
Witches BroomFly me broom,More Like This
fly me high.
Fly me up to the sky,
where the lark sings so high.
Making me sigh.

Kawiarnia Pod KasztanamiW kawiarni Pod KasztanamiMore Like This
Wpatrzony w ekran siedzę sam;
Zaprawdę, powiada tam pan
O władcach rządzących ponad niebami...
W kawiarni Pod Kasztanami
Na szachownicy pobity król;
Za miłość z królową czekał go ból
I został zesłany między pionkami...
W kawiarni Pod Kasztanami
Dziś do stolika przysiadłaś się;
Ja chyba kiedyś kochałem cię…
Lecz nie pamiętam co stało się z nami...
W kawiarni Pod Kasztanami:
„Dwaplus-kawy ostatni łyk!
Serce ci zniknie, to taki trik
By nie zostało już

Skrajkiedy już wypiję słońceMore Like This
ciężkich się pozbędę nóg
znikną dni początki końce
pył z przebytych zniknie dróg
kiedy słońce już wypiję
i zaciągnę się - do dna -
- chmur sklepieniem - drgnę - odkryję
niezmierzoną przestrzeń dnia
gdy wypiję słońce kiedyś
jednym haustem - księżyc zjem -
- twoje ręce - chwycę - żebyś
wiecznym mógł się cieszyć dniem
kiedy słońce - zbędne - zniknie
noce - dnie - millenia - trwaj! -
- radoś

BalW cichą noc majową tak lepką od mrokuMore Like This
Że nawet pająki schowały się w ziemi
Szły zjawy leśną drogą, krok po kroku
Coraz liczniejsze jak cienie za nimi.
W parowie pośród splątanego lasu
Czerniała zła jama, biła światłem płowym
Wokół była cisza; jakby zbrakło czasu
Jakby Ziemia była miejscem całkiem nowym
Potworzało już wokół i zjawiało od zmór
Które duszą śpiące dzieci ciemną nocą
Przybyły potwory, ich twarze zakrył bór
Tak brzydkie

Ziemia pod stopamiChcę ci powiedzieć że wczoraj za rogiemMore Like This
na przejściu dla pieszych przejechał ktoś kota
że jesień jest bardziej brązowa niż złota
że trudno ostatnio dogadać się z Bogiem
Chcę ci powiedzieć że wszystko się wali
że wisi parapet mój znów za wysoko
że dalej chcą wszyscy brać oko za oko
że zaraz żarówka się w lampie wypali
Nie wiem dlaczego tak wciąż mi zależy
dlaczego różnicę mi robi tak dużą
że tam przejechany na drodze kot leży
lecz chcę ci po

Krotka historiaKtoś zwalił się pod stół jak kłoda!More Like This
A reszta nadal pije.
Pijcie, Bakchusy, noc jest młoda
I ponoć raz się żyje.
Za duże szpilki, pewnie matki
Godności nie podniosą.
Więc są pijane w sztok dzierlatki
I na dwór już je niosą.
Ktoś wpadł przed chwilą na framugę,
Zwyczajnie- nie wcelował.
Ktoś rękaw znów przypalił szlugiem,
Ktoś w kącie zwymiotował.
Ta mała siedzi na podłodze
I tuli flaszkę wódki.
Ten brunet gładzi ją po nodze,
Do łóż

Zaduszki.ZaduszkiMore Like This
Ona
(klęka przy grobie i patrzy na napisy)
Tutaj spoczywasz, mój przodku
Tutaj twa ziemska powłoka.
Tutaj... czy jesteś w środku
Duszą, co obca dla oka?
W sepii znam twoje oblicze,
Dzieje znam z opowieści.
Zdjęcia i pamięć- zwodnicze,
Ile się prawdy w nich mieści?
Znicz gaśnie, cisza dokoła,
Wiatr się w gałęziach chroni
I milczy. Chłód lgnie do czoła,
A zimny granit do dłoni.
Przodek
Usta, króre mnie wezwały
Dziwnie są podobne moim,
Znam też oczu blask ten śmiały
Jego każdy wr

SubstancjaPorusz swym tchnieniem synapsy zduszone,More Like This
zepnij półkule w mej głowie swym Duchem.
Odnów w mych tkankach procesy uśpione,
bądź każdym nerwem, bądź wzrokiem i słuchem.
Racz w mej przysadce hormony wyważyć!
Serią impulsów mój mózg poprzecinaj!
Zechciej mnie pełnią endorfin obdarzyć,
a czarne myśli w neuronach zatrzymaj!
Pozwól mi wierzyć w naiwnej ufności,
że jako człowiek wciąż jeszcze coś znaczę,
że w mych cząsteczkach jest krztyna godności.
Daj mi wrażliwoś

Czas uciekaMore Like This
Czas ucieka, czas ucieka Nie oglądaj się, nie zwlekaj!
Nim dosięgniesz swego kresu, biegnij ciągle, brnij wytrwale,
Biegnij żwawo, żyj w pośpiechu, myśli niechaj błądzą stale.
Póki żyjesz, wciąż oddychaj bądź wytrwały w swym dążeniu,
Bierz co twoje i nie żałuj żyj, nim utkniesz w martwym cieniu.
Niech marzenia wskażą drogę, doprowadzą cię do celu,
Nie zważając na trudności wytrwaj w życia tym fortelu
Czas ucieka, czas ucieka Nie bąd

W noc letniego przesileniaPamiętam ów dzień słoneczny, serdeczny,More Like This
pamiętam moją matkę, tak młodziutką dziewczynę,
po łące bawiącą się z nami małymi,
tę trawę, tę wodę, i krowy, i konie.
Po drodze mijało się stare kamienice,
szło się cichą drogą wiodąca uboczem,
nic się tam nie działo, było tak spokojnie,
było tak uroczo, kojąco i błogo.
Przejeżdżam tam co tydzień trasą średnicową,
zielona ścieżka głęboko, w betonie, asfalcie,
wśród rozp&

Plotka.Od początku świata ludzie chcieli wiedzieć.More Like This
A jak nie wiedzieli- mogli dopowiedzieć.
Jedna hipoteza sklejała się z drugą,
A potem płynęła rwącą plotki strugą.
Ale powiem szczerze- najbardziej mnie złości,
Kiedy się relacje próbuje uprościć.
"Tamci rozmawiają? Pewnie romansują.
Nikt ich nie przyłapał? Dobrze się maskują.
Ślą sobie uśmiechy? Coś się za tym kryje!
Ja się nie dam nabrać! Już za długo żyję."
I w ten właśnie sposób, przez z&

Wszystko swojePrzeniknął przeze mnie przebłogi niedosyt,More Like This
przekora przedziwna przepełnia po brzeg.
Niezdrowe pragnienie mnie niesie donikąd,
nieznane tęsknienie w niepewny pcha bieg-
a trzeba przetrzymać ten przełom przetrwożny,
znów kształty wskrzeszone wykrzesać ze snów,
pamiętać znaczenie marzenia niemego,
niespiesznie, nieznacznie zaniechać go znów-
a trzeba wciąż trwać w bezsztormowych nabrzeżach
i wciąż rzeczywistych się trzymać rozkoszy,
niemądre marzenia zaniedbać zupełnie,
niech niecna niestało&

Kamienna Dusza:.WstepWstępMore Like This
Postukał palcami o poręcz bukowego tronu, po raz kolejny zerknął na zegarek zawieszony na ścianie, rozejrzał się po sali tronowej, patrząc na swoje wierne małpy.
-Jak długo jeszcze mam czekać? spytał zniecierpliwiony do małpy stojącej najbliżej.
-Jeszcze około pięciu sekund, faraonie Gaspar. Odparł Martin, który stał tuż obok tronu i patrzył na zegarek. Czterech. Trzy, dwa, jeden. . .
Drzwi do Sali tronowej otworzyły się i Gaspar wstał. Do sali weszło kilka małp, a ka

Realna Utopia nie zaistniejeAmeryka podążał ciemnym, wąskim korytarzem oświetlonym jedynie słabymi lampami dającymi zielonkawe światło. Prowadził go pulchny polityk, którego głowa najwyraźniej nigdy nie poznała włosów.More Like This
- Więc dokąd idziemy? - zagadnął Alfred przerywając długie milczenie.
- Zaraz zobaczysz. - odparł zimno biurokrata. - Ale pamiętaj, że to ściśle tajne.
- W końcu jak cała Strefa 51. Przecież nie po to mnie tu pan przyprowadził, żebym wszystko wygadał. W końcu jestem bohaterem! - po tyc

Karmazynowe wiersze IIRzeczywistość była pusta,More Like This
wypełniona tylko blaskiem
karmazynu, który całkiem,
jak Twe usta, wczesnym brzaskiem.
Był poranek, brzask przygasał,
dzień wyrastał, stałaś się.
Jedno Boże słowo fiat"
tylko brzmiało w chwilę tę.
Stałaś mała, naga, cicha,
świat był pusty, jak we śnie.
Powiedziałaś i Ty fiat",
powiedziałaś on stał się.
Stał przed Tobą chwilę całą,
patrzył w oczy Twe przejrzyste,
ser

Karmazynowe wiersze IWyobraź sobie:More Like This
Pokój jest pusty,
Na środku Ty.
Wypełnia go blask
karmazynowy,
jak twoje usta,
jak cała Ty.
Stoisz szczęśliwa,
pośrodku świata,
w pokoju tym.
Myślisz o pięknie,
o złotych kwiatach,
na skraju mgły.
Ręce rozkładasz,
i szczęcie chwytasz,
w powietrzu drga.
Przychodzi wdzięczne,
przy Tobie siada.
Może to ja?

W te noc ciemna, noc samotnaCiału chłodno, sercu chłodno,More Like This
w tę noc ciemną, noc samotną.
Smutek w sercu, smutek w duszy,
w tę noc ciemną, noc katuszy.
W sercu iskrę mam maleńką,
w sercu iskrę na daremno.
W tę noc płaczę. W duszy. Skrycie.
Lecz łez moich nie ujrzycie.
Siądę kątem po cichutku,
wiersz napiszę po malutku.

Stworzenie swiatlaWystrzel świecie mój złocisty,More Like This
wystrzelajcie białe wierze,
powstań lesie złotolistny,
powstań srebrne pojezierze!
Przy słów szumie,
w słów milczeniu,
rozchodzi się wśród nicości
pomyślane w rozmarzeniu,
powiedziane wśród ciemności:
„Stań się

DotykDotykałem cię czule, przez długi czasMore Like This
Cal, po calu, przeszukiwałem twe ciało
Chcąc odkryć fragment, odpowiedzialny za uczucie
Spazm pożądania, orgia zmysłów
Dotyk twej skóry, parzący me palce
Gęsta krew buzująca w naszych splątanych ciałach
Usta, szepczące czułości, szukając tchu
Wygięta, w mych ramionach, w magii skąpana
Jedyna, która zdobyłaś moje serce
Dotykana przeze mnie tak długo ...
Moimi płonnymi myślami

FFIKT-36-40XXXVIMore Like This
Paweł wcisnął hamulec.Na liczniku było już 90 kilometrów na godzinę.
-Udało się wracamy do domu.-Zakomunikował Paweł.
-Hip hip hurra!!!-Krzykneli wszyscy.
-I jeszcze raz na część najlepszgo kierowcy na świecie!!!!-Krzyknął Fineasz.
-Hip, hip Hurra!!!!
-A teraz po polsku!!!
-Nie!!! Dobra!!! Starczy tych okrzyków radości!!!-Zatrzymał ich Paweł-Już dojeżdżamy do domu.
Gdy już autobus zatrzymał się, Paweł otworzył drzwi. Wybiegła pierwsza Fretka, by w swoim stylu, zakomunikować o

FFIKT-30-35XXXIMore Like This
Tymczasem w agencji OWCA:
-Agencie P, Dundersztycowi tym razem się udało. Podłożył bombę dezintegrującą w autobusię.Musisz ją unieszkodliwić, inaczej pasażerom grozi dezintegracja. Leć na miejscę, a ja spróbuję nawiązać kontakt z kierowcą.
***
-O nie! już tylko 30 kilometrów do niedokończongo fragmntu autostrady. Co robić?-Zmartwił się Fineasz.
Tymczasem na ekranach,pojawił się siwy, wąsaty mężczyzna, w mundurze.
XXXII
-Witam. Jestem Major Monogram. Ja i moi agenci, jesteśmy by

Nedznicy.Snujemy się po ulicach,More Like This
Dzieci każdej dzielnicy..
Nędznicy.
Księżyc nas nie zachwyca,
Szarzy tragikomicy.
Nędznicy.
W ustach jakoś tak sucho,
W oczach lśni blask gromnicy.
Nędznicy.
Brzmienie strachu zna ucho,
My, żałośni i dzicy
Nędznicy.
Dusze topimy w rynsztoku,
Miejsca zajmują w piwnicy
Nędznicy.
Noc dotrzymuje nam kroku,
Serca nam milkną w martwicy.
Nędznicy.

Trzej bracia i trzy zyczeniaWiele lat temu, w odległym kraju, w którym wciąż żywa była wiara w magię a Dostojny Lud nawiedzał nocami dzikie ostępy, żyło trzech braci. Ich ojciec był dość rolnikiem i miał trzy pola pod wioską, w której mieszkali. Jako, że sam był już stary i nie miał sił pracować, codziennie posyłał swoich synów na pola, by orali, siali, nawozili, pielęgnowali i zbierali plony. Każdego dnia, idąc razem leśną ścieżką na ojcowskie pola, bracia pomstowali na ojca, który zmuszał icMore Like This

Karmazynowe wiersze IWyobraź sobie:More Like This
Pokój jest pusty,
Na środku Ty.
Wypełnia go blask
karmazynowy,
jak twoje usta,
jak cała Ty.
Stoisz szczęśliwa,
pośrodku świata,
w pokoju tym.
Myślisz o pięknie,
o złotych kwiatach,
na skraju mgły.
Ręce rozkładasz,
i szczęcie chwytasz,
w powietrzu drga.
Przychodzi wdzięczne,
przy Tobie siada.
Może to ja?

romantycznosc.Gdy pogrążam się w marzeniach,More Like This
Wnet spoglądam w Twoje oczy.
Ty z miłością mnie zapraszasz,
Tylko cisza z nami kroczy.
Jest w tym tyle namiętności,
Że nie sposób nie uwierzyć,
Tyle grzesznych przyjemności...
-Żyć bez Ciebie? -Wolę nie żyć!
Widzę tylko romantyczność
wnet już chwytasz mnie za rękę
Nie nieśmiało, lecz nie pewnie...
I pogłębiasz mą udrękę!
Kiedyś trzeba się obudzić,
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy,
I bez Ciebie życie nudzić...
Dziś s

zbyt maloBył mi ów chłopiec wszystkim.More Like This
Ach, życie bym zań oddała!
Ja też mu byłam kimś bliskim,
Tak strzała Amora chciała.
Z czasem wszystko przeminęło.
Nogi za pas i uciekło.
Choć uczucie już zniknęło,
Zostawiło w spadku piekło.
Moje serce, no cóż, szlocha.
Nadal nie wiem, co się stało.
Czasem myślę sobie - kochać
to po prostu jest zbyt mało.

-Nie kocham Cię ponad życie.More Like This
Tak samo to wciąż nie jest bardziej.
To Ty jesteś moim życiem.
Sensem, miłością, skarbem.

no risk = no fun!Te miłości-niemiłości,More Like This
Nienawiści i nawiści,
Wszelkie szczęścia zawiłości...
Ach, korzyści, niekorzyści!
Miłość sprawą jest nieprostą.
Ją zrozumieć - wyczyn duży.
Paradoksy, nieścisłości -
Czasem ciszą wynik burzy.
Więc czy warto ryzykować?
Poświecenie warte sprawy?
W takie gówno się pakować...?
Bez ryzyka brak zabawy!

Najkrotsza noc w calem rokuNoc, to kolor Twych rzęs,More Like This
gdy księżyc świeci na niebie,
różowo-żółte halo ma wokół,
chmury szybują jak sokół,
jak ma tęsknota do Ciebie,
jak nocy czerwcowej kęs.
Noc to błysk w Twoim oku,
nikłe światło rysujące kontury
dębów targanych wiatrem
i niebo rysowane światłem
plejad świecących u góry,
w najkrótszą noc w całem roku.
Noc to dotyk Twej skóry,
delikatne muśnięcie Twych warg,
gor

Sonet o WiosnieTa wiosna jest jak jesień wciąż tylko deszcz i mgłaMore Like This
Co gaszą letni wulkan, który płonie w nas
I jak tu się zakochać, to miał być świetny czas
Pogoda serca dobra, pogoda świata zła
Święty brud czas wykurzyć wiosennym sprzątaniem
Coś należy zrobić, wymienić zdartą płytę
Każdy Wulkan mieć chciałby swoją Afrodytę
Więc jak się nie przejmować tym rozczarowaniem
Nie mogłem pisać wcześniej, teraz też nie mogę
Chcę znów powrócić w krain

Przyladek nadziei.Jak trzepoczą nam płaszcze od zimy oddechu,More Like This
Lecz dłoń pańska jest ciepłym przylądkiem nadziei.
Nie dobrej, a najlepszej. Takiej wartej grzechu.
Pociechą, która wyrwie z lodowej zawiei.
Tajemne są zmierzchy w śnieżnym peniuarze,
Obszyte błękitem, czernione znużeniem.
W mroku stoję sama, ograbiona z marzeń,
Z marmurową twarzą i tęsknym westchnieniem.
Palce znów powietrze obejmują czule.
Ciało moje ślepe, lecz dusza nie zmyli,
Pana nie ma przy mnie- fakt ten stwierdzam z bólem,
Lecz myślowy impuls odbieram

Tajfun i kroplaTajfun i kroplaMore Like This
Rzekł Stwórca:
Kropla buntu na ziarno wolności,
blask nadziei na Ziemię mądrości
Odrzekł Człek:
Tajfun agresji na anarchii kwiat,
i cień nadziei na skruszony Świat

Krotko o nie byciuJak odbicie w lustrzeMore Like This
Nie może istnieć samotnie
Jest tylko innymi
Nie sobą samą
Nie wolno jej się zatrzymać
A tylko tego pragnie
Gdy wszyscy się zmieniają
Ona nie chce dorosnąć
Raz jeszcze zagubiona
Leży w ciemności
Klatkę, raz zniszczoną
Znów odbudowuje
Nic nie jest tym czego chciała
Ale nie może uciec
Znikając w ciemnej toni
Chce tylko się stać

Murem o zycieMurem o ŻycieMore Like This
Mam nadzieję,
Że mnie zrozumiecie
Płonę w popiołach miast
Duszę się w ich krzyku
Rozpadam na kawałki pod wpływem
Cierpienia ich i waszego
Myję czerwone ręce
Ale krew płynie w żyłach
Zduszony płacz dziecka
Uciszony kamienicą
Kamieniem o mur
I murem o życie
Mam nadzieję,
Że jeszcze mnie słuchacie
Potykam się o nich
O waszych dziadków i
Ich wnuków, córy, dzieci tej wojny
Rozkładam się pod ich łzami
Szarpię za zamknięte drzwi
Uciekam przez wstyd strachu
Przytulam

NowostwarzanieNicość zniknęłaMore Like This
i świat sam zaczął się nowostwarzać.
W punkt się skupiła potęga bycia
świadoma swej bezmiłości
i bezistnienia.
Stworzył się świat
nie do pomyślenia.

I kazdej nocy...More Like This
I każdej nocy...
I każdego wieczoru
słońce z wolna umiera
nie stawiwszy oporu
z nieba się daje zdzierać.
I każdego wieczoru
do mej duszy dociera
szept tych wszystkich demonów
które za dnia odpieram.
I każdego wieczoru
kiedy się świat przebiera
zrzucając płaszcz kolorów
ludzkie lęki ubieram.
Każdego dnia o świcie
jestem wrakiem człowieka
co przed swoim odbiciem
jest zmuszony uciekać.
Każdego dnia o świcie
kolory blask wywleka
i zjawia się Zbawiciel
lecz nikt już nań nie czeka...

Schizofreniczny senSchizofreniczny senMore Like This
Siedzę sam. Pośrodku pokoju.
Białe ściany się przybliżają.
Rozpaczliwie pragnę spokoju.
A te ściany mnie zabijają
Próbuje wstać. Leczm uwiązany.
Duch mój mocno czymś odurzony.
Tak strasznie mnie cisną kajdany.
Naprawdę już jestem skończony?
Szarpiąc się mocniej zaciskam pas,
bo znam tylko jeden kierunek,
byle do przodu nieważny czas.
Tu strach to jedyny warunek
21 grudnia 2009
commission infoMore Like This
quotes listed are not set prices, depending on what you want done the prices will vary.
i do not accept commissions through deviantart, PLEASE CONTACT ME AT MY EMAIL marlene.freimanis@gmail.com
my prices may seem high, but keep in mind: i work very hard on each piece, many hours, & use expensive materials. i will not cheapen myself for the sake of pleasing people!
***Each additional portrait in a drawing/painting costs an extra $75 each***
✪ B&W graphite portrait (solid/no background) ✪
9"x12"
(high res copy) $100
(original drawing) $200+ $5 shipping within the US, $10 international
11"x14"
(high res copy) $125
(original drawing) $250+ $5 shipping within the US, $10 international
14"x17"
(high res copy) $175
(original drawing) $350+ $10 shipping within the US, $20 international
15"x20"
(high res copy) $250
(original drawing) $500+ $15 shipping within the US, $25 international
---
✪ Canvas painting ✪:t

Zaduszki.ZaduszkiMore Like This
Ona
(klęka przy grobie i patrzy na napisy)
Tutaj spoczywasz, mój przodku
Tutaj twa ziemska powłoka.
Tutaj... czy jesteś w środku
Duszą, co obca dla oka?
W sepii znam twoje oblicze,
Dzieje znam z opowieści.
Zdjęcia i pamięć- zwodnicze,
Ile się prawdy w nich mieści?
Znicz gaśnie, cisza dokoła,
Wiatr się w gałęziach chroni
I milczy. Chłód lgnie do czoła,
A zimny granit do dłoni.
Przodek
Usta, króre mnie wezwały
Dziwnie są podobne moim,
Znam też oczu blask ten śmiały
Jego każdy wr

Zechciej moja milaZechcesz ze mną uciec?More Like This
Nie czekaj ni chwili,
nie tkaj złotych marzeń,
by smutnieć po chwili.
Zechcesz przepaść w głuszy?
Słuchać śpiewu ptaków?
Spadające gwiazdy,
zbierać pośród maków?
Zechcesz czekać świtu
całując kwiat róży?
Podziwiać obrazy
prosto z głębi duszy?
Zechcesz w świat wyruszyć,
miast cicho umierać?
Daj swe serce wzruszyć!
Daj serce odbierać!

Mechzardzewiał na mnie mechMore Like This
pokruszył się w rudy pył
a porastał mi tak bujnie
czujnie me złe myśli krył
z nim też skruszył się mój dech
duch mój w samym sobie zgnił
czas mnie w swój alfabet ujmie
imię z Jest zmieni na Był.

Centralna Magistrala Centralna Magistrala jest dla mnie osobistym cudem świata. Może to się wydawać dziwne w końcu to tylko linia kolejowa, nic więcej. Ale dla tej oto beznadziejnie niezdecydowanej, a jednocześnie tak łatwo i mocno się przywiązującej osóbki stała się ona czymś o wiele, wiele ważniejszym.More Like This
Oto byłam w stanie połączyć ze sobą te dwa najbliższe mi miejsca, do których zawsze tęsknię. Dom przestał być abstrakcyjnym pojęciem, rozkrojonym na dwoje brutalną krawędzią rzeczywistośc

MagdalenaPociąg wjeżdżał na stację, a młoda dziewczyna o hebanowych włosach spokojnym krokiem przemierzała peron.More Like This
Znała tych ludzi dość dobrze. To znaczy, większość jej znajomości była dość przelotna. Jedna podróż, ledwo kilka godzin. Ale dobrze znała typ człowieka, jakiego szukała w tłumie mężczyzna mający gdzieś w odległym domu żonę i trójkę rozwrzeszczanych dzieci. Szybkim krokiem szukający właściwego pociągu, który zabierze go w podróż, najcz