Shop Mobile More Submit  Join Login
×

Similar Deviations
Organized by Artist
Białoruś zamknęła drzwi za wychodzącym Litwą a następnie poprawiła bluzkę i przeczesała palcami włosy które nieco się potargały. Tym razem poszło szybciej niż ostatnio więc miała kilka minut dla siebie. Zdąży napić się mocnej herbaty. Już z filiżanką parującego napoju usiadła przy niewielkim stoliczku przy oknie i otworzyła dość gruby notes. Będzie musiała kupic niebawem nowy bo ten już niewiele miał pustych kartek. O tak, nie mogła narzekać na brak klientów. Owszem nie zawsze było łatwo ale interes jakoś się kręcił. Spojrzała na ostatnie zapiski. Dziś był już Litwa a wcześniej wpadł jak zawsze wybredny Francja. Z nim zawsze miała kłopot bo nie dał się zadowolić byle czym. Miał wymagania i potrafił się wykłucać o choćby najmniejsze uchybienie. No ale dziś był zadowolony.  Wyszedł uśmiechnięty obiecując że wróci niebawem i że jeśli Natasha tak będzie się starać zostanie jej stałym klientem.
Toris za to zawsze był miły i potrafił przemilczeć jeśli nie od razu trafiała w jego gust. Zresztą nie był zbyt wymagający.
Odwróciła stronę chcąc sprawdzić kto jeszcze dziś ma przyjść. Była już nieco zmęczona ale  nie mogła odwołać wizyt. Jednak już wiedziała że na przyszłość nie będzie zapisywać więcej niż troje na jeden dzień. Szczupły palec przesunął się po kartce. Ludwig… A potem jeszcze Pan Szwedek który uprzedził że przyprowadzi ze sobą Finlandię który także potrzebuje by zajęła nim się profesjonalistka. A więc trzech. W tym Niemcy który  zachowywał się jakby nadal był w wojsku i najlepiej fundował by wszystkim musztrę. Wydawał jej polecenie sztywno i chłodno a ona  
Bez słowa robiła co kazał a on tylko bawił się tym swoim pejczykiem. Płacił jednak za każdym razem a często nawet więcej niż wynosiła cena. Szwedek natomiast był trudnym klientem. Już wiedziała że napracuje się by odgadnąć wszystkie jego życzenia. Zawsze był bardzo oszczędny w słowach i to ona wysuwała propozycje a on tylko potakiwał lub  zaprzeczał. Dziś będzie trudniej bo nigdy nie miała dwóch klientów w jednym czasie. No cóż, jakoś będzie musiała sobie poradzić. Za to jutro przyjdzie Ivan do którego miała słabość i teraz często lubiła mu zafundować coś gratis. Zawsze mógł liczyć na więcej i lepiej niż inni. Gdyby mogła nie brała by ani grosza za usługi od Rosji. Przecież to co robiła dla niego nie było praca, obowiązkiem a przyjemnością. Za to Polska który miał wejść po Ivanie zawsze doprowadzał ją do szału i zastanawiała się czy nie odmówić mu gdy się pojawi. Nigdy nie był do końca zadowolony. Zawsze wynalazł coś czego się uczepił i marudził potem za każdym razem. A to coś go uciskało, a to za krótko lub za długo albo stwierdził że dostał uczulenia i że to być może jej wina. Byli tez inni. Prusy który wpadał dosłownie na 5 minut bo jak twierdził nie miał czasu na jakieś długie zabawy. Grecja który za to spędzał tu więcej czasu niż inni bo zanim doszedł do sedna potrzebował kilkudziesięciu minut na zebraniu się w sobie. Japonia, cichy i ceniący tradycję. Dania, z którym ciężko jej się było dogadać ale i tak zawsze wychodził zadowolony.
Dopiła herbatę i zamknęła notes. Właśnie w tej chwili rozległo się pukanie i po chwili stał przed nią Ludwig który trzasnął pejczem o stolik stwierdzając że ma się zabierać do pracy bo on dziś jest zajęty. Skinęła dłonią wskazując krzesło a po chwili Niemcy rzuciła tam marynarkę, koszulę i spodnie. Stał teraz w samych bokserkach wyczekując. Natasha podeszła bliżej i kucnęła przed nim. Po kilku minutach mężczyzna polożył na stoliku kilka banknotów i ubrał się.
-Wpadnę za 4 dni i mam nadzieję mundur będzie gotowy.
-Ależ oczywiście. Miarę mam tak dokładną, że mogłabym szyć z zamkniętymi oczyma.
- Cieszy mnie to, chociaż dodam, że gdy brałaś miare na długości nogawek spodni czułem się dziwnie.
-Niestety nie ma innego sposobu. Zatem do widzenia.

Gdy tylko Ludwig wyszedł usiadła do maszyny. Zanim przyjdzie pan Szwedek zdąży zacząć szyć spodnie dla Niemca
Kolejny tekst niby zboczony, ale wcale nie!

Nie dajcie się nabrać!!!!!!!!!!!

Bo widzenie czegoś więcej niż widać, nie zawsze jest derem. Czasami to po prostu głupota. :D

Proszę jeśli zauważycie błędy piszcie w komentarzach!

(APH)

Axis Powers Hetalia (c) Himaruya Hidekaz
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Wakacje 2012 w Krakowie, pojechali ze mną Prusy i Polska xD
Zawsze kiedy robiłam zdjęcia wcinali mi się w kadr! :D



Axis Powers Hetalia papercraft Prussia and Poland
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

- Halo, dzień dobry, Felek?

- Dzień dobry, witam, cześć, tu totalnie zaspany Felek dla ścisłości właśnie, a z tamtej strony, kto???

Toris nabrał powietrza by przerwać, lecz w porę ugryzł się w język. Polak zaspany wiadomo tak samo jak głodny to zły. Lepiej traktować jak dziecko z pełna pieluchą.

- Witaj Poliś. Dzwonie, bo znalazłam twój portfel, nie wiem czy pamiętasz jak wczoraj kupowałeś ten różowy komplet pościeli do swojego domu. Wpadłeś do mnie pochwalić się zakupami a ja potem znalazłam ten portfel pod kanapą. Są w nim dokumenty i kasa. Dzwonię żebyś nie zastanawiał się gdzie…..

Zaczerpnął powietrza, bo wszystko to powiedział jednym tchem by ukryć zdenerwowanie. Tak właśnie zdenerwowanie, które często go ostatnio ogarniało, gdy miał do czynienia z Polską.

- Portfel??? Mój???

- Tak, brązowy, zresztą tu są dokumenty, więc....

- Portfel!!!!!!!!!!! Cholera gdzie ja mam portfel???!!!???

-  No właśnie tłumacze, że ja znalazłem.....

- Tece Licia poczekaj ja zaraz zobaczę czy mam portfel

-Poczekam, Ale przecież.........

-Momęcik!!!!

Litwa usłyszał pukniecie słuchawki o stolik i jak by dalekie szamotanie.

- Wiesz, co Licia… zgubiłem portfel, cholera jasna. Totalna masakra!

- No wiem, właśnie, dlatego dzwonie, bo ja go...

-Cała wypłatę tam miałem, niech to szlak.

- Feliks!!! No przecież…. –Licia trochę podniósł  głos - przecież tłumacze znalazłem to,co zgubiłeś i chcę ci to oddać, czy rozumiesz, co mówię???

-Oddać??? To, co zgubiłem?? O faktycznie, po to dzwonisz? Ja spałem i dopiero się obudziłem. Grałem całą noc, znaczy pracowałem długo i przepraszam, że ja, że tak, no, że nie wiem.

- No ok., Ale teraz wiesz, więc możesz go potem odebrać.- Litwa ucieszył się, że w końcu udało mu się dojść do jako takiego porozumienia. Myślał, że wszystko ma już z głowy, gdy Polska prychnął do słuchawki jakoś dziwnie.

- Aż musiałem przekąsić paluszka z tego wszystkiego. No śpi sobie człowiek spokojnie i nawet nie domyśla się, że jego kasa i papiery szwendają się cholera wie gdzie. – Felek jakoś nie myślał nawet, że obraża dom Litwy – No rozumiesz Licia, mój przyjacielu. Taki stres. Przecież byle menda mogła je zabrać.

Poluś usłyszał dziwne trzaśnięcia i połączenie zostało przerwane.

-Te cudowne Litewskie linie telefoniczne. Totalnie do bani- Polska jedna ręka wpychając kolejnego paluszka do ust a druga drapiąc się po lewym pośladku poczłapał w kierunku swojej sypialni.

Toris w tym czasie patrzył na słuchawkę telefonu, którą odłożył dość nagle przerywając ten jakże zajmujący monolog przyjaciela.

- I weź się staraj człowieku to cię od mendy będą wyzywać.

Prusy jak zawsze szwędał się to tu to tam mając nadzieję na jakąś darmowa wyżerkę albo rozrywkę. Szedł sobie drogą wspominając niedawne spotkanie z Francją. Na samo wspomnienie jego usta rozchylały się w bardzo szerokim uśmiechu. Wpadł do Francisa bez zapowiedzi i nawet nie zapukał do drzwi, ale to w końcu nikogo nie powinno dziwić. Przecież On był zaglibisty i nikt nie powinien wymagać by pukał.  No, więc wszedł sobie ot tak, biorąc drzwi z lekkiego kopa i stanął twarzą w twarz z jakimś maszkaronem  w papilotach i jakimiś zielono-zgniłymi glutami na twarzy. Zmora siedziała sobie na fotelu i goliła paskudne nogi. Gilbert już miał uczynić znak krzyża myśląc, że to jakaś paskuda nasłana przez tego świra Anglię, gdy to coś odezwało się i Prusy rozpoznał w glosie Francję.

Jedyne, na co go było stać to szybkim ruchem wyciągnąć z kieszeni telefon i zrobić zdjęcie, po czym wycofać się zanim znany wszystkim playboy ocknie się z szoku. Zdjęcie od razu przesłał na Facebooka i w ciągu kilkunastu minut chyba pobił ilość „lubię to". Wiadomo przecież On Gilbert jest najlepszy i zaglibisty.

Teraz tak wspominając dotarł do przytulnego domu skrytego wśród drzew i krzewów. Tradycyjnie i tu nie miał zamiaru pukać tylko wejść jak do siebie.

- Rany, kobieto czy tu tajfun był??? Dlaczego jest taki bałagan??

-Bo sprzątam. Nie widać??- Węgry ze szmatą w dłoni i potem na czole starała się przesunąć kanapę i nawet nie zwróciła uwagi, że ktoś wszedł.

-No właśnie jakoś nie widać, dlatego się pytam- Prusy walnął się na jednym z foteli. Nie usiadł a właśnie walnął się.

- Żeby było posprzątane najpierw musi być bałagan… -Elizka nauczona samodzielności nawet nie pomyślała, że Gilbert zachowuje się bezczelnie rozsiadając się zamiast np. zaproponować pomoc.

-No skoro tak twierdzisz niech ci będzie, nie będę się sprzeczał. A czy można liczyć na coś do jedzenia????

- Liczyć zawsze można, ale dziś to licz na siebie i jak możesz odgrzej sobie zupkę. Jest w lodówce. – Powiedziała spokojnie tylko, dlatego że kanapa w końcu ku jej radości drgnęła.

- Odgrzać mogę a potem mogę nawet iść wywalić śmieci.

-  No to jestem zaskoczona, tak sam z własnej woli??? Gdzie to zapisać??

- Ty się nie śmiej, bo zostawię cię z tymi worami i ciekawe, co będzie.

-  Wywalę przez balkon i już.

- Dobra wywal a ja poczekam i zobaczę jak sąsiedzi dzwonią po policję.

- Ty już idź jeść.

-Idę, idę..- Gilbert zwlekł się z fotela i ruszył w kierunku kuchni.



Kanapa drgnęła o kilka kolejnych centymetrów i gdy Węgry kolejny raz napięła mięśnie nagle do niej dotarło, że coś jest nie tak. Wyprostowała się gwałtownie wycierając odruchowo dłonie w fartuszek. Czy jej się wydawało czy chwile temu wlazł tu Gilbert i teraz oto sama wysłała go do kuchni? Czy on zaproponował jej wyniesienie śmieci? Zbladła gwałtownie spoglądając w kierunku gdzie odszedł Prusy. Czy miała jeszcze kuchnię? Biegiem rzuciła się w stronę drzwi prawie wywalając się o zrolowany dywan. Do cholery przecież ten pacan, ten bubek nadęty robi z jej domu jakąś jadłodajnię i jeszcze się zadomawia.

Zatrzymała się w progu i już miała krzyknąć na niego by się wynosił do wszystkich diabłów, ale wtedy zobaczyła go. Prusy stał nad garnkiem i łapczywie wyjadał zimną zupę. Widać było, że musiał być bardzo głodny. Złość uleciała z Lizki. Zamrugała powiekami i spokojnym już krokiem podeszła do niespodziewanego gościa. Wyjęła mu z ręki łyżkę wazową.

- Usiądź a ja zaraz tu….- Popchnęła go w stronę stołu i znów się zdziwiła, że ten bez protestów usiadł tam gdzie mu wskazała. Obserwowała go spod grzywki jednocześnie szykując nakrycie i stawiając na stole nie tylko talerz na zupę, ale i dzbanek z sokiem, koszyk z pieczywem i najładniejsze serwetki, jakie znalazła.  Właśnie te serwetki sprawiły, że rozłościła się sama na siebie. Po co tak się stara? I to, dla kogo? Już miała powrotem je schować, gdy Gilbert  wstał.

-To ja może pójdę umyć ręce zanim …no wiesz. – Gestem wskazał na stół.

Węgry położyła serwetki na stole myśląc, że ten Prusy jest naprawdę bardzo dziwny i co irytujące ma równie dziwny wpływ na nią. Nienawidziła go za to. Nienawidziła?

Węgry nie tylko wyprała firany i wymyła podłogi ze 3 razy, ale zmieniła pościel, wymyła wszystkie szafki w kuchni wewnątrz i na zewnątrz, wyprała dywan i zrobiła porządek na pawlaczu. Gilbert w tym czasie z nieznanych jej przyczyn narąbał drewna i pomógł przestawiać, co cięższe sprzęty. Oczywiście cały czas zapierał się, że nie ma mowy by jej pomagał a to, co robi to tylko ćwiczenie mięśni. No i poza tym w końcu, kto miał to robić, jeśli nie On? Ona? Licha pannica?  Był przekonany, że nikt, poza zaglibistym nim nie poradziłby sobie z tymi pracami. Węgry nie wyprowadzała go z błędu z dwóch powodów. Po pierwsze dzięki niemu miała nieco mniej pracy a po drugie niech sobie myśli, że jest taki wspaniały. Żal jej się zrobiło tego pacana bez własnego domu. Był, jaki był, ale przez lata nauczyła się już nieco jego obsługi. Telefon zadzwonił w chwili, gdy Lizka odłożyła mopa na miejsce i zadowolona spojrzała po wysprzątanych pokojach.

- No hejka laska !!! – głos Francji brzmiał radośnie- Impreza się klaruje w domu Niemiec. Szykuj się szybko. U mnie ciuszki już naszykowane a ja nawet z tej okazji wybrałem się do fryzjera. No niesamowitą mam fryzkę. Zobaczysz sama. Wszyscy wymiekną.….. – Francis nie dał jej nawet dojść do słowa- No to wskakuj w niedzielne ubranko i przyjeżdżaj.

Węgry stała z słuchawką w dłoni  czekając aż dane, które otrzymała ulegną konfiguracji w jej głowie.

- Witaj kochanieńka!!! – Od drzwi dał się słyszeć nowy głos, który przerwał jej rozmyślanie -Tak wpadłem na chwile, bo szafeczka mi się obluzowała i tak pomyślałam ze może masz taki ten do pukania i ten do wkręcania, bo jak się urwie to szkody narobi a ja już nie mam, kogo o pomoc prosić, bo Licia chyba się obraził i nie odbiera telefonów. Miałem, co prawda jednego takiego zdolnego człowieka, ale wyjechał do Anglii twierdząc, że ja mu każę prawie za darmo pracować. Niewdzięcznik jeden. Niby, że tam będzie miał lepiej? –Feliks wszedł do domu Węgier i nawet cmoknął ją w policzek nie przestając mówić- Już prawie 9 lat ja wyjechał i mogę się założyć, że nie jadł od tego czasu porządnego, dobrego posiłku. Był jeszcze jeden tez dość zdolny, ale ten łachmyta też wyjechał. Dania chyba teraz jego domem. Ten, choć nie z powodów pracy tylko jakiejś baby. No, że niby w moim domu nie ma dość kobiet? Ja się pytam gdzie są lepsze niż u mnie?  Zdrowe, ładne i gotować potrafią. Nie to żebym obrażał kogoś, co nie. Tak tylko mówię.  Ale co to ja chciałem....- Zawahał się a Węgry ucieszyła się, bo już zaczęła obawiać się, że jeśli Polska nie nabierze powietrza to będę w swoim świeżo wysprzątanym salonie nieboszczyka.

- Szafeczka obluzowana..- Podpowiedziała spoglądając na Gilberta, który właśnie tez skończył zajęcia i teraz stał w drzwiach przyglądając się jej gościowi z malującym się na twarzy niesmakiem.

-  Ano właśnie to czy totalnie masz ten pukasz i wkręcacz???

-  Nie, Nie mam i właściwie nie wiem czy kiedykolwiek miałam.  ........- nie zdarzyła dokończyć bo zdała sobie sprawę że pewnie gdzieś był i młotek i śrubokręt ale teraz gdy właśnie wszystko lśniło nie miała ochoty szukać narzędzi.

-  Ależ kochanieńka no nie trzeba kupić. Ja poczekam. – Z wrodzoną prostota odparł Feliks.

-Ale ja właśnie wychodzę. My wychodzimy już zaraz, więc zakupy nie wchodzą w grę – Lizka podeszła do Gilberta i ujęła go pod ramię.

-  Gdzieś wychodzisz??? A gdzie to, jeśli można spytać i to jeszcze z tym tu? – Wskazał na Prusy –Nie to żebym się wtrącał, ale On totalnie zawsze wszystko rozpiernicza.  

-   Idziemy na imprezę do Ludwiga. Właśnie Fransie dzwonił i wspominał o….

-  Impreza? No totalnie zajefajny pomysł!!! Tez wpadnę tylko skoczę po Licię. Może mu fochy mina jak się zabawi!   

Gilbert stal cicho nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi w tym wszystkim. Jedno, co wiedział to fakt, że miał ochotę wykopać Feliksa za drzwi, lecz z dziwnych i niezrozumiałych dla niego samego przyczyn tego nie robił. Polska był przyjacielem Elizabeth i choć On, zaglibisty i wielki nigdy nie pojmował tego związku to teraz stal potulny jak baranek czekając aż gość sam wyjdzie bez pomocy jego szlachetnego buta. Nie wiedział też, o co chodziło z tą jakąś imprezą, chociaż wizja możliwości darmowej wyżerki i picia  zabłysła pod jego białymi włosami niczym objawienie.  

-  No to pewnie się spotkamy – Węgry pchnęła lekko Polskę w stronę drzwi.

- A jeszcze, że tak spytam. Wiesz może, co u Belgii? Czy ona jeszcze czyni te podchody do Hiszpanii? No i on do niej?  Przecież mają już swoje lata i ja w tym wieku to już czwórkę dzieci…Nie, wróć…, Co ja gadam? –Feliks podrapał się w czoło idąc w stronę wyjścia-A już wiem to z serialu, który oglądałem w nocy. Spać nie mogłem.  

-  Przepraszam Feliks, ale musimy już wychodzić, choć miło się gawędzi, ale nie chcemy się spóźnić, to nie ładnie – Elizie udało  się wtrącić

- Ależ kochana no ja już idę, nie będę przeszkadzać, baw się dobrze, choć nie wiem czy da się dobrze z nim, no naprawdę nie wiem. Za moich czasów bywało inaczej. Pamiętam jak....A nie to znów serial –Prusy zdecydowanym kopnięciem zamknął drzwi za blondasem mamroczącym ciągle coś pod nosem.
Szczerze, nie miałam tego wstawiać ale przyjaciółki mnie namówiły.....

Prolog do Impreza u Ludwiga, jest to głównie PruHun ale o innych państwach też jest sporo :D

Niedługo będą następne części a później kontynuacja imprezy pod tytułem "Panda Uszczęśliwia"

Sytuacje czy sceny czerpie z realnego życia




(APH)

Axis Powers Hetalia (c) Himaruya Hidekaz
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

×
Previous : Unravel DNA V1 Page 20
Next : Unravel DNA V1 Page 22

_________________

Art and original concept, story and characters by me
:icondonotuseplz::iconmyartplz:
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Previous : Unravel DNA V1 Page 17
Next : Unravel DNA V1 Page 19

_________________

Art and original concept, story and characters by me
:icondonotuseplz::iconmyartplz:
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Previous : Unravel DNA V1 Page 13
Next : Unravel DNA V1 Page 15

_________________

Art and original concept, story and characters by me
:icondonotuseplz::iconmyartplz:
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

~Red-and-Gold-Phoenix Please to not be hurting me if I got their eye colors wrong!

Uploading this one tonight because I will probably be away from the computer most of the day tomorrow and wouldn't get to upload this one until later tomorrow night.

Yay for Satou/Takagi!!! Though I like her hair better later on...

I'm happy with Takagi's skin color what about you guys?

Detective Conan (C) Gosho Aoyama

Drawn by Gosho Aoyama
Colored by Me
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Poor Shinichi... he still looks so sad but he doesn't look quite as heartbroken as the picture i did a little while ago lol.

I remember the first time i read the manga i was so surprised when this case turned out to be really important.

Detective Conan (C) Gosho Aoyama

Drawn by Gosho Aoyama
Colored by Me
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

I really doubt that i got the colors right for their outfits... all i know is its mostly brown... and when i was coloring this last night my internet went off and i couldn't try and look it up...



Lets see i uploaded 118 the other day and 119 is huge so i havent finished it... so 120 will be up tomorrow.


Detective Conan (C) Gosho Aoyama

Drawn by Gosho Aoyama
Colored by Me
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Cosplay by :iconsakurazaki: as Sakura from Tsubasa Reservoir Chronicle

Photo by :iconxeno-photography:
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Cosplay by :iconmoemiko: Miko as Nanami Haruka concert ver. from Uta no Prince-sama

Photo by :iconxeno-photography: Xeno
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Cosplay by :icongolden-feline: as Will of the Abyss from Pandora Hearts

Photo by :iconxeno-photography:
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Dragon Ball GT - Kid Goku (Black Star Dragon Ball Saga) By Tekilazo
Lineart By ~VICDBZ
Presentation By Tekilazo
Template By *2D75
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Dragon Ball Z - Vegeta (Android Saga)
Lineart By ~VICDBZ & Colour By Tekilazo
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Dragon Ball Z - Scouter By ~camarinox
Dragon Ball Z Logo - By ~GMaffia
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

dahlias in Flora garden cologne
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

autumn in bavaria
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

netherland
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

model: Yenni [link]

foto by my
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Prusia
Italy - Feliciano
Germany
Italy - Romano
Spein
Poland
England
France
handmade by MY
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Drzewko:P
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Roma Comics & Games 2013 Domenica
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

The Best Photo 2012

Van Fanel
I Cieli di Escaflowne - The Movie
Cosplayer: Samuel Donnarumma
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Fantasy Cosplay
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

I found this scene to be absolutely mystifying.

Alice was about to be washed away with the guilt she felt because her older sister's illusion came back and told her she could not be forgiven for leaving her world.

Clover no Kuni no Alice (C) Quin Rose
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

I feel happy now, here's some Goland.

I barely started his route so it's not much, sorry. xD;; Who knew Alice could play the piano so well!

Heart no Kuni no Alice (C) Quin Rose
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

He is showing Alice his knife. But he has them all over his body, literally. Some on his legs, in his shoes, six on both side of the inner coat of his jacket, one on each of his arms some on his sash, and some on the back inner part of his jacket.

Clover no Kuni no Alice (C) Quin Rose
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Subscribe me on Youtube!!! :glomp: :)
www.youtube.com/user/IndrekVal…


To my beloved K. of course! :kiss: :hug: :heart

Thanks for watching! :heart:

This image may not be reproduced in any form without my permission.

:icondonotuseplz::iconmyartplz:


© Indrek Valdek photography 2014. All rights reserved.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Subscribe me on Youtube!!! :glomp: :)
www.youtube.com/user/IndrekVal…


To my beloved K. of course! :kiss: :hug: :heart

Thanks for watching! :heart:

This image may not be reproduced in any form without my permission.

:icondonotuseplz::iconmyartplz:


© Indrek Valdek photography 2014. All rights reserved.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Subscribe me on Youtube!!! :glomp: :)
www.youtube.com/user/IndrekVal…


To my beloved K. of course! :kiss: :hug: :heart:

Thanks for watching! :heart:

This image may not be reproduced in any form without my permission.

:icondonotuseplz::iconmyartplz:


© Indrek Valdek photography 2014. All rights reserved.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.