Shop Forum More Submit  Join Login
Phineas i Ferb

"Pokonać strach"

Part 5

Perry przemierzał niebieskie przestworza, zasiadając za sterami swego wiernego poduszkowca marki DS-Press. Wymagało to nie lada zdolności, gdyż dzisiejszego dnia w powietrzu pełno było dzikich gęsi, które kluczami odlatywały by pożerować gdzie indziej. Tak więc nasz dzielny dziobak, musiał niebywale wytężyć wszystkie swoje zmysły i wyjątkowo skupić się na drodze, by nie przywalić w którąś z kaczek. Jego wierna towarzyszka Penny zasiadała u jego boku. Ona z równym skupieniem czytała "Przygody Agenta Spika".
 - Co za głupie gęsi - mamrotał pod nosem Perry, manewrując wśród pierzastego tłumu. - Nie mają kiedy latać?
Penny powoli przewróciła stronę komiksu.
 - Perry skup się na drodze - powiedziała spokojnie.
 - Skupiam się, skupiam - oznajmił dziobak.
Nagle w maskę poduszkowca coś uderzyło i wkoło pojawiła się chmura brązowego pierzu.
 - Przepraszam! - wykrzyknął dziobak po raz czternasty dzisiaj.
 - Kto cię uczył latać!? Kura!? - wydarła się na niego poszkodowana gęś.
 - A ciebie struś!? Lepiej patrz jak machasz tymi swoimi skrzydełkami i nie pakuj się mi więcej pod zderzak! - odkrzyknął jej dziobak, grożąc pięścią. - Głupia gęś!
 - Perry skup się na drodze - upomniała go partnerka.
Dziobak wrócił do kierowania pojazdem i w ostatniej chwili uniknął piętnastych przeprosin.
W końcu Agenci zdołali (cudem) dotrzeć do D.E.Inc.. Perry zaparkował maszynę na balkonie Spółki Zło. Wysiadł z pojazdu i przyjrzał się mu uważnie.
 - No świetnie! - wykrzyknął kopiąc poduszkowiec w drzwi. - Nowy poduszkowiec, a wygląda jak po spotkaniu z gorylem. Głupie gęsi!
 - Perry daj spokój gęsiom i zajmij się Dundersztycem
Dziobaki weszły do środka. W laboratorium było jasno i pusto.
 - Jest tu kto! - zaterkotał Perry, nikt mu jednak nie odpowiedział.
Nagle dał się słyszeć krzyk dziewczyny.
 - Nie! Nie! Zostaw to! Nie dotykaj!
 - To Vanessa! - wykrzyknął Perry. - Potrzebuje pomocy!
Agenci ruszyli biegiem w kierunku, z którego dobiegł krzyk nastolatki. Perry kopniakiem otworzył drzwi i wparował do salonu. Dziobaki rozejrzeli się po pomieszczeniu, a o to co ujrzeli.
Na wielkim, bufiastym fotelu stojącym na środku salonu chrapał smacznie jakiś podstarzały jegomość. Wyglądał na jakieś sto, sto dwa lata. Na prawo od niego stał regał z porcelaną, a na jego szczycie znajdowała się roczna dziewczynka. W rączce trzymała porcelanowego konika. Obok regału stała Vanessa, usiłując ściągnąć dziewczynkę z szafki. Agenci stali gapiąc się na tę scenę z szeroko otwartymi dziobami. W końcu Vanessie udało się złapać dziewczynkę i ściągnąć z regału. Mała niezbyt zadowolona z tego faktu cisnęła porcelanowego konika, prosto w podstarzałego jegomościa. Mężczyzna zachrapał głośno i spał dalej.
 - Ja nie rozumiem... - zaterkotała Penny drapiąc się po głowie.
Na dźwięk terkotania dziobaczki Vanessa odwróciła się w jej kierunku, a dostrzegłszy Agenta P na jej twarzy pojawił się wyraz ulgi.
 - Cześć Perry! Jak dobrze, że już jesteś! Potrzebuje twojej pomocy - oznajmiła zupełnie ignorując Penny.
Perry podrapał się po głowie i wskazał na dziewczynkę i starca.
 - Tak chodzi o nich. Bo widzisz tata uznał, że by cię pokonać musi stać się bardziej inteligentny. Postanowił więc stworzyć Uinteligatniator i dodać sobie troche lat, ponieważ z wiekiem człowiek mądrzeje. Strzelił w siebie tym całym Uinteligatniatorem i... - w tym momencie dziewczyna wskazała na śpiącego mężczyznę.
Perry pokiwał na znak, że rozumie, po chwili wskazał na trzymaną przez Vanesse dziewczynkę.
 - Już wyjaśniam - odparła nastolatka. - Jakiś kwadrans po tym jak tata zamienił się w starucha, przyszła Hanna. Poprosiłam ją, żeby coś zrobiła. Hanna zabrała się do pracy, a ja w tym czasie poszłam do sklepu po pieluchy. Nie pytaj. Kiedy wróciłam, Hanna kończyła swój Odmładzator. W końcu strzeliła nim w tatę, ale promień odbił się od jego łysiny i ugodził w nią. Tak więc zostałam sama z dużym dzieckiem i małym dzieckiem. Proszę Perry musisz mi pomóc. Umówiłam się z Montym na dzisiejszy koncert i jeśli znowu go wystawie to się na mnie obrazi. Ostatnio nie mogłam z nim iść do kina bo tata uwięził mnie w jednej ze swoich półapek.
Nagle w kieszeni brunetki zadzwonił telefon. Dziewczyna wyciągnęła komórkę i spojrzała na wyświetlacz.
 - To on. Musze odebrać - oznajmiła. - Potrzymaj ją chwile - zwróciła się do Penny podając jej małą Hanie.
Dziobaczka wzięła dziewczynkę i odsunęła od siebie na odległość ramion. Hania wymachiwała w kierunku niej swymi pulchnymi raczkami.
 - Jak ona słodka - zawołał Perry.
 - Fle... Jest ochydliwa - oznajmiła dziobaczka.
 - Jaki z niej aniołeczek... Jestem aniołeczkiem prawda? - zaczął szczebiotać do Taylor Perry.
 - Ta aniołeczek, z rogami kozła. Pomyśleć, że za dwadzieścia osiem lat będzie chciała mnie unicestwić.
 - Och daj spokój Pen. Jest taka słodziutka - oznajmił Agent i uszczypnął dziewczynkę w policzek.
Hania zaśmiała się i ugryzła go w palec.
 - Ała! Bestia! - wykrzyknął dziobak i cofnął gwałtownie rękę.
 - Hahahah! - wybuchnęła śmiechem Pen. - Zaczynam cię lubić - zwróciła się do Hani.
Dziewczynka zaśmiała się. Po chwili na jej twarzy pojawił się wyraz ulgi.
 - Dziwne... Co to za dziwny zapaszek? - zdumiała się Pennyline. - Śmierdzi kupą...
Oczy Penny powiększyły się nagle, a na jej dziobie pojawił się wyraz obrzydzenia.
 - Trzymaj swojego aniołeczka, jest twoja - oznajmiła oddając Taylor Perry.
 - Nie chcę jej. Ugryzła mnie - odparł dziobak.
W tym samym momencie Vanessa rozłączyła się i zwróciła do niego znów ignorując Penny.
 - Monty powiedział, że wpadnie o siódmej. To jak uda ci się do tego czasu zamienić tatę i Hanna z powrotem w dorosłych ludzi?
Perry wzruszył ramionami. Penny podeszła do Vanessy i wcisnęła jej w ręce małą, okupaną Hanie.
 - To chyba twoje.
 ***  ***  ***  ***  ***
Bramka ogródka otworzyła się i pojawił się w niej Ferb. Wszyscy unieśli głowy i spojrzeli na zielonowłosego z oczekiwaniem.
 - I jak? - zapytał w końcu Phineas.
W tym samym momencie za Ferbem pojawiła się Danny.
 - Postaram się, ale niczego nie obiecuje - oznajmiła.
Scott uśmiechnął się szeroko.
 - Dzięki, dzięki, dzięki. Ratujesz mój honor... i tysiąc dolców. Choć uściskać braciszka.
Scott wyciągnął ramiona. Danny cofnęła się o krok.
 - To, że zgodziłam się ci pomóc nie znaczy, że przestałam się gniewać. Nadal mam ci za złe, że założyłeś się za moimi plecami. Radze ci skończ z tym bo w końcu wpakujesz się w kłopoty.
Scott opuścił ręce.
 - To super! - ucieszył się Phineas zacierając ręce.
 - Od czego zaczynamy? - zapytała Danny.
 - Więc tak, kostiumy już prawie gotowe, zostało nam tylko dokończyć piosenkę i wybudować RockWskaźnik on pokarze nam kto dał lepszy występ.
 - O! Mogę wam pomóc!
 - Ty w tym czasie będziesz szykować się do występu. No wiesz kostium, makijaż i te sprawy.
Danny spochmurniała.
 - Dobra, a co z zespołem? Każdy dobry rockendrolowiec powinien też mieć niezły zespół. Skąd wytrzaśniemy zespół?
 - Nie martw się Danny. My będziemy twoim zespołem. Mamy już nawet nazwę.
Odparł uśmiechnięty Phineas i pokazał na wielki transparent z napisem
 - Shine Star and BlackRedBlueRock?
 - Nieźle nie?
 - Podoba mi się - odparła Danny i uśmiechnęła się.
 - To dobrze bo już rozwiesiliśmy plakaty i rozdaliśmy materiały promocyjne - oznajmił Phineas. - Dobra ekipo zabieramy się do pracy!
Shine Star and BlackRedBlueRock.!
...Nie wiem dlaczego ale podoba mi się ta nazwa :XD:
Może nawet uda się im dać niezły koncert.?
Pod warunkiem, że uda się mi napisać w końcu piosenkę... To znaczy Ferbowi.! :D Bo on w końcu ją pisze... :D Także... życzcie mu powodzenia... :XD:
;) fF






"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
Daniella Shine and Pennylin 'Penny' Miss Platypus belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
Add a Comment:
 
:iconlolisa05:
LoLisa05 Featured By Owner Dec 8, 2012  Student General Artist
Lol, narysuj starego Dundzia i małą Hannę... Proszę :3
Yeya, czytam dalej : D
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Dec 9, 2012
Niezły pomysł... :D
Spróbuję... Może mi coś z tego wyjdzie ;)
Reply
:iconlolisa05:
LoLisa05 Featured By Owner Dec 9, 2012  Student General Artist
Oki : D
Reply
:iconamicolorgirl:
AmiColorGirl Featured By Owner Nov 30, 2012
Świetny rozdział xD
I powodzenia Ferbowski ,w pisaniu piosenki xD
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Dec 2, 2012
fF: Dzieki :XD:
Ferb: Dzięki...
Reply
:iconamicolorgirl:
AmiColorGirl Featured By Owner Dec 2, 2012
Nmzc :aww:
Reply
:iconsanangle:
SanAngle Featured By Owner Nov 29, 2012  Hobbyist Writer
Eee.. Ferb i Danny sie nie pocałowali <foch>


Ale mimo wszystko, jest fajne :)
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Nov 29, 2012
Dziękuję ^^ ... I spokojnie nadejdzie ich czas... :D
To znaczy tak mi się wydaje... :XD:
Reply
:iconisabella42:
Isabella42 Featured By Owner Nov 29, 2012  Hobbyist Writer
Bardzo fajna ta nazwa :D
Musi udać im się dać ten koncert, bo inaczej Scott będzie biedny i bez tysięczny ;)
Niech Ferb napisze piosenkę o miłości :D Takie się najłatwiej piszę ponoć ;)
W każdym razie, powodzenia Ferb :D
Super rozdział :la:
Reply
:iconfunnyfranky:
funnyFranky Featured By Owner Nov 29, 2012
No wim.! :la:
On już jest bez tysięczny... Jeśli przegra będzie minus-tysięczno-dolarny :D
Też mi się wydaje, że o miłości się łatwo pisze... Problem polega na tym, że nie za bardzo mi pasuje do kontekstu... Ale w ostateczności będzie o miłości :meow:
Ferb:...Dzięki... :D
fF: Dziękuję.! :la:
Reply
:iconisabella42:
Isabella42 Featured By Owner Nov 29, 2012  Hobbyist Writer
No to lepiej niech nie przegrywa ;)
Tak... A najlepiej o nieszczęśliwej wiesz? Gdzieś tak słyszałam...
Nie ma za co Ferb :la: Ale piszuj tam ;)
Nie ma za co ^^
Reply
Add a Comment:
 
×

:iconfunnyfranky: More from funnyFranky


More from DeviantArt



Details

Submitted on
November 29, 2012
File Size
10.4 KB
Link
Thumb

Stats

Views
377
Favourites
4 (who?)
Comments
11