Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb

"Magiczna noc"

Part 7

 Była dość późna godzina. Wszyscy ułożyli się już do snu, poza kilkoma wyjątkami.
 Nazz wciąż wściekła na to co powiedział jej czerwonowłosy przyjaciel, siedziała wygodnie na konarze wierzby rosnącej w ogródku rodziny Shine.
 Ferb po nieudanej próbie odnalezienia Danny siedział pod tą samą wierzbo i wpatrywał się w gwiazdy. Był w stu procentach nieświadomy, że nad jego głową pewna niebieskowłosa dziewczyna stara się ochłonąć, po przeprowadzonej kilkadziesiąt minut wcześniej rozmowie.
 Tymczasem Phineas i Izabella oglądali wspólnie kolejny z kolei film. Oboje milczeli zajadając wspólnie popcorn z jednaj miski.
 I jak to w filmach bywa, taki i w tej historii, miała miejsce scena w której dwoje nieświadomych swych uczuć młodych ludzi zupełnie przypadkiem dotyka swych rąk sięgając po ostatni okruch prażonej kukurydzy.
 Oboje spojrzeli pospiesznie na siebie i zaróżowili się po uszy.
 Izabelli zdawało się, że tonie w (jakiś tam odcień niebieskiego, przerób na przymiotnik w trzeciej osobie, liczby mnogiej oczach Phineasa. Chłopak jednak pospiesznie odwrócił wzrok i zabrał dłoń z ręki czarnowłosej.
Dziewczyna w końcu postanowiła przerwać tę nieszczęsną ciszę.
 - To zadanie od Buforda... Był okropne.
 - No też bym nie polizał jego pachy.
 - Nie mówiłam o tym moim, tylko o tym, które dał tobie. To, że musiałeś pocałować Paulin... - mruknęła dziewczyna.
 - Szczerze to nie było tak źle...
 - Nie?
 - Powiedziałbym, że było nawet całkiem przyjemnie.
 - S-serio?
 - Nom... Paulin jest bardzo fajną dziewczyną, ja naprawdę nie wiem, co Nazz do niej ma.
 - Po prostu zna się na ludziach lepiej niż ty - wyszeptała dwunastolatka, jednak jej przyjaciel tego nie dosłyszał.
 - Pójdę dorobić popcornu, bo się już skończył - oznajmił po chwili czerwonowłosy. - Wiesz... Paulin zapytała czy nie chciałbym z nią chodzić. Zgodziłem się - dodał na odchodne jak gdyby nigdy nic.
***      ***      ***      ***      ***
 - No to jak zaczynamy? - wykrzyknął uradowany Agent S, Waldemar Pan Wąż.
 - Biby u Pinkiego rządzą! - zawołała uradowana Penny, podczas gdy roztrzęsiony Pinki ogarniał towarzystwo.
 - Ci co chcą grać, do stolika pokerowego (biurka) - dyrygował cziłała. - Głodni i spragnieni niech skorzystają z bufetu na dole (lodówka w domu Garcia-Shapiro), tylko cicho bo obudzicie Vivian. Agenci udający się za potrzebą niech korzystają z łazienki (łazienki). Ci co chcą tańczyć zapraszam na parkiet! (łóżko i podłoga w pokoju Izabelli.) Ej Pupu! Basy na cały regulator!
 - Ale Pinki, a Vivian?
 - Spokojnie, ona basów nie słyszy...
Tymczasem przy stoliku pokerowym.
 - To jak, gramy standardowo. 30 do jednego, gracz zerowy odchodzi od stolika. Wszystko jasne? - zapytała Penny fachowo przerzucając karty z rąk do rąk.
Jej spół-gracze pokiwali twierdząco głowami, na co dziobaczka zaczęła rozdawać karty.
***      ***      ***      ***      ***
Po kilku minutach Phineas wrócił z kuchni z wielką miską prażonej kukurydzy. Postawił ją na stole i usiadł na kanapie obok Izabelli, która przez cały czas przyglądała się mu uważnie. Po chwili czerwonowłosy zwrócił się do przyjaciółki.
- I jak sądzisz, kto zabijał?
- Och zamknij się! - warknęła Izabella i wstała z kanapy.
Phineas patrzył na nią szeroko otwartymi oczami.
- Co? Dlaczego mam się zamknąć? Powiedziałem coś nie tak?
- Nie, nic nie powiedziałeś! Mam po prostu  cię dość Flynn! Nie chce cię słuchać i oglądać!
- Izabello ja nie wiedziałem, że ty... Fakt powinienem cie zapytać, przeprasza że nie zapytałem, ale mogłaś mi powiedzieć, że też chcesz popcornu. Zrobił bym ci. Ale przecież mogę się z tobą podzielić.
Izabella zrobiła wielkie oczy.
- Popcorn!? Popcorn!? - wykrzyknęła z niedowierzaniem o mało co nie budząc wszystkich imprezowiczów, w porę się jednak powstrzymała. - Myślisz, że chodzi mi o popcorn? Nie do wiary jakim jesteś idiotą Flynn. Jesteś skończonym głupkiem! Nie znam większego ignoranta i zaślepionego młotka od ciebie! Wiesz co zjedz sobie ten popcorn na zdrowie.
- Izabello o co ci chodzi? - zapytał szeptem Phineas.
Izabella nigdy nie podniosła na niego głosu. Chłopak nie miał pojęcia co takiego się stało.
- O co mi chodzi? - znów prawie wrzasnęła dziewczyna, a w jej oczach zalśniły łzy. -  Powiem o co mi chodzi. Phineas ja...
Izabella zamilkła na chwile i zagapiła się na chłopaka. W końcu oznajmiła głośnym szeptem.
- Nienawidzę cię! Słyszysz? Nienawidzę cię Phineas! Nie chce cię dłużej znać!
Po tych słowach dziewczyna odwróciła się i weszła przez rozsuwane drzwi do jadalni. Phineas stał gapiąc się w przestrzeń. W jego uszach rozbrzmiewał jeszcze głos Izabelli
"Nienawidzę cię! Nie chce cię dłużej znać!", grzmiały w jego głowie niczym komunikat wydobywający się ciągle z olbrzymich głośników.
"Nienawidzę?" pomyślał chłopak "Nienawidzę!?"
Phineas zamachnął się ręką ze złością, strącając przy tym miskę z popcornem, która spadła na ziemie i rozbiła się. W tej samej chwili do pokoju weszła Danny.
- Phineas?
Dziewczyna patrzyła na chłopca w zdumieniu swoimi dużymi oczami. Chłopak zaczerwienił się z zakłopotania.
- Danny... Ja przepraszam za miskę... To niechcący - powiedział i zaczął zbierać z ziemi szczątki naczynia.
 - Co się stało Phineas? - zapytała brązowowłosa, nachylając się i pomagając zbierać rozbite naczynie przyjacielowi.
 - Nic - odparł chłopak nie przerywając porządków.
 - No daj spokój, przecież widzę. Nikt, nigdy w normalnych okolicznościach nie rozwaliłby miski pełnej popcornu, nawet przez przypadek, zwłaszcza na takim dobrym filmie jakim jest "Sherlock Holmes". - Oznajmiła dziewczyna i usmiechnęła się do Flynna.
 - No dobra, tu się z tobą zgodzę.
 - No to chodź - oznajmiła dziewczyna i chwyciła Phineasa za dłoń i pociągnęła do kuchni.
 Jedenastolatka wstawiła wodę by się zagotowała, a z zamrażarki wyciągnęła porcję lodów czekoladowy.
 - Lubisz czekoladowe prawda?
 - Tak, to moje ulubione.
 - To dobrze, bo tylko takie są.
 - Zamierzasz mnie teraz utuczyć, a potem wyciągnąć ściśle tajne informacje? - zażartował chłopak, gdy niebieskooka postawiła przed nim spora dawkę lodów.
 - Nie, dodałam do lodów eliksir prawdy więc, gdy tylko ich spróbujesz wszystko mi szybciutko wyśpiewasz. Oszczędzę w ten sposób na lodach - odparła Daniella z pełną powagą, na po czerwonowłosy uśmiechną się z rozbawienia.
 - W takim razie może być. Przynajmniej się nie roztyję - stwierdził i zabrał się do jedzenia.
***      ***      ***      ***      ***
 - Więc tak się to skończy?
 - Na to wygląda Perry.
 - Zastanów się czy na pewno tego chcesz Penny. Czy na pewno pokonanie mnie, przyniesie Ci wystarczający zysk.
 - Wystarczający... Nie muszę się nad niczym zastanawiać. Będę usatysfakcjonowana z pokonania ciebie.
 - Wydawało mi się, że lepiej Cię znam, że jesteśmy przyjaciółmi. Myślałam, że jestem dla ciebie wart więcej, niż kilka marnych dolarów.
 - Myliłeś się i ta pomyłka będzie Cię słono kosztować. Zapłacisz najwyższą stawkę.
 - Byliśmy partnerami. Czy to dla ciebie nic nie znaczy? Czy naprawdę nie ma dla ciebie znaczenia to co kiedyś było miedzy nami?
 - To już przeszłość Perry. Świat się zmienia, a ja razem z nim. Liczy się tu i teraz.
 - Posłuchaj Penn, mamy jeszcze wybór. Możemy się wycofać. Możemy zakończyć tę grę nim któreś z nas polegnie.
 - Nie wydaje mi się Perry. Nie zamierzam się poddać. Doprowadzam do końca to co zaczynam.
 - A więc dobrze. W takim razie zagrajmy w otwarte karty Penny...
 - Karty na stół Perry...
Dziobaki ułożyły przed sobą swoje karty. Przed Penny rozpościerała się Kareta asów, a przed Perry poker królewski.
 - A teraz patrz i płacz, patrz i płać.
 - P-przegrałam? - wyjąkała dziobaczka. - Ale jak to jest możliwe? Przecież oszukiwałam!
 - Najwyraźniej ja byłem w tym lepszy - odparł Agent P pokazująz asa wystającego mu z "rękawa".
Z głośników dał się słyszeć tubalny głos Pupu Pana Pandy.
 - A teraz zapraszamy na parkiet dwójkę naszych najbardziej zapalonych i spłukanych pokerzystów! Perry bież Penny za łapę i na parrrkiet! - zawołał misiek.
 Nim dziobaczka zdążyła się jakoś obronić jej eks-partner już ciągnął ją na miejsce taneczne.
 Tymczasem Pinki zajęty był poszukiwaniami zaginionych Agentów.
 - Widział ktoś może Otisa? - rzucił w tłum.
 - Jak można zgubić słonia? - odgdakała Krysia Pani Kurka.
 - Jak można dać przykleić się do szafy?! - odwarknął jej cziłała.
***      ***      ***      ***      ***
Gdy woda się zagotowała, gospodyni zalała nią dwa kubki z gorącą czekoladą, po czym jeden podarowała Phineasowi, a drugi sama zaczęła powoli pić.
 - I że niby mam to pić razem z lodami? To siebie samo wyklucz - stwierdził Flynn spoglądając na parujący kubek.
 - Nie czepiaj się, to najlepsze i jedyne danie jakie potrafię przyrządzić.
 - Skoro to nazywasz daniem...
 - Ej. Ty lepiej powiedz co takiego się stało, że zmarnowałeś taką górę popcornu?
Phineas milczał chwilę.
 - Izabella mocno na mnie nakrzyczała... I powiedziała, że mnie nie nienawidzi - oznajmił nagle.
Danny spojrzała na niego zdumiona.
 - Że cię nienawidzi?
Phineas pokiwał głową.
 - Jesteś pewny? Może się przesłyszałeś? Może powiedziała, że cię nie widzi?
 - Nie wyraźnie usłyszałem, że mnie nienawidzi. Powtórzyła to dwa razy.
 - Wow... No to nieźle musiałeś zaleźć jej za skórę bo ona... No raczej wszystkich lubi... - oznajmiła z namysłem Shine. - Oprócz dziewczyn, które się za tobą uganiają - dodała szeptem.
 - W tym problem że ja nawet nie wiem co zrobiłem. No bo... Poszedłem po popcorn było wszystko w porządku, a potem gdy z nim wróciłem, ona zaczęła na nie krzyczeć.
 - A może coś powiedziałeś?
 - Tylko, że idę po popcorn... I że chodzę z Paulin - dodał bo głębszym namyśle.
 - Oooooo... To wiele zmienia.
 - To znaczy?
 - Bo jak by Ci to wyjaśnić... Izabella podobnie jak Nazz, nie przepada za Paulin...
 - Ale jak to. Mówiłaś, że ona wszystkich lubi. A w zeszłym roku miałem wrażenie, że nawet się zaprzyjaźniły.
 - No, najwyraźniej nie. Widzisz Paulin zalicza się do tych wyjątkowych osób, za którymi Izabella nie przepada... Za bardzo... A w tej chwili nawet bardziej niż bardzo.
 - Ale dlaczego? - nie mógł tego pojąć tępo... Trójkątno! Trójkątno-głowy znaczy.
 - Och... Co ja ci będę to wszystko tłumaczyć. Lepiej sam z nią porozmawiaj w końcu znacie się dłużej. Jest twoją najlepszą przyjaciółką, ona powinna Ci wszystko już dawno wyjaśnić.
 - Wiesz... masz rację. Jutro z nią porozmawiam.
 - Super. A teraz zmieńmy temat. Wiesz może o co chodziło dzisiaj Irvinovi z tą całą Fenny i Phinbellą? Jak tylko przyszedł to tylko o tym ględził, a ja nawet nie miałam kiedy się kogoś o to spytać.
 - Nie mam pojęcia. Jak szliśmy do ciebie też o tym gadał, i jak tylko wymawiał któreś z tych słów Buford i Baljeet zaczynali podejrzanie chichotać. A własnie, gdzie na tak długo znikłaś?
 - Sprzątałam. Laboratorium taty. Jeśli bym tego dziś nie zrobiła, mogło by się to źle skończyć.
***      ***      ***      ***      ***
 - O nie nie! - darł się Pinki.
 - Proszę odstawicie zdjęcie Phineasa, Iza ma na jego punkcie fioła, jak się stłucze to będzie wściekła. Agencie Kiciuś, a mówiłem, żebyś uważał z kocimiętką! Waldemarze nie biegaj z nożyczkami... A raczej nie pełzaj... Dlaczego ta różowa ściana jest zielona? Czy ktoś widział Otisa?
 - Hey Pinki. Ktoś... I tym kimś nie byłam ja. Podpalił toaletę. Masz może gaśnicę.
 - W pierwszej szufladzie tej wielkiej komody (szafy) powinien być zestaw awaryjny.
 - Dzięki - zawołała Penny i pobiegła zmagać się z pożarem.
 - Agentko K proszę odłożyć te sukienki do tej większej komody (szafy). Różowy nie pasuje do twoich oczu. Kryśka pozbieraj piórka z podłogi, a ty Edwardzie nie wyjadaj tego miękkiego czegoś (pluszu) z pluszaków Izabelli. Agenci W przestańcie wygryzać sobie pchły, odrobinę kultury, i czy ktoś do jasnej anielki wie gdzie jest Otis? - warczał drżący cziłała na cały regulator.
***      ***      ***      ***      ***
 Gdy Phineas i Daniella skończyli spożywać swoją nocną przekąskę, którą Daniella uparcie nazywała daniem, oboje pożegnali się. Phineas udał się do jadalni by położyć się spać, a Daniella postanowiła wyjść do ogrodu by pooddychać świeżym powietrzem. Nie miała ochoty się jeszcze kłaść.
 Dziewczyna stanęła na środku placu. Wzięła głęboki oddech i spojrzała na niebo. Nad jej głową migotały jasno gwiazdy. Brązowowłosa uśmiechnęła się na ich widok.
- Danny?
Za drzewa rosnącego nieopodal wyszedł Ferb. Dziewczyna na widok przyjaciela drgnęła.
- Ferb? - zapytała ze zdumieniem. - Myślałam, że śpisz. Co tu robisz?
- Próbowałem zasnąć, ale nie mogłem zmrużyć oka. Postanowiłem więc trochę posiedzieć na dworze, może sen w końcu by do mnie przyszedł - odparł zielonowłosy. - A ty, co tu robisz?
- Ja? Przyszłam pooglądać niebo nocą - odparła Danny i uśmiechnęła się słodko.
Ferb stał gapiąc się na dziewczynę.
- Gdzie zniknęłaś na tyle czasu? - zapytał po chwili. - Szukałem cie.
- Serio? Szukałeś? - zapytała zaskoczona dziewczyna. - Po co?
Ferb jedynie wzruszył ramionami.
 - No tak... Chciałem tylko porozmawiać.
 - Byłam w laboratorium taty. Musiałam sprzątnąć po jego ostatnim eksperymencie, bo jeszcze by się coś z tego wylęgło - skłamała gładko Daniella.
 - Tak, porządek ważna rzecz - przyznał zielonowłosy.
Danny zaśmiała się cicho. Chłopiec nadal patrzył jej prosto w oczy.
 - Lubie noc, jest taka tajemnicza - odezwała się Danny. - Jest straszna i ekscytująca za razem.
 - Jesteś piękna - wyszeptał zielonowłosy. Danny spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami. - To znaczy noc, noc jest piękna - poprawił się natychmiast Fletcher.
 - Tak - przyznała dziewczyna i znów spojrzała w niebo.
 Ferb stał sztywno i gapił się w milczeniu na dziewczynę. W jego głowie trwała niezwykle krwawa walka z samym sobą.
 "No powiedz jej". "Nie mów, nic nie mów". Tak bardzo chciał jej o tym powiedzieć, chciał wyznać jej prawdę, ale bał się, strasznie bał się jej reakcji.
 Chłopiec przypomniał sobie słowa Phineasa z przed kilku tygodni. "To tylko dwa słowa". I właśnie te dwa słowa ciążyły mu tak bardzo na sercu. Czy jeśli to zrobi nie pożałuje? Ale co jeśli nie wyzna jej prawdy?
 Zielonowłosy zamknął oczy, wziął głęboki oddech i zaczął, nadal mając zaciśnięte powieki.
 - Danny pamiętasz jak w Wesołym Miasteczku powiedziałem ci, że uwielbiam brukselkę?
Dziewczyna wpatrzyła się w chłopca i odparła z uśmiechem.
 - Tak pamiętam Ferb. To było dość niecodzienne wyzwanie więc utkwiło mi w pamięci.
 - Musze ci się do czegoś przyznać. Nienawidzę brukselki, na serio nie znoszę warzywa. Jest obleśne i ohydne - powiedział zielonowłosy.
 Danny wpatrywała się w chłopaka, nie wiedząc co na to odpowiedzieć.
 - Cóż - zaczęła powoli - Masz prawo nie lubić brukselki. Mnie nic do tego - oznajmiła.
 Ferb westchnął ciężko. Oczy nadal miał zamknięte.
 - Nie chodzi tu o brukselkę - wyjaśnił.
 - Nie? A o co? - zapytała dziewczyna marszcząc brwi.
 - Tu chodzi o to co ja chciałem ci powiedzieć.
 - Tak? A co takiego chciałeś mi powiedzieć? - drążyła Danny.
 Ferb znów westchnął.
 - Wtedy chciałem ci powiedzieć, to co chcę powiedzieć i teraz.
 - Więc powiedz - ponagliła go dziewczyna.
 - Kiedy to nie takie proste - stwierdził chłopiec. - Phineas uważa, że to łatwizna i nie powinienem się cykać, ale ja osobiście uważam, że to jest bardzo trudna rzecz powiedzieć komuś, że się go kocha.
 Danny wpatrzyła się w chłopaka, a jej serce przyspieszyło gwałtownie.
 - Tyle razy próbowałem i nie dawałem rady, ale teraz ci powiem -  Ferb w końcu otworzył oczy i spojrzał na przyjaciółkę. - Kocham cię.
Tymczasem w Kaczogrodzie... Postanowiłam jednak podzielić zakończenie na dwie części... Bo lubię przerywać w takich... Momentach :D Ale spoko za kilka sekund dodam zakończenie.
Co do tych Agenckich przerywników... NO bo nie mogło się obejść bez opisu, imprezki u Pinkiego. A tu macie komiks, który został opisany w tym parcie.

Ivette
 należy do SnowDaisy2
"Phineas and Ferb" charakters
 belongs to  Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh

Historia z dedykacją dla :iconsanangle:






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Add a Comment:
 
:iconleo22222:
Leo22222 Featured By Owner May 9, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Biby u Pinkiego rzeczywiście rządzą :XD:
Ej, gdzie jest Otis?... XD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 9, 2014
No nie :D Ale lepiej zabierać na nie gaśnice :XD:
Może go nie zauważyli? XD
Reply
:iconleo22222:
Leo22222 Featured By Owner May 10, 2014  Hobbyist Traditional Artist
A jak już są, to je kłaść w WIDOCZNYM miejscu XD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 10, 2014
Dokładnie, w bardzo widocznym XD
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Nie spodziewałam się, że Fin będzie z Paulin...

Zwierzaki żądzą :la:

Ferb nareszcie to powiedział! :dummy: :happybounce: Nuu Woohooooo!

Świetny rozdział Airborne 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Nikt się nie spodziewał - prócz mnie! Ja to umiem dawać niespodziewane zwroty akcji :D

Oł je! :la:

W końcu się chłopak wysłowił :aww:

Dziękuję :)
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner May 8, 2014
Iza wymiata ze swoimi słówkami.
Tylko tak dalej dziewczyno ^^
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
No tylko tak dalej to nici z Phinbelli :XD: Ale fakt słownictwo ma niezłe :XD:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Wreszcie się doczekałam po tak długim czasie, aż Ferb się zdecyduje i powie to Danny <3
Świetna część, pamiętam obrazek z Penny i Perry kiedy właśnie grali w karty :XD: 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Och zaiste. Przeciągałam to w czasie jak mogłam :)
No to się cieszę :D
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
May 8, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
290
Favourites
4 (who?)
Comments
10