literature

PiF Story 15 Part 3 - Senna wycieczka

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
397 Views

Literature Text

Phineas i Ferb

„Senna wycieczka”

Part 3

Izabella wpatrywała się w plecy oddalającego się przyjaciela. Nagle podbiegł do niej Diego.
 - Izabello... - wydyszał zatrzymując się i łapiąc za serce.
 - Diego? Udało ci się zbiec Ferbowi i Bufordowi? - zdumiała się szatynka.
 - Nie było łatwo, ale udało mi się przekonać ich, że muszę iść do toalety. Potem przez okno wyszedłem na tyły centrum, okrążyłem je i jestem – oznajmił i uśmiechnął się.
 - O to miło.
 - Ci twoi przyjaciele są bardzo towarzyscy.
 - Tak, trochę są.
 - To jak? Idziemy do kawiarni na te obiecaną herbatę i ciastko?
 - Tak. Jasne, że tak – odparła Izabella i w końcu się uśmiechnęła.
 ***  ***  ***  ***  ***
Phineas siedział właśnie przy stole na zewnątrz jednej z kawiarenek, gdy usłyszał za sobą znajomy głos. Odwrócił głowę i dostrzegł Izabellę wraz z Diego. Chłopak przyglądał się im przez chwile groźnie mrużąc oczy. Dzieci zajęły miejsca kilka stolików dalej i zamówiły po herbacie i jakimś ciastku. Pogrążyli się w rozmowie.
Czerwonowłosy odwrócił spojrzenie i wpatrzył się w zamówione przez siebie lody czekoladowe. Zaczął je nieświadomie gnieść łyżeczką, usilnie starając się ignorować dochodzące zza jego pleców słowa rozmowy i śmiechy. Gnębiąc swoje lody i zaciskając zęby, myślał o tym jaki z tego Montoji jest bałwan* (*ja piszę bałwan, Phineas myślał inaczej.)
Po dobrej pół godzinie lody całkiem stopniały, a czerwonowłosy usłyszał szuranie krzesłami. Ponownie odwrócił głowę w stronę przyjaciółki i bałwana – znaczy się aktora.
Para wstała od stolika i zaczęła się ze sobą żegnać.
„No nareszcie ten bałwan* sobie idzie.” pomyślał Phineas.
Aktor zbliżył się do dziewczyny i przytulił ją serdecznie. Phineas dostrzegł, że jego dłonie znalazły się zdecydowanie zbyt nisko. Poderwał się z krzesełka i już miał podejść do Montoji, gdy Izabella odezwała się cicho.
 - Diego, chyba ręce ci uciekły. Trzymasz je trochę zbyt nisko.
 - O, przepraszam – odezwał się aktor i wypuścił dziewczynę z uścisku.
Phineas usiadł z powrotem na krzesełko, jednak nadal uważnie obserwował poczynania Montoji.
Blondyn rozmawiał jeszcze chwile z szatynką. W końcu oboje zamilkli i wpatrzyli się sobie w oczy. Bałwan Diego dotknął delikatnie policzka Izabelli i odgarnął jej włosy.
 - Diego co robisz? - szepnęła Izabella.
 - Nic specjalnego – odparł chłopak i pomimo niewielkiemu oporowi ze strony dziewczyny zbliżył się do niej i nachylił nad jej twarzą.
Nim Phineas, czy chociażby Izabella zdążyli zareagować, aktor całował szatynkę.
Na ten widok Phineas poderwał się z krzesełka, przewracając je przy okazji i ruszył w kierunku pary.
„Tego już za wiele!” krzyknął w duchu i zacisnął gniewnie pięści.
 ***  ***  ***  ***  ***
 - Dobra Penny, plan jest prosty. Wywabiasz z budynku Dundersztyc Spółka Zło Hannę, po czym wrzucasz do laboratorium doktora D granat który usypia go na kilka godzin. Potem jakimś niewytłumaczalnym sposobem, sprawisz, że Hanna wraca do domu, a tam ją też usypiasz granatem. Potem ja wkraczam do akcji. Udaję się do snu obydwojga i kasuje im wspomnienia. A opanowując ciało Dundersztyca, kasuję z twardego dysku wszystkie dane dotyczące prawdy o tobie i Perry.
 - Da się zrobić – odparła dziobaczka i przez tajne przejście udała się do bazy, a stamtąd do D.E.Inc.
Po kilkudziesięciu minutach Danny dostała znak, że Dundersztyc uśpiony. Dziewczyna uruchomiła urządzenie i już po chwili, w tylko sobie znany sposób, znalazła się w umyśle złego naukowca. (Mogła bym teraz opisywać jak fantastycznie było w jego mózgownicy i jak Danny się tam świetnie bawiła, ale po pierwsze wcale tak nie było, a po drugie mi się nie chcę.)
Po wykasowaniu z pamięci doktorka wiadomości o drogim życiu Agenta P, skasowaniu wspomnień o Hannie i usunięciu z komputera informacji o jego nemezis, Danny wróciła do swojego ciała.
Z komórki odczytała wiadomość od Penny, że Hanna też już śpi i dziewczyna powtórnie uruchomiła Sennotron.
 „Powtórka z rozrywki” pomyślał przechadzając się uliczkami wspomnień doktor T. W końcu dotarła do odpowiedniego zakamarka jej podświadomości i zrobiła to co miała zrobić(a co miła zrobić to wy już dobrze wiecie). Potem znowu znalazła się w swoim pokoju. Czekała już tam na nią Penny.
 - I jak? Udało się? - zapytała pełnym napięcia głosem.
Danny uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową. Penny z radością rzuciła się jej na szyję i uściskała z całych sił.
 - Jesteś wielka! - wykrzyknęła z podziwem.
 - Nic specjalnego – odparła skromnie Daniella.
  ***  ***  ***  ***  ***
 Bałwan Diego odsunął się od dziewczyny i zapatrzył na nią. Izabella wpatrywała się w blondyna szeroko otwartymi oczami z lekkim - poprawka - wielkim zdumieniem. Była w szoku. Po chwili ktoś podszedł do pary i stanął za Montoją. Poklepał go delikatnie w ramię i powiedział.
 - Przepraszam...
 - Tak? - zapytał Diego i odwrócił twarz ku interesantowi.
Czerwona czupryna, BUMM! i gwiazdki przed oczami tyle Diego zdążył zarejestrować i już leżał na ziemi.
 - Jej się nie przytula... I nie całuje! - wykrzyknął Phineas z wściekłą miną.
 - Phineas... - odezwała się cicho Izabella.
Chłopak spojrzał na nią przestraszony i pobiegł przed siebie. Po drodze minął Ferba, Buforda, Balgita i Perry ukrytych za wielgaśnym fikusem i obserwujących całą tę scenę z zapartym tchem.
 - Jutro będą o tym pisać w gazetach – odezwał się po chwili Buford. - „Diego Montoja znokautowany przez zazdrosnego dwunastolatka.” Świetny tytuł na nagłówek.
Perry stał co jakiś czas zerkając raz na Ferba, raz na coraz bardziej odległego Phineasa. W końcu uznał, że w otoczeniu przyjaciół Ferbowi nic nie grozi i pognał za Phineasem ile sił w łapach.
 - Gdzie twój dziwny dziobak biegnie? - zwrócił się do Ferba Bamber.
Zielonowłosy nieznacznie wzruszył ramionami. Cała trójka odwróciła głowy w kierunku Izabelli. Okazało się, że szatynka stoi bliżej niż się im wydawało.
 - O Izabella – odezwał się Buford do stojącej obok dziewczyny i podrapał się z zakłopotaniem w głowę.
 - Co wasza trójka tu robi? - zapytała groźnie szatynka.
Chłopcy cofnęli się o krok.
 - To nie tak jak myślisz, my wcale cię nie śledzimy i nie obserwujemy zza tego wielkiego fikusa  jak całujesz się z bałwanem Montoją – oznajmił Balgit. - Znaczy się Diego Montoją – poprawił się i uśmiechnął szeroko.
 - Więc, co robicie? - wyszeptała groźnie Izabella, zmrużyła oczy i wpatrzyła się z oczekiwaniem w chłopców.
Cała trójka znów cofnęła się o krok.
 - My tylko... - zaczął Balgit.
 - Podlewamy kwiatek? - odezwał się niepewnie Bamber.
Izabella zrobiła krok w ich kierunku. Osiłek pochwycił swego kujona i uciekł z nim w siną dal.
Ferb i Izabella zostali sami. Szatynka spojrzała wyzywająco na zielonowłosego, ten jednak stał w miejscu. Nie dał drapaka jak pozostali. Izabella w końcu złagodniała i usiadła na podłodze obok fikusa. Ferb usiadł koło niej.
 - Widzieliście? - zapytała szeptem szatynka.
Zielonowłosy skinął głową.
 - Gdzie Diego? - zapytał po chwili.
 - Po tym jak doszedł do siebie po spotkaniu z pięścią Phineasa, oznajmił, że gdyby wiedział, że całując mnie naraża się na tak bolesne przeżycia i uszkodzenie ciała, nigdy by tego nie zrobił. Znajomość ze mną nie jest warta takich cierpień i lepiej będzie jak na jakiś czas zaprzestaniemy kontaktów. Potem, podobnie jak Phineas, Buford i Balgit, uciekł.
 - Phineas potrafi skutecznie eliminować swoich konkurentów – stwierdził Ferb z uśmiechem.
 - Ja go nie rozumiem! - wykrzyknęła szatynka. - Jednego dnia mnie całuje i ucieka, następnego dnia mówi, że pocałunek nic nie znaczył. Potem znowu prawie mnie całuj, a następnie ucieka ode mnie w panice, krzycząc, że nie muszę mu powtarzać dwa razy, że mnie się nie przytula. A jeszcze później zgrywa zazdrosnego widząc jak Diego mnie całuje i wali mu pięścią prosto w twarz i znowu ucieka! Chyba złamał mu nos...
 - Taa... Phineas jest mistrzem ucieczki... - przyznał Ferb.
 - Ja go nie rozumiem - powtórzyła Izabella kręcąc głową.
 - Nikt nie rozumie Phineasa i na tym polega jego urok. Ale ty nie powinnaś całować się z Montoją, skoro go kochasz.
 - To ON mnie pocałował – usprawiedliwiła się dziewczyna. - To nie moja wina, ja byłam tą całowaną, a w dodatku... Nawet mi się nie podobało... - oznajmiła. - Phineas lepiej całuje... - dodała już ledwie słyszalnym szeptem.
 - Nie mów tego mi, tylko powiedz jemu.
 - Komu? Diego?
 - Nie, Phineasowi. Jemu to powiedz i wyznaj w końcu co do niego czujesz.
 - Kiedy się boję.
 - Nie ma czego. W końcu... To tylko dwa słowa.
... :meow:
...
...
... :D
I jak.?
Kolejna cześć (ostatnia) już jutro ^^
...Więc tak, Ferb namawia Izabellę do wyznania Phineasowi swych uczuć :meow:, a Danny udaje się przeżyć podróż po umysłach złych naukowców... :aww:
Informacje dla tych, którzy za bardzo nie orientują się w sytuacji:
...Phineas pocałował Izabellę w Story 11 Part 3fav.me/d5n12x5
...Potem prawie "pocałunek" - Story 13 Part 7fav.me/d5qnkh1
...No to by było na dzisiaj...
:meow: !.POZDRAWIAM.! :meow:
fF






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2013 - 2022 funnyFranky
Comments15
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
Leo22222's avatar
A zakład Perry i Penny nadal ważny? XD