F
literature

FiF Opko - 9

Olga950's avatar
By Olga950   |   Watch
2 5 210 (1 Today)
Published: November 11, 2013
Cała piątka była już na podwórku Flynn – Fletcherów: Fineasz, Ferb, Izabela, Buford, Baljeet. Chłopcy chcieli już zorganizować przyjęcie urodzinowe dla Fretki, aby jutro pozostała im tylko zabawa.
-Buford, nie zapytasz gdzie jest Milly? – powiedziała Izabela.
– Nie. Po co mi to?
– Poszła na mecz koszykówki, kibicować temu chłopakowi, co poznała go wczoraj na balu.
– I co z tego?
– Nie obchodzi cię to? Myślałam, że zostaniecie parą…
– Phi! Ja i ona? Poszliśmy razem na bal, bo oboje nie mieliśmy pary. Jestem łobuzem, a ona ładną dziewczyną co nie lubi takich jak ja.
– Nie zamierzasz o nią powalczyć?
– Nie. Jeśli już mam mieć dziewczynę, to tylko taką, która zaakceptuje mnie takiego jakim jestem.
– Dobra…
„Oby tylko taka się kiedyś zjawiła – pomyślała Izabela.”
Zależało jej na Bufordzie. Był jednym z jej przyjaciół. Nie chciała by kiedyś został sam.
– Hej Ferb! Co dziś robicie? – słysząc te słowa, wszyscy spojrzeli na dziewczynę, która właśnie weszła do ogródka. To była Stephanie. Ubrana w zieloną bluzkę i białe, krótkie spodenki. Podobnie jak poprzedniego dnia, miała długi warkocz. Bardzo przypominała Izabelę, jednak tym razem słowa „Co dziś robisz?” były skierowane do Ferba.
– Łał! Teraz Ferb ma swoją faworytkę. – szepną Fineasz.
„Tak. I to dwie. –pomyślała dziewczyna.”
– Posłuchaj skarbie. Muszę kogoś odwiedzić. Niedługo przyjdę. – powiedziała, a potem pocałowała Fineasza w policzek. Kiedy wyszła, pobiegła prosto do Grety.

– Hej Greta! – Izabela weszła do pokoju znajomej. – Dlaczego nie przyszłaś dziś do Fineasza i Ferba?
– O, hej Izabela! – odpowiedziała dziewczyna, odkładając książkę, którą czytała. – Czy muszę codziennie do nich chodzić?
– Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. Wiem, że chcesz zobaczyć Ferba.
– Tak, ale… – Greta zdecydowała się powiedzieć Izabeli, co wydarzyło się poprzedniego dnia. – …bo gdy wracałam z nim z balu… to go… to go pocałowałam! Nie w policzek, tylko w usta! Znaczy się… Nie w usta, tylko w policzek. Teraz boję się spojrzeć mu w oczy.
– Pocałowałaś go?! Tym lepiej! Przynajmniej masz jakąś przewagę nad Stephanie.
– Stephanie? A co ona ma do tego?
– To, że dzisiaj przyszła do chłopaków i powiedział „Co dziś robisz?” do Ferba! „Co dziś robisz?” do Ferba!!! Ukradła mi kwestię, a do tego skierowała ją nie do Fineasza. To, że nie mówiła tego do Fina, to akurat plus dla mnie, ale minus dla ciebie. Musisz tam iść, bo inaczej już na zawsze Stephanie odbije ci marzenie twojego życia!
– Kiedy ja powiedziałam mu, że go kocham! Znaczy się… poniekąd.
– To dobrze!
– Dobrze?
– Posłuchaj! Stephanie nie wygląda na taką, co jest wstydliwa i lubi długo na coś czekać. Ona nie jest taka jak ja, że czekałam na Fineasza od kiedy go poznałam. Ona jest szybka. Dopiero co poznała Ferba, a już chce być jego dziewczyną. Ona nigdy nie zawaha się powiedzieć mu, że go kocha. Nie zawaha się też go pocałować. Lecz to nie będzie taki pocałunek co dałaś mu ty – w policzek. To będzie coś większego! Ona nie zawaha się pocałować go w usta!
– Oj. Sama nie wiem…
– Nie marudź, tylko chodź! – Izabela na przymus pociągnęła Gretę za sobą.

– No, Fretka. To jak zamierzasz świętować swoje urodziny? – zapytała Stefa. Razem z rudowłosą przyjaciółką, poszła na zakupy.
– Nie mam pojęcia. Pewnie chłopaki coś wymyślą. Ostatniego roku powiedziałam im, że chciałabym jakąś imprezę. Ciekawe jak oni to odbiorą. Trochę się boję, no ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
– No, no! Pierwszy raz nie przejmujesz się wynalazkami chłopców.
– To dlatego, że będę mogła ich przyłapać na gorącym uczynku! – powiedziała Fretka z mściwą satysfakcją.
– Aaa…
Dziewczyny roześmiały się i wróciły do przymierzania ubrań.

– Coltralne, co ja mam zrobić?
– Co?
– Nie słuchałeś mnie?! Co mogę dać dziewczynie na jej osiemnastkę?
– Pierścionek zaręczynowy?
– Co? Mam jej się oświadczyć w osiemnaste urodziny?
– Może kup jej jakąś sukienkę?
– Czy chłopaki zawsze muszą kupować swoim dziewczynom sukienki?
– Ty nigdy nie kupiłeś jej Fretce.
– No w sumie racja… Tylko co jej się spodoba?
– Cokolwiek byle było od ciebie.
– Okey…

– Jesteśmy już! – wykrzyknęła Izabela wchodząc na podwórko Flynn – Fletcherów, razem z Gretą. Tamta od razu zobaczyła Stephanie flirtującą z Ferbem.
– Idź do nich. – szepnęła Izabela.
– Co? Ale co ja powiem?
– Hej, Izabelo! – zawołał Fineasz do swojej dziewczyny. Właśnie zaczepiał trójkątne ozdoby na sznurek.
– Wybacz Greto idę pomóc swojemu chłopakowi. To powodzenia.
– Nie dziękuję. – szepnęła pod nosem Greta i podeszła do Ferba i Stephanie.

– Cześć Ferb. – powiedziała – O, e… Hej Steph. Wybacz, nie zauważyłam cię.
– Taaa… Cześć. – odparła długowłosa blondynka.
– To, e… Ferb, co zamierzacie zrobić dla Fretki? – zaczęła Greta.
– Jakąś nieskromną imprezę. – odparł Ferb.
– A kogo zapraszacie?
– Wszystkich.
– A tak w ogóle co to będzie za impreza?
– Przyszłaś tu po to żeby nas zagadywać? – wtrąciła Stephanie.
– Nie, przyszłam tu po to żeby pogadać z Ferbem. Nie powinnaś się wtrącać.
– Owszem powinnam. Ja z Ferbem od dłuższego czasu pracujemy. Ferb pompuje balony, a ja wiąże. Więc bądź tak miła i zajmij się czymś. Możesz poukładać serwetki na stole.
– Dlaczego to ja nie mogłabym wiązać balonów?
– Ja zaczęłam i ja skończę.
– Z tego co widziałam, bardziej zajmowałaś się rozmową niż wiązaniem.
– O, więc jednak mnie zauważyłaś. Pozwól, że cię zacytuję: „O! E! Hej Steph! Wybacz nie widziałam cię!”
Po tych słowach Greta się trochę speszyła.
– To ja pójdę poukładać te serwetki. – powiedziała i odeszła.
Stephanie uśmiechnęła się z satysfakcją.

– Fineasz, dlaczego nie użyjecie jakiegoś wynalazku, żeby to wszytko przygotować?
– Fretka chce mieć „normalne” urodziny. Kiedy spytałem się jej, co rozumie przez słowo „normalne” powiedziała „bez żadnych wynalazków”. No więc szykujemy wszystko „normalnie”.
– A co chcesz zrobić, żeby to wszystko do jutra wytrzymało.
– Użyjemy z Ferbem wynalazku, który przechowa wszystko w pudełeczku o objętości 1cm^3.
– Czyli mimo tego co życzyła sobie Fretka, użyjecie wynalazku?
– No przecież mówiłem ci, że przygotowujemy… Ups! Akurat o tym wynalazku nie pomyślałem… Może Fretka nie zauważy. – Fineasz mrugną okiem.
– Może. – Iza zachichotała.

– No, Greto widzę, że tworzysz coś w rodzaju „orgiami z serwetek”. Może ci pomóc?
– Stephanie?
– Tak, z Ferbem już napompowaliśmy wszystkie balony. On poszedł pomagać Baljeetowi, a ja przyszłam pomóc tobie. Poskładamy serwetki i pogadamy sobie.
– Tak?
– Tak. Może powiesz mi coś o sobie? – Stephanie zrobiła słodką minę. Greta patrząc na nią pomyślała: „Na nie jest taka wredna! Może nawet się zaprzyjaźnimy?
– Co mogłabym ci powiedzieć?
– Cokolwiek.
– Cóż, jeszcze niedawno należałam do zastępu ogników. Nie byłam liderką.
– Tak? A kto nią był?
– Izabela. Ja robiłam bardziej za kujonkę. Wiedziałam co jest w książkach. Znałam wiele zasad. Jeśli chodzi o kondycję fizyczną, byłam najsłabsza z naszego zastępu. Nie to, że byłam słaba z w-f’u. Wręcz przeciwnie! Najsłabsza byłam w naszym zastępie.
– Ah, tak? – Greta spojrzała na Stephanie. Dziewczyna nie uśmiechała się już przyjaźnie. Jej uśmiech był bardziej sadysfakcjujący, pewny siebie. – I ty myślisz, że masz jakieś szanse u Ferba? Teraz ja powiem ci coś o sobie. Też należałam do ogników. Mój zastęp: 46485. Dlaczego mój? Bo byłam jego liderką. Tak jak teraz jestem liderką cheerleaderek. Od zawsze odnosiłam sukcesy sportowe i naukowe. Lepiej odpuść sobie Ferba.
W porównaniu ze mną, nie masz u niego szans! – po tych słowach Steph w podskokach odeszła i zakryła Ferbowi oczy mówiąc przy tym swoim słodkim głosikiem: – Zgadnij kto to!

– Co się stało Greto? – spytała Izabela.
– Stephanie! To się stało! W porównaniu z nią nie mam u Ferba szans! – Greta chciała już sobie pójść, ale Izabela pociągnęła ją za rękę.
– Pamiętaj, że to ty całowałaś Ferba, a nie na. – po tych słowach Izabela zaczęła się oddalać.
– I co z tego? – krzyknęła do niej Greta.
– Powodzenia. – szepnęła tamta, unosząc kciuk do góry.
– Co? – zdziwiła się Greta.
– Hej! – powiedział stojący z nią Ferb. Dziewczyna aż drygnęła. Kiedy się odwróciła i spojrzała na niego, zarumieniła się.
– O, e… Hej!
– Jakoś wczoraj nie mieliśmy okazji poważnie porozmawiać.
– Tak… e… faktycznie…
– Przychodzisz jutro na urodziny Fretki?
– Sama nie wiem…
– Przyjdź. Będzie fajnie. Fineasz zatrudnił jakiś zespół „Goths” (czy jak to tam się nazywało). Ciekawe co to będzie?
– Pierwszy raz słyszę o takim zespole.
Ferb złapał Gretę za ręce. Dziewczyna zarumieniła się.
– Obiecaj mi, że przyjdziesz.
– Obiecuję.
Miał być koleiny rozdział i jest. Niestety nie ma opisów, same dialogi... :XD:

***
***
___

PnF characters by Disney
Stephanie, story by me
Enjoy ;p
Comments5
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In
funnyFranky's avatar
ŚWIETNY TEKST XD --> "– Nie. Jeśli już mam mieć dziewczynę, to tylko taką, która zaakceptuje mnie takiego jakim jestem.
– Dobra…
„Oby tylko taka się kiedyś zjawiła – pomyślała Izabela.”"

UUuuuuuu.... Ferb łamacz kobiecych serc :XD:
Świetny rozdział.! Czekam na więcej.! Mam nadzieję, że już niebawem :D
Olga950's avatar
Olga950Hobbyist Traditional Artist
Dzięki! :tighthug:

Uwielbiam takie komentarze, zawsze motywują do dalszego pisania :)
funnyFranky's avatar
Nie ma za co ^^

To się cieszę, że się do czegoś przydaję :D
miniekdaisy's avatar
Oby tak dalej bardzo wciąga :)
Olga950's avatar
Olga950Hobbyist Traditional Artist
Dzięki! :hug: Takie komentarze, bardzo mnie motywują :D