literature

PiF Story 18 Part 2 - Magiczna noc

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
600 Views

Literature Text

Phineas i Ferb

"Magiczna noc"

Part 2

Następnego dnia Penny znów zmuszona była zastąpić swoją przyjaciółkę w szkole.
Miarowe stukanie młotka o metalową blachę przerwał nagły trzask zamykanych drzwi. Po chwili dał się słyszeć tupot stóp na schodach, a w następnej minucie w drzwiach ukazała się Pennylin w ciele Danielli z pochmurną miną. Dziobaczka weszła do pokoju wlokąc za sobą torbę z podręcznikami. Zatrzymała się przy łóżku.
Danny przez cały czas obserwowała ją z uwagą.
 - Co masz taką złowrogą minę?
Penny westchnęła ciężko.
 - Dostałam wiadomość od Perry, że Monogram wybrał go jako przedstawiciela w Japonii na wymianie między agencyjnej. Wyobrażasz sobie? Wybrał JEGO! Nie MNIE! JEGO! A dlaczego?
 - Nie mam bladego pojęcia - odpowiedziała obojętnie Danny i wróciła do walenia w blachę.
 - Bo jest LEPSZYM agentem! Rozumiesz to? LEPSZY, Perry jest LEPSZY ode mnie!
 - Musiałaś się mocno wkurzyć...
 - Nie no co ty... Tylko po prostu grzecznie wytłumaczyłam mu, że to nieprawda, i że to JA jestem NAJLEPSZYM agentem w organizacji.
 - A on co na to?
 - Wyśmiał mnie! Padalec mnie wyśmiał! I stwierdził, że nie mogę być najlepsza, bo jestem dziewczyną!
 - Perry tak powiedział?
 - No nie powiedział tego wprost, ale wiem że właśnie to miał na myśli.
 - Czyli krótko mówiąc pokłóciliście się, bo Monogram bardziej ceni sobie Perry jako agenta niż ciebie?
 - Tak. Definitywnie, to koniec naszej przyjaźni. Więc jak następnym razem zapytasz mnie co u Perry to wiedz, że nie wiem co u Perry. W ogóle kto to jest Perry? Skąd mam to wiedzieć? Nie znam żadnego Perry. Perry dla mnie przestaje istnieć.
 - I to dlatego wróciłaś tak wcześnie do domu? Bo pokłóciłaś się z Perry?  Jeśli zerwałaś się ze szkoły z tak absurdalnego powodu...
 - Nie, no coś ty. Jestem sumienną uczennicą.
 - Więc dlaczego już wróciłaś? Nie ma jeszcze dwunastej.
 - Och... Po tym jak wozy strażackie odjechały, kazali nam wracać do domu...
 - Co wozy strażackie robiły w szkole?
 - No gasiły pożar...
 - CO?
 - Spokojnie, nic się nikomu nie stało, wszyscy wyszli z pożaru bez szwanku – odparła dziobaczka machając uspokajająco ręką. -  Ale prze kilka dni będziesz mogła odczuwać w szkole, nieprzyjemny zapach spalonej gumy i zgniłego jajka, a sport będziesz miała przez najbliższe kilka tygodni na dworze. Trochę czasu minie nim odbudują, halę gimnastyczną.
 - Ale jakim cudem hala gimnastyczna stanęła w płomieniach?
 - Przypadkiem... - odparła wymijająco Pen nie patrząc na swą właścicielkę.
 - Penny... Wydaje mi się, że nie mówisz mi całej prawdy...
Penny przewróciła zrezygnowana oczami i odparła.
 - No bo widzisz... Istnieje prawdopodobieństwo, że to ja, Nazz i Ivette ten pożar, zupełnie niechcący, wywołałyśmy...
 - ŻE CO!
 - Spokojnie, nie złapali nas. Nie poniesiesz za to żadnych konsekwencji.
 - Mam nadzieję, bo jeśli ja będę mieć kłopoty przez ciebie, to ty też je będziesz mieć - oznajmiła Daniella spoglądając na przyjaciółkę złowrogo. - Ale wytłumacz mi, jak, u licha, udało wam się wywołać pożar i dlaczego?
 - No przecież mówię, że przypadkiem. Trzecią lekcją był sport i mieliśmy mieć go wspólnie z klasną Nazz, jest w niej też Ferb tak nawiasem, a Nazz bardzo nie lubi sportu i chciał się jakoś wymigać. Wpadła więc na pomysł, że rozpyli na hali jakąś śmierdzącą substancję i wtedy nie będziemy ćwiczyć. Mnie też jakoś nie rwało się do wysiłku fizycznego, więc postanowiłam jej pomóc, a po krótkich namowach Iv, pchana żądzą przygód i nowych doświadczeń, też się zgodziła. Jestem bardzo przekonywującą osobą. Tak więc ja i Nazz wkradłyśmy się do pracowni chemicznej i wykradłyśmy jakieś fiolki. Iv stała na czatach i odciągała uwagę nauczycieli, budziła najmniejsze podejrzenia. Potem tuż przed trzecią lekcją, cichaczem weszłyśmy na halę i zmieszałyśmy te substancję... To były złe substancje. Owszem śmierdzące, ale i łatwopalne... - Penny zamilkła na chwilę i zamyśliła się, Danny natomiast wpatrywała się w nią szeroko otwartymi oczami. Po chwili Pennyline kontynuowała z pełną powagą. - Kiedy Nazz mówi, że wie co robi, to niekoniecznie tak jest... W każdym razie jest noga z chemii - zakończyła swoją historię i opadła na łóżko.
 - Muszę jak najszybciej nas z powrotem odmienić – skwitowała Danielle, podczas gdy jej przyjaciółka wyklinała Perry, za jego „fałszywość”, „dwulicowość” i „nieposzanowanie dla jej osoby”.
Po chwili Danny uświadomiła sobie jedną ważną rzecz.
 - Penny, kim jest Ivette? - nie miała pojęcia o jakiej Ivette, mówi Penny.
 - Ach no tak, bo ty przecież nie wiesz – zawołała dziobaczka uderzając się w głowę otwartą dłonią, na co Danny przewróciła oczami. - Ivette, wraz z Arturem są twoimi nowymi przyjaciółmi...
 - Znów wybierasz mi przyjaciół? - wtrąciła się dziewczyna, zakładając łapki na piersi.
Penny przemilczała tę zgryźliwą uwagę.
 - Oboje chodzą z tobą do klasy i jesteście w jednej paczce. Ivette to pełna energii dziewczyna kochająca sport i jazdę na desce, na pewno się polubicie. Inne dziewczyny w twojej klasie to straszne jędze są. Artur, natomiast, jest nieco nieśmiały i cichy, to skryty romantyk i mogę się założyć o 20 dolców, że czuje mięte do Ivette – zawołała z pewnym siebie głosem.
 - Ty byś każdego ze sobą zeswatała – bąknęła Danny i na dobre wróciła do naprawiania sprzętu.
Przez resztę dnia Danny usilnie starała się naprawić sprzęt, który przypadkiem zamienił ją i Penny ciałami. Musiała to zrobić samodzielnie bo ani taty, ani Phineasa i Ferba nie mogła poprosić o pomoc, zmuszona byłaby potem wymyślać kolejną zwariowaną historię, po co jej był stabilizator neuronowy i jak w jej pokoju znalazła się ukryta pracownia, nie uniknęła by bowiem z ich strony kłopotliwych pytań. Natomiast proszenie o pomoc kolegów z pracy było dla niej kłopotliwe i niezręczne, nie znała ich za dobrze i w pełni nie ufała, a sprawa nad którą obecnie pracowała była nieco tajna. O zamianie wiedział jedynie Major Monobrew, bo Penny, zmuszona wziąć zaległy sprzed kilku lat urlop, by nie wpakować młodej pani naukowiec w większe kłopoty, musiała podać powód dla którego ów urlop chce wziąć.
  Penny przez cały dzień towarzyszyła Danielli w jej zmaganiach, wychodząc z pokoju jedynie za potrzebą i by coś zjeść.
 Gdy po kolacji Penny, wróciła do pokoju Danielli zastała ją z szerokim uśmiechem na ustach, a raczej dziobie.
 - Udało się – zawołał uradowana dziewczyna.
Dwie minuty później obie były już we własnych ciałach.
 - Nareszcie! -  wykrzyknęła uradowana Penny i uściskała swój ogon. - Czy to jest smar? - zapytała na widok łap i ogona, umorusanych czarną i tłustą substancją.
 - Tak... - odparła beznamiętnie brązowowłosa, leżąc na łóżku i wpatrując się w sufit.
 - I jak ja mam to cholerstwo domyć, hę? - zapytała rozgniewana dziobaczka, usiłując wytrzeć łapki o jeszcze brudniejszą ścierkę.
 - Mam w łazience taki specjalny szampon z hipopotamem na butelce, a jak on nie pomoże to dodaj trochę sody – odparła dziewczyna, przewracając się na bok.
 Po półgodzinnej kąpieli, Penny wróciła do pokoju przecierając się ręcznikiem. Fakt, że dziobak sam pływa sobie w wannie, w tym domu, nikogo nie dziwił.
 - Dobrze, że udało Ci się już nas odmienić. Będziesz mogła sama ugościć Nazz i Ivette.
Na te słowa jedenastolatka poderwała się z łóżka.
 - Zaprosiłaś Nazz i Ivette, i nie zapytałaś mnie o zdanie?
 - Przecież nigdy cię nie pytam – odparła brązowooka, wzruszając łapkami.
 - Ale to co innego... Ja nawet nie wiem jak ta Ivette wygląda...
 - Spokojnie zrobiłam jej zdjęcie – odparła dziobaczka. Podeszła do torby szkolnej Danielli i wyciągnęła z niej telefon. - Spójrz – oznajmiła pokazując jej ekranik komórki. - Ta kasztanowłosa to Iv, a ten obok blondyn to Artur, a z tyłu za nimi idą Nazz i Izabella.
Zdjęcie przedstawiało dziewczynę o kręconych kasztanowych włosach, w których widać było niebieskie pasemka, jej zielone oczy spoglądały śmiało w obiektyw. Iv obejmowała ramieniem stojącego obok blondyna, który spoglądał na nią nieśmiało brązowymi oczami. Za nimi widać było zasmuconą Izabellę i jak zwykle niepokojąco szczęśliwą Nazz.
 - I co mi dało, że wiem jak wyglądają? - zapytała Danny.
 - No mówiłaś, że nie wiesz, a teraz już wiesz! Dzięki mojemu genialnemu zdjęciu... - oznajmiła dumna z swej zapobiegliwości dziobaczka.
 - Ale tu nie o to chodzi! - wykrzyknęła poirytowana niebieskooka.
 - Więc o co?
 - Nawet nie spytałam się rodziców o zgodą... - zaczęła tłumaczyć się dziewczyna.
 - Twoja staruszkowie na pewno się zgodzą, oni godzą się na wszystkie twoje pomysły, co mnie chwilami przeraża, bo jaki normalny rodzić, pozwoliłby trzymać dziecku w pokoju pluton?
 - Trzymam go w antyradiacyinym pojemniku... - zaczęła Danny.
 - Ale wracając – kontynuowała tamta. - Zaprosiłam je tylko z tej prostej przyczyny, że mają ci pomóc w urządzeniu piżama party. Chyba nie chciałabyś się z tym babrać sama, hę?
 - Jakiego piżama party? - zawołała skołowana Daniella. Nie mogła pojąć jak Penny szybko potrafi zmieniać tematy.
 - To ci nie mówiłam? Byłam przekonana, że ci mówiłam... No ale mniejsza. Urządzasz piżama party – oznajmiła dziobaczka i uśmiechnęła się szeroko.
 - Ale jak to?
 - Więc może ci opowiem. To było tak.
Jak to było, dowiecie się jak tylko napiszę kolejną część (czyli możliwe, że w przyszłym roku) XD

Je... W końcu coś napisałam... To chyba najdłuższa moja przerwa między partami story, ale mam nadzieję, że następna będzie owieeeeeele krótsza XD Wracam już do pisania, skupiam się i przelewam moje myśli na monitor (kiedyś by było papier), a nie trzymam je poupychane w kąciki mojej, i tak przepełnionej, głowy XD
Bardzo fajnie jest tak wrócić do pisania, mogę się odstresować i zapomnieć... Dopiero teraz widzę jak mi tego brakowało :)
Skróciłam ten rozdział bo jeszcze mogłabym kolejne dwie i pół strony dopisać, ale nie chciałam was zanudzić na śmierć... Wiem, że ta część jest nudna i nic się nie dzieje, ale muszę się znowu rozkręcić XD
Mam nadzieję, że się wam choć trochę spodoba, i że part 3 ukaże się jeszcze za waszego życia :)
Chciałam jeszcze podziękować SanAngle, że pomogła mnie odblokować XD Dziękuję Maromiro :hug:

Ivette and Artur belongs to SnowDaisy2
"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh

Z dedykacją dla: SnowDaisy2 i SanAngle oraz tych którzy jeszcze czytają XD

POZDRAWIAM.!
fF






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2014 - 2022 funnyFranky
Comments26
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
Candace07's avatar
Świetny rozdział! :love:
Nie wiem czemu, ale jakoś nie zdziwiło mnie to, że Nazz dołożyła się do tego pożaru :D