Shop Mobile More Submit  Join Login

Similar Deviations
Organized by Artist
This is another portfolio piece. I started it in the summer holidays, but ran out of motivation and left it for ages. . . I finally got to it a while ago and worked on it in between college stuff.

I wanted to do a heavily composed piece with a strong design element. I liked the pose and composition of Munshine, so I blatantly reduxed it with a very different mood and character.



She's listening to this wonderful Talking Heads song [link] hence the title. ;)



Acrylic on paper 29.7 x 42cm 11.69 x 16.54"
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

'BRAAAAAAAAAAIIIIIIIIIIIINNNNNNNNNNNNNNS...!'
'NO U!!!' *SPLAT*



Knuckles is a pretty cool character design, I like the way he looks, even if I know almost nothing about the Sonic universe. :P

I wanted to make Knuckles look more feral and fierce than he does usually. I rarely do multi-figure compositions with as many figures as this, so testing my abilities in that respect was a major aim of this piece, although I ended up just winging the figure placement in the end....

Feedback and critique would be much appreciated. :meow:




Acrylic on paper, 42cm x 29.7cm / 16.54 x 11.7"
Knuckles (C) SEGA
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

This was for a brief that called for us to illustrate many different owls in varying states of stylisation, and is the most highly-polished and conventional of the final images I created.

For some reason this was very popular with both my tutors and fellow students, and after being hung in the main stairwell for a fortnight (part of our owl mini-exhibition) now resides in its frame on the classroom wall. :B

Little dude is meant to look all innocent like that, as if it doesn't know how evil it is.

Acrylic on paper, 29.7 x 42cm 11.69 x 16.54

Thanks so much to =tintits, *Ptolemy666 and ^Mollinda for the suggestions and DD, it's so much appreciated! :iconproudplz:

If you like this, you might like some of my other work
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

ano widac ze przez weekend ciezko pracowalam nad moim zdaniem na studia poprzez jakies sensowne zaliczenie matOry XD

a znajac czytelnosc mojego pisma:
1) noCek: brzydka jestem nie, Psioslaw?
2) noCek: ten wielki nochal
3) noCek: i te odstajace ucha
4) noCek: jeszcze ten kundlasto zawiniety ogon
5) noCek: i ten idiotyczny wicherek ((wlasciwie zastanawiam sie jak to nazwac ... antenka? naczy moja mamin twierdzi ze sie to fachowo nazywa (rodowy) suchy wilk >.< co by było piekniej mam takie dwa ale ciiiii XDDD)
6) noCek: nadprogramowy tluszczyk
7) kolncio : eeeno nie jest tak zle (oczy masz ladne i piersi...)
8) noCek: zdrajca
tasak: ciach ciach XD

na dole byl jeszcze gzygzol pt jak to jeden jedyny Psioslaw mnie rozumie i ze se moge z nim sensownie pogadac, ale sie wytl
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

jest male oszukanstwo bo tak total to traditional toto nie jest ^^''' (nu bo stwierdzilam ze lyso wyglada i dokolorowalam w opencanvas psioslawa) nu ale jak moze byc _prawie_ audentyk.....

w ramach dygresji dodam ze z nudow zauwazylam nawet ze mi sie wlosy przestaly krecic po tym jak ostatnio urosly
wniosek z tego taki ze albo nuda nieprzesadnie dobrze wplywa na percepcje zmyslowa albo moje szkuty nie lubia suszarki ktora ostatnio zaczelam wyjatkowo uzywac :D


... heh chybie jednak mi wyglo poczucie humoru >.<
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

nyu prawie audentyk ;D

cos czuje ze nie da sie mnie odczytac wiec....

PEWWNEGO PIEKNEGO DNIA...
noCek jak zwykle wrócila prosto do domu...
1 <--trumienkowa tashka
<--szafa wilkolaka
((syf w pokoju nie ujety , nie chcialo mi sie az tyle dziubdziac :D, zreszta wtedy nic poza tym balaganem w kadrze by sie nie zmiescilo XD))

jak zwykle po powrocie nakarmila wilkolaka...

poczym zajela sie inna ciezka praca
3 <---obrot

LECZ NAGLE!
4 DIN DON
noCek: olaboga!
5 <--(noCek) zeszla na zawal
(duch noCka) nyuuuuuuuuuuu....
<---- (Psioslaw)skorzystal z okazji

po chwili (i kilku kolejnych DIN DONACH)

6 (noCek) CZEGO? grzecznie sie pytam
(zalogant G) DZIENBRY! KRYSTYNKA Z GAZOWNI
<---krysiek

7 (noCka) WILKOLAK! chipsy przyszly

czasami bywa tak ze pomysl na stripa sam puka do drzwi
PRAWIE AUDENTYK
*Total Traditional Art* ((<< ten napis dodałam juz na kompie XDDD))
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Acrylic ink on black paper, 2015 -watch full view-
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

oil pastel, 2015
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Collage + acrylic on cardboard, 2015 - watch full view-
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Tym razem w pełni tradycyjnie. farbami akrylowymi na zagruntowanej polioctanem metylu wymieszanym z kredą kartce.
tak bardzo profesjonalnie i artystycznie, ludzie patrzcie jaki mam warsztat
ale tak serio to pięknie się maluje na takim gruncie, bo kartka nie rozmięka. to tyle w kwestii warsztatu.

tak jak już wspominałam wcześniej - metal Krzysiek i jego kompan zrodzili się w mojej głowie dawno temu. narysowałam z nimi może 3 czy 4 komiksy. lepsze i gorsze. rysowałam wtedy dosyć sporadycznie, a moje krótkie historyjki były mocno wymuszone. W końcu odstawiłam na bok nie tylko ich, ale i paski w ogóle.
Mimo to bohaterowie mnie nie opuścili. przynajmniej mój ulubiony - blondyn. chyba nie mam takiego szkolnego zeszytu w którym nie byłby narysowany.

Enyłej, kolesia nazwałam Ikar ze względu na swoją ówczesną fiksację na punkcie mitologii greckiej. Przezwisko miało odzwierciedlać jego beztroskie podejście do wszystkiego i ciekawość świata. Oprócz tego Ikar jest trochę narwany i lekkomyślny.


Akurat na arcie nie wygląda zbyt pogodnie, ale zapewniam, że nic nie martwi go na za zbyt długo.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Przy okazji przekopywania starych zeszytów stwierdziłam, że warto poszukać też dawno zapomnianych luźnych kartek nie w kratkę. Znalazłam parę starych prac, którymi chciałam się pochwalić, bo mam sentyment do nich. Poza tym jest mega fajnie odnaleźć komiksy sprzed 3 lat i zobaczyć jaki progres się zrobiło.

na tym komiksie jest zalążek zalążka obecnego Ikara. Nazywał się Steve : D
3 lata temu rysowałam postaci jakbym je żywcem wyciągnęła z Fineasza i Ferba : D

Oglądając ten komiks myślałam: Boże ile ja nawpieprzywałam tam szczegółów! I ile okienek porobiłam ;__;
Teraz mam takiego lenia, że ograniczam się do rysowania pierwszego planu (chociaż wiem, że z tłem wyglądałoby lepiej)

może wyciągnę wnioski.
ale chyba nie
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

zobaczcie jakie fajne rzeczy sobie rysujemy w pracowni. Andrzej bardzo się stara żeby każde ustawienie było inne od innych i zawsze nas zaskakuje. tym razem pozytywnie.

wyobraźcie sobie szok sprzedawczyni w sklepie zoologicznym kiedy to Andrzej i nasza modelka Andżelika na pytanie "dla jakiego pieska ma być ten kaganiec?" odpowiedzieli że to nie dla pieska tylko dla nich. a konkretnie dla Andżeliki... Kobiecie udało sie jako tako zachowywać jakby to nie robiło na niej wrażenia do czasu kiedy Andrzej nazwał modelkę 'małym pieskiem'. wtedy nawet faktura wystawiana na ASP nie pomogła.

będę robić obraz z tego ustawienia olejami na płótnie 100x70cm, ale szkice tak mi się spodobały że musiałam się pochwalić
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Unbeknownst to his captors, Erziah dreamed of devices that would not enslave, but liberate; while they had him forging beasts of steel that devoured human beings, he imagined crafting wings that would take him from his hell. His wishes were so unlike theirs they never stopped to question him when he asked for new components, and when these went missing they blamed other slaves. They did not think he would rebel as long as Jarne, his only son, was given minor liberties within the compound’s bloodstained walls.

Erziah’s vision seemed simple, but it took years before his greatest work was done. By then Jarne was on the verge of manhood. While Erziah had told him stories of the better lives free people led, Jarne had more ambitious dreams. He did not just want to escape the only home that he had known. He yearned to leave the world behind, to soar beyond the brooding clouds and the poisoned tears they shed, and find eternal paradise.

Another year passed, and finally Erziah had finished two pairs of wings. He could not promise they would work, but his options were success or death. He ordered Jarne to stay with him as he made his final checks. Jarne assured him that he would. Then sirens screamed and spotlights blazed as the two made their escape with a screech of microjets and stench of burning biofuels.

The wings worked better than expected; for all the noise and smoke they made, flying was intuitive. Erziah turned to check on Jarne and saw, to his horror, his son was speeding not away but up. He followed, calling him to come back, but Jarne climbed faster; he was lighter and had the better pair of wings.

Erziah had no choice but to turn back as more ominous alarms rang out. Jarne had passed the boundaries no human being was meant to cross. As he soared ever higher, the hideous spires that had mocked him all his life grew dim and distant far below. The haze dispersed, the sky turned blue, and even through his mask and goggles, he felt a wholesome light and warmth unlike any he had known.

Jarne was never seen again. Some say he reached his paradise, but the undercity scavengers who found the remnants of his wings naively, if poetically, assumed he had flown into the sun. More likely he was shot down on the orders of the transhuman elite, who resented this mere mortal’s presence in the realm they called their own.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

“You want to cross the Bone Desert.” His voice was a metallic rasp that issued from behind a mask as scarred and pitted as the landscape. “It’s not easy, but it can be done.”

We had no choice; we followed this stranger, though we could give him nothing but the knowledge we were doomed without him. You may have heard of the dangers we faced: storms of ash that clogged our filters, rain that burned our exposed skin, and creatures that might have been shadows of men, were it not for the charnel fires in their eyes. Throughout it all the Wastelander tirelessly led us on; he rarely spoke and never complained. He seemed less a mortal guide than a cache of knowledge and equipment imbued with an indomitable soul.

We have left the savage lands that turn machines into debris and humans into scattered bones. When I look at my family now, I wish I could repay the one who made my new life possible; but the Wastelander has gone back to the lonely regions he calls home.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

In an age of increasing civil unrest, the transhuman elite placate the masses with ever more lavish and bloody diversions. Besides providing entertainment, these events reveal the cost of dissent. Selected prisoners are fitted with monstrous bodily extensions and released in the Condemned Sectors. Their resulting fights are publicly broadcast; bets made on these spectacles comprise a major industry while cults form around the champions.

While standard military cyborgs are rugged and adaptable, their gladiatorial counterparts are designed to look intimidating but have specific weaknesses a skilled opponent will exploit. Ranged weapons are omitted in favour of built in spikes and blades which may resemble teeth and claws. Different models show discrepancies in size, strength and mobility, but all carry processors that convert organic matter to fuel, allowing indefinite operation. Human flesh is the best energy source and these contests provide a steady supply.

Chalicotheres are named for their vague resemblance to an extinct mammalian species. They are notoriously slow and ungainly, but can disable most opponents with one swipe of their titanium claws. Their size makes them poorly suited to hunting, so most of their sustenance comes from driving smaller cyborgs from their kills. When faced with such an adversary most opponents will retreat, though the standard model’s design flaws include exposed fuel lines close to the ground. In theory an ordinary human armed with a knife could put one out of action – though in practise only the bravest will try!
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

u cant fear what u cant see
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

so the idea was he was pointing at the curtain as the show begins. lol i have others that continue this. i did them for fun XD ehe. well :iconconfuzzlation: i sure hope u like it 0.0 i need more practise with the background.....
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

just a creepy though for you all. a person turning to a ragdoll by the means of stiching themselfs
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

This was my second speedpainting attempt in Photoshop.
Just tested some new brushes.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Another Cyborg in Painter.This one was big fun for me.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Mój ulubieniec, z niebieskim, wielkim jak baniak łbem. :'D Narysowałam go wreszcie, głównie zagoniona do tego przez *maargoot, której złowrogie spojrzenie kazało mi ruszyć zadek i wrzucić jakiś art. Megamocny chyba będzie w sam raz.

Bazowałam trochę na kimś screenie z filmu (genialnego), ale linku do niego nie mam.

Program: Gimp 2.6
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

They wanna see blood,
They wanna see hate,
Like needle in your vain,
Sickness with no name,
In a world that's insane,
Was America to blame?...


Deuce - "America"

Bazgrząc sobie coś w zeszycie od matematyki, przypomniałam sobie o Deuce'u, jego utworze i teledysku. Już wiem, skąd zombie w moich snach. Jednak ani piosenka, ani teledysk, do tych stworów nie nawiązują wcale. Tyczą się czegoś innego. Zresztą utwór jest trochę wulgarny, ale i tak go lubię.

Art powstał na podstawie tamtej piosenki oraz fragmentu wideo do niej: [link] W czwartej minucie, już na sam koniec, Deuce stanął przed flagą, rozłożył ręce i przechylił głowę w prawo, jakby wisiał na krzyżu jak Jezus. Mi ten moment jakoś szczególnie zapadł w pamięć i się spodobał na tyle, że przeniosłam go do rysunku.

Jak mniemam jest tu naprawdę wiele niedociągnięć. Ciuchy Aarona są takie sztywne, brak na nich jakichś zagnieceń, a jak są (jedno, czy dwa), to jakieś takie byle jakie. Wolałam jednak nie kombinować, by nie przekombinować, a jednak napracowałam się nad tym rysunkiem i bałam się zrąbać draperie i fałdowania. Dlatego ich nie ma. Wydaje mi się też, że ręce ma za długie, albo tułów za krótki... Albo jest okej, tylko ja się czepiam, mimo to pewna nie jestem. Światłocień chyba też zepsułam... I to chyba tyle z tego, co mi samej się nie podoba. Reszta mnie zadowala.

Użyłam tekstury znalezionej w Google. Rozjaśniłam ją dość mocno, ale po troszku ją widać. Przynajmniej ja ją widzę.

Przeszczególna dedykacja dla ~fokida. Widzisz, tym razem nie zapomniałam o tatuażach! |D

Kredki: Koh-I-Noor Mondeluz - akwarelowe
Program: Gimp 2.6
Czas: 2-4 h.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Znalazłam swoje stare kredki akwarelowe! Niewiele z nich zostało i jednej mi brakuje, ale i tak zabawa z rysowaniem nimi jest przednia. Teraz jestem pewna, że na pewno chcę nowe pudło tych kredek.

Arta wykonałam na spontan. Chciałam tylko sprawdzić, co wyjdzie z połączenia kredek akwarelowych, pędzla i wody, a nie tworzyć art na dA. A wyszło inaczej.
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Peacock mantis 01
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.

Nature and Insects
Show
Add a Comment:
 
No comments have been added yet.