P
literature

PiF Story 11 Part 3 - W odwiedzinach

funnyFranky's avatar
By funnyFranky   |   Watch
4 13 369 (1 Today)
Published: December 9, 2012
Phineas i Ferb

"W odwiedzinach"

Part 3

Po laboratorium walały się resztki owoców i Miksoinatora Dundersztyca. Perry i doktor D leżeli zmęczeni na podłodze. Podobnie jak całe laboratorium, obaj byli ubabrani w miąższu owocowym.
 - Wiesz Perry panie dziobaku, dawno się tak nie zmęczyłem. Dziś znacznie więcej biegaliśmy niż zwykle - oznajmił Dundersztyc.
 - Grrr... - od terkotał Perry.
 - Ta... - przyznał mu racje D, chodź nie miał najmniejszego pojęcia co dziobak powiedział.
Dundersztyc wstał i rozejrzał się po pomieszczeniu.
 - Taylor mnie zabije jak to zobaczy.
Perry również wstał.
 - Hey, Perry panie dziobaku, a może pomógł byś mi posprzątać? W końcu też maczałeś w tym palce - zaproponował złoczyńca.
Perry wyszedł z laboratorium. Wrócił po chwili niosąc wiadro z wodą i mopa. Postawił je przed doktorem D, po czym, zasalutował i wyskoczył przez okno.
 - Ale śmieszne Perry panie dziobaku! To ma być pomoc!? - wykrzyknął Duś.
Nieco zły zabrał się do sprzątania. Nagle zadzwonił dzwonek. Mężczyzna poszedł do drzwi i otworzył je. W progu stała Hanna z jakimś wysokim szatynem w okularach. Kobieta weszła do środka bez zaproszenia.
 - Witaj Hainz - powiedziała oschle, rozglądając się po uwalonym laboratorium.
 - Hanna? - zdumiał się Dundersztyc. - Ale ty masz dzisiaj wolne.
 - Wiem, przyszłam w odwiedziny. Na kawę - odparła złocznica.
 - A kim jest twój niecny towarzysz? - spytał Hainz, spoglądając na okularnika, który wszedł za Hanką.
 - To mój kolega. Poznałam go dzisiaj w restauracji i pomyślałam, że z chęcią się poznacie - odparła Taylor.
 - Bardzo miło mi pana poznać doktorze Dundersztyc - przywitał się szatyn. - Nazywam się Ludwik Klaus Wulfryd Tyberiusz Gugungtenpruljungen IV i myślę, że możemy mieć ze sobą wiele wspólnego.
 - Więcej niż dziwne nazwisko? - zapytał tępo Hainz.
 - Tak jak najbardziej.
 ***  ***  ***  ***  ***
Seans dobiegł końca. Ludzie po kolej zaczęli opuszczać sale. Ferb wyszedł z kina wraz z Vanessą i Montym. Cała trójka szła w milczeniu. W końcu Monty zagadał.
 - I jak podobał się wam film?
 - No jasne. Był odjazdowy - odparła Vanessa. - A tobie jak się podobał film Ferb?
 -Świetna reżyseria i efekty specjalne. Dialogi nawet ujdą, ale gra Montoji pozostawia wiele do życzenia - odparł chłopak bez większego poruszenia.
 - Hey stary co z tobą? - zapytał Monty, który mimo, że znał zielonowłosego zaledwie trzy godziny, zdążył go polubić.
 - Właśnie, coś się stało? Jesteś jakiś nie w sosie - stwierdziła Vanessa.
 - Takie tam. Nic specjalnego - odparł zielonowłosy.
 - Ferb... - brunetka spojrzała na niego zdecydowanie.
Jej wzrok wyraźnie mówił "Przestań ściemniać". Chłopak w końcu nie wytrzymał i dał za wygraną.
 - Och. No bo spotkałem w kinie taką jedną, moją przyjaciółkę i zapytałem czy nie chciała by z nami usiąść. Powiedział, że nie ma ochoty. Mam wrażenie, że ona za mną nie przepada.
Vanessa wpatrywał się chwile w chłopca.
 - Nie przejmuj się Ferb.
 - Właśnie. Może ona po prostu się z kimś tam umówiła - wpadł jej w słowo Monty.
Chłopak spojrzał na niego pospiesznie.
 - Umówiła?  - zapytał z przerażeniem.
Vanessy posłała Montemu mordercze spojrzenie.
 - Nie miałem na myśli, że na randkę. Może poszła tak zwyczajnie, po przyjacielsku - poprawił się chłopak.
Ferb znów opuścił głowę.
 - Tak, może.
 - Wiesz Ferb, opowiadałam Montemu co ty i Phineas robicie latem -zaczęła Vanessa usiłując poprawić humor przyjacielowi.
 - Na prawdę?
 - Tak, Vann wiele mi mówiła o tych waszych wynalazkach - potwierdził Monty.
 - Miło - stwierdził zielonowłosy bez większego entuzjazmu. - Jeśli chcecie możecie wpaść jutro. Phineas pewnie wymyśli jakieś spektakularne przedsięwzięcie - oznajmił.
 - Było by super - ucieszyła się brunetka.
 - Nie mogę się już doczekać - powiedział z uśmiechem młody Monogram.
Tym czasem Danny i Penny ciągnęły się na końcu kolejki. Obie dziewczyny pogrążone były w milczeniu. Pierwsza odezwała się Penny.
 - I jak się podobał film?
 - Nic specjalnego...
 - Ta... Kompletne dno - stwierdziła dziobaczka. - Montoja spaprał sprawę.
Danny pokiwała głową.
 - Danny?
 - Tak Penny?
 - A propos sławnych ludzi... Zapomniałam cię zapytać... Co z tobą i Cortezem?
Danny spojrzała na Penny zaskoczona.
 - Wiesz Pen, dziwna jesteś. Najpierw zapewniasz mnie, że ja i Ferb do siebie pasujemy, a potem wyskakujesz z pytaniem "Co z tobą i innym?"
Penny wzruszyła łapkami.
 - Nic na to nie poradzę. Ciekawska ze mnie istota. Więc?
 - Nic byliśmy tylko na wspólnej kolacji.
 - A jak zareagował Ferb, na to że chcesz iść z Gregorio na ra-wspólną kolacje?
 - Ja nie chciałam z nim najpierw iść, to Ferb powiedział, że powinnam, że cytuje "taka okazja moi że się nie powtórzyć".
 - Co?! On tak powiedział?
Daniella skinęła głową.
 - Mnie też to zdziwiło,ale ja bardzo szanuje jego zdanie i pomyślałam, że skoro on tak sądzi...
Penny pacnęła ją łapą w głowę.
 - Dobra przestań bo się kompromitujesz. Lepiej powiedz jak było na tej randce.
 - Po pierwsze to nie była randka, on zaprosił mnie tylko na wspólną kolacje. A po drugie bardzo uroczo - odparła Danny poważnie. - Pojechaliśmy jego limuzyną do „JanLucka” i zjedliśmy kolacje, potem udaliśmy się nad morze i spacerowaliśmy po plaży.
 - Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie tak właśnie wygląda randka.
 - Daj spokój Penny. Potem weszliśmy na molo i on... Cyba chciał mnie pocałować... Ale wtedy pojawił się Perry i ugryzł go w nogę... Wiesz może coś na ten temat?
Penny natychmiast ukryła złośliwy uśmieszek i pokręciła głową.
 ***  ***  ***  ***  ***
 - To już tutaj Phineas.
Oznajmiła radośnie Izabella i rozchyliła krzew dzikiej róży. Dzieci weszły za niego i stanęły na skraju skarpy. Przed nimi rozpościerał się wspaniały widok na całe miasto.
 - Z tego miejsca rozciąga się cudowny widok na Danville. Lubie tu sobie czasem przyjść i posiedzieć - oznajmiła szatynka z uśmiechem.
 - Tak. Widok stąd jest całkiem niezły - przyznał szczerze Phineas.
 - Niezły? On jest niesamowity! - zawołała dziewczyna i uśmiechnęła się szeroko.  Izabella spojrzała na Phineas, po czym usiadła na brzegu skarpy.
 - Usiądziesz koło mnie?
 - Co? - zapytał zaskoczony chłopak, zapatrzony w panoramę miasta.
 - Pytam czy usiądziesz koło mnie - powtórzyła Izabella z uśmiechem.
 - A tak, jasne... - odparł czerwonowłosy i usiadł obok przyjaciółki.
Dzieci siedziały chwile w milczeniu. W końcu Izabella zaczęła rozmowę na jakiś zupełnie błahy temat.  Dzieci gawędziły kilka godzin, co jakiś czas wybuchając śmiechem.
Nagle Phineas uświadomił sobie, że jeszcze nigdy nie rozmawiał tyle z Izabellą. Nie spędził z nią tyle czasu. Jakoś nie miał okazji. Unikał przebywania z nią sam na sam. Bał się, że jeśli za długo będą tylko we dwoje nie wytrzyma, zrobi coś głupiego...
Chłopiec spojrzał po dziewczynie. Uśmiechała się, a w jej oczach odbijało się powoli zachodzące słońce. Nagle ich spojrzenia się spotkały. Może to przez to, że Phineas nie jadł nic od śniadania, a może po prostu nagle zachorował, ale poczuł w żołądku dziwny skurcz. Izabella zaśmiał się cicho.
 - Hey, Phineas pomyślałam właśnie, że chyba jestem głodna, a ty? - zapytała.
Phineas nie odpowiedział. Nadal wpatrywał się w twarz dziewczyny. Miał wielką ochotę coś zrobić.
 - Masz ochotę na hamburgera, albo na frytki? Zjadła bym frytek - oznajmiła dziewczyna.
Czerwonowłosy nadal milczał wpatrzony w jej oczy. Po chwili przeniósł spojrzenie z jej oczu na usta i zrobił coś spontanicznego.
Pocałował. Pocałował Izabellę prosto w usta.
Dziewczyna była zupełnie zaskoczona. Powoli zamknęła oczy z rozkoszy, jednak nim zdążyła odwzajemnić pocałunek, Phineas puścił ją z objęć. Wstał pospiesznie, jak by nagle uświadomił sobie co robi.
 - Izabello ja...
 - Phineas?
 - Izabello przepraszam. Serio... - powiedział i zaczął się cofać.
Dziewczyna patrzyła na chłopca z zaskoczoną miną.
 - Nie chciałem. To znaczy ch-chciałem, a-ale... Przepraszam - wyjąkał czerwonowłosy, po czym odwrócił się i pobiegł przed siebie znikając za krzakami.
Izabella wstała.
 - Phinea... Hey Phineas!
Mimo okrzyków, chłopak nie zawrócił. Biegł dalej przed siebie.
Po kilku minutach, gdy krzyki Izabelli ucichły zatrzymał się i oparł o drzewo.
Dlaczego to zrobił? Tak długo się powstrzymywał...
 - To było głupie, nieprzemyślane. Nie powinienem. Jutro wszystko jej wyjaśnię. - powiedział sam do siebie i wrócił do domu.
Rodzice jeszcze nie wrócili, a w kuchni Fretka nadal spała z głową w płatkach. W ogródku czerwonowłosy zastał nieco zdołowanego Ferba. Chłopak siedział po drzewem ze spuszczoną głową.
 - Co jest bratku? - zapytał Phineas i usiadł koło zielonowłosego.
Ferb wzruszył ramionami. Nagle u jego boku pojawił się Perry.
 - Grryyy...
 - O tu jesteś Perry! - ucieszył się czerwonowłosy i pogładził pupila po futerku.
Chłopcy siedzieli chwile w milczeniu, każdy pogrążony we własnych myślach.
 - To jak panie Ferdku Pierdzibąku, idziemy spać? - zapytał w końcu Ferb.
Phineas uśmiechnął się i skinął głową.
© 2012 - 2019 funnyFranky
I jest... Obiecana przeze mnie Phinabella i coś więcej... ;)
...Zaskoczeni.? :D






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Comments13
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In
Olga950's avatar
Olga950Hobbyist Traditional Artist
'wtedy pojawił się Perry i ugryzł go w nogę" Padłam! :rofl:
LoLisa05's avatar
LoLisa05Student General Artist
Oj tam, to było urocze :3
W miarę :XD:

Brakuje mi tutaj sceny, którą osobiście nazywam "Czysty obraz nędzy i rozpaczy", czyli faceci, którzy nie rozumieją obcej płci siedzą we wspólnym gronie naburmuszeni i nieco smutni i myślą "WTF?!" :XD:
Leo22222's avatar
Leo22222Hobbyist Traditional Artist
No, mi też się podobna myśl nasunęła XD
LoLisa05's avatar
LoLisa05Student General Artist
Ehehe |D
SanAngle's avatar
SanAngleHobbyist Writer
Fineasz... Co to miało do diabła być???!!!!

Pocałowałeś dziewczynę po czym uciekłeś

Po prostu szkoda słów.

Biedna Iza...

Ale teraz Fineasz będzie unikał dziewczyny
Isabella42's avatar
Isabella42Hobbyist Writer
Dobra... Po kolej...
Jeżeli do tej pory myślałam, że najbardziej lubię ostatni rozdział z poprzedniego story, to się cholernie myliłam *o*
Ten rozdział był piękny... Wspaniały, cudowny, najlepszy :aww:
Ale tym razem nie płakałam :XD: Ale to chyba dlatego, że jestem chora :XD:
Mimo wszystko, muszę coś powiedzieć Fineaszowi :XD:
FINEASZU! Jak możesz być takim idiotą! Całujesz dziewczynę... A potem mówisz, że przepraszasz? Jak tak możesz! Zawiodłam się ;P
A tak na serio... To jestem ciekawa jak to dalej rozwiniesz, bo nie powiem, mocno namieszałaś :D
Lubię "zamieszane" historię :3
Cudowny rozdział ( wiem, powtarzam się :XD: )
Już się nie mogę doczekać co dalej :squee: A właśnie - kiedy?! :3
funnyFranky's avatar
Więc tak po kolei... :D
Dzięki wielkie za twe przychylne słowa... :XD:
Cieszę się, że tym razem nie płakałaś... :aww:
Cóż szczerze to sama nie wiedziałam, jak to wyjaśnić Izabelli i odkręcić tę sytuację, ale na całe szczęście coś wymyśliłam... Nie jest to co prawda zbyt ambitny plan :meow: ale grunt, że... Zresztą nie będę ci zdradzać szczegółów. :meow: Dowiesz się jutro... To znaczy pod koniec Story 12 :D Jutro wstawiam Part 1.!
Isabella42's avatar
Isabella42Hobbyist Writer
Nie ma za co ^^ Na serio, jeszcze tylko twoje magiczne słowa zwane opowiadaniem sprawiają, że żyję, a nie leże w uszku zawalona chusteczkami (chora :aww:)
Tak, też się cieszę :XD: Ale jednak, troszkę w szoku jestem ;P To do mnie nie podobne :XD:
Rozumiem i szczerze mówiąc, też bym nie umiała :XD:
Już się nie mogę doczekać :la:
Poczekaj, czyli to już jest koniec tej 11 historii? :XD:
funnyFranky's avatar
:blushes: Dzięki wielkie... :hug:
Tak to koniec "W odwiedzinach"... ;)
Od dziś dodaje Story 12 "Szach-Mat" :XD:
Isabella42's avatar
Isabella42Hobbyist Writer
Aha :XD:
A kiedy dodasz pierwszy part? :aww:
Wiesz, nie chcę nic mówić, ale tak sobie tu choruje, czekając na twoje genialne rozdziały ^^
Ale oczywiście nie poganiam ;P
I jeszcze się zapytam, czy Finek tam wyjaśni Izie wszystko? :XD:
funnyFranky's avatar
Wiec part już dodałam :D
A co do Phineasa to nie chcę za wiele zdradzać, ale porozmawia sobie z Izabellą ;) Co jej powie... Póki co to top secret... :D
Isabella42's avatar
Isabella42Hobbyist Writer
Już przeczytałam...
Jak na razie, to on się zachowuje jak mój kolega w stosunku do mnie (wiesz, ja mu powiedziałam, że go "lubię"... teraz on zachowuje się identycznie jak twój Fineasz... a może nawet ciut gorzej :XD:)
Kurde :XD: A w której parcie sobie "pogadają"? :meow: I kiedy dodasz tę partę :XD:?
anonymous's avatar
Join the community to add your comment. Already a deviant? Sign In