from PaulinaKP


More from DeviantArt



Details

Submitted on
January 1, 2015
Submitted with
Sta.sh Writer
Link
Thumb

Stats

Views
180
Favourites
5 (who?)
Comments
7