Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour

Professor Z

120 results
Ambaras.
Wczoraj ktoś zaśpiewał mu kołysankę na wieczność, której dobrowolnie uległ. W wieku 21 lat, przyjezdni mogli odczytać z niego jakieś 5-6 więcej. Nasilające się upały, ciężkie powietrze tylko pogarszały jego stan i pogłębiały astmę. Wielokrotnie już popękane chrapy nie dały rady pobrać powietrza.
Jest mi go bardzo szkoda. W stajni jest wiele innych koni w jego wieku, a nawet starszych, mimo to on zdrowotnie był najstarszy. Ale mimo wszystko cieszę się, że nie musi się już z tym zmagać, a każde lato nie jest dla niego męką.
-
He passed away yesterday, at 21 years old. Great teacher of trot for unexperienced riders and professor for good riders who wanted to improve their galloping and jumping skills... He lost his battle with asthma.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Annual tournaments of Kraków on the streets of Cracow ;-) (Wink)
Don't take this wrong, but this time I give the floor to the historical Museum of the city of Krakow, which is better than me and at the same time bring in more detail to the story of our beautiful and colourful traditions of Lajkonik;-) (Wink).:


Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj, kraj (Through the country do so)
Lajkoniku, laj, laj (Go Lajkonik, go, go)
Poprzez caly kraj (Through the country go)

Who in Poland wouldn't know this popular folk song? Everyone knows it. Since when do Polish know it?  Forever.

The Lajkonik, formerly known as Zwierzyniec's horse rider has its own holiday once a year. This is particular date, kept regardless of other events - the first Thursday after Corpus Christi. On that day, disregarding the weather, the wooden horse rider in exotic clothes in a company of twenty and a few drafters, flag and a band is going along traditional route through Kraków.
Around 1 PM from the Rudawa riverside, he is riding through the yard of St. Norbert's Sisters monastery in Zwierzyniec to dance in a traditional way with the flag in the middle of the circle made up by his company and to pay the respect to Mother Superior.
Then through the Kosciuszko, Zwierzyniecka, Franciszkanska and Grodzka streets, he is following to the Main Square. At the sounds of an old melody, he is dancing around the Square, visiting shops and restaurants, hitting people gently with his baton and gathering bounties. The whole play is accompanied by laughs, and by centuries lasting mystery.
The Lajkonik is going through the crowd.  There can be seen his wooden horse and a pointed, Tartar's hat with a golden crescent.
The move, dance, baton hits believed to bring luck and a music, especially deep, steady drum beat are causes for extraordinary aura of the event.
Until the end of the 19th century, Lajkonik's outfit was very different than today's one, the band and residue have been using random clothes, what can be observed at paintings of: Michal Stachiewicz from 1820, Hipolit Lipinski from 1880 and photos from the end of 19th century. Stanislaw Wyspianski has designed the current outfit in 1904. Within period 1950-1966, the residue and the band have been using costumes designed by Arts Academy professor Witold Chomicz. Since 1997, they are wearing clothes designed by Krystyna Zachwatowicz.
During his ride, the Lajkonik and his residue form a ceremonial circle and provides magical dance with a flag - at St. Norbert's Sisters monastery, philharmonic, and in front of City Hall tower. On the stage build at City Hall Tower, there comes a culmination of the ceremony. Around 19:00 (7 PM), surrounded by crowd of Kraków citizen's, tourists, mostly children Kraków's mayor pays a symbolic, traditional tribute to Lajkonik and both are making a toast for city's and its citizens' fortune.
It is quite difficult to find the origin and meaning of this custom. Legend refers it to one of three documented Tartars invasions. In 1287, during the reign of Leszek Czarny (Leszek The Black) the last invasion of Tartars at Kraków occurred - the only one where city defeated invaders. According to legend, the victory was achieved thanks due to the rafts men (oarsmen), which were having right over the centuries to float wood down the Wisla (Vistula) river. The bravest of them, wearing spoiled outfit of Tartars Chan came into the city in the aura of triumph and joy. This legend is also related to other threads: about cut off bugle-call and a Tartars' prince died in the fight against the rafts men.
Since timing of that is hard to define, Kraków's citizens were passing from one generation to another the above story along with ritual custom, until the time the wooden horse rider became an attraction of Kraków and interest of serious scientists. A research done in archives shows this tradition had already been known in the 18th century, when the ceremony was organized.
There were many thoughts about the Lajkonik's origin. It may be a relict of pagan ceremonies of gods Swiatowid or Trzyglaw riding around the world on the horse.
Stanislaw Wyspianski in Achilleis made a suggestion that rider is related to prehistoric times, relating him to Indo-European worship of water.  Others refer the custom to medieval mysteries and guilds' ceremonies, and its oriental outfits to 17th century trend in fascination with the Far East cultures. The Lajkonik also has some "relatives" around the whole world (Europe, Asia, and Southern America). These types of customs are commonly observed within agricultural societies during spring. Custom like this would have some magical influence on plants vegetation. The customs of strange riders on manmade horses ("koniarz", "kobyłka") can even be found today in various parts of Poland.
The fact is that unfortunately there are no significant documents on Lajkonik's origin and history. Although many scientists are researching this strange phenomenon, nonetheless the Lajkonik is still popular in the particular time, annually, with the same bang riding the same route, arousing admiration, affection and even amazement.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…


Coroczne harce Lajkonika po ulicach Krakowa ;-) (Wink)
Nie weźcie tego za złe, ale tym razem oddam głos muzeum historycznemu miasta krakowa, które lepiej ode mnie a zarazem bardziej szczegółowo przybliży wam historię tej naszej przepięknej starej i barwnej tradycji jaką jest Lajkonik ;-) (Wink) .:


Lajkoniku, laj, laj
Poprzez cały kraj, kraj
Lajkoniku laj, laj
Poprzez cały kraj

Kto nie zna tej pieśni?
Każdy ją zna.
Od kiedy?
Od zawsze.

Lajkonik, dawniej zwany Konikiem Zwierzynieckim, ma swoje święto jeden raz w roku. Jest to data ściśle określona i przestrzegana – pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Tego dnia, bez względu na pogodę, egzotycznie odziany jeździec na drewnianym koniku w asyście dwudziestu kilku włóczków, chorągwi i ośmioosobowej kapeli przemierza tradycyjną trasę.
Około godziny pierwszej po południu, od strony rzeki Rudawy wpada z impetem na dziedziniec klasztoru ss. Norbertanek na Zwierzyńcu, aby odtańczyć tradycyjny taniec z chorągwią w magicznym kręgu zatoczonym przez jego pobratymców, a przede wszystkim, aby złożyć uszanowanie przełożonej klasztoru. Następnie podąża ulicami Kościuszki, Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką do Rynku Głównego. Przy dźwiękach starodawnych melodii harcuje, odwiedza sklepy, restauracje, hojnie rozdając razy buławą oraz zbierając datki do koszyczka. Towarzyszy temu śmiech, zabawa, ale i nieodłączna tajemnica.
Przedziera się przez tłum. Już widać jego rączego rumaka i szpiczastą tatarską czapę zwieńczoną złotym półksiężycem. Ruch, taniec, razy buławą na szczęście, muzyka a zwłaszcza głębokie, równomierne dźwięki bębna tworzą niezwykły nastrój pochodu.

Do końca XIX w. strój Lajkonika wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj, a drużyna i kapela ubierane były w przypadkowo dobierane kostiumy, co można zobaczyć na obrazach Michała Stachiewicza z ok. 1820 r., Hipolita Lipińskiego z ok. 1880 r. i na fotografiach z końca XIX w. Obecny ubiór zaprojektowany został w 1904 r. przez Stanisława Wyspiańskiego. W latach 1950-1996 drużyna i kapela występuje w kostiumach według projektu profesora Akademii Sztuk Pięknych, Witolda Chomicza, a od 1997 r. w strojach autorstwa Krystyny Zachwatowicz.
Podczas swojej wędrówki Lajkonik trzy razy zatacza uroczysty krąg i wykonuje magiczny taniec z chorągwią u Norbertanek, przed Filharmonią oraz Wieżą Ratuszową. Na estradzie przed Wieżą Ratuszową następuje kulminacja obrzędu. Zazwyczaj około godziny 19.00 w obecności tłumnie zgromadzonych krakowian, przybyszów z rozmaitych stron, a zwłaszcza dzieci, Prezydent Miasta wręcza Lajkonikowi tradycyjny haracz i obaj wznoszą toast za pomyślność miasta i jego mieszkańców.

Trudno jest dociec pochodzenia i znaczenia tego zadziwiającego obrzędu. Legenda wiąże go z jednym z trzech poświadczonych źródłowo napadów tatarskich na Kraków. W 1287 r. za panowania Leszka Czarnego miała miejsce ostatnia wyprawa hordy tatarskiej na Kraków i jedyna, w której najeźdźcy ponieśli klęskę. Według przekazu do zwycięstwa wielce przyczynili się włóczkowie, zwierzynieccy flisacy, mający przez wieki prawo spławiania drzewa Wisłą – a najdzielniejszy z nich, przebrany w zdobyczny strój chana tatarskiego, w atmosferze triumfu i radości wkroczył do miasta. Z przesłaniem tym łączy się wątek o urwanym hejnale oraz księciu tatarskim, który zginął w potyczce z włóczkami.
Od czasów nie dających się bliżej określić, lud krakowski przekazywał sobie z pokolenia na pokolenie wdzięczną opowieść wraz z rytualnym obrzędem, aż ten konik stał się atrakcją naszego niezwykłego miasta i zainteresowali się nim poważni badacze. Przeszukano archiwa i zdołano bezsprzecznie ustalić, że już w połowie XVIII w. pochód się odbywał.
Powstało sporo domysłów na temat pochodzenia Lajkonika. Może jest to relikt pogańskich świąt ku czci Światowida lub Trzygława objeżdżającego świat konno?

Stanisław Wyspiański w Achilleis cofa tę postać w czasy przedhistoryczne, łącząc go z indoeuropejskim kultem wody. Inni obchód wiążą ze średniowiecznymi misteriami i uroczystościami cechowymi, a orientalne stroje wywodzą z XVII-wiecznej mody na Orient. Na dodatek nasz Lajkonik ma licznych krewnych rozsianych po całym świecie (Europa, Azja, Ameryka Południowa). Tego typu zabawy należą do powszechnie spotykanych wśród ludów rolniczych w porze wiosennej. Działanie takie ma mieć magiczny wpływ na wegetację roślin. Zabawy dziwacznych jeźdźców na sztucznych konikach („koniarz”, „kobyłka”) można spotkać do dzisiaj w różnych częściach Polski.

Faktem jest, że nie może nasz Lajkonik wylegitymować się wyraźnymi dokumentami. Nad pochodzeniem Konika Zwierzynieckiego głowi się nadal wielu badaczy, a tajemniczy jeździec raz do roku, w ściśle określonym czasie, z nieodmienną fantazją przemierza swą tradycyjną trasę, wzbudzając podziw, wzruszenie a nawet zdumienie.
www.mhk.pl/news/lajkonik1
www.youtube.com/watch?v=WUuRjH… (My movie ;-) (Wink) )
www.youtube.com/watch?v=hJVgw6…

Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.