Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb STORY (digital) by funnyFranky

"Przygody Agenta Spika"

Part 5




- Panie i jeżu - zaczęła oficjalnie Nazz. - Pewnie zastanawiacie się dlaczego was tu zgromadziłam i co robi tu ten kokos - Nazz wskazała na kokos leżący na szafce nocnej.
- Kokos jest zasadniczo mój - oznajmiła cicho Daniella. - Miałam go wykorzystać do eksperymentu kiedy wparowałaś do mojego pokoju.
- Choć jedna tajemnica się wyjaśniła - odezwała się Ivette.
- Wracając - kontynuowała Jefferson. - Jesteście tu ponieważ łączy nas wspólny cel. ZEMSTA! Zemsta na dwóch najźlejszych szkolnych udrękach. Przebrzydłej żmii i jej przyjaciółeczki blond flądrze.
Było około piętnastej.Szóstka dziewczyn, dziobak i jeż, znajdowali się w pokoju Danielli Shine. Nazz stwierdziła, że będzie to najlepsze miejsce na ich tymczasową "vendettówkę". Zaraz po skończonych lekcjach, zebrała wybraną przez siebie wcześniej ekipę i udała się do domu niczego nieświadomej Danielli. Nazz oczywiście nie uznała za konieczne informować gospodynię.
Piątka z dziewczyn zajmowała wszelkie dostępne w pokoju siedziska, a Nazz stała naprzeciw nich przed mini szkolą tablicą ze wskaźnikiem w ręku, wyglądając niczym rasowy generał.
- Dzięki tajnej bazie danych, którą posiada Sophie - Nazz wskazała na uśmiechniętą szeroko, czarnowłosą dziewczynkę. - Oraz zwiadowi przeprowadzonemu przez Sophie - tym razem niebieskowłosa, pokazała na blondynkę siedzącą tuż obok pierwszej Sophie. - Udało mi się pozyskać informacje niezbędne do zaplanowania zemsty idealnej.
- Więc co to za plan? - dopytywała się zniecierpliwiona Ivette.
Jej niechęć do Stephanie pogłębiała się z każdym dniem, przez co miał trudności z zasypianiem. Więc im szybciej wcielą plan Nazz, jaki by nie był, w życie tym szybciej zdoła przespać noc.
- Spokojnie towarzyszu. Wszystko po kolei.
- Ze zgromadzonych informacji dowiedziałam się, że tym co łączy obie zołzy, poza byciem zołzami, jest przynależność do tak zwanego zastępu Ogników 46485. - Nazz przykleiła na tablicę zdjęcie zastępu, zrobione najprawdopodobniej z ukrycia, po czym pacnęła w nie wskaźnikiem. - Dziękuję Sophie za materiały źródłowe.
- Nie ma sprawy.
- Ów zastęp, jest dla nich bardzo ważny, można by powiedzieć, że najważniejszy. A istotną rolę w ich Ognikowej egzystencji odkrywa coroczna Bitwa Zastępów, którą oczywiście wygrywają. Mój plan jest prosty. Zmusimy je do rozwiązania ich zastępu.
- Niby jak?
- Kilka godzin temu założyłam własny Zastęp Ogników numer 22107, którego jesteście członkiniami. Za kilka dni weźmiemy udział w Bitwie Ogników, gdzie założę się z liderką zastępu 46485. Jeśli ich zastęp wygra, odejdę ze szkoły, jeśli natomiast NIE WYGRA one rozwiązują zastęp. Blond flądrę z manią wygrywania łatwo podpuścimy, a że jest słowna możemy być pewne, że dotrzyma stron zakładu. Natomiast żmija z chęcią zaryzykuje nawet własne paznokietki by pozbyć się mnie z jej wybiegu.
- Zwariowałaś? - odezwała się Ivette. - Przecież nie zdołamy z nimi wygrać!
- Po priomo nie zwariowałam, jestem po prostu genialna.
- Proczadzikowa rzekłabym - odezwała się blond Sophie.
- Dokładnie. Po sekundo wcale nie musimy wygrać. Wystarczy, że nie dopuścimy do ich zwycięstwa.
- To nawet może się udać - odezwała się Daniella. - Mamy ponad 60% szans na wygranie zakładu.
- Tak, a z tego co wiem zastęp Izabelli, który świetnie znamy, jest niewiele gorszy od 46485. Z naszą pomocą, na bank pokonają Stephanie i jej bandę. To jak wchodzicie w to?
- Jasne! - wykrzyknęły zgodnie Sofijje.
Pozostała trójka popatrzyła po sobie.
- Tak! - wykrzyknęła zdecydowanie Ivette wstając z fotela. - Zrobię wszystko by przygasić nieco uśmiech tej blond...
- Flądrze - podpowiedziała jedna z Sophie siedzących na łóżku Danielli.
- Dokładnie!
- Ja też, nie dopuszczę by Paulin bez przerwy się panoszyła. Niech choć raz zasmakuje upokorzenia, które muszę przez nią znosić - oznajmiła Wendy z groźnym wyrazem twarzy.
- A ty Danny? - Nazz zwróciła się do siedzącej na drugim fotelu szatynki. - Jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie?
- Czy vendettówka musi być w moim pokoju.
- Masz jeża obronnego, więc tak.
- Ja osobiście do tych dziewczyn nic nie mam, nawet ich specjalnie nie znam.
- Okaż odrobinę solidarności!
- Ale...
- Danny! Zrób to dla mnie - Ivette zrobiła słodkie oczka. Była w tym prawie tak dobra jak sama Izabella.
- Och, dobrze. Niech będzie.
- TAK! - zawoła Nazz z radością. - Ten plan nie może nie wypalić. Pamiętajmy tylko, by za wszelką cenę, nie dopuścić do zwycięstwa 46485.
Dziewczynki zaczęły się opuszczać pokój.
- Danny zostań chwilę dłużej - zwróciła się do niebieskookiej, zielonooka.
- Nigdzie się nie wybieram, to mój pokój.
- Chciałabym z tobą porozmawiać na osobności - kontynuowała poważnie Nazz, jakby niedosłyszała uwagi dziewczyny.
Gdy tylko ostatnia z członkiń zastępu 22107 opuściła pokój Danielli, Nazz przeszła do konkretów. Padła przed nią na kolana, chwyciła za koszulkę i ze łzami w oczach zaczęła:
- Dlaczego!? Dlaczego nie zgodziłaś się zostać dziewczyną Ferbmastera!? Czy to to przez niego? Oczywiście że tak, ale wybacz mu! Bylibyście cudowną parą. Przecież nie shippujemy was bezpodstawnie!
- Nazz u-uspokój się - wyjąkała Shine z lękiem, po czym pomogła dwunastolatce wstać. - Dlaczego tak ci zależy, żebym była z Ferbem? Myślałam, że się nie znosicie.
- Nasze relacje są skomplikowane - odparła dziewczyna, a na jej twarz wrócił uśmiech. - Ale wy wyraźnie czujecie do siebie chemię! Widzisz przed wiekami... - w tym momencie Nazz zaczęła opowiadać iście porywającą legendę, o tym jak dwoje zakochanych zostało rozdzielonych przez wredną czarownicę. Wiedźma przeklęła parę i od tej pory w żadnym życiu nie mogą zaznać szczęścia w miłości. - Dlatego musicie być razem! By przełamać klątwę!
Daniella, Penny i Spik wgapiali się w niebieskowłosą zszokowani.
- Okej... - zaczęła wolno brązowowłosa. - Powiedzmy, że jeśli nawet ta legenda nie jest wyssaną z palca bujdą wymyśloną na poczekaniu, to co ona ma do mnie i Ferba?
- No bo to wy!
- Nie to że Ci nie wierzę Nazz, ale Ci nie wierzę.
- Ech. Nie musisz mi wierzyć, kiedyś sama się przekonasz. Powiedz mi chociaż, dlaczego nie chcesz być z Ferbem? - zapytała Nazz już całkowicie poważnie.
- No bo... - Daniella spuściła wzrok.
Dziewczyna westchnęła ciężko. Im szybciej to z siebie wydusi, tym szybciej Nazz da jej spokój.
- Pewna osoba doradziła mi, bym odpuściła sobie Ferba. Że nie jest on odpowiednim kandydatem na chłopaka i że lubi zmieniać dziewczyny.
- Pewna osoba? - powtórzyła Nazz, podejrzewając kogo dziewczyna ma na myśli. - I ty uwierzyłaś PEWNEJ OSOBIE, że twój najlepszy PRZYJACIEL to obłudny kobieciarz?
Danny zamrugała zdezorientowana na słowa niebieskowłosej.
- Słuchaj, jeśli masz takie zdanie na temat osoby którą całkiem nieźle znasz, tylko dlatego że pewna osoba ci tak powiedziała, która swoją drogą nazywa się zapewne Paulin Heller, królowa fałszu i ladactwa, to chyba myliłam się co do twojej osoby.
- Ale... Dlaczego miałaby kłamać? - zdumiała się Shine.
- Eeee... Czy jej tytuł nic ci nie mówi? Jest po prostu wredną zołzą. Nie lubi żadnej mojej przyjaciółki, a ponieważ ty zaliczasz się do tych najbliższych, musi cię po stokroć nie znosić. Danny, musisz zrozumieć, że niektórym ludziom nie można ufać. Moim zdaniem powinnaś przeprosić Ferba, za te podejrzenia. Uwierz mi, nie jest to typ podrywacz.
- Chyba masz rację - wyszeptała Daniella.
- Nie chyba, tylko na pewno. Chodź, pójdziemy razem do chłopaków.
- Wiesz... Ja teraz nie mogę, ale wpadnę później.
- Jak chcesz, ja lecę - po tych słowach Niebieska opuściła pokój przyjaciółki.
Danny westchnęła cicho.
- No - odezwała się Penny. - W końcu ktoś przemówił ci do rozumu.
- Ferb się na mnie obrazi, że uwierzyłam w takie historie na jego temat.
- I się nie dziwię - prychnęła dziobaczka moszcząc się na łóżku. - Ale spoko, kocha cię więc mu przejdzie.


Ferb siedział w swoim pokoju i z zawziętością notował coś w zeszycie.
- Co robisz braciak? - zapytał czerwonowłosy wchodząc do pomieszczenia.
- Spisuję listę moich wrogów.
- Co? Po co ci? W ogóle ty masz wrogów?
- Wychodzi na to, że tak. Ktoś nakłamał o mnie Danielli i przez to nie chce być moją dziewczyną. Chcę go znaleźć i kazać mu to odkręcić.
Phineas podszedł do brata i zajrzał mu przez ramię.
- Irving jest twoim wrogiem?
- Chyba podoba mu się Dani, więc tak - odparł zielonowłosy nie odrywając się od swojej listy.
- A kto to "Ten blondyn"?
- Ten blondyn, który kręci się koło Danny. Są razem w klasie.
- Artur?
- O właśnie! - Ferb prędko dopisał obok "Ten blondyn" imię "Artur".
- Jej, ale z ciebie zazdrośnik - mruknął czerwonowłosy. - Dlaczego Nazz pojawia się na twojej liście trzy razy?
- Pięć. Ją muszę specjalnie wziąć pod uwagę.
- Chyba przeginasz Ferb - oznajmił Flynn siadając na łóżku.
- Dlaczego tak uważasz? - zdumiał się Ferb spoglądając na brata i przestając na chwilę notować.
- Bo rozumiem, że można być zazdrosnym, ale to co ty robisz podpada po paranoje? Poza tym, Nazz jest jaka jest, ale nigdy by nie nakłamała o tobie nikomu. W końcu jesteście przyjaciółmi. Jeszcze powiedz, że mnie tam wpisałeś.
- Nieee - wymamrotał niepewnie Fletcher.
- Wpisałeś - oznajmił Phineas z rozbawieniem.
- Bo... Ech, masz rację - Ferb wydarł kartkę z zeszytu i zgniótł ją. - Zachowuję się jak niespełna rozumu. To wszystko przez to, że bardzo mi zależy, żeby nie myślała o mnie źle.
- To zrozumiałe, ale swoim marnym śledztwem nic nie osiągniesz. Po prostu z nią pogadaj, wytłumacz że osoba która jej to powiedziała kłamała. Jeśli chcesz, to mogę się za tobą wstawić.
- Dzięki bracki. Swoją drogą, serio gdzie jest Perry? Nie widziałem go już dobre kilka dni.
- Nie mówiłem ci? Dostaliśmy talon na dziobakowe spa. Wysłałem Perry na tygodniowe wakacje.
- Wow. Takiemu dziobakowi to dobrze, pewnie teraz wypoczywa gdzieś na brzegu jakiegoś wodopoju.
Chłopcy rozmarzyli się, Ferb jednak natychmiast wrócił na ziemię.
- A tobie co doskwiera? - zwrócił się do brata. - Od wczoraj chodzisz struty.
Czerwonowłosy westchnął ciężko.
- Niech zgadnę, chodzi o Izabellę?
Phineas natychmiast poczerwieniał.
- Buford chyba miał rację. Podoba jej się ten cały Simon.
- A tobie to przeszkadza, bo... - dopytywał się zielonowłosy z nadzieją, że jego brat w końcu przyzna się do swoich uczuć.
Phineas jednak milczał.
- Phineas dlaczego chodzisz z Paulin, skoro kochasz się w Izabelli? - zapytał w końcu wprost Fletcher.
- C-co? - Phineas poczerwieniał jeszcze bardziej. - Dlaczego uważasz, że ja...
- Djego Montoja coś ci mówi?
- Bałwan.
- Serio, twój tegoroczny wyskok tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że co najmniej ją kochasz.
- Ale... To niedobrze. MY się przyjaźnimy. Nie zniszczę przyjaźni bezsensownym wyznaniem.
- Bezsensownym? - zdumiał się Ferb. - Czy to nie ty doradzałeś mi bym powiedział Danielli co do niej czuję? A teraz stwierdzasz, że sam tego nie zrobisz bo to zniszczy waszą przyjaźń? To hipokryzja Phineas.
- To strach Ferb. Strach przed przekroczeniem granicy, spoza której nie ma odwrotu.


Daniella po kilku godzinach zwlekania w końcu odważyła się udać do swojego przyjaciela, by wyjaśnić mu całą sytuację i przeprosić. Dziewczyna stanęła przed drzwiami wejściowymi domu rodziny Flynn-Fletcher i nacisnęła dzwonek. Otworzyła jej Fretka.
- Cześć Danny. Powiedz bratu, żeby przestał mi wysyłać memy Fretka-Facetka.
- Sama nie możesz?
- Na moje wołania nie reaguję.
- W takim razie spróbuję coś z tym zrobić.
- Byłabym wdzięczna. Do Ferba?
Danny krótko skinęła głową.
- Wejdź.
Danny weszła do mieszkania. Rudowłosa poprowadziła ją korytarzem do salonu. Ferb siedział razem z bratem oglądając telewizję.
- Matołku.
- Co jest? - odezwał się Phineas.
- Nie ty, ten drugi. Daniella do ciebie przyszła.
Ferb natychmiast poderwał się z kanapy i ruszył ku brązowowłosej.
- Cześć. Przyszłaś. Nie spodziewałem się. Ale to fajnie, chciałem z tobą pogadać. Może pójdziemy do mnie?
- W porządku.
- To oni są razem czy nie? - zwróciła się do brata piętnastolatka przysiadając obok, gdy tylko Daniella i Ferb zniknęli im z oczu.
- No teraz już chyba będą - odparł Phineas przerzucając kanał. - Ale z nimi nic nigdy nie wiadomo.
Zielonowłosy poprowadził przyjaciółkę do swojego pokoju.
- Więc... - zaczął niepewnie gdy byli już w środku. Daniella jednak natychmiast mu przerwała.
- Przepraszam. Przepraszam. Masz prawo być na mnie zły, że uwierzyłam tej całej Paulin.
- Paulin?
- Nie powinnam była. W końcu jesteś moim najlepszym przyjacielem i znam cię dłużej niż ją. Ufam ci, a ślepo zawierzyłam nieznajomej. Przepraszam. Nazz mi wszystko wytłumaczyła, miała rację.
- Nazz?
- Zachowałam się głupio. Przepraszam. Ja powinnam była sama zdać sobie z tego sprawę, a nie dopiero po tak długim czasie. I jeszcze za to że cię wyśmiałam. Przepraszam. W sumie nie ciebie tylko ten pomysł, żebyśmy byli razem. Który swoją drogą tak naprawdę mnie nie bawi. Podoba mi się. To znaczy, chciałabym być twoją dziewczyną. Choć ty pewnie już nie chcesz. Po co ci dziewczyna która ci nie ufa...
W tym momencie, potok słów Danielli został stłumiony przez zielonowłosego, który pocałował Shine w usta.


Nastał długo wyczekiwany przez Nazz dzień, który dziewczyna zwykła nazywać dniem sądu. Zastęp 22107 znajdował się na olbrzymim polu namiotowym. Prócz nich było tu jeszcze kilkanaście innych zastępów w tym zastęp 46485 oraz 46321, czyli zastęp Stephanie Winner i Izabelli Garcia-Shapiro.
Dziewczyny z zastępu Nazz przyjechały tu jako ostatnie, więc podczas gdy inne harcerki zajęte były zacieśnianiem relacji, one dopiero rozkładały swoje namioty. Był to strategiczny ruch ze strony młodej Jefferson, chciała mieć pewność, że ich przybycie nie ujdzie uwadze znienawidzonym przez nią Paulin i Steph. I w istocie, nie uszło.
- Ja chyba śnię - wyszeptała Paulin do stojącej obok Natalie, przyglądając się Sofijom usiłującym rozłożyć wspólnie namiot. - Co te ofiary losu tu robią?
- Od kiedy Zośki należą do Ogników? - zdumiała się blondynka. - I jeszcze Arandano?
Do Sophi i Sophie podeszła Ivette by pomóc im w walce z namiotem.
- Stephanie musi to zobaczyć. Hey Steph!
Z namiotu wynurzyła się blond włosa głowa panny Winner. Dziewczyna spojrzała zdumiona na czarnowłosą.
- Co jest Paulin?
- Spójrz kto w tym roku bierze udział w bitwie zastępów - oznajmiła wskazując na trójkę dziewczyn znajdujących się tuż przed nimi.
Stephanie wyczołgała się z namiotu i przyjrzała uważnie dziewczyną wskazanym przez jej przyjaciółkę.
- Czy to...
- Aha.


Była sobota. Po całym tygodniu ciężkich zajęć bracia Flynn-Fletcher w końcu mogli odetchnąć.
Oboje leżeli wygodnie pod drzewem, zastanawiając się co dziś zrobić.
- Jakoś tu ciszej, niż zwykle - zauważył Phineas. - Jakby czegoś brakowało.
- Nie ma dziewczyn - odparł Ferb. - To przez to.
- Ciekawe gdzie je wszystkie wcięło.
- Pojechały na obóz ognikowy - oznajmił Buford pojawiając się w ogródku.
- Chwila. Wszystkie? - zdumiał się Ferb.
- Aha.
- Nazz i Dani też?
- No przecież mówię.
- Od kiedy one są w ognikach?
- Od tygodnia. Ale spoko, Nazz mówi, że to na chwilę.


- Nie - zawołała Ivette zabierając Sophie Willis młotek z ręki. - Do ziemi wbijasz śledzie. Te plastikowe rurki posłużą jako stelaż do namiotu - oznajmiła.
- Czemu będziemy wbijać ryby do ziemi? - zdumiała się Sophie Adventure.
- Śledzie to nie ryby, to te metalowe kołki.
- A! Myślałam, że będziemy nimi zabijać wampiry.
- Tu są wampiry!? - ucieszyła się szczerze Sophie W.
- Nie, ale są wiedźmy - oznajmiła Iv, zerkając kątem oka za siebie. - A jedna nawet się zbliża.
W tym momencie do trójki strudzonych konstruktorów, podeszła Stephanie wraz z Paulin i Natalie.
- Czy mi się wydaje Paulin, czy do Ogników przyjmują już najgorsze jednokomórkowce?
- Kogo masz na myśli Steph? - zapytała Ivette odwracając się ku blondynce.
- Jedynie ciebie i twoje... przyjaciółeczki - oznajmiła Winner zerkając na uśmiechnięte szeroko Sofije.
- Przez takie jak wy, reputacja Ogników podupada - oznajmiła Paulin zakładając ręce na piersi.
- Królowa lasu się odezwała - mruknęła Arandano.
- Schlebiasz mi - odparła Heller ze złośliwym uśmieszkiem.
- Co się tu dzieje?
Na to pytanie Paulin, Stephanie i Nati odwróciły się. Stała przed nimi Nazz z szerokim uśmiechem na ustach. Nieco za nią ustawione były Dani i Wendy.
- Nazz- warknęła Paulin. Z jej twarzy zniknął złośliwy uśmiech i pojawił się wyraz najprawdziwszego obrzydzenia.
- Paulin! - wykrzyknęła Nazz nadal szczerze się uśmiechając. - Nie zauważyłam cię, twoje ego mi zasłoniło. Do twarzy Ci z tą miną.
- Jak zawsze cięta riposta - mruknęła czarnowłosa z dezaprobatą. - Co tu robisz?
- Wiesz, jest mój zastęp więc i liderki nie mogło zabraknąć.
- Więc ty dowodzisz tą zgrają? Dlaczego mnie to nie dziwi.
- Co was sprowadza na rywalizację zastępów? - zapytała Steph.
- Cóż, jesteśmy zastępem, chcemy rywalizować, więc oto jesteśmy.
- Po co? Nie macie najmniejszych szans z żadnym z zastępów, o naszym nie wspominając.
- Czyżby? Jesteście, aż takie świetne?
- Niepokonane od czterech lat - oznajmiła blondynka z dumą.
- Pewna siebie jesteś. Porozmawiajmy jak liderka z liderką - Nazz podeszła do Stephanie i objęła ja ramieniem. - Mam propozycje. Co powiesz na mały zakładzik?
Kilka chwil później liderki obu grup trzymały się za dłonie.
- Czyli ustalone! - ucieszyła się Niebieska. - Jeśli wygracie zmieniam szkołę, jeśli nie rozwiązujecie zastęp.
- Zgoda - mruknęła blondynka przez zaciśnięte zęby.
Stawka była wysoka, ale w końcu Steph była pewna ich zwycięstwa. Tak pewna, że nie wyczuła nadciągającego niebezpieczeństwa.
- Świetnie! To teraz spiszemy umowę - oznajmiła niebieskowłosa wskazując na Daniellę i Wendy, które trzymały już gotowe egzemplarze umów i długopisy, by obie strony mogły je podpisać.


- Więc... Co planujecie na dziś? - zapytał w końcu Baljeet.
Od dobrej godziny zasiadał wspólnie z Bufordem, Phineasem i Ferbem pod ich drzewem, delektując się ogólnym spokojem.
- Zróbmy sobie męski dzień - zaproponował Bamber. - Wiecie, samochody i wybuchy. To co robią prawdziwi faceci, bez dziewczyn. Chodźmy gdzieś i coś rozwalmy!


Steph wyczołgała się z błota i popatrzała z wściekłością przed siebie. Liderka zastępu 46231 biegła już ku mecie. Przez te ofiary z zastępu 22107, zastęp Stephanie stracił masę czasu.
Nazz wraz ze swym zastępem, na każdym kroku starała się uniemożliwić zwycięstwo zastępowi Steph. To ciskając w jego członkinie szyszką. To rzucając kąśliwą uwagę i wszczynając kłótnie z Paulin, lub podpowiadając zastępowi Izabelli, który to głównie dzięki wsparciu 22107 tak bardzo wysunął się na prowadzenie.
Steph nie rozumiała co takiego te ameby chcą osiągnąć. Przecież tak nie wygrają bitwy.
Blondynka zacisnęła zęby i z całych sił pognała za swą rywalką. Nie zamierzała tego przegrać.
Niestety przewaga Izabelli była zbyt duża. Dziewczyna dobiegła do mety nim Winner zdołała ją dogonić.
Na mecie czekał już na nią cały jej zastęp.
- Cóż w tym roku nam nie wyszło - usiłowała pocieszyć zdyszaną przyjaciółkę Klarisa. - Odegramy się za rok.
- Nie wydaje mi się - odezwała się Nazz pojawiając się z całym swym zastępem.
- Co masz przez to na myśli? - zdumiała się Winner.
- Według stron naszego zakładu, wasz zastęp musi zostać rozwiązany i już nigdy więcej nie zostanie reaktywowany - oznajmiła pewnie niebieskowłosa, pokazując umowę którą jakiś czas temu spisali.
- Co ty gadasz? Zakład mówił, że rozwiązujemy zastęp jeśli wygracie...
- Nie, nie, nie, nie. Nie. Zakład mówił, że rozwiązujecie zastęp jeśli wy nie wygracie. Spójrz sobie. Nie wygrałyście. Wasz zastęp oficjalnie przestaje istnieć.
Stephanie i pozostałe członkinie jej zastępu, choć teraz już chyba, byłego zastępu, zamurowało. Więc o to im chodziło. Nie chciały wygrać bitwy, chciały wygrać zakład.
- Ale - wyjąkała Paulin. Nie wierzyła, że dała się nabrać swojej największej nemezis. - Jak ty.
- Zamknij buzię żabciu - zwróciła się do niej Niebieska. - Bo połkniesz muchę. Teraz wybaczcie, ale wraz z moimi ludźmi muszę uczcić waszą porażkę.


Daniella weszła do pokoju zrzucając z siebie ciężki plecak, już miała rzucić się na łóżko, gdy uświadomiła sobie, że ktoś je zajmuje.
Na samym jego środku leżał rozwalony Perry, chyba spał bo słychać było ciche pochrapywanie. Obok niego siedziała Penny, czytając jakieś stare wydanie Przygód Agenta Spika.
- Cześć Danny, jak tam? Złowieszczy plan Nazz na upokorzenie waszych wrogów się powiódł?
- Tak. Całkiem nieźle wyszło. Ich miny na końcu były przekomiczne. Widzę że Perry już wrócił - zauważyła brązowowłosa wskazując na śpiącego dziobaka.
- Tak, jak tylko wróciliśmy z lotniska upadł na łóżko i od tamtej pory ani drgnął. To było dziesięć godzin temu.
- A jak tam rozstanie ze Spikiem?
- Były łzy i skomlenia - przyznała szczerze Penny. - Pinky naprawdę to przeżył. Spik musiał go błagać by puścił go do samolotu. Ale cieszę się, że Perry już wrócił. Brakowało mi go. Tylko mu tego nie mów, bo będzie się puszył. Niech żyje w nieświadomości.
- Wszystko słyszałem - mruknął zaspany Agent P. W odpowiedzi Penny zdzieliła mu gazeta prosto w głowę.


Była sobota 30 października, godzina 7:32 rano. Wcześnie, zdecydowanie za wcześnie dla nocnego marka jakim jest Daniella. Brązowowłosa do końca życia zapamięta dzień, w którym obudzono ją o tak wczesnej porze w tak brutalny sposób.
Dzwonek do drzwi dawał o sobie znać już od dobrych dziesięciu minut. Daniella zakrywała z zawzięciem uszy poduszką w nadziei, że niespodziewany gość wreszcie sobie pójdzie. Na próżne jednak. W końcu dała za wygraną. Zwlokła się z łóżka w swej ulubionej piżamie w gwiazdki i z burzą nieuczesanych włosów, poszła otworzyć. Oczywiście na reakcje pozostałych domowników nie miała co liczyć.
Jej mama spała od lat z zatyczkami w uszach, które tłumiły donośne chrapanie jej męża. Tymczasem charczenie pana Shine, skutecznie zakłócało odgłosy dobiegające z otoczenia. Mężczyzna mógł się cieszyć spokojnym snem, póki ktoś go nie spoliczkował. Sen Scotta natomiast był tak twardy, że przespałby wybuch bomby nuklearnej. Więc chyba oczywistym jest, że mały, nieszkodliwy dzwonek nie robił na nich najmniejszego wrażenia.
Daniella zatrzymała się przed drzwiami i z zamachem otworzyła je.
Stała w nich osoba, której najmniej mogła się spodziewać - Irving Du Bois. Chłopak uśmiechał się szeroko, a pod pachą ściskał niewielką paczuszkę.
- Cześć Danny, ja na szkolenie.
- Sz-kolenie? - wyjąkała dziewczyna zaspanym głosem. - Jakie szkolenie?
- O.W.C.A! - zwołał uradowany okularnik. - Jestem twoim podopiecznym.
- Ty? - zdumiała się dziewczyna. W odpowiedzi chłopak entuzjastycznie pokiwał głową, przez co o mało nie spadły mu okulary. - Czy podopieczni nie mieli się u nas zjawić w październiku? - zapytała dziewczyna drapiąc po głowie.
- Pierwsza wizyta miała być w ostatni weekend września. Nie przekazano ci?
- Jakoś nie - mruknęła Shine.
- O... Cóż... Zatem już wiesz! Mogę wejść?
- Ale że teraz? Jeszcze się nie ubrałam nawet, nie zjadłam śniadania, nie umyłam zębów...
- Nie szkodzi, zaczekam - oznajmił pewnie Irving i wszedł do mieszkania. Daniella chcąc nie chcąc, zamknęła za nim drzwi. - A i jeszcze jedno. Mam paczkę dla Agentki P. Przyszła wczoraj wieczorem, na adres Agencji. Prosto z Pekinu.
Du Bois podał paczkę niebieskookiej. Nim ta jednak zdążyła choćby ją dotknąć, znikąd pojawiła się Penny. Jednym zwinnym skokiem przechwyciła paczkę, niczym wzorowy rugbista piłkę i z krótkim "Moje!", pognała do pokoju Danielli.
Dziobaczka usadowiła się na środku pokoju i bezceremonialnie rozpakowała paczkę, rozrzucając przy tym szary papier na wszystkie strony.
Na wierzchu leżał list, w białej kopercie, a zaraz pod nim...
Najnowsze wydanie "Przygód Agenta Spika"! Jednak nie to było najbardziej zdumiewające. W największy szok, mieszany z ekscytacją i radością, wprawiła dziobaczkę okładka i olbrzymi seledynowy napis na niej. Okładka przedstawiała olbrzymi rysunek Spika przybijającego żółwika z nią samą! Tymczasem napis głosił "Przygody Agenta Spika i Penny Dziobak - Hipokryzja Panią Zamętu".
Pennylin wybałuszyła szeroko oczy i zaczęła piszczeć z radości.
Gdy w końcu zdołała opanować swój zachwyt, sięgnęła po porzucony wcześniej list. Babskie pismo Spika głosiło:

Droga Penny.
Jako pierwsza w całych Chinach - ba na całym świecie - masz możliwość przeczytania najnowszych "Przygód Agenta Spika i Penny Dziobak". Specjalnie dla ciebie wydanych w języku angielskim.
Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że to jakoś poprawi mnie w twoich oczach.
Naprawdę bardzo mi przykro, że zawiodłem twoje oczekiwania. Jednak chcę żebyś wiedziała, że teraz ty jesteś moją idolką.

Spike


- Co tam dostałaś Penny? - zapytała Daniella wchodząc do pokoju.
- Nic specjalnego - odparła dziobaczka, przyciskając list do piersi.
O luju, skończyłam. Po dwóch latach w końcu skończyłam PAS. Kiedy kolejne Story - nie wiem.
Bardzo ogromnie dziękuję PaulinaKP i Candace07 które, co chwila pytały kiedy kolejna cześć i goniły do pisania. Widzicie, w końcu wasze wołania przyniosły rezultaty - błagam nie róbcie tego więcej. Jest czwarta, jestem zmęczona. Nie wiem co pisać więcej. Starałam się to przyspieszyć jak mogłam, stąd te przeskoki czasowe.

Jeśli chodzi o zakończenie z tym listem był to genialny pomysł Pauliny, za który ogromnie jej dzieczynię.

Jeszcze raz, ogromnie wam dziękuję za wszystko sis. Nie ma to jak wasza motywacja.
Dziękuję też wszytki osobą które czytają moje fiki i pozdrawiam serdecznie.






Ivette Arandano and Artur belongs to SnowDaisy2
Stephanie Winner and Klarisa Windy belongs to PaulinaKP
Sophie Adventure belongs to Candace07
Sophie Willis belongs to Martiz2000
"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine, Pennylin 'Penny' Miss Platypus, Nazz Jefferson, Malcolm Morgan, Paulin Heller and Agent Spikley Perwers belongs to me
Add a Comment:
 
:iconcandace07:
Candace07 Featured By Owner Oct 31, 2016   Filmographer
OMAJGAD, NARESZCIE! <333 JESTEM Z CIEBIE TAKA DUMNA, SIS! :heart:
"Po priomo nie zwariowałam, jestem po prostu genialna." ~ nie mam wątpliwości 8D
Jejku, Nazz jest taka proczadzikowa! :love:
"
- Danny zostań chwilę dłużej - zwróciła się do niebieskookiej, zielonooka.
- Nigdzie się nie wybieram, to mój pokój." ~ niby już wysyłałaś mi ten fragment, ale on nie przestaje mnie śmieszyć :XD:
"
- Dlaczego!? Dlaczego nie zgodziłaś się zostać dziewczyną Ferbmastera!? Czy to to przez niego? Oczywiście że tak, ale wybacz mu! Bylibyście cudowną parą. Przecież nie shippujemy was bezpodstawnie!" ~ kocham Nazz tak bardzo! :love:
"
- Eeee... Czy jej tytuł nic ci nie mówi? Jest po prostu wredną zołzą. Nie lubi żadnej mojej przyjaciółki, a ponieważ ty zaliczasz się do tych najbliższych, musi cię po stokroć nie znosić. Danny, musisz zrozumieć, że niektórym ludziom nie można ufać. Moim zdaniem powinnaś przeprosić Ferba, za te podejrzenia. Uwierz mi, nie jest to typ podrywacz." ~ oj Nazz, Nazz, Nazz.. Powinnaś przeczytać WPŻ :XD:
"- A kto to "Ten blondyn"?
- Ten blondyn, który kręci się koło Danny. Są razem w klasie.
- Artur?
- O właśnie! - Ferb prędko dopisał obok "Ten blondyn" imię "Artur". " ~ Ferb, ty mistrzu dedukcji 8D Swoją drogą, ten fragment jest genialny! :heart:
"
- Cześć Danny. Powiedz bratu, żeby przestał mi wysyłać memy Fretka-Facetka." ~ :XD: Każdy Scott ma proczadzikowe poczucie humoru :"D Swoją drogą... CHCĘ TE MEMY!
"W tym momencie, potok słów Danielli został stłumiony przez zielonowłosego, który pocałował Shine w usta." ~ OOOOO! :love: la in love :love: Heart Love :lovely: 
"
- Zróbmy sobie męski dzień - zaproponował Bamber. - Wiecie, samochody i wybuchy. To co robią prawdziwi faceci, bez dziewczyn. Chodźmy gdzieś i coś rozwalmy!" ~ TAAAK! <33333 Jezu, zawsze chciałam to zobaczyć :XD:
Nazz, mój ty geniuszu! :heart:
Ten list był taki uroczy! :love: Ale wciąż shipuje Penny z Pepe :V

ODCINEK GENIALNY, OMAJGAD, CUDOWNY, KOCHAM GO! :dummy: Wiele zabawnych momentów, za które daje 11651/10! :dummy:
Czekam na kolejne "Story"! :dummy:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Oct 31, 2016
Dzięki wielkie sis :"D <3 Cieszę się, że moje teksty... Znaczy teksty Nazz, Ci się podobają XD Wiele to dla mnie znaczy :3
Oni nie będą ze sobą :"D
Dziękuję bardzo ^^ 
Obyś się doczekała :dummy:
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Oct 30, 2016  Hobbyist General Artist
Jejuci skończyłaś to skończyłaś! Po nie całych trzech latach a konkretnie od opublikowania pierwszej części w styczniu 2014... Jestem z ciebie dumna!

Część fragmentów czytałam już wcześniej i nie wiem co o nich powiedzieć, a do tych nowych mogłabym się uczepić, że mało opisów uczuć, ale pisałaś do późna w nocy, a zresztą opisy w moich opkach lepsze nie są xD

Jestem taka dumna! <3

Niby podpowiedziałam ci zakończenie, ale ty je napisałaś i wyszło ono fantastycznie! I Dani i Ferb są razem! I Ferb wie o Paulin! I Fineasz zazdrosny! I wyobrażam sobie miny zastępu 46485 xD Tyle w jednym, to takie proczadzikowe! <3
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Oct 31, 2016
To były tylko 2 lata XD Pierwsza część była w June 20 XD 
Dzięki, ja mimo wszystko z siebie też XD

Tak wiem XD Pamiętam, że wam za dużo spojlerowałam :XD:
Tak było zdecydowanie za późno na uczucia inne niż zmęczenie (zmęczenie jest uczuciem? XD). No i chciałam to jak najszybciej skończyć XD
Tobie chyba też zależało na skończeniu Xd

Dzięki :"D

Miło, że tak piszesz XD
Fineasz nie pierwszy raz zazdrosny XD W "Senna wycieczka" to dopiero był zazdrosny :XD: Dzięki wielkie. Cieszę się, że się podoba ^^
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Nov 4, 2016  Hobbyist General Artist
O ja fakt... Przetłumaczyłam sobie June na styczneń xD

To prawda xD Zawiesiłaś się na tym story, strasznie xD

Teraz cię będę męczyć z następnym story, albo z im albo wpż xD

Nie ma za co :D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Nov 19, 2016
Też na J w sumie XD

Bo to jest trudne gdy myślisz o 5 opowiadaniach na raz i co do czego za nic się nie możesz wziąć xP

Masz spory wybór trzeba przyznać XD
Reply
:iconpaulinakp:
PaulinaKP Featured By Owner Dec 3, 2016  Hobbyist General Artist
Znam to xD Albo jak masz fazę na jakiś serial i do głowy przychodzi ci możliwe fanfiction na podstawie tego xd
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Dec 18, 2016
Dokładnie! (wtf) To tortura XD
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
October 30, 2016
Link
Thumb

Stats

Views
199
Favourites
2 (who?)
Comments
8