Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb STORY (digital) by funnyFranky

"Przygody Agenta Spika"

Part 1




 - Więc to ty! - wykrzyknął Spik. - To ty zdradziłeś mnie i całą Agencję!
 - A czego się spodziewałeś tępo-kolcy stworze - warknął jego niegdyś najlepszy przyjaciel, a obecnie największy wróg, królik Marchwiarz. - Myślałeś, że wiecznie będę żył w twoim cieniu? Grubo się pomyliłeś Spik! Teraz to ja jestem numerem jeden!
 Wydarł się Marchwiarz i zaczął rechotać jak opętany. Spik mając dość jazgotu swego byłego już kolegi, wyciągnął z kieszeni swoje ukochane jojo i cisnął nim wprost w uszaty łeb królika.
 - Zamknij się już Marchwiarz i powiedz mi lepiej, gdzie jest Tatsy?
 - Spóźniłeś się Spik! Twoja dziewczyna udała się właśnie na misję specjalną, wprost na Słońce! Już nigdy jej nie zobaczysz! Młahahahah!

 - Czy to już koniec? - zapytał Perry z nadzieją.
 - Niestety tak - odparła Penny ze smutkiem, zamykając komiks. - Na tym kończy się najnowsze wydanie "Przygód Agenta Spika". Na kolejne muszę czekać całe dwa tygodnie! To całe wieki!
 - Mhm... - przyznał Agent P od niechcenia.
 Był poniedziałkowy poranek, Penny i Perry siedzieli w poczekalni na lotnisku. Dzisiejszego dnia Agent P leciał do Pekinu na wymianę międzyagencyjną, a na jego miejsce przylecieć miał niejaki Agent Spikley Perwers. Zadaniem Penny było odebranie Spikleya z lotniska i oprowadzenie go po Agencji, oraz zajmowanie się nim podczas jego pobytu w Danville. Ponieważ samolot gościa z Chin był tuż przed samolotem Perry, dziobaczka dzielnie dotrzymywała przyjacielowi towarzystwa.
 - Ile masz jeszcze do samolotu? - zapytała Agentka chowając swój najcenniejszy skarb do torby z którą tu kilka godzin temu przyszła.
 - Powinien być godzinę temu... - odparł Perry wzruszając łapkami. - Jak ja nie cierpię tych tanich linii... Jakby Agencji nie było stać na coś lepszego...
 - Nie marudź, ty przynajmniej lecisz do Pekinu. Ja muszę zostać tutaj i użerać się z jakimś Perwersem, który pewnie będzie równie wielkim lizydupem i pyszałkiem co ty.
 - Hey! Wcale nie jestem lizydupem i pyszałkiem. Może w końcu przestaniesz mnie obrażać za to, że to mnie MM wysyła na tę wymianę, co? Ja wcale się o to nie prosiłem!
 - DOBRA! Niech Ci będzie...
 Pennylin westchnęła ciężko i wstała z plastikowego krzesełka, do którego jej kuper zaczął po tych kilku godzinach powoli przyrastać.
 - Samolot Spikleya też się spóźnia. Mam nadzieję, że dotrze tu dziś bo jakoś nie mam ochoty nocować na lotnisku.
 Zapadła chwila ciszy. W końcu Perry, ku swemu ogólnemu zdziwieniu zapytał niepewnie.
 - Kto to właściwie jest Tatsy?
 - Jak możesz nie wiedzieć kto to jest Tatsy?!
 - Przecież dobrze wiesz, że nie czytam tego baaa...rdzo dobrego komiksu.
 - Erm... Tatsy to Agentka Specjalna z rasy panda mała i jest dziewczyną Spika. To znaczy nie są oficjalnie razem, ale bardzo się lubią i Tatsy chce być ze Spikem. On jej ciągle odmawia bo twierdzi, że gdyby byli razem to mogło by jej grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. I tak prawie co numer grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, bo ciągle pakuje się w kłopoty - odparła Agentaka P i zaczęła opisywać po kolei od numeru pierwszego w jakie tarapaty wpakowała się już Tatsy.
 Perry siedział w milczeniu słuchając paplaniny przyjaciółki. Bardzo żałował, że zadał to bezsensowne i głupie pytanie, na które nawet nie chciał znać odpowiedzi.
 - Spójrz Penny! Samolot Perwersa doleciał! - zawołał nagle dziobak na widok tłumu ludzi wchodzących na lotnisko. Chciał w ten sposób skupić uwagę swojej eks-partnerki na czym innym niż paplanie o Tatsy.
 Dziobak nie pomylił się, pasażerowie wchodzący do poczekalni faktycznie przylecieli z Pekinu. Dziobaczka zaczęła w skupieniu wyglądać Agenta Spikleya Perwersa, a Perry dziękował niebiosom, że dziobaczka w końcu się zamknęła.  
 W końcu na samym końcu pochodu pasażerów lotu Pekin-Danville ukazał się on. Brązowawy, kolczasty zwierz. Jeż w fedorze na głowie.
 - To chyba on - oznajmił "błyskotliwie" Agent P wskazując na zbliżającego się ku nim jeża.
 Penny tymczasem zamurowało. Szeroko otwartymi oczami wgapiała się w Perwersa nie wierząc w to co widzi.
 - Witajcie, jesteście przedstawicielami Amerykańskiej O.W.C.A.? - Perry skinął głową. - Wspaniale! Jestem Spikley Perwers, ale mówcie mi po prostu Spik.
 - Kogly mogly... - wyszeptała Penny, po czym zawołała z ekscytacją. - SPIK! SPIK! PRAWDZIWY AGENT SPIK! Nie wieżę! Jesteś tu... Tak blisko... Mogę dotknąć twojego nosa - Penny wyciągnęła powoli łapkę i dotknęła delikatnie czubka długiego noska Spika. Na jej dziobie pojawił się szeroki uśmiech, po czym Agentka wrzasnęła ponownie z ekscytacji i zaczęła skakać dookoła jeża.


 Danny siedziała na ławce przed szkołą, pochylona nad książką języka angielskiego. Była pochłonięta lekturą wiersz, którego miał dziś przedstawić.
 - Ola Danny! - usłyszała radosny krzyk gdzieś ze swojej prawej strony.
 Brązowowłosa drgnęła i spojrzała w kierunku z którego dobiegło ją radosne powitanie Nazz.
 - O witaj Nazz. Co tak wcześnie robisz w szkole?
 - Zawsze jestem wcześnie w szkolę.
 - Naprawdę? To dlaczego widzę cię w szkole na minutę przed dzwonkiem?
 - Bo jestem zajęta - odparła niebieska uśmiechając się szeroko.
 W tym momencie Daniella dostrzegła na zębach niebieskowłosej cienki, metalowy drucik.
 - Chwila czy to jest aparat? - zdumiała się brązowowłosa.
 - A... - Niebieska nieco spochmurniała. - No, w sobotę byłam u stomatologa, żeby założył mi te ustrojstwo. Gdybym wiedziała co mnie czeka, w życiu nie dałabym się zaciągnąć tam tatulkowi. Aparat bardzo przeszkadza mi w jedzeniu słodyczy i jest niewygodny, ale muszę go nosić bo mój stomatolog, pan Frog, stwierdził, że bez niego będę miała krzywy zgryz.
 - A na jak długo Ci go założyli?
 - To jest jeszcze kwestia sporna, ale dość o mnie. Lepiej powiedz co u ciebie? - zawołała dwunastolatka przysiadając się obok Danielli.
 - Nic specjalnego.
 - Jak to nic? A co z tobą i Ferbgackiem? Rozmawialiście po tym wszystkim? - zapytała z ożywieniem.
 Na policzkach Danilli wykwitły olbrzymie rumieńce. Prawda była taka, że po tym pocałunku, nie widziała się z zielonowłosym przyjacielem.
 - Nie... Nie rozmawialiśmy. Przez tą poranną kłótnie Phineasa i Izabelli nie zdążyłam z nim porozmawiać, a potem byłam zajęta i nie miałam kiedy.
 - Rozumiem. Ale dziś zamierzasz z nim porozmawiać? - dopytywała się niebieskowłosa.
 - Sama nie wiem... - odparła niepewnie Shine. - No bo niby po co miałabym z nim o tym rozmawiać?
 - No powinnaś, musicie ustalić jak będzie wyglądał wasz związek.
 - Z-związek? - zdumiała się brązowowłosa. - Jaki związek?
 - No WASZ związek. Widzisz kiedy dziewczynka i chłopiec bardzo się kochają, zaczynają się spotykać i stają się dziewczyną i chłopakiem, a potem na świat przychodzą dzieci.
 - JAKIE DZIECI?
 - No małe. Nie wiesz jak to jest? Widzisz kiedy mama z tatą bardzo się kochają...
 - NAZZ! Dziękuję, ale nie jestem jeszcze gotowa na uświadamianie.
 - Jak sobie chcesz, ale wasz związek musicie obgadać.
 - Kiedy ja nawet nie jestem pewna czy jesteśmy w jakimś związku.
 - To tym bardziej musicie o tym pogadać - oznajmiła zdecydowanie Nazz.
 Po chwili do siedzących dziewczynek podeszła Ivette wraz z Arturem.
 - Cześć Danny, cześć Nazz - zawołała Iv uśmiechając się promiennie, Artur jak zawsze stał obok niej zamyślony.
 - Ola wam.
 - Więc... - zaczęła niepewnie kasztanowłosa, przypatrując się Daniellii z szerokim uśmiechem. - Co tam u was słychać?
 - Nazz ma aparat - odparła Shine pokazując na przyjaciółkę.
 - O serio?
 - No, ale tylko dlatego, że doktor Frog ma przy fotelu pasy bezpieczeństwa.
 - Dobra, o aparacie później teraz niech Danny powie co u niej?
 - Nic specjalnego, a co miało by niby być? - zapytała niepewnie niebieskooka.
 - No... Ja sama nie wiem... Może tak zupełnym przypadkiem całowałaś się z kimś ostatnio i...
 - Nazz! - Daniella rzuciła Niebieskiej mordercze spojrzenie. - Wygadałaś się!
 - No ej! Ktoś musiał. Ty nie pisnęłabyś słówka - odparła tamta, uśmiechając się szeroko.
 Danny westchnęła ciężko i oznajmiła.
 - Dobra, niech wam będzie. Ferb powiedział, że mnie ko.... Lubi, a ja go po... Przytuliłam, ale na tym był koniec. Nie widziałam się z nim później.
 - Ferb powiedział, że Cię kocha i nienawidzi brukselki, a ty go pocałowałaś i przytuliłaś - uściśliła Niebieska poważnym tonem, po czym niespodziewanie zwróciła się do Ivette. - Iv czy Artur to niemowa?
 - Nie - odparła Arandano zerkając na blondyna. - Dlaczego pytasz?
 - Bo nie słyszałam jeszcze żeby się odzywał - odparła niepieska i podeszła do chłopca.
 Stanęła tuż naprzeciw niego, zmrużyła groźnie oczy i założyła ręce na biodra.
 Widać było jak po skroni blondyna ścieka pojedyncza kropelka potu. Kto by w takiej sytuacji nie był przerażony?
 - Powiedz coś - rozkazała Niebieska.
 - A-ale co? - wyszeptał Artur z przestrachem.
 - Ufff. Całe szczęście - oznajmiła Nazz z ulgą i położyła chłopakowi rękę na ramieniu. - Już myślałam, że jesteś robotem. I weź mów częściej bo masz przyjemny głos. A teraz wybaczcie, ale muszę uciekać. - Niebieska zgarnęła swoją torbę i udała się w bliżej nieokreślonym kierunku.
 - Chwilami... się jej boję - oznajmiła Ivette przyglądając się plecom Jefferson.
 - Nie tylko ty - odparli Artur i Daniella zgodnym chórem.


 Phineas i Ferb stali na przystanku w oczekiwaniu na autobus, którym mieli udać się do szkoły. Obaj bracia milczeli.
 Po chwili do chłopców dołączyły trzy inne osoby Buford, Baljjeet i Izabella, a chwile później pojawił się i Irvig.
 Mimo większego grona, na przystanku nadal panowała całkowita cisza.
 - Mam dość! - wykrzyknął w końcu Bamber. - Wiecie co, to już zaczyna mnie irytować.
 - To nic nowego Buford, ciebie wszystko irytuje - oznajmił Baljeet.
 - No ale to w szczególności. No bo weźcie, nie możecie się w końcu pogodzić? Przeproście się i podajcie sobie dłonie na zgodę.
 - Kiedy ja nawet nie wiem o co jej chodzi! - wydarł się Phineas na całe gardło. - I próbowałem ją już przeprosić, to cisnęła mi tostem prosto w twarz.
 - Zasłużyłeś - warknęła Izabella.
 - Niby czym? Skąd mam to wiedzieć, skoro ty nie chcesz mi tego powiedzieć? No skąd?
 - Skoro nie wiesz to najwyraźniej, nie jesteś aż taki inteligentny, jak wszyscy uważają.
 - Albo po prostu nie potrafię czytać w myślach! - warknął czerwonowłosy mierząc Izę wściekłym spojrzeniem.
 - Dość tego! Phineas Izabella jest na ciebie zła bo...
 - Jeszcze jedno słowo Bamber to...
 - To co?
 - Po prostu się nie wtrącaj. To nie jest twoja sprawa.
 - Nie moja? Jestem waszym przyjacielem matołki, jak by nie patrzeć i zależy mi na naszej paczce, a wasza dwójka ją rozwala! Weście się w końcu wszyscy ogarnijcie, ludzie ile można!
 - Buford ma racje Izabello - oznajmił Baljeet. - Ta sprawa dotyczy nas wszystkich, a ty nie możesz o wszystko obwiniać tylko Phineasa, oboje jesteście tak samo winni.
 - WINNI? NIBY CZEGO?! CO JA NAJLEPSZEGO ZROBIŁEM? - wybuchnął Flynn chwytając się za głowę. - Czy tylko ja nie mam pojęcia o co jej chodzi? - czerwonowłosy przyjrzał się każdemu po kolei, nikt jednak nie raczył udzielić mu odpowiedzi.
 - Świetnie - westchnął ciężko, był już w zupełności spokojny. - W takim razie...
 Phineas odwrócił się i na piechotę ruszył w kierunku szkoły.
 Wszyscy przyglądali się jak czerwonowłosy coraz bardziej oddala, kiedy.
 - Gdzie jest Perry? - zapytał nagle Irving rozglądając się na wszystkie strony.
Bla blu bli! Agent Spik rusza na akcje!!! A ja ruszam z kolejnym story.
Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie na moich wypocinach.






Ivette Arandano and Artur belongs to SnowDaisy2
"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine, Pennylin 'Penny' Miss Platypus, Nazz Jefferson, Malcolm Morgan, Paulin Heller and Agent Spikley Perwers belongs to me

Historia dedykowana :iconleo22222:

POZDRAWIAM.!
fF
Add a Comment:
 
:iconwerek16:
werek16 Featured By Owner Feb 15, 2015  Hobbyist Writer
Świetne!
Reply
:iconsanangle:
SanAngle Featured By Owner Aug 3, 2014  Hobbyist Writer
Irving ratuje sytuacje. Czasem zdarza mu się.
Tostem w Finna? Ja. Chcę. To. Zobaczyć.  Zgaduję, że pewnie chciał przeprosić i ułagodzić Izę, a ta zrobiła się jeszcze bardziej wściekła, bo ten pewnie jeszcze bardziej wszystko poplątał. Ale po trochu mu współczuję - coraz bardziej będzie wkurzony. 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Aug 19, 2014
Lubię gościa, zamierzam dać mu większą rolę, zwłaszcza w "Wędrując przez życie" ^^
Tak, owszem zapewne tak było XD Zastanawiam się co ma być dalej XD
Reply
:iconsanangle:
SanAngle Featured By Owner Aug 25, 2014  Hobbyist Writer
Tak, nie ma to jak podsuwać pomysły autorce *taka dumna*
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Aug 27, 2014
To taki przekaz podprogowy :"D
Reply
:iconsanangle:
SanAngle Featured By Owner Aug 28, 2014  Hobbyist Writer
Tak :) Niby nic a jednak do czegoś się przydaje :D
Reply
:iconnazz10:
Nazz10 Featured By Owner Jul 21, 2014
sweet
Reply
:iconhalfus:
Halfus Featured By Owner Jun 21, 2014  Hobbyist Digital Artist
"baaa... rdzo dobry'ego komiksu" XDDD
Nazz jest zarąbista, uwielbiam ją xD
Te ostatnie pytanie na końcu xD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 27, 2014
Dziękuję bardzo XD
Cieszę się, że podobają się wam moje OC i opowiadania :)
Reply
:iconhalfus:
Halfus Featured By Owner Jun 27, 2014  Hobbyist Digital Artist
Proszę XD
Bo twoje OCki i opowiadania są świetne! :la:
Reply
:iconleo22222:
Leo22222 Featured By Owner Jun 21, 2014  Hobbyist Traditional Artist
WOW! Kolejna część! :la: I dedeykacja! Dla mnie! :iconlascrollplz:  Dziękuję, dziękuję, dziękuję! :dummy: 
Biedna  Nazz... Po założeniu aparatu NA PRAWDĘ ciężko się je.
Perry powinien się zastanowić nad wyjazdem... No weź! Zostawia Penny z jej największym idolem! To się może ciekawie skończyć... cx
Najlepsze było chyba:
" - O serio?
 - No, ale tylko dlatego, że doktor Frog ma przy fotelu pasy bezpieczeństwa."
XD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 27, 2014
No w końcu musiałam :XD:
Nie am za co XD
Coś mi się wydaje, że nawet ten aparat nie powstrzyma jej przed jedzeniem słodyczy XD
No w sumie... Biedny Spik może tego nie przeżyć- Penny wyściska go na śmierć i nie ważne, że ma kolce XD
Chyba zamontował je po tym by sytuacja z Phineasem się nie powtórzyła XD Jednak nie znalazł pracy w Danii :XD:
Dziękuję bardzo za komentarz ^^
Reply
:iconalezmafocha:
AlezMaFocha Featured By Owner Jun 20, 2014  Hobbyist Writer
Dopiero teraz się zorientowałam, iż Nazz jest moją ulubioną postacią :XD:
"- Z-związek? - zdumiała się brązowowłosa. - Jaki związek?
 - No WASZ związek. Widzisz kiedy dziewczynka i chłopiec bardzo się kochają, zaczynają się spotykać i stają się dziewczyną i chłopakiem, a potem na świat przychodzą dzieci.
 - JAKIE DZIECI?
 - No małe. Nie wiesz jak to jest? Widzisz kiedy mama z tatą bardzo się kochają...
 - NAZZ! Dziękuję, ale nie jestem jeszcze gotowa na uświadamianie." JEBŁAM :XD:

A ja kiedy dostanę dedykację? :<

To jest super :D
Anna squee 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 27, 2014
No to bardzo się z tego powodu cieszę : D
Niebawem ; )
Dzięki wielkie :hug:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner Jun 20, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Nie wierzę, że to napisałaś :'D Jaram się jak Penny agentem Spikiem :'D
Świetny part ^^ A Fineasz nadal ni wie o co Izie chodzi :stare:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 20, 2014
Ja też nie wierzyłam :XD: U no to nieźle : D
No jak mu nie powiedziała... No ale zobaczymy co będzie dalej - serio sama nie wiem :I
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


Featured in Collections

Literature and Journals by Halfus


More from DeviantArt



Details

Submitted on
June 20, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
439
Favourites
7 (who?)
Comments
16