Nivan - life line in Scraps
More Like This

Echo przeszeszlosci 07Echo przeszeszlosci 07 in Introductions & Chapters More Like This
07. Marcin
Stanęła w progu jego drzwi. Nie zrobiła jednak kroku, nie weszła do środka.
Nie dla tego, że cuchnęło papierosami.
To była jego przestrzeń.
Przestrzeń, w której było miejsce tylko dla jeszcze jednej osoby.
Nie dla niej.
Wiedziała to od chwili, gdy zobaczyła jego twarz tak blisko tej drugiej. Gdy zastała ich razem, leżących i patrzących sobie w oczy. Może nawet zobaczyła fragment tego, co było kiedyś między nimi?
Wtedy się wycofała... zostawiła ich razem, uśmiechając się

Echo przeszlosci 01Echo przeszlosci 01 in Introductions & Chapters More Like This
Rozdziały poddawane są korekcie.
Wyedytowane:
Rozdział 1
Rozdział 2
Kilka słów od autorki: poniższy rozdział został napisany spontanicznie, dla przyjemności, bez większej koncepcji na ciąg dalszy. Nie miał mieć swojej kontynuacji, a wątek Marcina i Nivana, występujących w tej historii bohaterów, miał być zaledwie nutą pikanterii w ich wykreowanym życiu. Obie te postaci powstały na potrzeby gier Role Playing, obie miały swoich partnerów oraz swoją odrębną historię. I tak miało począt

Sen NivaSen Niva in Introductions & Chapters More Like This
To był sen z serii tych realistycznych.
Tzn wszystko było w nim cholernie prawdziwe, ale tak naprawdę w prawdziwym świecie jego prawdopodobieństwo wynosi mniej niż zero.
Zazwyczaj po śnie tego rodzaju budziłem się i cieszyłem, że to jednak tylko wymysł mojej głowy.
Dzisiaj było odwrotnie.
I sam jestem tym mocno zdziwiony.
Sen był trochę jak film, jak pokaz slajdów.
Miałem własny kąt, ale mieszkałem sam. Nie jest to zbyt obiecująca przyszłość, jakby nie patrzeć, ale sen był na tyle abstrak

Echo przeszlosci 08Echo przeszlosci 08 in Introductions & Chapters More Like This
08. Nivan
Śnieg śmiesznie skrzypiał pod jego nogami.
Po kilku dniach mrozów, w końcu przyszedł łagodniejszy dzień. Słońce przyjemnie świeciło, nadając uroku miastu, okrytemu śniegiem, które jeszcze wczoraj było tak ponure i niemiłe.
Dzisiaj z chęcią można było gdzieś wyjść.
Rudy szedł.
Trzymał w ręku kwiaty.
Podobne do tych pierwszych, które kiedykolwiek kupił.
Które kiedyś kupił dla niego.
Zatrzymał się. Spojrzał w dół, przed siebie.
Zacisną