P
literature

PiF Story 3 Part 2 - W niepamieci

5
2
0
312 Views|1 Today
Phineas i Ferb

"W niepamięci"

Part 2

Scott oglądał właśnie drogą połowę meczu siatkówki w telewizji, gdy do drzwi rozległo się pukanie. Chłopak wstał z fotela i otworzył je. Byli to Phineas i Ferb.
Phineas stał z szerokim uśmiechem na twarzy, a Ferb z wielkim pudłem w ramionach.
  - Siemanko młodzi zdolni - powitał ich radośnie Scott. - Po cóż przybywacie?
  - Cześć Scott. My do Danny. Właśnie skończyliśmy nasz projekt i przynieśliśmy jej trochę naszych wypieków - odparł czerwonowłosy nie przestając się uśmiechać.
  - A co otworzyliście dziś cukiernie? - zapytał Scott spoglądając na pudełko z napisem COOKIES.
  - Tak, jak najbardziej - odparł Phineas nie gasząc uśmiechu.
  - Przykro mi chłopaki, Danny nie ma, wyszła gdzieś z Izą, ale wejdźcie do środka poczekacie na nią u niej w pokoju. Za raz powinna przyjść - powiedział brunet i zaprosił chłopców gestem do środka.
Scott zaprowadził ich do pokoju siostry. W pokoju na łóżku leżała Penny, wpatrując się w otwarte okno.
  - Danny nie będzie miała nic przeciwko? - zapytał czerwonowłosy z zakłopotaniem, niepewnie wchodząc do pokoju.
Nigdy nie był jeszcze w pokoju dziewczyny (Fretki nie bierzemy pod uwagę).
  - Nie - odparł Scott machając ręką. - Spokojnie Phin, Danny zawsze przyjmuje wizyty u siebie w pokoju. Mówi, że jak ktoś do niej przyjdzie to jeśli Penny jest w pokoju może tam na nią poczekać. Nie rozumiem co prawda dlaczego Penny musi być obecna, ale jest więc wy też możecie być - powiedział z uśmiechem. Phineas i Ferb patrzyli na niego zdumieni, nie za bardzo rozumiejąc o co mu chodzi. - Zostawię was na chwile samych. Zaraz do was wrócę, pójdę po coś do picia, strasznie jest dzisiaj gorąco.
Scott wyszedł zostawiając otwarte drzwi.
Ferb podszedł do łóżka, usiadł obok Penny i pogłaskał ją. Dizobaczka zaterkotała.
Phineas tymczasem rozglądał się po pokoju. Po raz pierwszy był w pokoju dziewczyny i wszystko go bardzo interesowało. Obejrzał dokładnie urządzonka stojące na szafkach. Przyjrzał się wszystkim obrazkom stojące na biurku, były to głównie zdjęcia Danny i Penny lub samej Penny, a także kilka fotografii nieba nocą i ziemi z kosmosu. Nagle czerwonowłosy dostrzegł na podłodze obok biurka coś białego. Chłopak schylił się i podniósł z podłogi znajomą ulotkę chodź nie wiedział z kąt.
  - "O.W.C.A. Dowiedziałeś się, że twój zwierzak jest tajnym Agentem?" - przeczytał na głos. - Hej, Ferb ja to znam! Tylko nie pamiętam z kąt.
Przez pamięć Phineasa przeleciały jakieś niewyraźne obrazy, ale nie mógł ich do końca poskładać w całość.
Penny spojrzała z przerażeniem na chłopaka, nie wiedziała co ma zrobić. W tym momencie do pokoju weszła Danny, w rękach trzymała tacę z lemoniadą. Phineas rozproszony pojawieniem się przyjaciółki zapomniał o trzymanej w ręce ulotce.
  - Cześć chłopcy - powitała przyjaciół stawiając tace z napojami na stoliku. - Właśnie wróciłam z wycieczki krajoznawczej. Scott powiedział, że tu czekacie. Przyniosłam wam coś do picia.
  - My też coś dla ciebie mamy - oznajmił Phineas.
Ferb wstał z łóżka, podszedł do Danny i wręczył jej pudełko z ciasteczkami.
  - Otworzyliście dziś cukiernie? Fajowo! - powiedziała brunetka na widok stosiku ciasteczek w wielu smakach.
  - Ta, mieliśmy niezłe obroty- odparł Phineas. - Szkoda, że nie przyszłaś - dodał ze smutkiem.
  - Byłam zajęta - powiedziała brunetka.
Danny wzięła ciasteczko po czym poczęstowała przyjaciół.
  - Są przepyszne! - oświadczyła biorąc drugie ciastko.
  - Ferb je specjalnie dla ciebie upiekł oznajmił Phineas.
  - Dziękuje Ferb, jesteś kochany.
Ferb nie odpowiedział.
  - Więc byłaś z Izabellą na spacerze? - zapytał czerwonowłosy.
  - Tak, poznawałam miasto. Musze przyznać że Danville jest całkiem fajne. Jak wam minął dzień?
  - W cukierni był niezły ruch. Zeszło się chyba całe miasto. Mieliśmy małe problemy, ale Vanessa nam pomogła.
  - Vanessa?
  - Tak. To znajoma Ferba. Pomogła nam wyrabiać się z zamówieniami - odparł Phineas.
  - Jaka jest ta Vanessa? - zapytała dziewczyna biorąc kolejne ciastko.
  - Vanessa jest miła, odważna i całkiem ładna - odparł Ferb. - I całkiem dobrze radzi sobie z miotaczem ognia. Powiedziała, że nauczyła się tego od taty.
  - Jej znajomość poprawnej obsługi miotacz przydała się podczas pieczenia ciastek wyjaśnił Phineas.
  -  Vanessa lubi filmy Fantazy - kontynuował Ferb. - Umówiłem się z nią do kina na premierę "Leśny miraż". Chcesz iść z nami?
  - Nie dzięki - odparła Danny pochłaniając szóste ciastko z kolei.
Na ten widok Penny zaterkotała z oburzenia w obawie, że Danny zapomni jej zostawić chodź jedno. Brunetka spojrzał na przyjaciółkę i zrezygnowała ze skosztowania siódmego ciastka.
  - Szkoda... - powiedział Ferb. Po chwili oznajmił. - Okej, my już pójdziemy. Mama dzisiaj robi kluski.
Phineas był trochę zaskoczony postanowieniem brata, zwłaszcza, że to Ferb był głównym inicjatorem tych odwiedzin, jednak wstał i razem opuścili pokój.
Danny odprowadziła chłopców do drzwi, potem wróciła do pokoju. Penny siedziała przy stoliku pałaszując ciasteczka.
  - Czemu się nie zgodziłaś? - zapytała gdy Danny zamknęła za sobą drzwi.
  - Zgodziła na co? - zapytała brunetka nie wiedząc co przyjaciółka ma na myśli.
  - Na wspólne wyjście do kina - odparła Penny z dziobem pełnym ciastek.
  - Obiecałam, że pójdę z tobą - odparła Danny wzruszając rękami i przyłączając się do sjesty. - A poza tym Ferb pójdzie tam z Vanessą. Nie chce być piątym kołem.
  - Daj spokój. Jak byś miała być piątym kołem to by cie nie zapraszał.
  - Słyszałaś co mówił Perry? On coś do niej czuje, więc pewnie chcieli by być sami. Ferb zaprosił mnie z czystej uprzejmości.
Zapadło milczenie, podczas którego dziewczyny zajadały się ciasteczkami i popijały je lemoniadą.
  - Przydało by się mleko - oznajmiła Penny i wsadziła sobie do dzioba dwudzieste ciastko.
W końcu Danny spytała.
  - Co robiłaś jak mnie nie było?
  - Spałam, ale ktoś mnie obudził...
*** *** ***   ***   ***
Phineas i Ferb wracali do domu. Phineas przez całą drogę zastanawiał się na głos co będą robić jutro. Ferb nie mógł się na niczym skupić, w końcu Phineas spytał go.
  - Czy ty mnie słuchasz?
  - Tak... Nie... Właściwie to nie.
  - Czy coś się stało?
  - Zamyśliłem się - odparł zielonowłosy drapiąc się po głowie.
  - Pewnie o Vanessie - zaczepił go Phineas szturchając w bok. - Na jej wspomnienie zawsze się rozmarzasz.
Ferb nie odpowiedział.
  - Podoba ci się prawda?
  - Kto? - zdumiał się Ferb.
  - A o kim mówiłem przed sekundą?
  - O Danny?
  - Nie, o Vanessie - oznajmił Phineas z poirytowaniem. - Ferb znowu mnie nie słuchałeś.
  - Jak myślisz dlaczego Danny nie chce z nami iść do kina? - zapytał Ferb, ignorując wyrzut brata.
  - Może nie lubi Fantazy? - odparł czerwonowłosy.
Zapadła cisza. "Może nie lubi mnie?" Pomyślał Ferb, dobrze wiedział, że Danny uwielbia Fantazy, a o filmie Leo Bernie przegadali całe dwie godziny. Danny wprost nie mogła się doczekać premiery. Po chwili Ferb zwrócił się do brata.
  - Co tak właściwie tam masz?
Czerwonowłosy spojrzał na ulotkę, którą nadal trzymał w ręku.
  - To ulotka, powinienem ją odnieść - Phineas znów spojrzał na nagłówek broszurki. - O.W.C.A.... Ta nazwa coś mi mówi.
Przez pamięć Phineasa znów przewinęły się obrazy: Perry w kapeluszu, roboty na szczycie wieżowca, baza główna i pocałunek. Phineas podniósł rękę i dotknął ust.
  - Coś się stało? - zapytał Ferb na widok Phineasa pogrążonego w transie.
  - Nie - odparł czerwonowłosy potrząsając głową. - Tylko... Coś mi się... przypomniało. To chyba jakiś sen. Wiesz jeden z tych snów, które wydają się być prawdziwe.
Phineas spojrzał jeszcze raz na ulotkę, po czym schował ją do kieszeni.
  ***   ***   ***   ***   ***
  ***   ***   ***   ***   ***
  - Co!? - wykrzyknęła Daniella z oburzeniem. Penny opowiedziała jej właśnie o wizycie nieproszonego gościa. - Balgit?! - upewniła się brunetka.
Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że ten niepozorny kujon mógł się posunąć do czegoś takiego.
  - Tak - odparła spokojnie Penny kiwając głową. - Obszukał cały pokój i przez przypadek odkrył pracownie.
  - Ja mu pokarzę włamywać się do cudzych pokoi - powiedziała zła do granic możliwości brunetka.
  - Tylko nie wygadaj mu, że ja ci to powiedziałam.
  - O to się nie martw.
  - I nie zrób mu krzywdy.
  - Tego ci nie mogę obiecać.
Danny wyszła rozgniewana z pokoju.
  - Poczekaj, powinnam ci powiedzieć coś jeszcze! - zawołała za nią dziobaczka jednak Danny nie zawróciła, a sekundę później komunikator Penny dał o sobie znać i dziobaczka musiała udać się na odprawę.
Po dziesięć minutach poszukiwań Danny udało się odnaleźć Balgita. Chłopak razem z Bufordem siedziała w parku i wymieniał się kartami.
  - Balgit! - wykrzyknęła Daniella zbliżając się do chłopaka.
Balgit drgnął rozsypując swoje karty.
  - O, Shine - odparł obojętnie.
  - Ty przebrzydły kujonie! - wykrzyknęła brunetka podchodząc na odległość kilku kroków.
  - Hej! Tylko mi wolno go tak nazywać! - zawołał Buford.
Jedno spojrzenie Danielli wystarczyło by osiłek zamilkł.
  - Albo, mów sobie jak chcesz... - burknął.
  - Nie spodziewałam się po tobie czegoś takiego - oznajmiła groźnie Danny, zakładając ręce na biodra.
  - Shine, do rzeczy. Nie mam całego dnia - oświadczył Balgit.
  - Nie nauczyli cię w tej twojej szkole, że nie ładnie jest się włamywać i grzebać w cudzych rzeczach!? - zapytała Danny.
Oczy Balgita powiększyły się ze zdziwienia i strachu.
  - Nie mam pojęcia o czym ty do mnie mówisz - odparł szatyn lekko podenerwowany.
  - Ty już dobrze wiesz.
Danny podeszła do chłopaka, stanęła z nim twarzą w twarz i powiedziała groźnym szeptem.
  - Uprzedzam cię Balgit, jeśli powiesz komukolwiek o tym co tam widziałeś to gorzko tego pożałujesz. Dla twojego własnego bezpieczeństwa radziła bym ci o wszystkim zapomnieć.
Balgit przełknął głośno ślinę, ale trzymał się dzielnie.
  - Teraz znam twój sekret - oświadczył. - Wiem o tobie wszystko. Wiem kim jesteś naprawdę.
  - Nic o mnie nie wiesz, a jeśli jeszcze raz "spróbujesz" się dowiedzieć to...
  - To co?
Minutę później Balgit wisiał na gałęzi drzewa powieszony za swoje gatki.
  - To to i jeszcze więcej - odparła Daniella i odeszła.
  - Chyba się zakochałem - wyszeptał Buford będąc pod wrażeniem umiejętności brunetki.
  - Może byś mi pomógł!? - zawołał Balgit szamocąc się na gałęzi.
  - Toś się wpakował - oznajmił brunet ignorując wołanie o pomoc. - Pierwszy raz widziałem żeby jakaś dziewczyna tak zręcznie zawiesiła kujona za gacie. Jestem pod wrażeniem.
  - To może jej to powiesz? - powiedział sarkastycznie wisielec.
  - Okej.
Buford już miał odejść, gdy Balgit krzyknął w obawie że przyjaciel o nim zapomniał.
  - Ej, ale najpierw mi pomóż!
  - Nie, masz kare. Nie wiesz, że nieładnie jest się włamywać?
  - Pomogłeś mi w tym. Ciesz się, że nie powiedziałem o tym Shine.
Buford ulitowawszy się nad kolegą, ściągnął go z drzewa, potem oboje udali się we własnym kierunku.
© 2012 - 2019 funnyFranky
Pozostawiam to skromne opowiadanie bez komętarza...






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In
Comments (5)
Raity-Emka's avatar
Super masz opowiadania :-)
Reply  ·  
funnyFranky's avatar
Jejciu ^^ Wielkie dzięki za miłe słowa i czytanie XD
Reply  ·  
LoLisa05's avatar
LoLisa05|Student General Artist
Mam ochotę narysować Danny, kiedy tak groźnie szepce :XD:
Reply  ·  
funnyFranky's avatar
Fajnie by było.! :)
Reply  ·  
LoLisa05's avatar
LoLisa05|Student General Artist
Yay c:
Reply  ·  
©2019 DeviantArt
All Rights reserved