Shop Forum More Submit  Join Login
Rozdział 16 - Wojna?

   - Coś jest nie tak... Wykrywam jakieś zakłócenia. - mówił Dundersztyc sam do siebie. - Na przedmieściach ubywa mi sług. Czyżby mój wynalazek był nietrwały? Nie... Pepe Panie Dziobaku, przynieś mi lornetkę.
   Dziobak posłusznie odszedł, a potem wrócił z lornetką w ręku.
   - Ah, tak... Tworzy się tam jakiś bunt. Ktoś odwraca działanie mojego lasera... No cóż, czas wydać nowe rozkazy!

   - Halo? Fineasz? - spytała Fretka, dzwoniąc do swojego brata.
   - Fretka?
   - Co tam u was w domu? Dawno się nie widzieliśmy.
   - Eee... Nie bardzo mogę teraz rozmawiać. - mówił chłopiec strzelając do "zombie", jak to tych ludzi z czerwonymi oczami nazywali.
   - No to daj mi mamę.
   - Nie mogę!
   - Jak to "nie możesz"?! Fineasz, co wy znowu wyprawiacie?! - chłopak się rozłączył. - Fineasz!
   - I jak? - spytał Jeremiasz, przytulając Fretkę.
   - Nijak. Nie było mnie w domu prawie przez tydzień, a oni nawet nie chcą ze mną rozmawiać!
   - Chodź na spacer, może to poprawi ci humor.
   Jeremiasz wziął Fretkę za rękę i poprowadził do drzwi, które nagle otworzyły się z hukiem.
   - Mindy?! - wykrzyknęli Fretka i Jeremiasz jednocześnie.
   - Tak sobie pomyślałam...
   - Mindy, idź sobie. - powiedział Jeremiasz spokojnie, lecz stanowczo.
   - Tak, już dość mieliśmy przez ciebie kłopotów! - dodała Fretka, nie kryjąc oburzenia, po czym razem z Jeremiaszem wyminęła Mindy, która zrobiła rozkapryszoną minę.

   - Moi poddani słudzy! - przemawiał Dundersztyc. - Na przedmieściach tworzy się bunt przeciwko mnie! Buntownicy noszą specjalne okulary. Macie je zdjąć i spojrzeć im w oczy! Ah... zapomniałbym... Nie pozwólcie by trafili w was laserami! A w kogo trafią, temu spojrzyjcie w oczy!

   Ku zdziwieniu Fineasza, Ferba i ich przyjaciół, osoby "zarażone" (tak także nazywali osoby o czerwonych oczach), zaczęły omijać ich lasery, a jednocześnie zbliżać się do nich, tak jakby chcieli ich zaatakować.
   - Co się dzieje? - krzyknęła Izabela.
   - Nie mam poję... - Fineasz nie dokończył zdania, bo usłyszał krzyk Baljeeta:
   - Pomocy! - wszyscy natychmiast odwrócili się aby zobaczyć co się dzieje.
   Jeden z czerwonookich złapał Baljeeta, a drugi wyrwał mu z rąk pistolet i zdjął okulary. Potem ten pierwszy puścił Baljeeta. Tyle, że to juz nie był ten sam chłopak... teraz i on miał czerwone oczy.
   - Musimy się rozdzielić. - powiedziała Milly. - Wtedy nas nie złapią. Po tych słowach, dziewczyna natychmiast pobiegła w stronę jednej z wąskich uliczek.
   Fineasz wziął Izabelę za rękę i zaczął się przepychać przez tłum zombiaków, starając się trafić w każdego napotkanego laserem.
   Robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Tłumy czerwonookich biegły w kierunku dzieci, z każdej strony. Stephanie zaczęła biec w stronę Ferba, jednak jeden z zombie zagrodził jej drogę, wyrwał z rąk pistolet i rzucił nim o ziemię. Steph krótko krzyknęła. Zombie już miał jej zabrać okulary, kiedy dziewczyna poczuła, że ktoś złapał ją za rękę i pociągną w stronę malej uliczki. Dziewczyna obejrzała się do tylu. Ferb właśnie złapał, najbliżej jego stojącą, Katie za rękę, bo dziewczyna nie miała okularów i stała z zamkniętymi oczami. Steph spojrzała na swojego wybawcę. To był Buford.
Blisko, coraz bliżej końca, którego nie mogę się doczekać :XD:
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jan 16, 2014
Świetne :)
Buford uratował Steph no ładnie :D
Świetny rozdział, tyle akcji ^^ Aż mi adrenalinka podskoczył ;) Bardzo mi się podoba.
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconolga950: More from Olga950


More from DeviantArt



Details

Submitted on
January 16, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
144
Favourites
3 (who?)
Comments
1