literature

PiF Story 4 Part 3 - Powrot do przyszlosci

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
21 Comments
404 Views

Literature Text

Phineas i Ferb

"Powrót do przyszłości"

Part 3

Phineas , Ferb, Izabella i Danny byli właśnie w drodze do domu. Ustali wspólnie, że skoro nie maja pomysłu na jakiś wielki wynalazek, zagrają po prostu w chińczyka. Nagle z tyłu dobiegł ich znajomy głos.
  - Zacekajcie, zacekajcie na mnie!
Biegła ku nim Sintia.
Dzieci zatrzymały się. Sintia rzuciła się na Ferba i przytuliła do niego. Zielonowłosy, zaskoczony wylewnością sześciolatki, wyjąkał.
  - O-o co chodzi?
  - Stęskniłam się! - wykrzyknęła dziewczynka.
  - Dobrze... - powiedział  chłopak stawiając dziewczynkę na ziemię.
  - A gdzie twoja siostra i kuzynka? - zapytał Phineas.
  - Kucą się cy poplosić was o pomoc cy nie.
  - Pomoc w czym? - dopytywał się czerwonowłosy.
  - W powlocie do domu.
  - W powrocie do domu? - zdumiała się Izabella.
Sekundę później dobiegły do nich zdyszana Aleksis i Summer. Summer oddychając ciężko zwróciła się do kuzynki.
  - Co ja ci mówiłam o gubieniu nas?
  - Sintia mówiła, że potrzebujecie pomocy. Mogę wiedzieć w czym?
Phineas spojrzał wyczekująco na Summer. Dziewczyna dobrze znała to spojrzenie.
  - Och, ta mała Sin. Ona zawsze coś przekręci my...
  - Summer daj spokój - przerwała kuzynce ze zdecydowaniem Aleksis. - Tak, potrzebujemy pomocy. My jesteśmy...
  - Tajnymi Agentkami podróżniczkami w czasie i zwalczającymi ponadczasową przestępczość! - wpadła jej w słowo Summer. - Pochodzimy z przyszłości. Niestety nasz transport został skradziony i utknęłyśmy tu. Liczymy, że nam pomożecie w powrocie do naszych czasów. W przyszłości jesteście niezwykle cenionymi inżynierami. Mam nadzieje, że podołacie temu wyzwaniu.
Aleksis chwyciła się za głowę, takiej ściemy jeszcze nie słyszała.
  - Tak coś podejrzewałem, że nie jesteście z tych czasów... - oznajmił Phineas.
  - Tak... Ale ta gadka jest trochę naciągana - odparła Danny i wpatrzyła się w Summer.
Summer spuściła wzrok. Danielle każdego potrafiła przyłapać na kłamstwie, zwłaszcza tak oczywistym, po części dlatego, że sama świetnie kłamała.
W końcu czerwonowłosa nie wytrzymała i wypaliła.
  - No dobra, nie jesteśmy tajnymi Agentkami i nie zwalczamy ponadczasowej przestępczości, a nasz transport nie został skradziony tylko się zespół, ale cała reszta to prawda.
  - Czy rodzice wam nie mówili, że podróże w czasie są niebezpieczne? - zapytał Phineas.
  - Właściwie, tata coś wspominał o konsekwencjach i szlabanie... - odparła zakłopotana Summer.
  - To jak, pomożecie nam? - zapytała Aleksis z nadzieją.
  - Jasne - odparł Phineas wzruszając rękami. - Powiedzcie gdzie jest Wehikuł, a my go naprawimy.
  - Więc... - zaczęła Summer. - Ja... Nie jestem do końca pewna gdzie... On... Było ciemno, a my leciałyśmy i przywaliłyśmy w drzewo. Tam było dużo drzew.
  - Może park? - zaproponowała Danny.
  - Albo las? - odezwała się Izabella.
  - Nie to raczej był park - odparła Summer po chwili.
  - Okej, więc chodźmy do parku - postanowił Phineas.
Bohaterowie udali się do parku. Niestety mimo usilnych poszukiwań Wechikułu nie odnaleziono. Summer zaczęła panikować.
  - Co my teraz zrobimy, jak  tata się dowie...
Aleksis chwyciła kuzynkę za ramiona i potrząsnęła nią.
  - Opanuj się dziewczyno. Mamy teraz większy problem. Jak my wrócimy do domu?
  - Nie możecie skorzystać z tego Wehikułu w muzeum, którego naprawili chłopcy? - zaproponowała Izabella.
  - W muzeum trwa remont i nie wpuszczą nas do środka, ale spokojnie z Ferbem zbudujemy drugi. Tyle, że to potrwa dwa może trzy... dni - oznajmił Phineas.
  - Dni? Ale tato...
Summer zasłoniła sobie usta dłonią, Aleksis spojrzała na nią z politowaniem.
  - Co? - zdumiał się czerwonowłosy.
  - Dlaczego powiedziałaś do Phineasa tato - zapytała pospiesznie Izabella.
  - Usłyszałaś tato? - zdumiała się Summer. - Ja powiedziałam jak to - oznajmiła ze zdecydowaniem.
  - Nie prawda, wyraźnie usłyszałam tato - odparła Izabella przyglądając się Summer badawczo.
Dziewczynki spojrzały po sobie.
  - Istnieje prawdopodobieństwo, że pominęłyśmy pewną ważną kwestie... - zaczęła wolno Aleksis.
  - Nazwijmy to świadomym przemilczeniem - dodała Summer.
  - Co takiego chciałyście nam powiedzieć? - zapytał Phineas.
  - Właściwie to wcale nie chciałyśmy wam tego mówić, to mi się... wyrwało... - oznajmiła natychmiast czerwonowłosa.
Danny w mgnieniu oka zrozumiała o co chodzi i przerwała dziewczynie.
  - Wydaje mi się że nie powinniśmy poznawać przyszłości. To mogło by zaburzyć kontinuum czasoprzestrzenne.
  - Danny ma racje. Cokolwiek zdarzy się w przyszłości, lepiej żebyśmy o tym nie wiedzieli - stwierdził Ferb.
  ***   ***   ***   ***   ***
  - Gdzie my jesteśmy? - zapytał Hainz na widok otaczających ich głazów i olbrzymich drzew.
  - To mi wygląda na epokę kamienia łupanego - odparła Hanna rozglądając się dookoła. - Nie wiedziałam, że O.W.C.A. jest, aż tak stara.
Nagle w tumanie kurzu pojawiło się galopujące stado mamutów. Zwierzęta pędziły wprost na Wehikuł Czasu. Dziobaki i Hanna dostrzegłszy je zamarli z przerażenia.
  - Hainz przesuń dźwignie - wyszeptała Hanna.
  - Co? Ale dlaczego?- zdumiał się Hainz. Jednak dostrzegłszy mamuty w mig zrozumiał prośbę wspólniczki. - A już rozumiem.
Dundersztyc przesunął dźwignie. Wehikuł Czasu wraz z jego załogą znów przeniósł się w czasie. Tym razem nasi bohaterowie wylądowali na środku jakiejś średniowiecznej wioski.
  - To mi wygląda na XIIIw - oznajmił Hainz i wyszedł z pojazdu, za nim wyskoczył Perry.
Wrogowie podeszli do jednego ze stojących nieopodal domów, a doktor D zapukał kulturalnie do drzwi. Otworzył mu jakiś brodaty mężczyzna.
  - Dzień dobry. Nazywam się Hainz Dundersztyc i przybyłem z przyszłości. Wie może szanowny pan który mamy rok? - zapytał grzecznie doktorek.
Brodaty mężczyzna popatrzył po doktorze D, jego wspólniczce, dziobakach i Wehikule. Jego spojrzenie zatrzymało się nieco dłużej na maszynie. Mężczyzna przez chwile wyglądał jak by coś sobie przypominał. Nagle wykrzyknął.
  - Wiedźmy!
W jednej chwili z sąsiednich domów zaczęli wybiegać ludzie z pochodniami i widłami w rękach. Tłum zaczął gonić doktorka i Perry.
Taylor nie czekając na towarzyszy pociągnęła za wajchę. Razem z Penny znów przeniosła się w czasie. Wylądowały na gołym polu obrośniętym zielona trawą.
Penny spojrzała na swą towarzyszkę z dezaprobatą.
  - No co? - zapytała Hanna.
  - Grrryyy.... - zaterkotała oburzona dziobaczka i założyła łapki na piersi.
  - A co mieli nas złapać? - zapytała Hanna podnosząc ręce w geście niedowierzania.
  - Gryy... - odparła zdecydowanie Agentka.
  - Dobrze, już dobrze wrócimy po nich. Okej? - Hanna już miała pociągnąć wajchę gdy ta się urwała. - No co jest? - zapytała podnosząc wajchę do góry by lepiej się jej przyjrzeć.
Nagle odpadły drzwi, a po chwili karoseria.
  - A niech to! - wykrzyknęła kobieta i wyrzuciła zepsutą wajchę przez ramię. - Dobra ja to naprawie, a ty skołuj coś metalowego na dźwignie - oznajmiła.
Hanna zabrała się do pracy. Penny tym czasem poszukiwała czegoś metalowego. Po kilku minutach marszu dotarła do obozowiska jakichś rycerzy. Zakradła się do jednego z namiotów i wtedy je ujrzała. Trzy nagie miecze wręczane gościowi w koronie, przez rycerza w białej szacie z czarnym krzyżem na piersiach.
"Miecze są metalowe!" Wpadło Penny do głowy i kiedy nikt nie patrzył skonfiskowała jeden miecz, pozostawiając tylko dwa nagie miecze.
Ciągnąc oręż za sobą wróciła do Hanny, która czekała już na nią z naprawioną maszyną. Hanna zamocowała metalowy miecz. Razem z Penny zajęła wygodne miejsca w fotelu i pociągneła za prowizoryczną wajchę.
  ***   ***   ***   ***   ***
  ***   ***   ***   ***   ***
Dzieci siedziały w ogródku. Każde zajmowało się swoimi sprawami.
Danny, Sintia i Aleksis rozmawiały. Właściwie to Sintia mówiła, Danny słuchała co papla sześciolatka, a Aleksis kontrolowała co mówi jej wygadana siostrzyczka.
  - Ja kocham mojego tatusia - mówiła Sin. - On jest baldzo mondly. Mamusie tes kocham. My censto jestesmy u wójka Phineasa i cioci...
Aleksis zakryła usta siostrze.
  - Myślę, że już się nagadałaś... - powiedziała. - Ała ugryzłaś mnie! - wykrzyknęła i zabrała dłoń z ust siostry.
  - Ja mófiłam. Nie ładnie jes pselyfać jak ktoś mófi - oznajmiła sześciolatka. - Cy ja ci pselyfam? - zapytała wyniośle.
  - Bez przerwy - oznajmiła zdecydowanie brunetka.
Izabella natomiast usiłowała wydusić coś z Summer na temat jej "mamy". Summer nie była z tych co potrafią utrzymać coś w tajemnicy, więc próbowała uciec od Izabelli. Nie wychodziło jej to najlepiej.
  - Jaka jest twoja mama? - pytała Izabella. - To szatynka czy brunetka?
  - Ja... Nic nie wiem... - odparła Summer i pobiegła skryć się za drzewem.
Natknęła się tam na Phineasa i Ferba, którzy siedzieli nad planami Wehikułu.
  - Może potrzebujecie pomocy? - zapytała przymilnie czerwonowłosa.
  - Lepiej zajmij się kuzynką - odparł Phineas, nie zauważając, że ton dziewczyny brzmi, aż nad to znajomo.
  - Danny się nią opiekuje - oznajmiła Summer.
  - Dobra niech ci będzie - dał za wygraną czerwonowłosy i wrócił do planowania.
  - Macie tu błąd.
Summer wskazała na jakiś parametr.
  - Dzięki - odparł chłopak i poprawił niedopatrzenie.
Dzieci ślęczały chwile nad planami Wehikułu Czasu. Phineas co jakiś czas zerkał na swoją córkę i otwierał usta jak by chciał o coś zapytać, jednak za każdym razem rezygnował z tego pomysłu.
Nagle do "Zgromadzenia Fanów Wynalazków" podbiegła Sintia.
  - Summel, choć. Opowiesz o psygodzie z dinosaulami! - krzyknęła ciągnąc kuzynkę za rękę.
Oczywiste chyba jest, że Summer, jako córka Phineasa Flyna, wolała zostać i pomagać tworzyć plany maszyny. Jednak widząc błagalne spojrzenie sześcioletniej dziewczynki, poddała się.
  - Dobrze... - odparł z nieco niezadowoloną miną.
Dziewczyna udała się z kuzynką do pozostałych dziewczyn i zaczęła opowiadać im jak razem z Aleksis i Sin trafili do epoki kredowej.
  - Zastanawiam się Ferb - powiedział niespodziewanie Phineas gapiąc się na tył głowy Summer. - Skoro Summer to moja córka to kto jest jej mamą? No bo jakąś mamę musi mieć, chyba... A skoro ona ma mamę, to ja mam żonę. Ciekawe kim ona jest?
Ferb spojrzał na niego z politowaniem.
Phineas zamyślił się.
  - A ciebie nie interesuje... - zwrócił się nagle do brata. No wiesz...
  - Nie - odparł krótko Ferb i wrócił do planów.
Po godzinie żmudnej pracy plany były gotowe. Zaczęły zjeżdżać się części. Wszyscy wzięli się do roboty.
Wszyscy pełni byli podziwu zdolności przybyszek z przyszłości. Nawet mała Sin, mimo że nie potrafiła wymówić "r" umiała posłużyć się spawarką.
Pod wieczór maszyna była prawie gotowa brakowało tylko kilku części, które mieli dostarczyć jutro.
  - Na dziś to chyba koniec roboty. Bez kompresora i tak nic nie zdziałamy. Powinniśmy już wracać do domu - oświadczył zdecydowanie Phineas.
Aleksis i Summer spojrzały po sobie.
  - No właśnie... - zaczęła powoli Summer. - My nie za bardzo mamy gdzie...
  - Nie martwcie się będziecie spały u mnie - oświadczyła zdecydowanie Daniella
  - A co powiesz swoim rodzicom? - zapytała Aleksis.
  - Prawdę, że jesteście gośćmi z przyszłości i zostaniecie na noc - odparła brunetka.
  - A co oni na to? - zapytała ze zdumieniem Summer.
  - Tata pewnie będzie chciał się dowiedzieć jak będzie za dwadzieścia lat, a mama wpadnie na świetny pomysł na książkę - odparła Danny zdawkowo. - Nic specjalnego.
Dzieci rozeszły się każde do swojego domu. Phineas i Ferb weszli do mieszkania znużeni i głodni.
  - Mamo co dziś na kolacje? - zapytał Phineas ziewając.
  - Zrobiłam burrito - odparła Linda.
  - Uwielbiam burrito - oznajmił chłopiec.
  - Wiem skarbie.
  - A gdzie Fretka? Nie widziałem jej dziś cały dzień.
  - Jest u Stefy. Nocuje tam - odpowiedziała mama i postawiła przed synami parujące talerze z burrito
...Ta da da dam.!!!...

funnyFranky: W tej cząści można zauważyć kilka ważnych szczegółów...
Na przykład...
*Summer często lubi się minąć z prawdą :D
*Sintia nie wymawia "r", często przerywa siostrze i lubi dużżżooo mówić (wyraźnie nie odziedziczyła tego po ojcu) :)
*O Aleksis za dużo nowego nie wnosi ten tekst... Ale można z całą stanowczością stwierdzić, że oby trzy dziewczyny (Summer, Sin i Ally) odziedziczyły zdolności inżynieryjne po tatusiach ;)
A teraz duże wyrazy współczucia dla...
...Fretki.! która przegapiła niezwykłom okazje by przyłapać braci...
crayzyCath: Swoje spostrzeżenia na temat powyższego rozdziału prosimy umieszczać poniżej :D DZIĘKUJEMY.!






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2012 - 2021 funnyFranky
Comments21
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
SanAngle's avatar
Zastanawiam się Ferb - powiedział niespodziewanie Phineas gapiąc się na tył głowy Summer. - Skoro Summer to moja córka to kto jest jej mamą? No bo jakąś mamę musi mieć, chyba... A skoro ona ma mamę, to ja mam żonę. Ciekawe kim ona jest?

Logika Phina :)
funnyFranky's avatar
Phineasowa logika :XD: Logika jaka by nie była :D
Isabella42's avatar
Super rozdział :la:
Bardzo mi się podobają te trzy dziewczynki szczególnie Summer :XD:
A i fajnie, że Finek wie, że to jego córka... Ale, że się nie domyśla, kto jest jego żoną :XD:
W sumie to też trochę za to lubię Fineasza... Za to, że jest taki mądry, inteligentny, utalentowany, a taki ślepy jeśli chodzi o sprawy sercowe :XD:
funnyFranky's avatar
cC: Summer jest crazy jak ja.!
fF: Nie przesadzaj Cath... Summer jest o wiele normalniejsza :)
Wie, że to jego córka bo to jego córka... Innymi słowy Summer nie potrafi trzymać buzi na kłódkę :D
Nie domyśla się i chyba nie domyśli do dnia ślubu :lol:
Ja też uwielbiam za to Phina... :D Ale, jak się okaże, zna się troche na tych "sprawach sercowych"... On tylko uczuć Izabelli nie zauważa...
cC: Albo nie chce zauważyć...
fF: Albo nie chce... <kiwa głową>
Isabella42's avatar
No tak :XD: Ale to chyba ma akurat po tatusiu ;)
No tak... Chyba masz rację :XD:
Oj tak... Jego się po prostu nie da nie lubić :D Będę czekać :la:
funnyFranky's avatar
Ależ oczywiście, że po tatusiu :D
Mam nadzieje, że się doczekasz ;)
Isabella42's avatar
No to jest wszak jasne jak słońce ;) Oczywista oczywistość :XD:
Ja też, ja też... :XD:
LoLisa05's avatar
Mvahaha, super :XD:
Jeszcze niedługo Izzy spyta, jaki jej matka ma rozmiar buta :rofl:

Super c:
BlackBlood234's avatar
Swoją drogą ciekawe jaki ma Iza rozmiar buta... Stawiam, że 37 :D
LoLisa05's avatar
Pff... Ja mam 38...
Więc ona ma mieć 35! :iconallthethingsplz:
BlackBlood234's avatar
Ja mam 39... To ona będzie mieć 36 :XD:
LoLisa05's avatar
BlackBlood234's avatar
Dobra... Wygrałaś ( nie umiem się targować :XD:) W każdym razie następne opko zrobię chyba o dzieciakach Finka i Izy... I Rudolpha :D( niektórzy zapominają o swych OC po pierwszym opku, ale ja jestem z Rudim mocno zżyta... To moje pierwsze OC i raczej będę mu wierna ;))
Rudi: Przyrzekasz mi wierność? To fa... Ale nie będziemy się żenić O_o?
Ja: NIE! FU!
LoLisa05's avatar
Super ^^
Lisa wystąpi u mnie w 3. opkach! ^^
BlackBlood234's avatar
Wiem, że super :XD:
No :) Ty akurat o Lisie nie zapomniałaś, bo widuję ją na twoich pracach albo wtrącającą się w komentarze ;D Ale cóż się dziwić! Lisa jest super! ;)
View all replies
funnyFranky's avatar
BlackBlood234's avatar
Izabella: GADAJ! TWOJA MATKA... JAKIE MA OCZY!? XD

Ogólnie mnie to rozwala ^^
funnyFranky's avatar
Izabella powinna pracować na komisariacie i prowadzić przesłuchania :lol:
LoLisa05's avatar
Pff... No jasne :XD:
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In