Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb

"Magiczna noc"

Part 8

Ferb poczuł jak wielki ciężar, który od tygodni w sobie nosił spada mu z serca. Jednak lekkość jego ducha nie trwała długo, po chwili co innego zaczęło go niepokoić.
Danny milczała, gapiąc się na przyjaciela. Nic nie mówiła, a z jej twarzy nic nie dało się wyczytać. Zielonowłosy zamrugał, jego serce waliło jak oszalałe i chłopak czuł, że jeśli za chwile nie otrzyma odpowiedzi to eksploduje.
Daniella jednak nadal milczała. Podobnie jak serce Ferba jej również biło z dużą prędkością, tyle że z zupełnie innego powodu...
Ferb spuścił wzrok
- Rozumiem - wyszeptał - W końcu to nic takiego, nie musisz zaraz odwzajemniać tego co do ciebie czuje. Rozumiem. Pewnie wolisz, żebyśmy byli jedynie przyjaciółmi. Rozumiem. - Danny nadal milczała. - Nie mogę ci przecież kazać, żebyś mnie kochała. Wiesz nawet przez chwile nie łudziłem się, że ty odwzajemniasz moje uczucia... No może trochę się łudziłem - chłopiec zamknął oczy i ciągnął swój monolog. - Chciałem jedynie ci to powiedzieć, żebyś wiedziała... Nie wiem w zasadzie po co ci ta informacja, ale już ci ją powiedziałem i wiesz miło by było usłyszeć odpowiedź. Nie to... Zresztą zapomnij. To nic specjalnego...
Ferb poczuł jak czyjaś dłoń dotyka jego twarzy, a po chwili jak czyjeś usta dotykają jego ust. Danny całowała go delikatnie.
Zielonowłosy przysunął się do dziewczyny i objął ją w talii, a ona położyła mu dłonie na ramionach. Po chwili oboje odsunęli od siebie twarze. Ferb uśmiechnął się delikatnie.
- Więc... - zaczął.
- To nie jest nic specjalnego Ferb - wyszeptała niebieskooka. - To jest coś bardzo specjalnego - po czym musnęła wargami jego policzek i wtuliła w niego.
Miała ochotę zostać tak już na zawsze. W końcu jednak zielonowłosy delikatnie oswobodził się z jej uścisku i oznajmił.
- Ja... Pójdę się położyć - powiedział i wrócił do domu.
Daniella stała patrząc się w przestrzeń, delikatnie zdezorientowana nagłym odejściem chłopaka. Po chwili jednak uśmiechnęła się, położyła na trawie i wpatrzyła ogrom niebieskiego przestworza.
Całowała się! I to tak na prawdę, z uczuciem, niezwykłym uczuciem. Całowała się... Z Ferbem... Z jej Ferbem... Ferbem, który ją kocha... Kocha ją... A ona... Ona kocha go... Choć wcześniej nie chciała tego przed nikim przyznać, nawet przed samą sobą, teraz chciała wykrzyczeć to światu.
Dziewczyna zamknęła oczy. Czuła jak szczęście przepełnia ją całą, jak endorfiny uderzają jej do głowy. Tymczasem Ferb leżał w śpiworze. Jak wcześniej nie był w stanie zasnąć, to teraz nie mógł nawet zamknąć oczu, z powodu szoku jakiego doznał. Leżał pogrążony w myślach.
Wyznał Danny co do niej czuje, a ona go pocałowała. Co to mogło znaczyć? Pewnie że też go kocha... Ta noc była taka niezwykła, pełna wrażeń, pełna miłości. On to czuł... Wyczuwał, że to magiczna noc... Noc miłości. (sorry za tą lipę, kaszankę i chrzanienie o bzdetach -.-) Nie dla każdego jednak...
Kilka metrów dalej Phineas pogrążony był we własnych koszmarach. Stracił, stracił to co było dla niego najważniejsze. Utracił Izabellę, jej przyjaźń... Co takiego zrobił? Przecież on nic nie zrobił! Przez tyle lat nic nie robił, by nadal móc się z nią przyjaźnić, by dziewczyna nie poznała prawdy. Wszystko na marne... Na marne tyle zachodu. Ona go nienawidzi, nie chce go znać... To koniec ich przyjaźni... Ale dlaczego? To pytanie nie dawało czerwonowłosemu spać przez większą część nocy, tak samo jak Izabelli.
Dlaczego to powiedziała? Przecież wcale tego nie chciała. Ostatnią rzeczą jaką czuła do Phineasa mogłaby być nienawiść. Była na niego zła, fakt, za to że jej nie zauważa, że nie zwraca uwagi na jej słowa, gesty, że nie widzi że ona go kocha. Była zła, ale nie nienawidziła go, wręcz przeciwnie, kochała. Kochała całym sercem....
Więc dlaczego powiedziała mu, że go nienawidzi? Dziewczyna sama nie rozumiała swojego postępku, ale skoro już to zrobiła... Może to i lepiej, że nie powiedziała mu prawdy. Bo co by było gdyby... Właśnie gdyby co?!
Izabella zacisnęła mocniej powieki usiłując nie płakać.
"Dobrze niech już tak zostanie. Niech on żyje w przeświadczeniu, że go nienawidzę, a ja w końcu o nim zapomnę." Pomyślała czarnowłosa i spróbowała zasnąć. Mimo tego nadal gnębiły ją wyrzuty sumienia.
***      ***      ***      ***      ***
Dwa małe dziobaki wyszły z sekretnego przejścia i zdjęły kapelusze z głów.
- Ta imprezka była lepsza od poprzedniej. - terkotała Penny. - Tylko ten fakt, że mnie ograłeś... No niezbyt dobre wspomnienie, ale poza tym było epicko! Widziałeś jak Kryśka wymiatała na parkiecie?
- Dosłownie i w przenośni. Szkoda tylko, że musieliśmy skończyć tak szybko.
- To wszystko przez to że Otis zapadł się pod ziemię... Dosłownie.
- Wydaje mi się, że twój maleńki pożar łazienki, który wymknął się spod kontroli, też mógł się do tego przyczynić.
- To nie moja wina, że nie mogłam znaleźć gaśnicy.
Penny rozchyliła krzak by wyjść za niego do ogródka. Nagle zatrzymała się jak wryta. Perry uderzył w nią, zatoczył się o mało nie upadając.
- Uważaj jak chodzisz - wyszeptał ze złością. - Na co się gapisz? - zapytał po chwili.
Penny stała spoglądając w kierunku drzewa, pod którym coś stało. Gdy Perry wytężył wzrok, zobaczył co wprawiło jego byłą partnerkę w stan szoku.
Pod drzewem stało nie coś tylko ktoś, a raczej dwa ktosie i to nie byle jakie ktosie.
Jednym z nich był Ferb, a drugą Danny. Oboje ściskali się... Nie, nie ściskali, nie tylko ściskali, całowali się! Do dziobaka dotarło z niewielkim opóźnieniem, ale jego reakcja była bardziej odpowiednia.
- Chodź, nie przeszkadzajmy im - wyszeptał i pociągnął Penny w przeciwnym kierunku.
Dziobaczka ruszyła za Perry bez słowa. Agenci szli chwile w milczeniu. W końcu zatrzymali się na jakimś pagórku i usiedli na trawce. Oboje milczeli przez dłuższy czas. W końcu Penny uśmiechnęła się delikatnie.
- Moja Danny się całowała - wyszeptała niespodziewanie.
- Mój Ferb też - oznajmił Perry, jak by chciał zaznaczyć, że nie było to jednostronne.
- Ta... - przyznała dziobaczka i położyła głowę na ramieniu byłego partnera.
Dziobak objął ją delikatnie łapą. Penny zamknęła oczy z przyjemnością i wtuliła się w Perry. Dziobak nachylił się nad jej uchem i szepnął.
- Wiesz co to oznacza Penny?
- Co Perry?
- Że jesteś mi coś winna...
- Co?
- Dwadzieścia dolarów. Moje dwadzieścia dolarów. Pamiętasz nasz zakład? Wygrałem - oznajmił.
- Och Perry, musisz psuć taką chwile? - zapytała Penny wyciągając dwudziesto-dolarowy banknot i podając mu go.
Dziobak wziął od dłużniczki pieniądze i schował do kieszeni.
Penny ponownie wtuliła się w swojego przyjaciela.
- Jak fajnie, że on jej w końcu powiedział - wyszeptała dziobaczka. - W końcu zebrał się na odwagę i jej powiedział. Jeszcze niech tylko Izabella powie Phineasowi i wszystko będzie, tak jak być powinno.
Perry spojrzał na przyjaciółkę i westchnął.
- Dookoła nas tyle miłości...
- Tak. Miłość jest wszędzie. Jest w każdym z nas... Wyobrażasz sobie, że w każdym z nas tli się chodź odrobinka miłości? Nawet w takim Dundersztycu, czy Taylor... Czasem wystarczy jedynie niewielka iskierka, by rozniecić prawdziwy płomień.
- Miłość to naprawdę piękne uczucie, takie barwne i niejednoznaczne... Mogę kochać wiele rzeczy, moich właścicieli, sernik, ciebie, ale ta miłość nigdy nie będzie taka sama...
- Miłość to nie tylko kochanie... Bo co na prawdę oznacza miłość? Miłość nie jest pojedynczym uczuciem, składa się na nią wiele innych uczuć, które są równie ważne i bez nich miłość nie była by tą prawdziwą. Miłość to szacunek, oddanie, szczerość, zrozumienie, zaufanie, wybaczenie, poświęcenie...
- Zakochani są w stanie poświęcić się dla siebie. Są gotowi oddać życie za ukochaną osobę. Ufają sobie bezgranicznie, są wobec siebie szczerzy nawet jeśli prawda może zranić. Rozumieją się bez słów. Są sobie oddani i potrafią sobie wybaczyć.
- Miłość to odwieczne uczucie. Od wieków ludzie zakochiwali się w sobie i wiązali ze sobą na całe życie. Niektórzy trwali przy sobie po mimo choroby i biedy, inni poświęcali się dla siebie.
- Miłość jest nieśmiertelna. Była, jest i będzie.
- Nic ani nikt nie zdoła jej zgładzić, bo ona żyje w każdym z nas. Miłość jest częścią każdej istoty. Bez miłości bylibyśmy podobni do domu w którym od dawna nikt nie mieszka... Na co więc taki dom?
- Każdy jest zdolny do miłości...
(I takie epick podsumowanie, przez nasze ukochane dziobaki!)
***      ***      ***      ***      ***
(A tu bonus! Zakończenie w wykonaniu, przez jednych kochanej, przez innych znienawidzonej Nazzy!)
Nazz wpatrywała się w całującą się parę jak urzeczona. Z tej dość dużej wysokości świetnie wszystko widziała i słyszała, każde słowo z nieco niezręcznego wyznania Ferba.
Noc była bezwietrzna, ciepła i cicha. Taka magiczna.
"Jak oni cudownie razem wyglądają."
Niebieska ułożyła głowę wygodnie na ramieniu. Nie przestała się jednak wpatrywać w dwójkę swoich przyjaciół.
Noc była bezwietrzna, ciepła i cicha. Taka magiczna.
"Ja to jednak znam się na ludziach."
Powieki dwunastolatki powoli zaczęły opadać. Dziewczyna była bardzo zmęczona całodniowymi lekcjami, a potem jeszcze użeraniem się z tą żmiją Paulin i babeczkami... Tak była bardzo zmęczona. Nawet nie zauważyła, kiedy zasnęła.
Zorientowała się dopiero, gdy ocknęła się cała obolała na ziemi.
- TO NIE MOJA ŻABA! - wykrzyknęła rozglądając się dookoła i podrywając z trawy.
- Nazz co ty tu robisz? - zawołała zszokowana Daniella.
- Ja... Siedziałam na drzewie i musiałam zasnąć. nie spadłabym z drzewa, gdyby nie śniło mi się, że uciekam przed dyrciem, który oskarża mnie o wsadzenie Paulin żaby do stanika. - odparła Niebieska, rozcierając obolały tyłek. - Hey a ten pocałunek twój i Ferba był prawdziwy czy to też część mojego snu? - zapytała z ożywieniem.
- To ty to widziałaś!?
- Ach czyli jednak! - ucieszyła się niebieskowłosa. - Buford krewi bi piętnaście dolarów. A tak między nami - zwróciła się do Danielli zarzucając jej rękę na ramiona. - Słodko razem wyglądacie, ale uważaj na Ferbgacka bo to straszny mareciak i obszczymajza.
I takie oto zakończenie... Wybaczcie za te dopiski w nawiasach, ale nie potrafiłam się powstrzymać. Większą część tego badziewia zwanego jak wyżej opowiadaniem rrrrrrromantycznym nieco, pisałam dość dawno i jak dziś to poprawiałam, to taki faceplam (czy jak się to tam pisze). Rozmowę Danny i Phina z poprzedniej części to całą zmieniłam bo była żenująca... Alem mam nadzieję, że się wam podoba i o boziu skończyłam! :la: Po dziesięciu miesiącach! owo je :D :dummy:

Ivette
 należy do SnowDaisy2
"Phineas and Ferb" charakters
 belongs to  Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh

Historia dedykowana Kasi (SnowDaisy2)
Wybacz, że było tam mało Iv i Artura. W następnych częściach postaram się, żeby częściej się pojawiali.
Mam nadzieję, że jeszcze do nas wpadasz i że się jeszcze skontaktujemy jakoś, kiedyś...






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Add a Comment:
 
:iconalezmafocha:
AlezMaFocha Featured By Owner Jun 2, 2014  Hobbyist Writer
Pierwsza reakcja: Mina taka jak ten mem z Cereal Guy'em, co płatki wypluwa, no D:
Rekacja druga: Finally
Reakcja trzecia: Awww
Reakcja czwarta: Inlove
Reakcja piąta: OMG MOAR POEMS! 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 3, 2014
Wiele reakcji :XD:
Reply
:iconalezmafocha:
AlezMaFocha Featured By Owner Jun 5, 2014  Hobbyist Writer
Wiesz, ja mam rozległy umysł :XD:
Tak czy siak: SUPER! :D
Troll!!!  Deal with it! Your story RULES! :XD:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Jun 6, 2014
Dziękuję bardzo :blushes:
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Cudny, cudny, cudny rozdział :meow:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Dziękuję, :huggle:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Nie wiem jak mam skomentować :'D
Ale nie no zajebiste! (przepraszam za słownictwo)
Żałuję tylko, że swatałaś Penny i Perry :'D Ale co tam, mamy Fenny : 3
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Wielkie dzięki. :)
Wow,wow,wow... Ja ich nie zezwalałam. Oni się tylko przyjaźnią, a to że tak gadają o tej miłości to bo coś mnie wtedy napadło... Byłam młoda i głupia. A że któryś tam - już nie wiem który - mówi o miłości do drugiego, to chodzi o miłość braterską taką... Oni nie są razem, są jak brat i sistra, tylko ociupinke lepsze relacje mają. Nie są i nigdy nie będą razem. Już ja tego do pilnuje. Także nie denerwujmy się... Wszystko jest jak być powinno :3
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Wiem, wiem :'D Ale ja uwielbiam wszystkich swatać :'D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Och już się przestraszyłam, że coś  źle napisałam :XD: A to mogło się zdarzyć bo co chwila mylę literki.
A co do Perry i Penny to mają on alternatywne zakończeni, gdzie powiedzmy Perry chce być z Penny... Ale o zgrozo, nigdy tego ni opublikuję :XD:
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
May 8, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
351
Favourites
5 (who?)
Comments
10