literature

PiF Story 19 Part 2 - Przygody Agenta Spika

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
735 Views

Literature Text

Phineas i Ferb STORY (digital) by funnyFranky

"Przygody Agenta Spika"

Part 2




 - Ale Pinky, nie proszę Cię o wiele. Miej tylko na oku tego całego Perwersa. To wszystko.
 Perry siedział w samolocie, czekając na start, przy okazji prowadząc ożywioną dysputę z jednym ze swych najlepszych przyjaciół - Pinkym.
 - Kiedy nie widzę powodu. Wydaje się być naprawdę spoko kolesiem - dobiegł z komórki dziobaka, głos Agenta. - Wszyscy w agencji wprost za nim przepadają. Ma naprawdę genialne poczucie humoru i wspaniałe zdolności bojowe.
 W tym samym momencie do zagadanego dziobaka, podeszła elegancko ubrana stewardessa i powiedziała najuprzejmiej jak umiała.
 - Czy mógłby pan wyłączyć komórkę?
 Agent jednak nawet nie usłyszał jej prośby.
 - Niech Cię nie zwiedzie jego ciepły charakter. To w rzeczywistości zło wcielone.
 - Ale skąd te uprzedzenia Perry? Przecież dopiero co go poznałeś.
 - Ja rozumiem, że zapewne jako Tajny Agent tajnej organizacji rządowej, ma pan do załatwienia bardzo ważne i niecierpiące zwłoki sprawy, jednakże korzystanie z komórek podczas startu jest zabronione.
 - Nie istotne. Obserwuj go.
 - Najuprzejmiej jak mogę proszę o wyłączenie urządzenia komunikacyjnego, pilot pragnie wystartować.
 - Perry nawet jakby był jakimś zdrajcą, to Penny by to zauważyła. Cały czas przy nim jest, nie odstępuje go nawet na krok. - Te słowa w żadnym razie nie pocieszyły Agenta P. - Będzie u niej nocował, jej właścicielka się ponoć zgodziła. Bez obaw ten jeż niczego nie przeskrobie. A teraz wybacz, ale zaraz zaczyna się przyjęcie powitalne dla Spika.
 - Pinky! Masz go pilnować zroz...
 Dziobak jednak nie zdołał dokończyć swej wypowiedzi, gdyż zniecierpliwiona już stewardessa wyrwała mu telefon i rzuciła nim wgłąb samolotu.
 - Dziękujemy za skorzystanie z naszych linii i życzymy miłego lotu - oznajmiła z uśmiechem jak gdyby nigdy nic i ruszyła na swoje miejsce.
 Samolot wystartował.


 - Jak ja jej nie znoszę - warknęła Ivette przysiadając się naprzeciw Danielli i Nazz z tacą pełną jedzenia.
 Trwała przerwa obiadowa. Właśnie skończył się sport, ulubiona lekcja Iv i najbardziej znienawidzona lekcja Nazz. Podejście Danny było raczej neutralne.
 - Ty znowu o niej? - zapytała Daniella, chodź wiedziała jaka jest odpowiedź.
 - Myśli, że jak ma na nazwisko Winner to jest taka fajna i w ogóle. Ale nie jest! Może i świetnie tańczy i śpiewa. Bardzo dobrze gra w nogę. Jest ładna i całkiem bystra... Jak ja jej nie znoszę - mruknęła z rezygnacją Arandano i uderzyła głową w stół.
 - Co zrobiła tym razem? - zapytała Danny patrząc ze współczuciem na przyjaciółkę.
 - Co zrobiła? - zawołała Iv podnosząc gwałtownie głowę i spoglądając w oczy Shine. - Upokorzyła mnie! I to przy wszystkich! Jak tylko wyszłyście z szatni podeszła do mnie i powiedziała "Wiesz Ivette, to nie był aż taki zły mecz. To znaczy dla mnie nie był taki zły, bo ty poległaś na całej linii. No ale co poradzisz, że jestem urodzonym zwycięzcą, a ty nie. Po prostu jestem od ciebie lepsza we wszystkim. Im szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej dla ciebie."
 - Jakie to wredne - przyznała szczerze Danny.
 - Jakbym tam była, to bym jej dała do myślenia - oznajmiła Nazz i przywaliła pięścią w stół, na co Artur podskoczył. - A na dodatek ponoć zarywała do Ferbgacka - po tym zdaniu Niebieska zerknęła na siedzącą obok przyjaciółkę, na niej jednak nie zrobiło to wrażenia. - I się z nim całowała - dziewczyna znów spojrzała z ukosa na Shine, ta jednak nadal wyglądała na niewzruszoną.
 - A co to ma do rzeczy? - zapytała jedynie.
 - No nic. Ale tak słyszałam i pomyślałam, że was to zaciekawi.
 - Jakoś niespecjalnie - odparła Danny i ugryzła kawałek swej kanapki.
 - Tak czy inaczej, ta cała Winner Stephanie zasługuje na karę za swe niegodziwe zachowanie! Chyba tylko Paulin jest od niej wredniejsza - zawołała Niebieska.
 - Masz jakiś plan? - zapytała Iv z nadzieją.
 - Hmmm... - zastanowiła się chwilę niebieskowłosa. - Jeszcze nie, ale jak coś wymyślę powiem wam jako pierwszym - oznajmiła i wróciła do jedzenia.
 - Nie rozumiem czemu ona się ciebie tak czepia, przecież nic złego jej nie zrobiłaś - mruknęła Danka.
 - Rywalizujemy ze sobą od zeszłego roku, odkąd Steph dowiedziała się, że podobnie jak ona wystąpiłam o stypendium do szkoły sportowej. Miejsce jest jedno, a nas jest dwie więc Steph usiłuje mi uświadomić, że nie nadaję się na sportowca upokarzając mnie przy każdej okazji.
 - Och, niemiłe, ale uzasadnione - stwierdziła brązowowłosa. - Za to nikt nie wie, tak właściwie Nazz, dlaczego ty tak bardzo nienawidzisz Paulin? - odezwała się niepewna czy chce znać odpowiedź.
 - A to moja kochana jest długa historia. Zdarzyło się to pewnego razu w przedszkolu...


 Właśnie skończyła się szósta lekcja, angielski. Przed Phineasem i Ferbem, oraz pozostałymi członkami ich klasy został jedynie francuski.
 Izabella westchnęła ciężko, nadal wpatrując się w czerwonowłosego przyjaciela grzebiącego w szafce. W końcu, po kolejnym głębszym wdechu, zebrała się w sobie i podeszła do Phineasa.
 - Phineas możemy porozmawiać? - odezwała się.
 Czerwonowłosy odwrócił się i zmierzył przyjaciółkę od stóp do głów.
 - Nie masz tostów pod ręką, więc tak - odparł.
 Na te słowa Izabella uśmiechnęła się nieznacznie. Wiedziała, że wszystko będzie dobrze, że Flynn jej wybaczy.
 - Chciałam cię przeprosić. Za to, że na ciebie nakrzyczałam i za tego tosta.
 - Nie...
 - Wiem, że postąpiłam dziwnie i pewnie nie rozumiesz dlaczego - kontynuowała czarnowłosa, nie dając przyjacielowi nawet szansy dokończyć zdania. - Pewnie uważasz mnie za jakąś wariatkę czy coś, ale to wszystko przez to, że jestem zazdrosna.
 - Zazdrosna?
 - No tak - odparła Shapiro, rumieniąc się. - Bo widzisz. Po tym jak mi powiedziałeś, że zgodziłeś się żeby Paulin była twoją dziewczyną, przestraszyłam się, że nasze relacje ulegną zmianie. Że nie będziesz już miał dla mnie tyle czasu co wcześniej. Albo nawet, że o mnie zapomnisz. Jesteś moim najlepszym przyjacielem Phiny i chcę żeby tak zostało.
 - Nie przejmuj się Izabello, to że chodzę z Paulin nie oznacza, że o tobie zapomnę. Już zawsze będziemy przyjaciółmi i nikt, ani nic tego nie zmieni.
 Po tych słowach czerwonowłosy przytulił dziewczynę serdecznie.
 - A co tu się dzieje? - dał się słyszeć słodki, nasączony jadem głosik Paulin.
 Phineas wypuścił Izę z objęć i spojrzał z uśmiechem na swoją dziewczynę.
 - Ja i Izabella właśnie się pogodziliśmy - oznajmił.
 - Tak się cieszę - odparła nieszczerze brązowooka mierząc harcerkę. - Ale teraz wybacz nam Izabello, ale ja i Phineas musimy iść na francuski.
 Czarnowłosa pociągnęła chłopaka za ramię.
 - Izabella jest z nami w klasie, możemy przecież iść razem - zawołał czerwonowłosy powstrzymując Heller.
 - Nie, w porządku Phineas, idźcie. Ja poczekam na Ogniki - odparła Iza z sztucznym uśmiechem.
 Phineas i Paulin udali się w kierunku sali lekcyjnej, a Izabella stanęła pod ścianą w oczekiwaniu na swoje przyjaciółki.
  Podjęła decyzję i będzie się jej trzymać. Poddaje się. Jeśli Phineas naprawdę nie widzi co ona do niego czuje, a ona nie jest mu w stanie tego powiedzieć, to niema to sensu. Po za tym on ma już dziewczynę i skoro naprawdę ją lubi, to czarnowłosa nie stanie na drodze jego szczęścia. Najwyraźniej... Nie są sobie pisani.


 Końca dobiegła ostatnia lekcja, matematyka. Danny, Ivette i Artur stali przed szkołą w oczekiwaniu na Nazz. Ostatnią lekcją Niebieskiej był francuski i jak cała trójka świetnie wiedziała, dziewczyna "lubiła" zostać sobie po zajęciach, by uprzątnąć klasę z porozrzucanych samolocików.
 - Nazz musiała się nieźle natworzyć - stwierdziła Iv zerkając na zegarek.
 - Och! Arandano! - usłyszała za plecami znienawidzony głos.
 Kasztanowłosa wraz z dwójką przyjaciół odwróciła się, ku stojącej tuż za nimi blondynce.
 - Stephanie - warknęła Iv przez zaciśnięte zęby.
 - Mów mi po prostu Steph.
 - A więc co chcesz, Steph?
 - Zastanawiam się, czy w końcu odrobinkę zmądrzałaś.
 - Co masz przez to na myśli?
 - Bo widzisz, gdybym ja była na twoim miejscu, co oczywiście nigdy się nie stanie bo jestem o wiele lepsza niż ty, to już dawno dałbym sobie spokój z tym całym stypendium i się poddała.
 - Ja się nie poddaję - oznajmiła dumnie jedenastolatka. - Zawsze gram do końca.
 - Postawa godna uznania, ale oszczędź sobie upokorzeń. Nie masz ze mną szans.
 Iv zagryzła zęby, nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Prawda była taka, że Stephanie pokonywała ją w każdej możliwej konkurencji.
 - Wiesz Steph - odezwała się nagle Daniella. - Wydaje mi się jednak, że Ivette ma z tobą bardzo duże szanse.
 - Tylko Ci się tak wydaje - warknęła Winner.
 - Uważam również - kontynuowała brązowowłosa - że ty bardzo się jej obawiasz i uważasz ją za godną rywalkę, choć nigdy się do tego nie przyznasz. Inaczej nie marnowałabyś czasu na dręczenie jej i nie usiłowałabyś zmusić ją do rezygnacji z szansy na stypendium. Gdybyś nie bała się, że przegrasz z Ivette to byś ją olała. Próbujesz wyeliminować przeciwnika nim staniesz z nim do uczciwej walki, a to nie jest postawa godna prawdziwego sportowca. Powinnaś się wstydzić.
 Stephanie zamurowało.
 - Ty... Ja... - wyjąkała. - Wrr... Nieważne.
 Blondynka odwróciła się na pięcie i odeszła szybkim krokiem.
 - To. Było. Epickie - wyszeptała kasztanowłosa i rzuciła się by uściskać przyjaciółkę. - Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby tej złej kobiecie zabrakło słów. Dziękuję Ci za to!
 - To nic specjalnego - odparła Daniella, gdy Iv puściła ją z objęć.
 Po chwili podbiegła do niej zdyszana Nazz.
 - No w końcu! - ucieszyła się Ivette na widok Niebieskiej. Cała czwórka ruszyła w kierunku swoich domów. - Żałuj, że nie przyszłaś dwie minuty wcześniej. Danny właśnie dogadała Stephanie. To było iście epickie.
 - Och nie... Znów mnie ominęło spotkanie z nią.
 - Innym razem się z nią powyzywasz - pocieszyła przyjaciółkę brązowowłosa. - Ile samolocików zrobiłaś? - zapytała chcąc zmienić temat.
 Dla Nazz budowanie papierowych samolocików było bardzo ważną i istotną częścią jej nauki języka francuskiego i geografi, i fizyki, i matematyki i innych przedmiotów.
 - Tylko trzy.
 - Więc czemu cię tak długo nie było? - zapytała zdumiona Ivette.
 - Bo pobiłam się z Ferbgackiem i nauczycielka wysłała nas do dyrcia.
 - I co wlepił wam karę?
 - Niespecjalnie, tylko pokrzyczał na Ferba. Powiedział, że się tego po nim nie spodziewał i że jest zawiedziony jego haniebną postawą. Potem kazał Mildret zaparzyć nam herbatkę i podać ciasteczka, i zaczął opowiadać o swojej żonie i zdradzać nam najnowsze plotki o nauczycielach.
 - A tobie nic powiedział?
 - Stwierdził jedynie, że nie ma dla mnie ratunku. Moja wizyta to dla niego nic nowego, ale taki Ferbgacek nie bywa tam w takich sprawach.
 - Biedny Ferb, pewnie jest mu przykro, że dyrektor na niego krzyczał. Bardzo mu zależy, na dobrych stosunkach z kadrą pedagogiczną - westchnęła Danny.
 - Tak, to lizydup. Ale nie przejmuj się, to był jednorazowy wyskok więc szybko o nim zapomną. O mnie będą pamiętać wiele lat, już po opuszczeniu prze ze mnie murów tej szkoły. Na dobre zapisałam się w kartach historii tej szanownej placówki oświaty.
 - Musze przyznać Ci rację - odezwał się w końcu Artur. - Kiedy ostatnio byłem w szkolnym archiwum w poszukiwaniu ciekawych tematów na artykuł do szkolnej gazetki, znalazłem całą szufladę poświęconą twojej osobie.
 - Co? Tylko szufladę? - zmartwiła się Niebieska.
 - Spokojnie. Zaraz potem znalazłem dwa kolejne regały zawalone teczkami z twoimi wybrykami i relacjami naocznych światków z "miejsc zbrodni", a także zapis twoich rozmów z psychologiem szkolnym i dyrektorem.
 - Jestem bardzo pracowitą osobą - przyznała Jefferson z dumą.
 - A także, jak stwierdził doktor Weirdo, nieobliczalną. Dyrektora napomknął, że mimo tego że się ciebie boi to, lubi twoje wizyty.
Po tylu miesiącach... Miłej lektury.
W następnym rozdziale może zacznie się coś dziać.






Ivette Arandano and Artur belongs to SnowDaisy2
Stephanie Winner belongs to PaulinaKP
"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine, Pennylin 'Penny' Miss Platypus, Nazz Jefferson, Malcolm Morgan, Paulin Heller and Agent Spikley Perwers belongs to me

Historia dedykowana :iconalezmafocha: i :iconmartiz2000:

POZDRAWIAM.!
fF
© 2015 - 2022 funnyFranky
Comments17
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
Tysia123's avatar
Kurcze, już zapomniałam jakie ty piszesz świetne opka xD
Muszę przyznać, że rozdział na prawdę mi się podoba, ta rozmowa na początku Perry przez telefon, i jeszcze wkurzona stewardessa, rozbrajająca Nazz, i ogólnie wszystko jest po prostu genialne!
Czekam na więcej! :meow: