literature

PiF Story 5 Part 1 - Deszczowa piosenka

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
14 Comments
359 Views

Literature Text

Phineas i Ferb

"Deszczowa piosenka"

Part 1

Phineas siedział przed oknem obserwując padający deszcz. Ferb, Izabella, Buford i Balgit grali wspólnie w pokera.
  - To już drugi dzień - wykrzyknął niespodziewanie czerwonowłosy. - Ile może padać!? Przez ten deszcz znów musieliśmy przełożyć plany budowy katapulty.
  - Nie martw się Phineas, w końcu przestanie padać - uspokoiła go Izabella. - Daje trzy.
  - Tak, a wtedy wystrzelimy kujona prosto na Antarktydę - dodał Buford. - Wchodzę.
  - Dlaczego chcesz wystrzelać mnie? - zapytał urażony Balgit. - Wchodze i dorzucam jeszcze dwa.
  - A czy ktoś tu mówił o tobie kujonie? Co to jeden kujon na świecie? - zapytał zdumiony Buford. - Wchodzę.
  - Nie wytrzymam tego dłużej! - wybuchnął Phineas i wstał z krzesła. Zaczął chodzić po pokoju i gwałtownie gestykulować rękami. - Na dworze leje, a w domu nie ma co robić. Nawet w telewizji same powtórki. W kółko tylko ta Kaczuszka Momo.
  - Kaczuszka Momo?
Do pokoju wbiegła Fretka, dostrzegłszy w telewizorze Kaczuszkę Momo usiadła tuż przed odbiornikiem i zaczęła oglądać.
  - Mamy wakacje, powinno świecić słońce i w ogóle! - kontynuował swe narzekania czerwonowłosy.
  - Deszcz, też jest potrzebny - zaczęła Izabella. - Na przykład do... do... no do tego no... no właściwie to nie wiem za bardzo do czego, ale podobno jest ważny - oświadczyła. - Podbijam do ośmiu.
  - Deszcz dostarcza roślinom wody niezbędnej do życia - oznajmił jak zwykle niespodziewanie Ferb. - Pasuje.
  - Tak, ale jak tak dłużej pójdzie to nas wszystkich potopi - wzburzył się Phineas. Do drzwi zadzwonił dzwonek. - Pójdę otworzyć - oznajmił i ruszył w kierunku drzwi.
  - A teraz panowie patrzcie i płaczcie! Patrzcie i płaćcie - oznajmiła niespodziewanie Izabella ukazując Bufordowi i Balgitowi karetę asów.
  - No nie znowu! - wybuchnął Balgit.
  - Ile można, ludzie! - oburzył się Buford rozsypując dookoła swoje karty.
Izabella zgarnęła zwycięską póle. Tymczasem Phineas, nie zwracając uwagi na okrzyki dobiegające z salonu, podszedł do drzwi zastanawiając się komu chciało się w taką pogodę przyjść w odwiedziny. Nawet Perry siedzi dziś w domu. Otworzywszy drzwi, dostrzegł za nimi Danny z szerokim uśmiechem na twarzy. Miała na sobie niebieski płaszcz przeciwdeszczowy i gumowce.
  - Cześć - zawołała radośnie.
  - Cześć Danny. Wejdź bo zmokniesz - powiedział Phineas i przepuścił dziewczynę w drzwiach.
  - Na to liczę - oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
  - Co? - zdumiał się chłopak.
  - Zastanawiałam się czy poszlibyście ze mną na dwór.
Za Phineasem pojawił się Ferb, Izabella, Balgit i Buford.
  - Na dwór? Ale pada deszcz.
  - Wiem, dlatego mam na sobie płaszcz przeciw deszczowy.
Dziewczyna pokazała na swój strój.
  - Chcesz w deszcz bawić się na dworze? - zdziwił się czerwonowłosy.
  - Tak - oświadczyła dziewczyna ze zdecydowaniem. - Deszcz jest cudowny, przywraca do życia kwiaty zeschnięte od nadmiaru słońca. Po deszczu wszystko wygląda kolorowiej, a na niebie słońce maluje tęcze. Uwielbiam gdy pada. Powietrze jest wtedy takie rześkie i wszędzie są kałuże po których można skakać. Można urządzić błotną wojnę, albo wyruszyć na poszukiwanie skarbu ukrytego na końcu tęczy.
  - Łał, nigdy nie patrzyłem na deszcz z tej strony. To co mówisz brzmi fantastycznie - przyznał szczerze Phineas.
  - Zwłaszcza ta błotna wojna - odezwał się za jego pleców Buford.
  - To jak, idziecie ze mną? - zapytała po chwili Danny.
  - Cóż... - zaczął niepewnie Phineas zerkając na przyjaciół.
  - Ja idę. Ta błotna wojna mnie przekonała - oznajmił zdecydowanie Buford i zaczął się ubierać w swój płaszcz przeciwdeszczowy.
  - Ja też się przyłącze, chcę odszukać skarb - oświadczyła Izabella i przyłączyła się do Buforda.
  - Poszukiwania skarbu brzmią fajowo - zawołał Phineas. - Idę. Ferb, a ty?
Ferb skinął głową. Minute później wszyscy oprócz Balgita, byli już w płaszczach przeciwdeszczowych, a Izabella trzymała w ręku parasol.
  - To wy idźcie sobie na to błoto, a ja zostanę w ciepłym i suchym domku - odezwał się Balgit, odwracając się by odejść.
  - Nie ma mowy - oznajmił Buford ciągnąc kujona za gacie. - Idziesz z nami. Musze mieć kogoś, kto przyjmie na siebie ogień nieprzyjaciela skierowany na mnie.
Buford chwycił Balgita, założył mu płaszcz przez głowę i minute później cała szóstaka stała już na dworze.
  - To co robimy? - zwrócił się do Danny Phineas.
  - Chodźcie za mną - odparła Danny i zaczęła przeskakiwać z kałuży na kałuże.
  - Hej, a gdzie jest Perry? - zapytał nagle Phineas.
  ***   ***   ***   ***   ***
Perry wstał z kanapy założył fedorę i nie zauważony przez Fretkę, która w skupieniu oglądała Kaczuszkę Momo, wcisnął się do tajnego przejścia ukrytego pod kanapą. Sekundę później windą wjechał do swojego legowiska.
Penny już na niego czekała, cała była mokra. Dziobak popatrzył na nią ze zdziwieniem, po czym zajął miejsce na fotelu, który został dostawiony by i on, i Penny mogli siedzieć podczas odprawy.
Na ekranie pojawił się MM. On również był cały mokry. To Perry zdziwiło jeszcze bardziej.
  - Witajcie Agenci P. Zły doktor Dundersztyc znów coś knuje i pewnie pomaga mu w tym Taylor. Nie wiemy niestety co, zapewne znów kombinuje coś z pogodą. Czuje się jak w lany poniedziałek. Mam dość tych ciągłych opadów. Jak tak dalej będzie lało to nas wszystkich potopi. Dach agencji znów przecieka. Kazałem go Carlowi naprawić, ale nie najlepiej mu to wyszło.
Na ekranie pojawił się Carl cały był w gipsie.
  - Starałem się Majorze - oznajmił stażysta obolałym głosem.
  - Wiem Carl, wiem - oznajmił Monogram i wrócił do przedstawiania dzisiejszej misji. - Wasze zadanie to osuszenie, albo przynajmniej zapobiegnięcie zatopieniu Okręgu Trzech Stanów i naszej agencji. A teraz Agenci, po mimo deszczu i niepogody wyruszajcie na otwarte wody i...
Monogram urwał w pół zdanie nie wiedząc, jak dokończyć swą krzepiącą ducha przemowę.
  - Ooo Majorze mam ...i pokonajcie ocean cały by zwyciężyć zło i dostąpić chwały! - dokończył Carl.
  - Nieźle Carl - pochwalił stażystę Fransis.
  - Dziękuje Majorze.
Perry zasalutował i wybiegł z kryjówki. Penny przemoczona poczłapała za nim. Gdy dziobaczka opuściła bazę Major zwrócił się do Carla.
  - Jak myślisz Carl, Agentka P ma mi za złe, że kazałem jej naprawiać ten dach?
  - Cóż Majorze, nie wyglądała na zachwyconą tym rozkazem - odparł Carl po krótkim namyśle.
Story 3 "Deszczowa piosenka"
...Kolejne opowiadania z cyklu Phineas i Ferb... W całości poświęcone deszczowi... No może prawie w całości... Ponieważ ja, tak samo jak Danny, uwielbiam gdy pada.!
...A i jeszcze coś...
...Pozwoliłam Cath pisać pytania... Czego powoli zaczynam żałować...
Oficjalnie oświadzczam, iż nie musicie na ów pytania odpowiadać.... I nie ponoszę odpowiedzialności za możliwe ofiary... fF
"Off crayzy Cath's notebook"
questions crayzy Cath's
1. Gdzie Danny zaprowadzi przyjaciół?
2. Czy deszcz przestanie padać?
3. Do czego potrzebny jest deszcz?
4. I jak dużą pule zgarneła już Izabella?
*** *** *** *** ***
1. Czy przypuszczenia Monograma są słuszne?
2. Czy Agentom uda się osuszyć Danville?
3. Skąd Carl bierze te rymy?
4. I czy Penny udało się naprawić dach?

...odpowiadzi na te, lub inne pytania, znajdziecie, lub nie znajdziecie w kolejnych częściach... cC






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2012 - 2022 funnyFranky
Comments14
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
SanAngle's avatar
1. Tak
2. Tak
3. Ze specjalnego kursu dla tworzących rymy :)
4. Nie
funnyFranky's avatar
Penny: Dlaczego nikt nie wierzy w moje zdolności manułalne?
Danny: Bo ich nie masz.!
fF: Dziewczyny co wy tu znowu robicie?!
Penny: Kokosy sadzimy...
Danny: Penny bądź miła...
Penny: Kiedy ja jestem miła :D
Isabella42's avatar
Deszcz :la: Lubie deszcz :3

Fajny rozdział :D Fajnie się Fineasz wściekał, że pada :XD: To było takie, takie... Fineaszowe :XD: Zupełnie tak jak nazwanie dziecka Summer ;) Tak to tylko on potrafi :D

Czekam na następny rozdział z niecierpliwością :squee:
funnyFranky's avatar
No ba :D Phineas cały jest Phineasowy.!
Isabella42's avatar
No wiadomo ;) Z drugiej strony jaki by mógł być :XD:
funnyFranky's avatar
cC: Nie Phineasowy.? Nie.! To by było okropne... :O
Isabella42's avatar
No właśnie... No proszę cię, jak Fineasz mógłby być nie Fineaszowy :XD: On po prostu musi być Fineaszowy :D
funnyFranky's avatar
cC: Masz rację... i całe szczęście :XD:
Isabella42's avatar
Wiem, że mam rację :D
LoLisa05's avatar
Pff.... Ja też uwielbiam padajki! :la:
Lisa: I ja! :la:
Tylko nie, jak muszę iść do lasu, bo zawsze się rąbne o korzeń i glebnę twarzą w błoto >.<
Scott: Nie mówi się 'padajki' tylko 'gdy pada deszcz' lub 'deszcz'. także nie mówi się 'glebnę' tylko 'przewrócę się' -.-

Ja i Lisa: Oj tam, oj tam :XD:

1. Do miejsca? :XD:
2. Takh :XD:
3. Do... padania? :XD: i podlewania kwiatków, jak babcia złamie nogę i nie ma kto pojechać na działkę :XD:
4. duzią :XD:

1. Takh :XD:
2. Takh :XD:
3. Z... inwencji artystyczno - twórczej :XD:
4. Niet :XD
funnyFranky's avatar
fF: Scott.! Co ja ci mówiłam o poprawianiu ludzi mondrowszych od siebie?
Scott: Że nie wolno...

fF: Jak ja lubie "oj tam, oj tam".!
Cóż zobaczymy czy masz rację... :XD:
LoLisa05's avatar
Scott: Wooow, mam imiennika *sarkazm*
Ja: SCOTT! Zachowuj mi się, do cholery! >.<
Scott: Wow, przecież ty nie używasz tak brzydkich słów... *sarkazm znowu*
Ja: ZAMKNIJ SIĘ!

Ja też :XD:
BlackBlood234's avatar
Tia... Descyk! :D Uwielbiam descyk! :la:
Hmm... Ciekawe co oni będą robić na tym descu jak już będą cali w błocie i znajdą ten skarb... Swoją drogą - jeśli wyruszą na poszukiwanie skarbu to weź wprowadź czarnego pegaza, z pustym oczodołem ( z którego leci krew) :la: KACZUSZKA MOMO!? Jaki odcinek? <przyłącza się do Fretki wlepiając gały w telewizor>
Rudi: I kto mówi, że to ja mam obsesje <wywraca oczami>
Ja: Oj przymknij się...
Rudi: Hej! TO MÓJ tekst!
Ja: No dobra, dobra....
Rudi: Ty lepiej idź rób lekcje!
Ja: Weź mnie nie dobijaj.
Rudi: A ja nie muszę chodzić do szkoły, bo jestem w opku o Fineasz i Ferbie! I oni mają wiecznie wakacje!
Ja: Tia... Ale to się da zmienić :D
funnyFranky's avatar
fF: Ta... Ja też mam jeszcze lekcje do odrobienia... Musze zrobić listownik, nauczyć się na podstawy, odrobić matme...
cC: Co.? to było coś zadane z matmy.! :O
fF: Tak Cath...
Cóż, a jeśli chodzi o zmiane wakacji w rok szkolny... Rudi lepiej sobie nie brechtaj bo się chłopie wpakujesz... :(
Ja chcę wekend!!!
cC: Franky dasz mi spisać z matmy.? :B
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In