Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb

"Senna wycieczka"

Part 2

Wysoki, blondyn, błękitne oczy i ten uśmiech, tak - Diego Montoja.
Izabella ruszyła pędem w stronę chłopaka i rzuciła się mu na szyję. Phineas zacisnął zęby i wpatrzył się w aktora z szczerą niechęcią.
 - Och Diego, nie mogę uwierzyć, że naprawdę przyjechałeś! Po twoim wczorajszym telefonie ciągle myślałam tylko o naszym spotkaniu.
 - Nie przegapiłbym okazji do spotkania z tobą - oznajmił Diego i uśmiechnął się promiennie, szczerząc swe olśniewająco białe zęby. - O witaj eee....
 - Phineas, jestem Phineas - oznajmił czerwonowłosy przez zaciśnięte zęby.
 - Tak właśnie, Phineas! Jak leci?
 - Do teraz? Było nie najgorzej.
 - To świetnie!
[...] kilka chwil wcześniej [...]
Gdy Phineas wyszedł z ogródka, Buford, Balgit i Ferb natychmiast podbiegli do płotu i wyjrzeli przez niego na ulicę. Obserwowali czerwonowłosego z uwagą. Chłopak podszedł do drzwi, zapukał, drzwi się otworzyły, a potem pojawił się...
 - Diego Montoja? - zdumiała się cała trójka.
Phineas i Montoja wdali się w krótką rozmowę.
 - Co on tu robi? - zapytał Buford.
 - Jak widać przyjechał w odwiedziny do Izabelli - odezwał się Ferb.
 - Może chce z nią znowu umówić się na randkę? - zapytał niepewnie Balgit.
 - Nie wiem...
 - Zobaczcie jaki Phineas jest czerwony na twarzy! - zawołał uradowany Buford. - Stawiam dychę, że w końcu nie wytrzyma i uderzy kolesia w nos!
Chłopcy gapili się jeszcze chwilę na aktora, Izę i Phinka, aż w końcu Ferb zaproponował.
 - Chodźcie mu pomóc.
Cała trójka wybiegła z ogródka.
 - Siemasz Diego! - wykrzyknął Buford i uderzył aktora w plecy. - Kopę lat!
 - O witajcie - odezwał się aktor i niepewnie uśmiechnął.
 - Ferb, Buford, Balgit! A wy tu po co? - zapytała groźnie Izabella.
 - No jak to po co. Przyszliśmy przywitać się z naszym starym kolegą - odparł Buford jednak cofnął się o krok na widok miny Izabelli.
 - Właśnie stęskniliśmy się za tobą - oznajmił Balgit.
 - To miło, ale ja i Izabella umówiliśmy się dzisiaj...
 - O, a możemy iść z wami? - zapytał natychmiast Ferb.
 - Właśnie tłumaczyłem eee...
 - Phineas.
 - Tak właśnie, Phineasowi, że wolelibyśmy iść sami...
 - Wiesz, że znam twoją największą fankę? - zawołał Ferb, chwytając się ostatniej deski ratunku.
 - Moją fankę? - zdumiał się aktor.
 - No pewnie! Ona cie ubóstwia. Bardzo chciała by się z tobą spotkać. Chyba nie odmówisz swojej największej fance?
 - Eeee... Właściwie to...
 - No to super. Chodź zaprowadzę cię do niej - oznajmił i pociągnął kolesia za ramię.
Po dziesięciu minutach stali już przed domem Danny. Zielonowłosy zapukał do drzwi. Po chwili otworzył mu Scott.
 - Cześć młodzi zdolni, cześć piękna i bestio, witaj Izabello.
 - Hey Scott. My do Danny - oznajmił jeden z młodych zdolnych.
 - Chyba jeszcze śpi, ale obudzę ją - oznajmił brunet. Odchrząknął i wydarł się na całe gardło. - Dannnyyy!!! Masz gościii!!! Hey czy to nie jest Diego Montoja? - zapytał po chwili wskazując podbródkiem na blondyna.
 - Tak to ja - oznajmił aktor.
 - A to spoko. Ciebie też witam - oznajmił Scott.
Dzieci usłyszały jak coś upada na ziemię, a po chwili jak coś człapie po schodach. Następne kilka minut oczekiwania i w końcu pojawia się Danny. Włosy miała rozczochrane, ubranie pogniecione, wniosek jeden - spała.
 - Phineas? Ferb? - zapytała przecierając zaspane oczko. - Was nie powinno tu być. Gdzie Perry?
 - Został w domu, bo dzisiaj mu jakaś szajba odbiła - oznajmił Ferb i przeszedł do rzeczy. - Przychodzimy, żeby przedstawić ci naszego... przyjaciela. Danny to Diego Montoja, Diego to Danny.
 - Czy tylko po to przyszliście?
 - W zasadzie to tak.
 - To ekstra, a teraz pozwólcie, że wrócę do siebie...
 - Hey, a nie chcesz autografu? - zdumiał się Montoja.
 - Nie wielkie dzięki, ale jak ci tak zależy to możesz mi powiedzieć która godzina.
 - W pół do dziesiątej - odparł niepewnie aktor.
 - Szlag, przez Penny jestem do tyłu z robotoooom - powiedziała dziewczyna szeroko ziewając. Nim jednak wróciła do pokoju, zwróciła się do Diego. - Byłeś do bani w "Leśnym mirażu" - po tych słowach sobie poszła.
 - Sorry za nią. Pewnie znowu w nocy nie spała. Jak nie prześpi swoich sześciu godzin to robi się do bólu szczera - odezwał się Scott. - Nom... To chcecie coś jeszcze? - zapytał po chwili.
 - Nie dzięki Scott. To by było na tyle - odparł Ferb i wraz z pozostałym ruszyli w bliżej nieokreślonym kierunku.
Nagle przed dziećmi pojawił się zdyszany dziobak.
 - O Perry tu jesteś! Co tu robisz? Zamknąłem cię w domu.
 - Grryy...
 - Pewnie Fretka cię wypuściła.
 - Grryy...
 - Możesz iść z nami, tylko więcej nie świruj – upomniał go czerwonowłosy.
 - No to gdzie idziemy? - zapytał Balgit.
 - O! Chodźmy na pizze – zawołał Buford.
 - Chodź Diego, zaprowadzimy cię do najlepszej pizzerii w mieście – zaproponował Ferb i pociągnął „przyjaciel” do przodu.
Buford i Balgit szczelnie zagrodzili mu drogę odwrotu, zostawiając Phineasa i Izabellę w lekkim odstępie za sobą.
 ***  ***  ***  ***  ***
Danny chodziła po pokoju w kółko. Penny siedziała na łóżku i przypatrywała się przyjaciółce w milczeniu.
 - Danny to nie ma sensu... - wyszeptała nagle Penny z rezygnacją. - Nie uda ci się nic wymyślić. Szkoda marnować czas. Lepiej chodźmy spędzić ten dzień razem...
 - Zamknij się Pen! - zawoła rozeźlona Daniella. - Ja coś wymyślę. Nie mam wyjścia.
 - Ale może tak będzie lepiej, że nas przeniosą.
 - Tak nie będzie lepiej! Tak będzie gorzej. Czy ty zdajesz sobie sprawę co by oznaczało dla Phineasa i Ferba, rozstanie z Perry? Czy wiesz co by znaczyło dla mnie rozstanie z TOBĄ!? Penny jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Sama myśl, że mogę cię już nigdy nie zobaczyć sprawia, że... No nie chcę o tym myśleć.
 - Ale nawet jeśli uda ci się wymyślić jakiś sposób na wymazanie z pamięci Dudersztyca i Taylor tych wiadomości, i wykasowanie danych z komputera, to i tak pozostaje ryzyko, że oni znowu w jakiś sposób to odkryją. Już raz się o was dowiedzieli to mogą to zrobić znowu. Jejku, dopiero teraz dostrzegam, jakie ryzyko niesie ze sobą ich przymierze.
 - Fakt ich sojusz robi się coraz bardziej niebezpieczny. Trzeba by było ich ze sobą jakoś skłócić...
 - To nic nie da. Oni non stop się kłócą, a potem zawsze godzą. Raz podczas jednej misji w ogóle się do siebie nie odzywali, a następnego dnia było wszystko ok – oznajmiła dziobaczka.
 - Więc jedyne wyjście to wymazanie ich wspomnień o samych sobie. Tyle że znów pojawia się pytanie w jaki sposób?
 - Nie mam bladego pojęcia, a ty raczej też na nic nie wpadniesz bo jesteś zbyt zmęczona. Lepiej się z ty prześpij, masz czas do siódmej.
 - Sen! Tak Pen! Już wiem co będziemy dzisiaj robić! - wykrzyknęła nagle brunetka.
 - Coś oprócz spania i wyjścia na lody?
 - Nie idziemy spać, ani na żadne lody. Mam pomysł jak wymazać im to z pamięci.
Penny spojrzała na przyjaciółkę szeroko otwartymi oczami.
 - Masz pomysł? Ale jaki?
Danny usiadła wreszcie na łóżku obok dziobaczki i zaczęła tłumaczyć z wyraźną ekscytacją.
 - Widzisz wszystko zbiega się do podświadomości. Ludzki umysł jest jak komputer. Podczas snów zapada w coś w rodzaju hibernacji i ma czas na przetwarzanie danych. W tym właśnie momencie jego odporność jest najmniejsza i włamanie się do niego nie stanowi większego problemu. Dzięki temu z łatwością przejdziemy zabezpieczenia, jakie stawić może przytomny człowiek i będziemy w stanie wykasować ich wspomnienia. Nawet te wspomnienia sprzed kilku tygodni, kiedy to się poznali.
 - Okej... Udam, że wszystko zrozumiałam. Jak chcesz się włamać do ich umysłu podczas snu?
 - Rozwiązaniem może być LD Lucid Dream, czyli tak zwany świadomy sen, ale nie jestem mistrzem tego typu podróży po umysłach. Wystarczy, że skonstruuję maszynę dzięki której wejdę do ich świadomości podczas snu.
 - Masz zamiar wchodzić do świadomości szalonych naukowców? - zdumiała się Penny.
 - No tak...
 - Poczekaj powtórzę bo chyba nie zrozumiałaś. Masz zamiar wchodzić do świadomości SZALONYCH NAUKOWCÓW? - powtórzyła dziobaczka kładąc nacisk na dwa ostatnie słowa.
 - Tak, jak najbardziej. Spokojnie Penny, to nic specjalnego – odparła Danny i zabrała się do tworzenia planów Sennotrona.
Po kwadransie plan był gotowy, a brunetka zabrała się do budowy. Godzinę później oznajmiła uradowana.
 - Udało się Sennotron gotowy, teraz tylko poczekamy do wieczora, aż tamci pójdą spać i wykasujemy im pamięć.
 - I co potem? - zapytała niepewnie Penny patrząc na małe urządzenie stojące na szafce nocnej, przypominało trochę budzik. - Chodzi mi o to co z danymi w komputerze.
 - Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to dane też zdołam usunąć. Widzisz, dzięki temu urządzeniu nie tylko będę mogła wniknąć do podświadomości śpiącego, ale też zawładnąć jego ciałem.
 - To brzmi co najmniej diabolicznie – stwierdziła Penny.
 - Bo takie trochę jest, ale wyjątkowe sytuacje, zmuszają do wyjątkowych rozwiązań.
 - Dobra to teraz mam tylko jedną uwagę. Czas masz do siódmej, a z tego co wiem Taylor przed jedenastą się nie kładzie.
Danny spojrzała na przyjaciółkę szeroko otwartymi oczami. O tym nie pomyślała.
 ***  ***  ***  ***  ***
Po pizzy dzieci udały się do centrum handlowego. Przez cały czas chłopcy (znaczy Buford, Balgit i Ferb) pilnowali by Izabella i Phineas pozostawali w niewielkim odstępie za nimi i by kontakty Izabelli i Diego były równe zeru.
Szatynka szła z założonymi rękami i wpatrywała się wściekle w grupkę idącą przed nią.
 - Diego przyjechał do mnie – wyszeptała groźnie. - A oni nie pozwalają mi nawet z nim porozmawiać na osobności.
Phineas szedł obok rozeźlonej przyjaciółki co jakiś czas na nią zerkając.
 - Izabello... A tak właściwie to po co Diego do ciebie przyjechał? - zapytał cicho.
 - Chciał się ze mną spotkać. Stęsknił się za mną, a ja za nim. Przeszło rok się nie widzieliśmy.
 - No tak, tak... - nagle chłopak chwycił Izabellę za ramię i zatrzymał przy fontannie. Gróbka idąca przed nimi nawet tego nie zauważyła. - Izabello co jest między tobą, a Diego? - zapytał cicho.
 - Co jest między...?  A co cię to interesuje?
 - Jako twój przyjaciel muszę to wiedzieć.
 - Jako mój PRZYJACIEL? - zdumiała się Izabella, kładąc nacisk na ostatnie słowo. Phineas nieznacznie skinął głową. - W takim razie mój drogi PRZYJACIELU wiedz, że... Od dawna darzę Diego niezwykłym uczuciem.
 - Czyli, że go kochasz - szepnął Phineas.
Nim Izabella zdążył zaprzeczyć lub potwierdzić, czerwonowłosy odwrócił się i odszedł zrezygnowany.
"Senna wycieczka" - part 2...
Rozdział z dedykacją dla ~SanAngle :iconsanangle:, która podsunęła mi pomysł, żeby Izabellę z kimś umówić :aww:
Więc już wiecie kim jest tajemniczy gość Izabelli... Po raz pierwszy wzmianka o nim pojawia się w Story 11 Part 1fav.me/d5n11ls
Co będzie dalej.? Dowiecie się już jutro...
Mam nadzieje, że nie staje się to monotonne (moje pisanie :XD:)
Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły to słucham... (tak się składa, że mam kilka opoków do napisania :aww:)
PS To co pisze LD to wytrzasnęłam z głowy ;P
POZDRAWIAM.!






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Add a Comment:
 
:iconmartiz2000:
Martiz2000 Featured By Owner Sep 20, 2014
Iza, szczerze mówiąc trochę nie rozumiem twojego zachowania. Poprzedniego dnia cieszysz się z tego, że widzisz Fineasza i ratujesz go przed szalonymi naukowcami, a teraz sprawiasz wrażenie, jakby tamtego dnia po prostu nie było i sprawiasz wrażenie, jakbyś nagle pomyślała "Zaraz, przecież ja jestem na niego obrażona!"
Rozumiem, że to twoje życie i możesz się umawiać z kim chcesz, ale chociaż nie miej takich wahań nastrojów.
A ty Fineasz nie powinieneś się dziwić po tym, jak powiedziałeś, że nic do niej nie czujesz i masz nadzieję, że nie zniszczyłeś ich przyjaźni.
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Oct 26, 2014
Może okres ma :I Zdradze Ci sekret - ja tez nie wiem o co Izie chodzi, chyba niezbyt myślałam, jak pisałam kontynuację XD
Ale on wcale tak nie powiedział. Stwierdził tylko, że pocałunek nic nie znaczył XD
Reply
:iconmartiz2000:
Martiz2000 Featured By Owner Oct 26, 2014
Chyba ma :)
Ale na jedno wychodzi, bo w sumie chodzi o to, że nie czuje nic oprócz przyjaźni.
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Oct 30, 2014
Przyjaźń to zawsze coś :"D
Reply
:iconmartiz2000:
Martiz2000 Featured By Owner Oct 30, 2014
Ale mogłoby być coś więcej.
I tak przynajmniej w twoich opowiadaniach Fineasz jest bardziej ogarnięty niż w serialu (zorientować się po kilku latach, że Iza jest w nim zakochana...).
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Oct 30, 2014
Właściwie... To nie do końca tak będzie XD
Reply
:icon1987arevalo:
1987arevalo Featured By Owner Feb 6, 2013  Hobbyist General Artist
Bardzo dobry fic
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 6, 2013
Mam pytanie... Ty rozumiesz moje opowiadania, czy tłumaczysz na google.? (Wiem, że to troszkę dziwne pytanie ^^;)
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 6, 2013
Dziękuję bardzo za miły komentarza :meow:
Miło, że Ci się podoba... :aww:
Reply
:iconsanangle:
SanAngle Featured By Owner Feb 6, 2013  Hobbyist Writer
Dzięki za dedyk

Widzisz - ja mam genialne pomysły - przyznała ze skromnością Marta
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 6, 2013
Nie ma sprawy :3
Tak wiem... :XD:
Reply
:iconisabella42:
Isabella42 Featured By Owner Feb 6, 2013  Hobbyist Writer
Co ta Izabella narobiła... No ja nie wierze >.<
Wybacz, ale jak można być taką idiotką, Iza?
Przecież to było do przewidzenia jak on to odbierze, no!
A ty Fineasz, do cholery, wracaj do cholery! Masz odwrócić się i zanieść swój cholerny zad przed Izabellę, by ta mogła wyjaśnić to cholerny nieporozumienie, cholera...
Ech... Jak ona mogła? T-T
Ale cóż... Rozdział cudowny :aww:
I już się nie mogę doczekać co dalej :la:
No i chyba powoli rozumiem, o co chodzi z tym, że mu miłość ucieknie T-T
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 6, 2013
Dzięki wielkie.! :dummy:
Dużo tej cholery :D
Cieszę się ^^
Reply
:iconisabella42:
Isabella42 Featured By Owner Feb 6, 2013  Hobbyist Writer
Nie ma za co :D
Tak wiem, do cholery :XD:
Ale ja bardziej :la:
Reply
:iconsnowdaisy2:
SnowDaisy2 Featured By Owner Feb 6, 2013
kurna ,Izabela idiotko co zrobiłaś? co zrobiłaś? Fineasz wracaj tam ,skubańcu ,natychmiast wracaj! i co ten cholerny Diego sobie myśli? a szlag by ich wszystkich trafił! -.-
a plan Danny mnie nie pokoi jednak jestem pełna nadziei.
tak czy siak - rozdział przecudowny. Lubię denerwować się na bohaterów. :D
mam nadzieję ,że Ferb i reszta porządnie przyfasolą Diego ,qrczę ale mnie gość irytuje... -.-
wiem! 0.0 niech Fineasz uda się do tego pieprzonego aktora i powie mu ,że o Izabelę ma dbać bo jak nie to mu zrobi krzywdę. A Diego mu powie ,że on Izabelą wcale się nie interesuje tylko chce się nią ''pobawić'' czerwonowłosy mu da w gębę i będzie HAPPY END !
nieee ,to głupi pomysł..
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Feb 6, 2013
Co prawda ten Story jest już napisany (potrzebuje podpowiedzi do pozostałych Story), ale obiecuję, że Diego dostanie to na co zasługuje :D
Plan Danny rzeczywiście brzmi niebezpiecznie :aww:
Dziękuję bardzo i fajnie, ze ci się podoba :aww:
Reply
:iconsnowdaisy2:
SnowDaisy2 Featured By Owner Feb 6, 2013
ha! niech zgnije w więzieniu na zawsze ,zawsze! :)
no to czekam z niecierpiliwością.
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
February 6, 2013
File Size
14.7 KB
Submitted with
Sta.sh
Link
Thumb

Stats

Views
313
Favourites
4 (who?)
Comments
17