Shop Forum More Submit  Join Login
Rozdział 17 - Parami

   - Ale kicha. - mówił Fineasz. - Dlaczego nas zaatakowali? Wcześniej byli zajęci tylko robieniem cementu i...
   - Oj! Przestań marudzić! - przerwała Izabela. - Teraz musimy tylko pomyśleć o tym jak można by najszybciej uwolnić całe miasto od tego... tego... tego czegoś!
   - I tak nam się to nie uda...
   - Co? A niby dlaczego?
   - Żeby uwolnić całe miasto musielibyśmy zrobić dla każdego mieszkańca takie okulary. Poza tym nie starczy nam lasera...
   - Jak to "nie starczy lasera"?
   - Każdy z tych laserów miał na początku 100 wiązek, już pewnie zużyliśmy ponad połowę. Ile zostało, pisze na odwrocie, mi na przykład zostało tylko 38.
   - Dopiero teraz mi o tym mówisz?!
   - A ile ci zostało?
   - Siedem.
   - No tak... szczęśliwa siódemka.
   - Nie moglibyście zrobić tak aby te lasery strzelały w nieskończoność?!
   - I co jeszcze? Może klonujące się okulary?!
   - Bardzo śmieszne... Ja poważnie pytam.
   - Nic nie jest wieczne.
   - Czy wszyscy o tym wiedzieli?
   - Wszyscy, oprócz ciebie, Stephanie i Katie.

   - Buford, co to miało znaczyć?! - Stephanie wydzierała się tak chyba z pięć minut, lecz dla Buforda było to jak wieczność.
   - Może byś przestała się wydzierać i normalnie powiedziała mi o co chodzi? - Stephanie już otwierała buzię, by coś powiedzieć, jednak Buford ją uprzedził. - No, jasne. Chciałaś, żeby Ferb cię uratował! No jasne! Lepiej być bezmózgim zombie, niż żeby z opałów wyciągną cię Buford zamiast Ferba!
   Zapadła krótka cisza.
   - Przepraszam... - powiedziała po chwili Stephanie.- I... dziękuję... - dodała po krótkim namyśle.
   - Nie ma za co. - odparł sztywno Buford.

  - Ferb... - powiedziała po bardzo długiej chwili ciszy Katie. - Mogę już otworzyć oczy?
   - To ty masz jeszcze zamknięte? - odparł chłopak z nikłym uśmiechem, a była to miła odmiana, bo Ferb od dawna się nie uśmiechał.
   - Bardzo śmieszne! - powiedziała oburzona Katie otwierając oczy.
   - Jeśli tak się obawiasz tych zombie, możesz wziąć moje okulary.
   - Dzięki. - Katie delikatnie się uśmiechnęła.

   Milly spacerowała samotnie myśląc co się stało z innymi. Miała nadzieję, że nic im nie jest. Szła z pochyloną głową, więc nic dziwnego, że w końcu się z kimś zderzyła. Okulary spadły jej z nosa, więc dziewczyna szybko zamknęła oczy.
   - Milly? - usłyszała znajomy głos.
   - Izabela? - otworzyła oczy zapominając, że nie ma na nosie okularów. Izabela też ich nie miała, najwyraźniej jej też spadły, kiedy dziewczyny się zderzyły.
   - Dobrze cię widzieć!
   - I ciebie też!
   - Mnie też miło, że was widzę. - usłyszały znajomy głos, odwróciły się jak na komendę.
   Stał tam Baljeet z płonącymi oczami i złowrogim uśmieszkiem.

   - Jak tu pięknie. - mówiła Fretka podziwiając widoki. Dziś Jeremiasz pierwszy raz zabrał ją na wieżę Eiffla.
   - Nie bez powodu  cię tutaj przyprowadziłem. - powiedział odwracając ją ku sobie.
   - Tak?
   Jeremiasz uklękną i wyjął małe pudełeczko.
   - Fretko, czy wyjdziesz za mnie?
   - Nie... - wyszeptała Mindy obserwując ich z ukrycia.
   - Tak! - wykrzyknęła Fretka i rzuciła się Jeremiaszowi na szyję.
   - Nie! Nie! Nie! - krzyczała Mindy skacząc w miejscu.
Ok... Nie wiem co napisać ;p To może dam jakieś pytanka do tekstu, bo dawno ich nie pisałam (o ile w ogóle takowe pisałam :O ).

1. Kto uratuje Danville?
2. Czy Mindy wreszcie postanowi się poddać?
3. Czy między Stephanie i Bufordem zaiskrzy?
Add a Comment:
 
:icon1987arevalo:
1987arevalo Featured By Owner Jan 16, 2014  Hobbyist General Artist
Mam nadzieję, że do części 18
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Jan 17, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Thank you very much! :tighthug:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 16, 2014
W pierwszym momencie pomyślałam, że to Fretka odpowiedziała nie XD
Rozdział jest świetny :) Bardzo ciekawe wydarzenia i zwroty akcji :D Czekam na kolejne części :aww:

1. Nie zdziwiłabym się gdyby to faktycznie był Dundersztyc jak napisała Raity-Emka XD On w swym "geniuszu" mógł by coś tak naknocić, że zamiast pogrążyć Danville w chaosie uratował by je XD ... No ale tak na poważnie... Może to będzie... Irvin.!
2. Może... Ja bym dała se spokój :XD: Ale ona pewno nie podda się tak łatwo... Zorganizuje zamach na Fretkę, albo porwie Jeremiasza XD
3. Tak.! :dummy:
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Jan 17, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Dziękuję bardzo :tighthug:

1. :XD:
2. Ja zostawiam już wątek Mindy w spokoju ;p Mam zamiar jak najszybciej skończyć to opko ;d
3. Zobaczymy ;p
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 19, 2014
Ależ nie ma za co :aww:

2. Byle do przodu.! :dummy:
3. :D
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner Jan 16, 2014
Super:-) Czy nasza Phinbella się kłóci?Och,słodkie a zarazem złe.
1.Pepe lub Dundersztyc(W sumie nie wiem czy Dundersztyc,ale tak mi to jakoś do głowy wpadło)
2.Powinna w końcu się poddać.Jeremiasz jest z Fretą.Ona żeby go zdobyć musiała by zrobić eliksir miłości(Wow za dużo o miłości czytam więc mi w padł eliksir miłości)
3.Fajnie by było.Chociaż nie zabardzo fajnie.Może  Buford się w niej zakochał?Ale ona kocha Ferba!
:-)
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Jan 16, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Dzięki :D Nasza Phinbella zacznie się na poważnie kłócić w moim następnym opku, które planuję napisać :D Oczywiście wyjaśnię dlaczego będą się kłócić, ale bardzo późno (zaspoileruję, że to będzie związane z innymi wymiarami :XD: - uwielbiam science fiction).
1. Łał! :D
2. Eliksir miłości? Ciekawy pomysł :D
3. Buford w niej - to pewne. Ona w Ferbie - to też pewne :XD:

A kiedy ty dodasz następne rozdziały swojego opowiadanka? :D
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner Jan 16, 2014
Szkoła,i brak weny :-(
Reply
:iconaonootaku:
aonootaku Featured By Owner Jan 16, 2014  Hobbyist Artist
Wow normalnie z rozdziału na rozdział co raz więcej się dzieje, yay tylko tak dalej :happybounce: 
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconolga950: More from Olga950


More from DeviantArt



Details

Submitted on
January 16, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
247
Favourites
3 (who?)
Comments
9