literature

PiF: Ja i ty - cz.5

Deviation Actions

funnyFranky's avatar
By
Published:
18 Comments
419 Views

Literature Text

"Ja i ty"

-Historia Phineasa i Ferba-

część 1



"Czasem wszystkie wydarzenia w życiu niektórych osób, dążą do jednego. Do połączenia dwóch odrębnych historii i stworzenia zupełnie nowej bajki."

Ferb szedł z mamą przez park wracając z placu zabaw. Kobieta co jakiś czas odwracała niespokojne głowę, spoglądając za siebie. Nagle przyspieszyła kroku.
 - Mamo zwolnij - zawołał zielonowłosy, nie mogąc dotrzymać jej kroku.
Kobieta przystanęła i wzięła synka na rączki, po czym znów ruszyła szybkim marszem przed siebie.
Ferb trzymając się mamy za szyje, spoglądał przez jej ramie. Nagle zauważył, że ktoś za nimi idzie. Był to wysoki czerwonowłosy mężczyzna. Mężczyzna był coraz bliżej i bliżej w końcu udało się mu dogonić kobietę.
 - Zaczekaj Roksan - odezwał się zmęczonym głosem. - Chcę tylko porozmawiać.
Kobieta zatrzymała się tak nagle, że mężczyzna przeszedł jeszcze kilka kroków nim uświadomił sobie, że kobieta stoi.
 - Czego ode mnie chcesz William? - warknęła.
 - Wróć ze mną na Silveran.
 - Nie po to z niej uciekałam, by po dziewięciu latach wracać.
 - Tu nie jesteś bezpieczna.
 - Nigdzie nie jestem bezpieczna.
 - Ale na Silveran będziesz.
 - Nie, oni znajdą mnie wszędzie.
 - Więc chcesz im ułatwić sprawę.
 - Nie, ale...
 - Ale co?
 - Ziemia stała się mym domem. Tu mam rodzinę. Mam męża i syna. Mam ich tak po prostu zostawić? Kocham ich. Muszę ich chronić.
 - Będą bezpieczniejsi bez ciebie. Jeśli Megalianie cię znajdą zabiją i ciebie, i Ferba, bo odziedziczył twoje zdolności, a na dokładkę twojego mężulka, bo im się tak spodoba. Nie zostawią przy życiu nikogo kto jest jednym z nas.
 - Ferb nie jest jednym z nas.
 - Płynie w nim twoja krew i odziedziczył twoje zdolności, więc tak, jest jednym z nas.
 - A co z twoją rodziną? Z żoną, córką i synem?
 - Są bezpieczni... Beze mnie będą szczęśliwsi...
 - Bez ciebie? Odbierasz dzieciom ojca!
 - Ratuje im życie.
 - Myślisz, że jak od nich odejdziesz, to Megalianie dadzą im spokój?
 - Córka jest bezpieczna, nie ma daru.
 - A syn?
 - Phineas niestety ma... Ale organizacja zgodziła się nad nimi czuwać. Będzie ich chronić i twoją rodzinę też. Nie martw się, poradzą sobie bez ciebie. O.W.C.A. się nimi zaopiekuje - mężczyzna zamilkł i wpatrzył się w kobietę.
Roksan zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Po chwili oznajmiła ze zdecydowaniem.
 - Dobrze. Lece z tobą.
...  ...  ...
Była już późna noc. Drzwi do pokoju Ferba zaskrzypiały cicho i do pokoju weszła jego mama. Miała na sobie długi, fioletowy płaszcz podróżny z kapturem. Kobieta podeszła do łóżka syna i pocałowała go w czółko.
 - Żegnaj Ferbuniu - wyszeptała i ruszyła w kierunku drzwi.
Tuż przed nimi zatrzymała się i założyła kaptur na głowę, po czym opuściła pokój syna. Ferb przebudziła się.
 - Mama? - zapytał sennym głosem.
Wstał z łóżeczka i wyszedł z pokoju. Usłyszał dźwięk zamykanych drzwi wejściowych i pobiegł w tamtym kierunku. Wyszedł na dwór. Było już późno w nocy, ale księżyc jasno świecił i wszystko było wyraźnie widać. Zielonowłosy dostrzegł przed sobą postać w fioletowym płaszczu.
 - Mama! - wykrzyknął i zaczął biec w stronę matki.
Kobieta odwróciła się. W tym samym momencie za jej plecami pojawił się mężczyzna w purpurowej zbroi. Po chwili kobieta runęła w bok ugodzona sztyletem Purpurowego.
Zielonowłosy zatrzymał się jak wryty i wpatrzył w sprawce. Mężczyzna ruszył powoli w jego kierunku lekko przygarbiony.
 - Kici kici. No chodź tu mała zarazo - wycharkał.
Już wyciągnął rękę by pochwycić chłopca, gdy czyjaś dłoń go powstrzymała. Mężczyzna został pociągnięty do tyłu i rzucony o ziemię. Właścicielem ręki był ów czerwonowłosy mężczyzna spotkany dziś w parku. Podobnie jak mama Ferba, miał na sobie długi płaszcz z kapturem, tyle że ciemno granatowy.
William podszedł do Purpurowego i wyciągnął w jego stronę jakieś małe urządzonko.
 - Gadaj kim jesteś?
 - Jam łowca - wycharkał mężczyzna.
 - Kto cie wynajął?
 - Purpurowi. Chcieli bym ubił tę heretyczkę.
 - Iś się zgodził?
 - Cóż miałem począć. Pieniądz ważna rzecz. Człowiekowi potrzebny.
 - Tyś nie człowiek, lecz robak i jak robak skończysz.
Will nacisnął przycisk znajdujący się na trzymanym przez siebie urządzonku. Po chwili leżał przed nim, zamiast Łowcy, czarny karaluch. Czerwonowłosy nachylił się i podniósł z ziemi robaka, po czym wsadził go do słoika wyciągniętego z kieszeni płaszcza. W słoiku było już kilka karaluchów. Mężczyzna wsadził szkło z powrotem do kieszeni i podszedł do leżącej na ziemi kobiety.
 - Will? - wyszeptała zielonowłosa.
 - Spokojnie wyciągnę cię z tego.
 - Nie... Zostaw mnie... wracaj na Silveran...
 - Mamusiu... - u boku czerwonowłosego pojawił się Ferb i wpatrzył się w blade oblicze matki.
 - Idź stąd mały. Wracaj do domu - powiedział prędko mężczyzna.
Kobieta wpatrzyła się w syna swymi dobrymi oczami i dotknęła delikatnie jego twarzy.
 - Pamiętaj Ferbuniu - wyszeptała. - Mama cię kocha i zawsze przy tobie będzie - po tych słowach ręka opadła jej na ziemie, a w jej oczach zagościła pustka.
Czerwonowłosy zamknął jej powiek. Wziął chłopca na ręce i zaniósł do domu. Posadził na sofie w salonie.
 - Dla twojego własnego dobra, lepiej, żebyś nic nie pamiętał - oznajmił i wystrzelił w niego żółtym promieniem.
Chłopiec powoli opadł na poduszki kanapy i pogrążył się w długim głębokim śnie, pozbawiony jakichkolwiek wspomnień.
Will odwrócił się zamiatając podłogę peleryną. Nim jednak opuścił dom rzucił ostatnie spojrzenie na śpiącego chłopca i wyszeptał.
 - Żegnaj...
Tak więc Phineas i Ferb mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż może się im wydawać, choć nie zdają sobie z tego sprawy. To te wspólna więź, będzie początkiem niezwykłej przygody, bowiem nic nie dzieje się przypadkiem.
Jak zauważyliście obaj chłopcy od początku byli ze sobą powiązani...


Historia Phineasa i Izabelli
Bullet; Red CZĘŚĆ 1

Bullet; Red CZĘŚĆ 2

Historia Ferba i Danny
Bullet; Green CZĘŚĆ 1

Bullet; Green CZĘŚĆ 2

Historia Phineasa i Ferba
Bullet; Yellow CZĘŚĆ 1

Bullet; Yellow CZĘŚĆ 2



"Phineas and Ferb" charakters belongs to Dan Povenmire and Jeff "Swampy" Marsh
William River and Roksan Fletcher belongs to me

POZDRAWIAM.!
fF
© 2012 - 2022 funnyFranky
Comments18
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In
Raity-Emka's avatar
Czyli że dobrze zrozumiałam.Mama Ferba i ojciec Fineasza się znali.Ale co Fineasz z Ferbem odziedziczyli?To mnie jabardziej zastanawia.Czasami jak się czegoś nie wie to mnie w głowa boli..:-)Hahaha wiem,wiem to że mnie głowa boli to jest bez sensu..
funnyFranky's avatar
Tak dokładnie :D A o tym co odziedziczyli to będzie w jednym z moich story ^^ (o ile uda mi się w końcu to wszystko ogarnąć i przelać na twardy dysk komputera XD)
Och to nie fajne jak Cię głowa boli... Bo wtedy na niczym się skupić nie można... Ale potem jak przestaje boleć to taką ulgę się odczuwa XD
SanAngle's avatar
Chwila.. Muszę przetrawić informacje.

Czyli ojciec Fineasza nie chciał by ten budował i projektował, bo to ma związek z tym darem, tak?
A mama Ferba i ojciec Fineasza się znali, tak?
A ich partnerzy nawzajem wcześniej też?
funnyFranky's avatar
Wszystkie odpowiedzi są poprawne... Trzy razy tak.! :XD:
MonisiaxxDD's avatar
Oooo Ferb : (
A ja tak czytam, czytam, i chyba nigdzie nie ma " i zaczął płakać..."
Ale nie wiem, może jest, i nie zauważyłam :XD:
super rozdział ! :la:
funnyFranky's avatar
To jeszcze małe dziecko... Nim dotarło do niego co się stało, już o tym nie pamiętał... :)
Dziękuję.! :la:
MonisiaxxDD's avatar
LoLisa05's avatar
Biedny Ferb :c
Biedni wszyscy! D:
funnyFranky's avatar
Isabella42's avatar
Niesamowite...
Poczekaj, czy on kasując wspomnienia Ferba, wykasował też wspomnienia o Danny?
Wspaniały rozdział :aww:
I jestem bardzo ciekawa, czy chłopcy kiedyś się dowiedzą, co ich tak na prawdę łączy :D
funnyFranky's avatar
Dziękuję... :D
O Danny pamięta... Zapomina o wydarzeniach z tej nocy...
Być może... :XD:
Isabella42's avatar
Nie ma za co :)
Rozumiem... Ale i tak uważam, że jest biedny :huggle:
Yay :la:
BlackBlood234's avatar
O nie! Dobra. To tak - Matka Ferba była kiedyś z ojciem Fineasza, ale coś poszło nie tak i ich drogi się rozeszły. Ojciec Fineasza upozorował wypadek i nie chciał by jego syn coś budował (bo to ma coś wspólnego z darem i w ten sposób się naraża) i teraz chciał zabrać gdzieś matkę Ferba... Bo oni mieszkali kiedyś w jakiejś krainie, ale sobie nagrabili i dlatego tak gadał, że Fretka nie ma tego daru, a Fineasz ma. A Ci purpurowi, to jacyś goście, którzy... No chcą ich zabić, no! XD W każdym razie już nie mogę doczekać się następnej części! :la: No jedno z tych opek, które nie czytam bo "wypada" tylko to które mnie naprawdę zaciekawiło :aww: Już się nie mogę doczekać!
funnyFranky's avatar
Jesteś bliska prawdzie :D Może nie do końca byli ze sobą, ale na pewno się znali :D Silveran to dokładnie inna planeta... :aww: Reszta się zgadza... :D
Dziękuję, że tak piszesz :XD: Bardzo się z tego powodu cieszę.! :aww:
BlackBlood234's avatar
Ah! Ale i tak byłam blisko :D Uwielbiam twoje opowiadanie ;D Tylko, żeby miały dużo, jak najwięcej rozdziałów :)Bo uwielbiam je czytać xd
funnyFranky's avatar
Dzięki wielkie :D
Wesołych świąt.! :xmas: :santa:
Join the community to add your comment. Already a deviant? Log In