Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb

"Magiczna noc"

Part 6

 Ferb westchnął ciężko wpatrując się w oddalającą się Daniellę. Chciał z nią w końcu w spokoju pogadać. W ciągu tego tygodnia, nie miał wiele okazji, żeby zamienić z nią słowo. Mimo że byli przyjaciółmi na przerwach nie trzymali się za bardzo razem bo po pierwsze ona była o rok niżej, a po drugie zielonowłosy miał nawał roboty. Jako że był bardzo aktywny w wielu kółkach zainteresowań, zarówno podczas przerw jak i po lekcjach nie miał za wiele czasu. Próbował nawet namówić Danny by wstąpiła do grupy "Młodych wynalazców" lub zespołu muzycznego, ta jednak z jakiś nieokreślonych powodów odmawiała. Chłopak nawet rozpatrywał opcje czy nie zrezygnować z któregoś z zajęć dodatkowych, by mieć w tygodniu dzień wolny i móc spotkać się ze swoją najlepszą przyjaciółką.
 Z transu wyrwał zielonowłosego Irvin cicho chrząkając.
 - Więc Daniella to twoja dziewczyna, tak? - zapytał uśmiechając się szeroko.
 - Co? - zdumiał się młody Fletcher. - Nie, nie, nie. My nie jesteśmy razem - odparł natychmiast.
 - Och serio? Bo Nazz mi powiedziała wszystko o Fenny
 - O czym?
 - No o FENNY. To połączenie twojego imienia i Danny. Nazz to wymyśliła. Długo z chłopakami główkowaliśmy jak nazwać wasz paring, aż w końcu ona wpadła na taki pomysł.
 - Jak to nazywacie paringi? W ogóle jakie paringi? Przecież my nie jesteśmy nawet razem!
 - To nic, Phineas i Izabella też nie są ze sobą, a są Phinbellą.
 - Że niby czym?
 - Och... No...
Do kuchni weszła Nazz w rękach ściskając pustą miskę po popcornie.
 - Czy mi się wydawało, czy słyszałam twój okrzyk głodowy Ferbgacku?
 - O Nazzy! - ucieszył się okularnik. - Dobrze, że przyszłaś. Możesz wytłumaczyć Ferbowi co to jest Fenny i Phinbella, bo ja nie potrafię?
 - Nie wiem o czym mówisz - odparła pospiesznie Niebieska i spróbowała wycofać się z kuchni, Ferb jednak ją powstrzymał.
 - Ani mi się wasz opuszczać tej kuchni dopóki mi wszystkiego nie wyjaśnisz - oświadczył zdecydowanie.
 - Uch... Dobra... Ciebie w coś wtajemniczyć Irvin... - dziewczyna rzuciła rudzielcowi mordercze spojrzenie, po czym zwróciła się ponownie do zielonowłosego. - No bo widzisz, czasem jest tak, że niektóre osoby pasują do siebie już na pierwszy rzut oka i sporo ludzi jest za tym żeby byli ze sobą. Nazywamy to wtedy paringami. Niektóre paringi mają swoich fanów, a żeby ułatwić sobie życie fani wymyślają nazwy swoim ulubionym paringą. Fenny to paring twój i Danki, a Phinbella, Phina i Izy. Mam nadzieję, że twój móżdżek to pojął bo bardziej łopatologicznie Ci tego wyjaśnić nie mogę.
 - Chwila moment czyli jesteście za tym, żeby ja i Danny... No żebyśmy my... No ze sobą chodzili?
 - No brawo Einstein'ie!
 - Ale kto dokładnie popiera ten związek? - dopytywał się dwunastolatek.
 - No... Ja, Buford, Baljeet, Malcolm, Ivette, Artur, z tego co mi chrzanił Irvin to on też, Scott był za, a ostatnio dostałam maila od jakiegoś Marcusa Arresa, że jest za Fenny za 102%... No i jakieś pół szkoły też was popiera... Pozostałe pół to dziewczyny, które się w tobie bujają. - Po ostatnim zdaniu Nazz wywiesiła język z obrzydzenia.
 - Serio? Tyle osób jest za Fenny? - zdumiał się Ferb.
 - No tak. Słodko byście razem wyglądali... - odparła Niebieska z rozmarzeniem. Po chwili dziewczyna wróciła na ziemię. - A teraz wybacz Ferbgacku, ale nie przyszłam tu rozmawiać o takich głupotach. Widzisz to? - wskazała na pustą miskę po popcornie. - Ona sama się nie napełni... Widział ktoś może czekoladę?
 ***   ***    ***   ***   ***
Podczas gdy w kuchni Nazzy walczyła o popcorn w czekoladzie, Ferb usiłował ją o coś jeszcze wypytać, a Irvin przyglądał się wszystkiemu z ekscytacją, pozostali goście Danilli (którą wcięło w niewyjaśnionych okolicznościach) siedzieli sobie grzecznie w salonie podzieleni na trzy grupki.
 Pierwsza gróbka w której skład wchodzili Addy, Diango, Katie i Grta siedziała przy stole grając w karty.
 Holly, Ginger, Malcolm i Ivette stanowiący drugą grupkę okupowali kanapę i miękkie fotele, oglądając z zaciekawieniem film komediowy.
 Natomiast pozostali, czyli Phineas, Izabella, Paulin, Buford, Baljeet i Milly grali w butelkę na prawda czy wyzwanie, rozwaleni wygodnie na podłodze w kącie pokoju.
 Kolej kręcenie przypadała teraz na Buforda. Brązowowłosy zakręcił butelką, która po chwili zatrzymała się, a jej szyjka wyraźnie wskazywała na Izabellę.
 - Okej, zaczynamy - oświadczył z uśmiechem osiłek wyłamują palce. - Iza, prawda czy wyzwanie?
 - Wyzwanie - odpowiedziała zdecydowanie czarnowłosa.
 - W porządku. - Łobuz uśmiechnął się podejrzanie. - A więc droga Izabello twoje zadanie to polizanie mnie pod pachą.
 - Co? - prawie wykrzyknęła dziewczyna. - Nie możesz kazać mi zrobić czegoś takiego! To ohydne. - oburzyła się.
 - Ależ oczywiście, że mogę. Masz wykonać każde zadanie, jakie Ci zlecę albo odpadasz z gry, a kazać mogę Ci wszystko.
 - Ale nie COŚ takiego!
 - Dokładnie Buford, to mocno nie fer - wstawił się za przyjaciółką Phineas.
 - To jest bardzo fer. W tej grze chodzi właśnie o wyeliminowanie przeciwnika - oznajmił osiłek.
 - Nieprawda chodzi o to, żeby dobrze się bawić - zaprzeczyła mu Shapiro.
 - Mniejsza o to. Wykonujesz zadanie czy nie?
 - Nie!
 - W takim razie odpadasz.
 Izabella obruszyła się i odsunęła na bok, jednak nadal przypatrywała grze.
 - Jesteś okropny jeśli chodzi o wygrywanie Bamber - mruknął Phineas.
 - Mówisz tak bo zawsze ze mną przegrywasz kmiotku.
 - Nie, mówię tak bo to prawda. Zrobisz wszystko, żeby wygrać, ale wiesz co? Tym razem Ci się to nie uda - oznajmił czerwonowłosy z szerokim uśmiechem.
 - Niby, że ty mi w tym przeszkodzisz?
 - Tak, jak najbardziej.
Bamber ponownie zakręcił butelką, jako że Izabella nie podołała wyzwaniu, znów była jego kolej.
 Butelka wskazała Baljeeta.
 - Dobra kujonie, prawda czy wyzwanie?
 - Prawda.
 - W porządku. Czy to prawda, że dalej moczysz się w nocy?
 Policzki Baljeeta przybrały odcień karmazynu, mimo zawstydzenia czarnowłosy odparł z pełną szczerością.
 - Tak... Czasami... - Po czym sam zakręcił butelką. Wskazała ona na Phineasa. - Phin prawda czy wyzwanie?
 - Prawda.
 - Skąd u ciebie ta obsesja na punkcie wymyślania wynalazków?
 - Co? Jaka obsesja? Nie mam żadnej obsesji - wszyscy spojrzeli na czerwonowłosego z powątpiewaniem. - No dobra, trochę i może mam... Lubię wymyślać wynalazki bo to mnie uspakaja i wprowadza w dobry nastrój. Ponadto uwielbiam to uczucie, gdy coś co było wcześniej tylko na kartce papieru staje się prawdziwe i mogę tego dotknąć.
 - Wow... Jakie to głęboki - wyszeptała Paulin, a Phin uśmiechnął się do niej uprzejmie.
Czerwonowłosy zakręcił butelką. Tym razem los wybrał Buforda.
 - A więc Bamber, pytanie czy wyzwanie?
Osiłek zastanowił się chwilę po czym odparł niepewnie.
 - Wyzwanie.
 - W takim razie, pocałuj Milly.
 - Co?! - wykrzyknęła przerażona Milly. - A moja zgoda nie jest już potrzebna?!
 - Spoko Milly on tego nie zrobi - oświadczyła z zdecydowaniem Izabella.
 - A właśnie, że zrobię! - zawołał Bamber. Zbliżył się do Milly i pocałował w policzek. - Ha! I co Flynn? Szczena opadła?
 - Niech Ci będzie... Udało Ci się tylko dlatego, że nie uściśliłem jak masz ją pocałować - burknął czerwonowłosy.
 Buford po raz trzeci tej nocy zakręcił butelką i o dziwo wskazała ona na znów Phineasa.
 - No no... Phin...
 - Wybieram prawdę - zawołała natychmiast Flynn.
 - Trochę nie możesz - odezwał się Baljeet. - Ustalaliśmy na początku gry, że trzeba na przemian brać prawdę i wyzwanie. Prawdę wziąłeś wcześniej, to teraz nie masz wyjścia, musisz wziąć wyzwanie.
 Na twarzy łobuza pojawił się najszerszy uśmiech z dostępnych. Phin głośno przełknął ślinę.
 - Dobra. Bamber dawaj wyzwanie - mruknął. - Co by to nie było, podołam.
 - Zobaczymy... Masz... Pocałować... Paulin... W usta... I ma być to francuski pocałunek.
 - Eeeee... Ale jak? Ja nawet nie wiem jaki to jest francuski pocałunek.
 - Ale ja wiem - zawołała z entuzjazmem Paulin. - Pokarzę Ci.
 - Eee... No ja sam nie wiem...
 - To co wymiękasz?
 - W życiu - warknął Flynn i zbliżył się do Paulin.
Dziewczyna szczerzyła się jak głupia. Chłopak objął ją delikatnie w tali i spojrzał w oczy. Nie były to oczy Izabelli, ale czerwonowłosy musiał przyznać, że też były ładne. Duże i brązowe. Phineas zamknął powieki i delikatnie musnął wargi brązowookiej.
Paulin jednak na tym nie poprzestała. Zaczęła go całować z coraz większym zapałem. W końcu, po dobrej chili, przestała i delikatnie go od siebie odsunęła.
 Chłopak wpatrywał się w nią szeroko otwartymi oczami. Paulin uśmiechała się do niego szeroko, kątem oka dostrzegła, jak Izabella czmycha do kuchni.
 ***   ***    ***   ***   ***
 Nazz spojrzała zdumiona na przyjaciółkę, która nagle wtargnęła do kuchni. Niebieska była własnie zajęta wlewaniem rozpuszczonej czekolady do popcornu, jednak na widok miny Izabelli, na której twarzy złość mieszała się ze smutkiem, zaniechała tej czynności.
 - Em... Co się stało Iza?
W kuchni były tylko one. Ferb postanowił poszukać Danielli by z nią porozmawiać, a Irvin udał się na poszukiwanie toalety.
 - Pocałował ją....
 - Kto? Kogo?
 - Jak to kto Phineas! Graliśmy sobie w butelkę i on dostał takie zadanie od Buforda, że ma pocałować Paulin...
 - Że KOGO?!
 - Paulin - odparła dziewczyna ze łzami w oczach. - I on to zrobił...
 - A mówiłam mu żeby się z nią nie spoufalał. Zabije go. Żeby z moim największym wrogiem... Zabiję go, a potem ją, bo jej nienawidzę.
 - Ale nie mówisz na poważnie - wyszeptała Izabella na widok wściekłości na twarzy Niebieskiej. - Bo wiesz ja go kocham...
 Dwunastolatka widząc przerażenie na twarzy przyjaciółki, natychmiast się opanowała.
 - Nie no jasne, że nie. Przecież mnie znasz ja tylko tak mówię. Phineasowi najwyżej znów pogrożę, a Paulin zrobię bolesną krzywdę, nic więcej - oznajmiła z uśmiechem i przytuliła czarnowłosą.
 - A teraz wybacz, ale muszę obrzucić wulgaryzmami moją nemezis.
 Nazz wyszła z kuchni zostawiając Izabellę samą z popcornem do połowy oblanym czekoladą.
 Dziewczyna chwyciła misę z prażoną kukurydzą i wróciła do salonu. Usiadła na sofie i zaczęła zajadać przekąskę udając, że ogląda z zaciekawieniem film. W rzeczywistości kątem oka zerkała na drzwi balkonowe. Było przez nie widać, jak znajdująca się w ogródku Nazzy tarmosi i wyzywa stojącą obok Paulin. Wszystkiemu przyglądał się lekko skołowany Phineas. Chłopak kilkukrotnie stanął w obronie brązowookiej, jednak Nazz była zacięta. W końcu skończyło się na tym, że czerwonowłosy powiedział coś dosadnego Niebieskiej, co ją tak rozwścieczyło, że zabrakło jej słów w gębie i odeszła gdzieś w krzaki uprzednio zaciskając pięści, i wargi z wściekłości. Phineas i Paulin wrócili do domu. Paulin poszła do jadalni, gdzie wszyscy mieli spać, a Phin przysiadł się obok Izabelli, oglądającej "film".
 Izabella musiała przyznać, że widowisko było niezłe, zwłaszcza fragment jak Nazzy usiłowała trzasnąć Pulin w twarz (nie udało się jej bo została odciągnięta przez czerwonowłosego). Czarnowłosa żałowała tylko, że nie miała głosu by posłuchać obelg rzucanych na Heller.
 - Co to za film?
 - Jakiś kryminał - odparła Izabella po raz pierwszy spoglądając na ekran telewizora.
 ***   ***    ***   ***   ***
 Danny wyszła z tajnego przejścia i powlokła się za swymi przyjaciółmi, Agentami, do sali konferencyjnej. W międzyczasie włożyła na siebie swój przyduży kitelek, który w ostatniej chwili udało się jej zabrać z domu.
 Dziobaki usiadły jak zawsze z tyłu, podczas gdy Daniella przeszła na przód sali i zajęła swoje zwyczajowe miejsce podczas konferencji i wykładów. Obok niej jak zwykle siedzieli Rolert Lerning i Samuel Dlar, dwaj profesorowie z którymi dziewczyna zdążyła się już trochę zaprzyjaźnić. W każdym razie z pewnością przyjaźniła się z profesorem Lerningiem, Dlar ją po prostu tolerował i nie lubił mniej niż innych.
 - Witaj Daniello. Jak samopoczucie?
 - Wspaniale, tylko czy Majoro musiał nas tak późno wzywać?
 - Major Monogram jest niczym katharsis, przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie - odparł Robert na co Daniella delikatnie zachichotała, nawet Dlar uśmiechnął się mimowolnie.
 W końcu po pół godzinie oczekiwania, podczas którego Daniella i Robert, nieco dręczyli Samuela ciągle zapraszając go do rozmowy, na scenę raczył wkroczyć Major Monobrew, bliżej znany jako Monogram, mężczyzna który zwołał ów nadzwyczajne posiedzenie.
 - Witam wszystkich - przemówił do mikrofonu a sala zamilkła. W delikatnym odstępie za Francisem stał jego wierny asystent/stażysta/pomocnik/człowiek od brudnej roboty lub po prostu Carl. - Pewnie zastanawiacie się dlaczego zebrałem was tu o tak późnej poże - wszyscy pokiwali głowami. - Otóż przez pewne drobne niedopatrzenie mojego stażysty...
 - To nie było moje niedopatrzenie sir, tylko fakt, że pan mnie nigdy nie słucha - wtrącił Carl.
 - Nie przerzucajmy na siebie winy Carl. Nie ważne czyje to uchybienie, ważne, że taka sytuacja miała miejsce. - zwrócił się MM do swojego podwładnego, po czym kontynuował. - Jak mówiłem, przez pewne drobne niedopatrzenie mojego stażysty, Carla nasz organizacja dostała ostatnimi czasy upomnienie. Jako organizacja rządowa, czy też nie, jesteśmy zobowiązani do przeprowadzenia kilku projektów mających na celu integracje, dobroczynność, współdziałanie i... I coś tam jeszcze. O.W.C.A. zalega nieco z kilkoma akcjami, uwzględnionymi w naszym programie działalności na bieżący rok takimi jak "O.W.C.A. dzieciom", "Szkolimy przyszłe pokolenia", "O.W.C.A. bawi, kształci, uczy" i "Nie taka O.W.C.A. zła". Rok się prawie kończy, w związku z tym postanowiliśmy przedsięwziąć radykale środki. Każdy agent O.W.C.A., naukowiec, oraz każdy inny pracownik naszej kochanej organizacji, w miesiącu październiku będzie miał pod opieką podopiecznego. Waszym zadaniem będzie zdradzenie mu tajników pracy w organizacji na danym stanowisku, oraz przeszkolenie go. Podopieczni przydzielani będą odgórnie. Będą oni towarzyszyć wam w waszych codziennych czynnościach takich jak udział w akcjach, czy tworzenie sprzętów szpiegowskich. Akcja rozpoczyna się z dniem 1 października, a kończy 31 października. Do tego czasu przygotujcie się mentalnie. Możecie się rozejść.
 - No jakby nie mógł nam tego powiedzieć kiedy indziej - obruszył się Dlar i w stał z krzesła.
Pozostali zebrani uczynili to samo i towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
 - Miło było Cię spotkać Daniello, wpadaj do nas częściej - pożegnał się profesor Lerning.
 - Mnie was również. Postaram się. Do zobaczenia - dziewczyna odeszła w stronę Perry i Penny, którzy już na nią czekali.
 - I co o tym sądzicie? - zapytała podekscytowana Danny. - Będziemy wdrażać nowych członków. Uczyć ich i pokazywać jak to jest pracować dla takiej wspaniałej organizacji.
 - Ty serio się rajcujesz tą robotą - przyznał z podziwem Perry.
 - Taaa... Nawet nie wiesz jaka jest szczęśliwa jak może coś zbudować dla któregoś Agenta. - odparła Penny.
 - Oj daj spokój Pe...
 - Ta ta - przerwała jej dziobaczka. - Ja tam uważam, że to wszystko to przez to, że państwo nie ma już jak się na nas wyżywać. Pensji już bardziej obciąć nam nie mogą więc każą nam się bawić w darmowe niańki.
 - Coś w tym jest - przyznał jej rację jej eks-partner.
 - Czy wy we wszystkim widzicie niechęć rządu i zmowę przeciwko wam?
 - Nie. Sernik jest całkowicie neutralny - palnęła Pennylin. - Ale do rzeczy. Danny idziesz z nami do Pinkiego? Będzie niezła biba, zwołaliśmy się z kilkoma agentami. Pogramy w pokera, ale tym razem nie rozbieranego, bo Perry jeszcze cała sierść nie odrosła.
 - I nie wiem czy kiedykolwiek odrośnie - burknął dziobak.
 - Nie dzięki Penny, ale tak się składa, że na dzisiejszą noc zaprosiłaś do mnie gości, więc muszę się nimi zająć. Mam nadzieję, że nikt nie zauważył mojego zniknięcia.
 - A fakt, zapomniałam. To trzymaj się tam.
 Dziobaczka poklepała przyjaciółkę przyjaźnie po plecach a sama wraz z Perry oddali się w stronę Pinkiego i zgromadzonych woku niego Agentów. Daniella odeszła w przeciwnym kierunku.
Dziwicie się, że tak szybko? No.... Ja też... Rozdział pisałam na żywioł... Nawet nie mam kopi zapasowej... Siedziałam od trzeciej i pisałam... Tak to już ze mną jest, że wena dopada mnie po północy :XD: Ale w końcu! Może już niebawem uda mi skończyć tę "Magiczną noc"! Tak mi się wydaje, że jeszcze najwyżej dwa party... A jak gładko pójdzie to jeden :D Ale jestem z siebie dumna.... Już tak niewiele ^^ Ale kurczaki z "Przygodami Agenta Spika" może być ciężej :P
 Jeśli chodzi o wszelkie błędy w moich story to wkrótce zacznę je (w końcu) poprawiać :)
 Ale co ja tu wam bredzę, jak się wam podoba?

Ivette
 należy do SnowDaisy2
"Phineas and Ferb" charakters
 belongs to  Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh

Historia z dedykacją dla :iconcarrieshells: i :iconolga950:

POZDRAWIAM.!
fF






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF

Add a Comment:
 
:iconleo22222:
Leo22222 Featured By Owner May 9, 2014  Hobbyist Traditional Artist
AWWWWW, Bufly! 
(Buford+Milly XD )
Dzięki za tą scenę, oni są moim OTP XD (a raczej jednymi wśród dziesiątek OTP XD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 9, 2014
No właśnie... Dlatego to była akurat Milly :meow:
Cieszę się, że Ci się podoba ^^
Reply
:iconleo22222:
Leo22222 Featured By Owner May 10, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Yay! Dzięki!
Jeszcze jak mi się podoba :la:
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Ha ha! Nazz jest po prostu świetna :D Rozwala mnie swoimi tekstami i tym, że je czekoladę z popcornem:XD:
Buford też wymiata :la:

Dziękuję bardzo za dedykację :dummy:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Dziękuję, staram się nad nią pracować - w sensie charakter i dynamika czy co to tam XD TNad tekstami też pracuję... Kiedyś (w mojej głowie) była milsza :XD: Ona czekoladę potrafi zjeść prawie ze wszystkim :)
Lubi chłopak wygrywać :XD:

Nie ma za co :aww:
Reply
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Czekoladę z ketchupem też zje? :o
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
A... Nie wiem... Muszę ją zapytać... Ale wiesz też wiele zależy od tego jaka czekolada i jaki ketchup :XD:
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner May 8, 2014
Ty to lubisz mnie wkurzyć?
Co nie.
-Paulin zabiję cię- mówiła zdenerwowana i smutna Emi 
- Jestem z tobą Emi -powiedziała Dakota - Yey dziwnie się czuję że działam z nią w grupie.
- Zamknij się i choć zabijemy Paulin -powiedziała Emi z siekierą w ręku.
Supcio :D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Odrobinkę ;p 
Ale ty już ponoć nie lubisz Phnibelli? ;p
He he XD Ty weź przeczytaj następne party to się dopiero wkurzysz :XD:
Reply
:iconraity-emka:
Raity-Emka Featured By Owner May 8, 2014
-Zabiję zabiję.Odetnę jej głowę i potne ją na kawałki- powiedziała Dakota.
- Weź nie gadaj.Tylko idź ją znajdź i zabij.- powiedziała Emi z satysfakcij
Jestem z wami dziewczyny.
Już lubię Phinbellę 
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
He he XD Dobrze mówisz Emi... Poza tą kwestią o zabijaniu... Chodzi mi, że żeby Dakota przestała tyle gadać i wzięła się za robotę ;)
Zmienna jesteś, nie ma co :XD:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 7, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Omg dedykacja :XD:
Część jest świetna! Najbardziej uwielbiam ten moment jak Nazz się wkurza na Paulin X)
Świetne opowiadanie, czekam na dalsze części : D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 7, 2014
:meow:
Ona wkurzona jest tak uroczo nieobliczalna 8D
No jak dobrze pójdzie, to może nawet dziś się doczekasz :XD:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 7, 2014  Hobbyist Traditional Artist
O ja cie kostek :XD: Tak szybko? To super! : D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner May 8, 2014
Bo już mam sporą część napisaną, ale muszę jeszcze wszystko poprawić i podopisywać :aww:
Masz może pomysły na to co działo się na bibie u Pinkiego? Bo chciałabym dodać takie śmieszne przerywniki :XD:
Reply
:iconcarrieshells:
CarrieShells Featured By Owner May 8, 2014  Hobbyist Traditional Artist
W sumie wróciłam ze szkoły, więc nie miałam jak odpisać :XD: Ale widzę już 2 części także zabieram się do czytania :D
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
May 7, 2014
Link
Thumb

Stats

Views
296
Favourites
4 (who?)
Comments
16