literature

PiF Story 15 Part 4 - Senna wycieczka

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
414 Views

Literature Text

Phineas i Ferb

„Senna wycieczka”

Part 4

 - Więc mówisz profesor Shine, że udało ci się wymazać informacje z pamięci złoczyńców i komputera? - upewnił się major Monogram.
Danny stała wraz z Penny w bazie Agenta P i przekazywała dowódcy tę jakże radosną informację.
 - Tak jest majorze, ale to nie wszystko. Usunęłam też z ich pamięci wspomnienia o sobie i  żadne z nich nie pamięta drugiego, a tym samym nie mają pojęcia, że są, a raczej byli wspólnikami.
 - Wspaniale! - ucieszył się szczerze MM i uśmiechnął szeroko. - Niech tylko Agent P się dowie...
W tym momencie do sali odpraw wparował Perry, przytrzymując kapelusz i łapiąc oddech zwrócił się do przełożonego.
 - Grr... (tłumaczenie: Jestem majorze. Jak tylko dostałem wezwanie poleciałem w stronę przejścia, ale było nieczynne i musiałem zaiwaniać po schodach.)
 - To wspaniale Agencie P. A teraz załóż Modulator bo nie rozumiem co terkoczesz.
Perry pospiesznie założył urządzenie, które kilka dni temu zrobiła mu Danny i powiedział.
 - Jestem już majorze.
 - To świetnie. A teraz profesor Shine opowie ci co się stało.
Danny w kilku zdaniach wytłumaczyła Perry co się wydarzyło.
 - Więc zostajemy? - zapytał uradowany dziobak.
 - Tak, jak najbardziej – oznajmił MM.
Na te słowa Perry i Penny rzucili się by uściskać Danny. Po kilku minutach wspólnego okazywania sobie radości, ponownie odezwał się Francis.
 - Tak więc skoro waszym właścicielom nic nie grozi, odwieszam was i znów przydzielam do Dundersztyca i Taylor. Agencie P jutro jak zwykle o dziewiątej widzimy się na porannej odprawie. Agentko P ty masz odprawę o ósmej, Hanna stosunkowo wcześnie wstaje. Twoja nowa baz jest co prawda jeszcze w fazie budowy, ale odprawę da się przeprowadzić - oznajmił MM.
 - Zaraz, chwileczkę. Dlaczego Pen ma mieć osobną bazę? - zapytał zdumiony Perry.
 - Teraz skoro doktor D nie współpracuje już z doktor T, ty Agencie P i Agentka P nie jesteście już partnerami - odparł Francis. - Agentka P będzie pracować na własną ręke, a ty na własną. Dobrze a teraz wybaczcie, Carl upiekł ciasteczka.
Monogram zniknął z ekranu.
Perry wpatrzył się w swoją byłą partnerkę.
 - No to już koniec naszej współpracy - oznajmiła Penny uśmiechając się olśniewająco. - Byłeś wspaniałym partnerem Perry panie dziobaku.
Dziobaczka podeszła do Agenta P i przytuliła go serdecznie.
 - Będzie mi ciebie brakować - szepnął Perry.
 - Oj daj spokój Perry. Przecież nie wyjeżdżam na koniec świata. Przestaniemy być tylko partnerami, na to chyba czekałeś. Dalej będziemy się widywać.
 - Ale to już nie będzie to samo - oznajmił Agent i wpatrzył się w orzechowe oczy swojej przyjaciółki. - A teraz zrobię to, co chciałem zrobić odkąd cię poznałem - oznajmił i przywalił Penny w potylice. - To za te wszystkie upokorzenia i dręczenie mnie w godzinach pracy - powiedział i wystawił do niej język.
Penny odwzajemniła gest i rozmasowała sobie obolałą głowę, po chwili jednak się uśmiechnęła.
 - Cieszę się, że jesteśmy przyjaciółmi. Idziesz razem ze mną i Danny na lody? - zapytała po chwili.
Perry skinął głową i wyszedł za dziewczynami z bazy.
 ***  ***  ***  ***  ***
Izabella i Ferb szli ku domowi (domowi Phineasa i Ferba rzecz jasna). Oboje zatrzymali się przed bramką ogródka.
 - No dalej Izabello idź i powiedz mu - zachęcił szatynkę zielonowłosy.
Izabella niepewnie położyła dłoń na klamce furtki.
 - Ale jesteś pewien?
Ferb skinął głową. Izabella wzięła głęboki wdech i pchnęła bramkę. Wypuściła powietrze z płuc i weszła do pustego ogródka. Pustego... Phineasa w nim nie było.
 - Nie ma go... - wyszeptała dziewczyna.
 - Phineas? - zawołał Ferb, wchodząc za przyjaciółką do środka.
Nikt mu jednak nie odpowiedział.
 - Widzisz Ferb to znak. Nie powinnam mu mówić - oświadczyła Izabella.
 - Izabello daj spokój. Pewnie poszedł do parku, albo gdzieś. Zaraz wróci. Poczekaj na niego.
 - Nie Ferb. Pójdę już.
Izabella opuściła ogródek i wróciła do domu. Ferb bez słowa usiadł pod drzewem.
 ***  ***  ***  ***  ***
Słońce powoli zachodziło. Phineas od kilku godzin siedział na skraju skarpy wpatrzony w panoramę Danville. W końcu słońce całkiem zniknęło za horyzontem, a na niebie powoli zaczęły pojawiać się gwiazdy. Gdy wielka chmura odsłoniła księżyc, a jego srebrne promienie rozjaśniły skarpę, Phineas poczuł na twarzy lekki powiew i wyczuł przepiękny, trudny do opisania, ale iście piękny zapach.
 - Piękny widok. Nieprawdaż Phineasu?
Chłopak podskoczył jak oparzony i skierował swe spojrzenie w stronę z której dobiegł go głos.
Jego oczom ukazała się mała dziesięcioletnia dziewczynka o zielonych oczach. W blasku księżyca jej włosy zdawały się być srebrne, a biała szata w którą była ubrana była jeszcze bielsza niż w rzeczywistości.
 - Kim... Kim jesteś? I skąd znasz moje imię? - zapytał niepewnie Phineas.
 - Nie poznajesz mnie? - zapytała At z uśmiechem.
Chłopak przyjrzał się dziewczynce uważnie, po chwili zdał sobie sprawę, że w istocie poznaje nieznajomą.
 - Jesteś tą tajemniczą dziewczynką z moich snów, która mówi zagadkami - odparł.
At uśmiechnęła się na znak, że się zgadza.
 - Ale... Ty istniejesz?
 - I tak i nie, podobnie jak ty. Widzisz Phineasu ja istnieję bo mnie widzisz, ale gdy zniknę w twoim mniemaniu przestanę istnieć, bo nie będę czymś namacalnym. Podobnie jest z otaczającym cię światem. Widzisz go więc wierzysz, że istnieje, jednak gdybyś nagle oślepił i stracił z oczu to co kochasz zaczął byś wątpić czy to rzeczywiście istniało. Podobnie jak twój brat... Tak Ferb wiele się nacierpi, gdy miłość go opuści...
 - C-co masz przez to namyśli? W jaki sposób mój brat będzie cierpiał?
 - W ten najgorszy. Będzie boleć go serce, a tego bólu żaden lekarz nie jest w stanie wyleczyć.
 - A kardiolog? - zapytał tępo czerwonowłosy.
 - Nie, kardiolog nie pomoże - odparła dziewczyna ze śmiechem. - Chodzi o nieco inny ból, taki który doskwiera człowiekowi nieszczęśliwie zakochanemu.
Zapadła cisza At nadal wpatrywała się w miasto rozświetlone ulicznymi latarniami. Po chwili Phineas znów się odezwał.
 - Więc powiesz mi w końcu jak masz na imię?
 - Jestem At.
 - A więc At... Skąd mnie znasz? Dlaczego pojawiasz się w moich snach? Co znaczą twoje słowa? Skąd to wszystko wiesz? I kim... kim tak właściwie jesteś?
 - Ja znam każdego, chodź mnie nie zna nikt. Pragnę cię ostrzec Phineasu i przygotować. Me słowa są prawdą, bo ja tylko prawdę znam i tylko prawdę dam. Ja wszystko widziałam i słyszałam, choć nic się nie zdarzyło. Jestem tą która widzi to co może się zdarzyć i co się zdarzy. Ja byłam jestem i będę.
 - To nie są odpowiedzi na moje pytania - oburzył się czerwonowłosy.
At uśmiechnęła się jedynie.
 - Na co chcesz mnie przygotować? Przed czym chcesz mnie ostrzec?
At chwile milczała, w końcu jednak zaczęła szeptem odpowiadać na pytania chłopaka.
 - Wkrótce staniesz przed pierwszym z wyborów, przed pierwszą z prób. Będziesz zmuszony zadecydować o losie swym, swych przyjaciół, swojego świata.
 - Mówisz, że wkrótce będę musiał podjąć ważna decyzje, która zadecyduje o życiu wielu osób. Skoro to wiesz... Skoro znasz przyszłość i wiesz, że wkrótce wydarzy się coś złego komuś z moich bliskich, to powiedz co się stanie. Zapobiegnę temu i nie będę musiał decydować.
 - W życiu należy podejmować decyzje, dzięki nim stajemy się tym kim będziemy. One kształtują nas i naszą postawę. A temu co się wkrótce stanie, nie zapobiegnie nikt, nawet ty Phineasu Flynn. Znam każdą możliwą przyszłość, każde możliwe zakończenie, każdej możliwej historii, ale nie umiem ci powiedzieć co się stanie na pewno. Przyszłość kształtuje człowiek. Nic nie bierze się z przypadku, czasem jedynie przeznaczenie miesza się w niektóre sprawy, tak jak już dawno wmieszało się w życie twoje i twoich przyjaciół. Przeszłość jest za nami, teraźniejszość trwa, a przyszłość przed nami. Decyzje które podjęliśmy w przeszłości, odbiją się echem w przyszłości, bowiem to ludzkie decyzje i wybory, kształtują teraźniejszość.
Phineas spojrzał na miejską łunę.
 - A... Kim są ludzie w purpurze przed którymi ostrzegałaś mnie we śnie? - zapytał cicho.
 - O nich na razie nie musisz się troskać. Nie zaprzątaj sobie nimi na razie głowy. Niebezpieczeństwo czai się bowiem... po drugiej stronie lustra.
Ostatnie słowa dobiegły jak by z oddali, chłopak spojrzał w bok, jednak At już nie było, rozpłynęła się z kolejnym powiewem wiatru.
...Zakończenie Story 15...
Znów pojawia się At... Jak sądzicie, czy Phineas zrozumiał jej słowa.?
A teraz serio... Łapiecie o co jej chodzi.? :D
W poniedziałek rozpoczynam nowe Story... Będzie nosiło tytuł "Po drugiej stronie lustra"...
Początkowo miało mieć tytuł "Po raz drugi w drugim wymiarze", ale postanowiłam go zmienić a propos wypowiedzi At ;P
...POZDRAWIAM.!
fF
:meow:






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2013 - 2022 funnyFranky
Comments22
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
peas08's avatar
Czekaj czekaj myśle...coś będzie z drugim wymiarem znowu...ehhh pewnie nie ale zawsze warto spróbować:XD:
Zastanawiam się czy w końcu Fineasz zauważy starania Izabeli,huh:D
No nic pozostaje mi tylko powiedzieć że czekam na więcej:workship: