P
literature

PiF Story 3 Part 3 - W niepamieci

9
5
0
313 Views|1 Today
Phineas i Ferb

"W niepamięci"

Part 3

Danny weszła do pokoju. Na łóżku dostrzegła karteczkę z pismem Penny.
"Jestem na odprawie. Wrócę późno, nie czekaj na mnie. Penny."
Brunetka zmarkotniała, miała nadzieje, że spędzą trochę czasu wspólnie. Dziewczyna zrezygnowana położyła się na łóżko. Gdy tylko jej głowa dotknęła miękkiej poduszki ogarnęła ją senność.
Z nerwów prawie zapomniała jaka jest zmęczona. Zamknęła oczy. W tem drzwi jej pokoju rozwarły się z hukiem i do środka wszedł Scott.
Danny poderwała się gwałtownie z łóżka i spojrzała na brata szeroko otwartymi oczmi.
  - Danny rusz się! - wykrzyknął brunet.
  - Scott! Przestraszyłeś mnie - zawołała dziewczyna i chwyciła się za serce.
  - Serio? - zdumiał się chłopak. - Nie planowałem tego.
  - O co chodzi? Czy coś się stało? - zapytała Danny ziewając.
  - Właściwie to nie, jeszcze nie - odparł Scott i zaczął opowiadać. - Byłem sobie w SkeytParku i jeździłem na desce z takim jednym knypkiem, Bobym. No i wtedy przyszła taka mała dziewczynka i zaczęła jeździć, i wtedy Boby do niej, żeby stąd poszła bo psuje mu powietrze. Przyznaje mała nie jeździła najlepiej, prawdę mówiąc to ona prawie w ogóle nie jeździła tylko stała na desce i się odpychała nogą, ale żeby powiedzieć tak do małej dziewczynki?
  - Do rzeczy Scott - pospieszyła Danny brata i znów potężnie ziewnęła.
  - Zara, to wszystko się ze sobą łączy. Mała wpadła w płacz i wybiegła z  parku. No więc ja do niego, że nie ładnie postąpił. Powiedziałem, że każdy ma prawo jeździć na desce w SkeytParku i takie tam.
  - Ta, ja wiem co znaczy "takie tam" - przerwała Danny kiwając głową.
  - No w każdym razie, zwróciłem mu uwagę.  A on w śmiech i że się mylę. Powiedzieł, że dziewczyny to łamagi i nawet nie powinny dotykać desek. To ja do niego, że moja młodsza siostra pokonała by cię we wszystkim z zawiązanymi oczami. Jeśli chcesz możemy się założyć, a on że okey. Zakład stoi "Jeśli twoja młodsza siostrę, jakimś cudem, mnie pokona to przez rok nie wejdę do SkeytParku. A jak przegra to ty przez rok w nic nie zagrasz, w piłkę, w siatkę w nic! Spotkamy się tu za pół godziny." I dlatego właśnie musisz teraz wstać i iść ze mną do SkytParku! - krzyknoł chłopak chwytając siostrę za ramiona i potrząsając nią.
Danny popatrzała na brata z lekkim niedowierzaniem.
  - Scott... - zaczęła.
  - Danny, nie ma czasu! Musisz iść tam i go pokonać! Nie ma już odwrotu! Całe Danville o tym mówi!
  - Że co!?
  - Danny...
  - Scott, ja jestem zmęczona.
  - No weź zrób to dla swojego ukochanego braciszka.
Brunet zrobił wielkie oczy. Danny spojrzała na niego z dezaprobatą.
  - Jeśli nie wystąpisz będę pośmiewiskiem całego miast i przez rok w nic nie zagram! - brunet chwycił się za głowę i zaczął chodzić po pokoju. - Przez rok! Wiesz co to znaczy dla mnie rok bez sportu?! To tak jak by tobie na rok zabrać narzędzia i zabronić budować!
Danny wzięła głęboki oddech i odparła.
  - No dobra, pójdę tam z tobą, ale będziesz mi wisiał przysługę.
  - Nie ma sprawy - odparł Scott z ulgą.
  ***   ***   ***   ***   ***
  ***   ***   ***   ***   ***
Phineas i Ferb szli właśnie chodnikiem, kiedy w SkeytParku zobaczyli tłum ludzi wiwatujący na czyjąś cześć.
  - Roby! Roby! Roby!
Chłopcy przecisnęli się przez tłum pragnąc sprawdzić o co chodzi. Na przedzie dostrzegli Robyego Bensona, chłopca starszego od nich o kilka lat i zawziętego przeciwnika dziewczyn.
  - Hey, Roby! Co się tu odbywa? - zwrócił się do szatyna Phineas usiłując przekrzyczeć tłum.
  - Cześć Phineas - powitał gro Robby. - Zaraz mam się zmierzyć z jakąś małolatą w walce na triki. Jej głupi, starszy brat twierdzi, że małolata pokona mnie z zawiązanymi oczami - odparł szatyn z kpiącym uśmieszkiem.
  - O, a kim jest ta dziewczyna? - zapytał czerwonowłosy z zainteresowaniem.
  - Nie mam pojęcia. Ten cały Scott niedawno się tu wprowadził, nie znam jego siostry. No muszę już lecieć, fani na mnie czekają.
Szatyn odszedł do swoich kumpli. Phineas zamyślił się chwile.
  - Scott? Czy on mówił o bracie Danny? - zwrócił się do Ferba.
Ferb wzruszył ramionami. Nagle tuż przy boku Phineasa zjawiła się Izabella.
  - Cześć. Co tutaj robicie? - zapytała słodkim głosikiem.
  - Cześć Izabello. Przyszliśmy bo zobaczyliśmy tłum i to nas zaciekawiło. A potem dowiedzieliśmy się, że Roby ma się zmierzyć z jakąś dziewczynką.
Nagle tłum ucichł. Na rampe wkroczył wysoki Facet w Garniturze.
  - Panowie i panie. Skeyterzy i skeyterki. Witam w SkeytParku Danville! - zawołał radośnie. - Zebraliśmy się tu dziś by obejrzeć zmagania dwóch młodych skeytów! Pierwszym z nich jest dobrze znany nam, trzykrotny mistrz jazdy dowolnej Roby Benson!
Tłum zaczął wiwatować. Na rampę wkroczył Roby. Miał na sobie kask i ochraniacze, a pod pachą ściskał deskę. Chłopak stanął dumnie i uśmiechnął się kpiąco. W końcu wiwaty ucichły.
  - A teraz nasza druga zawodniczka... Jest siostrą Scotta... Prawdę mówiąc za wiele o niej nie wiem... Hmm... Cóż...
Na scenę wbiegł Scott i szepnął coś do ucha Gościowi w Garniaku.
  - Aha, okey. Oto przed państwem Danny Shine!
Komentatorowi odpowiedziała głucha cisza. Danny weszła na rampę. Również miała na sobie ochraniacze, a pod ręką ściskała deskę, jednak nie swoją latającą tylko zwykłą z kółkami. Oczy miała lekko podkrążone.
Roby popatrzył zaskoczony na brunetkę, po chwili wybuchnął śmiechem.
  - No wiesz Scott... Ha ha ha ha! Mała dziewczynka! Ha Ha Ha! Wiedziałem, że jest młodsza, ale nie że aż tak. Potrafi chociaż stać na desce? Ha ha ha ha!
Danny przywitała się z Robym.
  - Cześć Boby.
  - Jestem Roby.
  - O serio? Mówiłeś, że nazywa się Boby - zwróciła się do brata.
Scott wzruszył ramionami.
  - Czy to ważne jak się nazywa? Teraz najważniejsze jest, żebyś spuściła mu łomot!
  - Łomot!? Ha ha ha! Ona, mi, łomot? Ha ha ha! A ty w ogóle dziewczynko potrafisz stanąć na desce i się nie przewrócić?
  - Potrafię. Ale możesz mi powiedzieć jak twoja deska jest w stanie udźwignąć takie ego? - odparła oschle Danny.
Scott uśmiechnął się pod nosem, a Robyego jakby na chwile zatkało.
  - Nie pozwolę, żeby jakaś smarkatka mnie pokonała! - oburzył sie Robby.
  - Możemy zaczynać?
  - No jasne - ucieszyła się Daniella
  - Taakk... - wysapał Bo-Robby gapiąc się na rywalkę.
  - Czas rozpocząć potyczkę! - wykrzyknął komentator. - Faza pierwsza to tor przeszkód!
Widzowie zaczęli dopingować swoich faworytów, prawdę mówiąc jedynym faworytem był Roby.
  - Roby! Roby! Roby! Roby!
Roby prowadził. Co chwila wykonywał jakiś trik, jeden bardziej skomplikowany od drógiego. Mimo to Danny spokojnie jechała za nim powtarzając każdy układ. Wydawała się być jakby znudzona tą przejażdżką.
Do Phineasa i Ferba podszedł Scott.
  - Wow. Danny nieźle sobie radzi - przyznał z podziwem czerwonowłosy.
  - No a jak miało by być inaczej. To w końcu najlepsza skeyterka w Grandville, a Grandville słynie ze świetnych skeytów - oznajmił brunet.
  - A ja myślałem, że z sernika z gałkom muszkatołową.
  - Tak, z tego też.
Po godzinie jazdy i czterech innych konkurencjach, Facet w Garniaku zarządził przerwe.
Zawodnicy rozeszli się. Roby poszedł do swoich kumpli, a Danny podeszła do Scotta.
  - Jestem taka padnięta. Scott jeszcze raz mnie wpakujesz w coś takiego to się policzymy.
  - Nieźle ci idzie młoda. Przed tobą jeszcze tylko jedna konkurencja jazda dowolna. Wystarczy, że zrobisz Half Five i zmiażdżysz Bobyego - powiedział mściwie Scott zaciskając w górze pieść.
  - On się nazywa Roby - poprawiła brata brunetka i potężnie ziewnęła.
  - Nieźle jeździsz Danny.
Danny dopiero teraz dostrzegła Phineasa, Ferba i Izabelle. Tak była zaspana, że nie zauważyła ich wcześniej.
  - Dzięki Phineas. Od jak dawna tu stoicie?
  - Od początku.
  - Serio?
  - Danny dobrze się czujesz? - zapytał Ferb z troską.
  - Oczywiście - odparła brunetka. - Na pewno lepiej od tego chomika w olbrzymim kapeluszu, ależ ten kapelusz wielgaśny, jak słoń...ce. A swoją drogą Penny od miesiąca go szuka. Powiedziała mi, że uwielbia sernik z gałką muszkatołową. Ale Penny jest zielona. He he...
  - Nie błagam cie siostra nie teraz! - wykrzyknął Scott. - Nie przed wielkim finałem!
Chłopak chwycił Danny z ramiona i potrząsnął nią.
  - Scott co się dzieje z Danny? - zapytał przestraszony Phineas, na widok mamroczącej od rzeczy dziewczyny.
  - Ona tak ma jak długo nie śpi. Zaczyna majaczyć i odpływa w krainę snów - wytłumaczył brunet.
  - Oby w tej krainie był sernik, bo Penny nie wytrzyma bez sernika - oznajmiła Danny i uśmiechnęła się szeroko.
Scott spojrzał prosto w oczy siostry i zaczął przemawiać do niej powoli i bardzo głośno.
  - DANNY WRÓĆ DO NAS! POTRZEBUJE CIE TU, TERAZ! Jak się nie obudzisz to będę zgubiony!
  - Ale przecież ja nie śpię. To tylko mój mózg śpi i oczy same się zamykają.
Scott puścił siostrę i odszedł. Wrócił po chwili niosąc w rękach pojemnik pełny wody.
  - Jeśli to nic nie da to jestem zgubiony. Wybacz mi Danny ale nie mam innego wyboru - powiedział brunet i chlusnął wodą siostrze prosto w twarz.
Danny otrzeźwiała natychmiastowo.
  - Scott! Co to było?!
  - Wybacz mi Danny, ale nie miałem innego wyboru!
  - Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała niebieskookoa otrząsając się z wody.
  - Bo odpłynęłaś w krainę zielonej Penny, uwielbiającej sernik z gałką muszkatołową i chomików w olbrzymich kapeluszach - wytłumaczył się brunet.
  - Scott. Ja, cie...
  - Tak, tak wiem, ale najpierw wygraj dla mnie te zawody!
Chłopak popchnął siostrę w kierunku rampy. Dziewczyna weszła za skocznie. Nagle podeszła do niej Penny.
  - Grryy... - zaterkotała dziobaczka.
  - O, jesteś już - ucieszyła się Daniella. - Miałaś wrócić późno.
  - Gryy...
  - Później mi powiesz. Mam zaraz zmierzyć się z takim jednym Bobym, to znaczy Robym.
  - Grryyy...
  - Uznam, że życzysz mi powodzenia. Dzięki.
  - Hey, Shine! Ty rozmawiasz ze swoją bobro-kaczką!?!
Do Danny podszedł Roby. Dzieci, przed wzrokiem widowni, zasłaniała rampa.
  - To nie bobro-kaczka tylko dziobak.
  - Nie ważne jak to nazwiesz i tak jest głupie, tak samo jak jego właścicielka - oznajmił szatyn.
  - Wiesz Roby mógłbyś darować sobie te zgryźliwe uwagi, bo wcale mnie nie śmieszą. A co do Penny to jedna z najin...
  - Grryyy... - przerwała jej groźnie Agentka.
  - To znaczy. Co do Penny to masz racje. Nie jest zbyt mądra, jak to dziobak, ale z pewnością mądrzejsza od ciebie.
Roby zmarszczył czoło.
  - Uważaj sobie Shine, bo...
  - Bo co? Uderzysz mnie?
Roby podszedł do Penny i jak by niechcący wyrżnął jej kopa. Danny dostrzegłszy to, już miał się na niego rzucić, jednak w ostatniej chwili została powstrzymana przez Scotta, który przeczuwając co się święci przyszedł za Robym.
  - Ty...
Danny już miała obrzucić Robyego kilkoma trafnie dobranymi przymiotnikami, określających jego godny potępienia czyn, jednak powstrzymała się. Podeszła do Penny i przytuliła ją.
  - Nic ci nie jest?
  - Grryyy...
  - Popilnuj jej.
Brunetka podała przyjaciółkę bratu i podeszła do swojego rywala.
  - Teraz to się doigrałeś Boby! JA. CIĘ. ZNISZCZE.
Danny wyglądał tak przerażająco, że nawet Scott cofnął się o krok. Z drugiej strony dobiegł głos komentatora.
  - A teraz przed państwem Roby!
Publika za wiwatowała. Roby wspiął się na szczyt rampy i rozpoczął swój pokaz. Każdy, kto chodź trochę zna się na desce (ja niestety nie zaliczam się do grona tych szczęściarzy) musiał przyznać, że występ Robyego był niesamowity. Pełno było w nim zaawansowanych trików i ewolucji.
Danny cały czas stała z założonymi rękami i poważną miną, uważnie obserwując przeciwnika. Po skończonym pokazie tylko się uśmiechnęła.
Publika znów zawrzała. Sędziowie pokazali noty. Szatyn otrzymał trzy dziewiątki i jedną dziesiątkę.
  - A teraz zapraszam Danny!
W tłumie słychać było skąpe brawa kibiców Danny, których zjednała sobie podczas godzinnej jazdy oraz okrzyki Phineasa i Izabelli.
  - Dalej Danny!
  - Skop mu tyłek!
  - Powodzenia siostra - powiedział Scott i z Penny na ramionach wrócił do Phineasa, Ferba i Izabelli.
Danny wdrapała się na szczyt rampy i stanęła wyprostowana. Rozejrzał się dookoła, jak by w oczekiwaniu na coś. W końcu zaczęła swój pokaz. Wykonała każdy trik, zaprezentowany przez jej rywala, z tą różnica, że robiła to lepiej i energiczniej. W jej repertuarze, oprócz upragnionego przez Scotta Half Five, znalazły się również Drym Eleven i Ross Bady. Na koniec swojego pokazu Danny stanęła na brzegu rampy, potem nagle z zawrotną szybkością zjechała w dół. Wyskoczyła w górę, w powietrzu wykonała JK'a i wylądowała lekko na szczycie rampy.
Publiczność zaniemówiła, nawet sędziom i komentatorowi brakło słów. Pierwszy doszedł do siebie Ferb.
  - Wow... - szepnął, a jego głos potoczył się po całym parku.
Nagle wybuchał wrzawa. Wszyscy wykrzykiwali pochwały dla Danny i jej zdolności.
  - To było odlotowe! Wręcz nieziemskie!
  - Danny! Danny! Danny!
  - Myślałem, że coś takiego jest możliwe tylko w filmach!
  - Danny! Danny! Danny!
  - Jesteś niesamowita!
  - Danny! Danny! Danny!
  - Gdzie są moje buty?!
Na rampę wkroczył komentator, znany również pod nazwą Gościa w Garniaku.
  - Wow... Cóż, to było... wow... Mnie brakuje słów. Co na to sędziowie?
Odpowiedziały mu uniesione tabliczki. Dziesięć, dziesięć, dziesięć i... sto!...?
  - A więc mamy już zwycięzce! Zapraszam na scenę naszych zawodników.
Na scenę weszła Danny uśmiechając się delikatnie. Za nią wszedł Roby z szeroko otwartymi ustami i oczami.
  - Jak pewnie wszyscy się domyślają, wygrała Danny Shine!
Tłum znów za wiwatował. Danny zeszła z rampy i podeszła do brata i przyjaciół.
  - Danny, byłaś niesamowita! - wykrzyknął Phineas.
  - Totalnie! - przytaknęła mu Izabella.
  - Totalnie mega ekstra super! - dodał czerwonowłosy.
  - Nie wiedziałam, że można tak wygiąć ciało! - oznajmiła szatynka.
Ferb natomiast zdołał wydusić z siebie jedynie krótkie:
  - Wow...
  - To było odjechane! Zaskoczyłaś mnie z tym Drym Eleven i JK'em! - powiedział Scott i oddał siostrze dziobaka.
  - Grryyy... - zaterkotała Penny z uznaniem.
  - Dzięki tobie wygrałem zakład i nadal mogę grać w nogę, a tego przebrzydłego Bobyego nie zobaczymy w SkeytParku przez najbliższy rok - ucieszył się brunet.
  - Nic specjalnego - odparła skromnie Danny. - Ale spróbuj jeszcze raz zrobić coś podobnego, to mocno tego pożałujesz.
  - Spoko, już więcej nic podobnego nie zrobię. - (zrobił coś podobnego) - Obiecuje. - (nie dotrzymał obietnicy, ale o tym kiedy indziej).
Dzieci wyszły z SkeytParku i poszły oblać zwycięstwo Danny lemoniadą.
Tłum zaczął się rozchodzić. Roby nadal stał na rampie z zszokowaną miną.
  - Hej czekajcie! To ja wasz mistrzunio! - zawołał, usiłując zatrzymać swych, niegdyś, wiernych fanów.
  - A weź się zamknij! - krzyknął ktoś z rzednącego tłumu.
  - Jesteś skończony! - krzyknął ktoś inny.
  - A, tu są moje buty!
Chwile potem szatyn oberwał butem prosto w nos. Zrozpaczony chłopak zwrócił się do komentatora.
  - I co mam zrobić teraz?
  - Radził bym panu opuścić SkeytPark. Z niniejszej umowy - facet rozwinął papierowy rulonik - wynika, że przez najbliższy rok ma pan zakaz zbliżania się do SkeytParku na odległość nie mniejszą niż 200 stup. Ponad to zostanie panu odebrana deska i kask, a także koszulka i spodenki z autografem Johnyego Keya.
Robby oddał Facetowi w Garniaku deskę, kask, koszulkę i spodenki. Ze spuszczoną głową i w samej bieliźnie opuścił SkeytPark.
Recommended Literature
S
Shy!Reader x Hetalia - New Girl
You sighed. He was following you for the third time this week. You didn't know exactly who he was, but you did know that he and his twin brother were in most of your classes. He started whistling 'God Save the queen', which was weird because you knew he was American. 'Why would he be whistling my country's anthem?' you thought to yourself. You decided to figure out why. You spun around on your heel, causing your (h/c) hair to whip your face. He stopped whistling and stood still. "Hi! The name's Alfred F. Jones, and I'm the hero!" his blue eyes glittered with excitement. He grinned like an idiot and continued, "You're in a couple of my class
S
Shy!ReaderxHetalia- New Girl (England's Ending)
"_______, it's okay." That was all it took for the tears to pour down your face in even more generous amounts. It was Arthur! You turned around in his grasp and hugged back. You hadn't felt the warmth of another human being for a while. His grip tightened around you and he moved one of his hand to hold your head against himself. You could hear his heart racing as he gently placed your head against his chest. "Please, stop crying. No one thinks any worse of you for that little slip-up back there." He stroked your hair and made some 'shh-ing' sounds as the tears decreased to quiet sniffles. He placed his hands on your shoulders and pulled him
T
Tom hiddleston x reader - stupid question
Tom hiddleston x Reader one shot A/N: soooooo, I've actually written two or more loki fanfics, which I posted on tumblr. This time I decided to write a hiddleston x reader one shot. Please read the description. You don't have to right now. You can always just read it after reading this. Also, would you like more stories like this? ~~~~~~~~~ You sat back in the comfortable velvety color couch. You sigh, placing a strand of your (h/c)hair behind your ear. The room was silent for a few minutes. That was until your husband, Tom, decided to surprise you with a question he had never asked before. "Have you ever cheated on me?" You turned to him w
© 2012 - 2019 funnyFranky
No to już koniec historii 3...
Mam nadzieje, że się podobało...
Wkrótce kontynuacja :D

Jeśli chodzi o Phineasa mogę napisać, że... Nie napisze...
A co do Baljeet... A z resztą, nie ważne ;)






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Recommended Literature
S
Shy!Reader x Hetalia - New Girl
You sighed. He was following you for the third time this week. You didn't know exactly who he was, but you did know that he and his twin brother were in most of your classes. He started whistling 'God Save the queen', which was weird because you knew he was American. 'Why would he be whistling my country's anthem?' you thought to yourself. You decided to figure out why. You spun around on your heel, causing your (h/c) hair to whip your face. He stopped whistling and stood still. "Hi! The name's Alfred F. Jones, and I'm the hero!" his blue eyes glittered with excitement. He grinned like an idiot and continued, "You're in a couple of my class
S
Shy!ReaderxHetalia- New Girl (England's Ending)
"_______, it's okay." That was all it took for the tears to pour down your face in even more generous amounts. It was Arthur! You turned around in his grasp and hugged back. You hadn't felt the warmth of another human being for a while. His grip tightened around you and he moved one of his hand to hold your head against himself. You could hear his heart racing as he gently placed your head against his chest. "Please, stop crying. No one thinks any worse of you for that little slip-up back there." He stroked your hair and made some 'shh-ing' sounds as the tears decreased to quiet sniffles. He placed his hands on your shoulders and pulled him
T
Tom hiddleston x reader - stupid question
Tom hiddleston x Reader one shot A/N: soooooo, I've actually written two or more loki fanfics, which I posted on tumblr. This time I decided to write a hiddleston x reader one shot. Please read the description. You don't have to right now. You can always just read it after reading this. Also, would you like more stories like this? ~~~~~~~~~ You sat back in the comfortable velvety color couch. You sigh, placing a strand of your (h/c)hair behind your ear. The room was silent for a few minutes. That was until your husband, Tom, decided to surprise you with a question he had never asked before. "Have you ever cheated on me?" You turned to him w
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In
Comments (9)
Czeko-ladowa's avatar
Wow :iconshibeplz:

Świetne to XD
Reply  ·  
Leo22222's avatar
Leo22222|Hobbyist Traditional Artist
Brak mi słów... ostatnio robię sobie nocne maratony na opka z FiF... Twoje jest NAJLEPSZE. :hug:
Ja też jestem starym bywalcem skateparku :) Tyle, że jeżdżę na rolkach, na desce się uczę XD
Reply  ·  
funnyFranky's avatar
Wow XD wielkie dzięki ^^ Bardo mi miło :hug:
Chciałabym umieć na tym jeździć :I
Reply  ·  
SanAngle's avatar
SanAngle|Hobbyist Writer
:) Po prostu super!!!

" - Dlaczego to zrobiłeś? - zapytała niebieskookoa otrząsając się z wody.
- Bo odpłynęłaś w krainę zielonej Penny, uwielbiającej sernik z gałką muszkatołową i chomików w olbrzymich kapeluszach - wytłumaczył się brunet."
Reply  ·  
LoLisa05's avatar
LoLisa05|Student General Artist
"Gdzie są moje buty?!"
"A, tu są moje buty!" :rofl:
Reply  ·  
Isabella42's avatar
Isabella42|Hobbyist Writer
Uwielbiam twoje opowiadanie :la: Jest super mega wspaniałe i jeszcze raz super :)
Już się nie mogę doczekać co dalej :squee:
Reply  ·  
funnyFranky's avatar
Dziękuję :D
Reply  ·  
Tysia123's avatar
Tysia123|Hobbyist Digital Artist
Wow Super!!!
Już się nie mogę doczekać następnych części :la:
Reply  ·  
funnyFranky's avatar
No to dobrze bo niedługo wstawie...
W poniedziałek kontynułacja :)
Reply  ·  
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In
© 2019 DeviantArt
All Rights reserved